14/05/2022
Terapia goni terapię, a buzia wciąż otwarta.
Noworodki, 10 w skali Apgar, ciąża najczęściej prawidłowa, niekiedy tarczyca mamy wsparta Letroxem lub Euthyroxem. Od pierwszych dni życia uchylona jama ustna.
Niektóre z nich mają trudności w karmieniu, niektóre są już po frenotomii, wśród nich maluszki z rozpoczętą wczesną interwencją – masaże dna jamy ustnej, domykanie buźki podczas snu, stymulacje, instruktarze pielęgnacyjne. A buzia nadal nie chce się domknąć.
Niemowlęta. Kilkumiesięczne. Kamienie milowe osiągają na piątkę, czasami na czwórkę z minusem. Niektóre potrzebują wsparcia, gdyż niechętnie leżą na brzuszkach, jeszcze mniej chętnie raczkują.
Opiekują się nimi fizjoterapeuci, osteopaci oraz neuro/logopedzi. Jama ustna wciąż uchylona. Może już nie tak znacznie, jak w pierwszych dniach życia, ale to wciąż nie norma.
Dwu/trzy/czterolatki. Te mniej lub bardziej rozgadane. Te chętniej lub mniej chętnie gryzące, żujące, wybierające twarde konsystencje. Niekiedy wsparte jeszcze opieką fizjoterapeutów, terapeutów SI, pedagogów, lekarzy.
Niezmiennie otoczone opieką neuro/logopedów. Masaże i masażyki, ćwiczenia, terapia goni terapię – a buzia nadal otwarta.
Dlaczego?
Dlaczego wśród naszych małych pacjentów, tak wiele dzieci pomimo dobrze dobranej terapii, tej podjętej wcześnie, ale też tej podjętej później (ale intensywnej, różnorodnej, na wysokim poziomie) nie osiągają upragnionego celu?
Dlaczego wciąż buzia jest uchylona, a język jakby w ogóle nie wiedział, że powinien ‘pokochać’ i przytulić się do podniebienia?
Terapia jest systematyczna, różnorodna, holistyczna, a efekty są tak mizerne, powolne, nieadekwatne, a buzia wciąż nie chce się domykać.
Może takie porównanie.
Wyobraźmy sobie drzewa rosnące wzdłuż linii wybrzeża. Przypływy i odpływy oceanu, pojawiający się wiatr i jego charakterystyczny, jednolity kierunek.
Rosnące w pobliżu drzewa, przez tygodnie, miesiące i lata „czują” ten kierunek. Ich korony drzew, ich forma ukształtowane są w kierunku, w którym wiatr je „doświadcza”. Ugina.
Czy ten sam gatunek drzew będzie wyglądał tak, samo w środku lasu, w środkowej części Polski?
Najprawdopodobniej nie. Dlaczego? Gdyż ŚRODOWISKO (w tym przypadku wiatr), wpłynęło na kształt drzew z nadmorskiego klimatu. W lesie tego wiatru nie ma, tego specyficznego kierunku nie ma.
Czy uda się powrócić drzewom z wybrzeża do ‘prostego’ kształtu?
Niestety nie. Ich struktura została zmieniana ‘od urodzenia’. Czy przesadzone 'do lasu' zmienią kształt? Prawdopodobnie nie lub w niewielkim stopniu. Ich struktura została już ugruntowana. Nastąpiła transformacja. Nie ma powrotu.
Czym jest ŚRODOWISKO dla naszych dzieci, które pomimo terapii nie mogą osiągnąć pełnej poprawy stanu jamy ustnej?
ŚRODOWISKIEM może być coś, co doświadczyło embrion jeszcze na poziomie jego rozwoju, przez co z nieznanych nam jeszcze przyczyn wpływa na stan napięcia mięśniowego dziecka, na jego odbiór sensoryczny, na jego spoczynkową pozycję jamy ustnej po urodzeniu.
ŚRODOWISKIEM może być składnik diety – białko mleka krowiego, gluten, orzechy, laktoza, konserwanty i pewnie jeszcze wiele innych składników dziecięcego jedzenia oraz napojów, które wpływają na stan chociażby jelit - drugiego mózgu.
ŚRODOWISKIEM może być „coś” na poziomie mikroskopowym, na poziomie komórkowym, co osłabia układ immunologiczny i doprowadza do ciągłych infekcji górnych dróg oddechowych dziecka.
ŚRODOWISKIEM może być czynnik psychologiczny, emocjonalny, traumatyczny, który nie pozwolił układowi nerwowemu funkcjonować na pełnych, fizjologicznych obrotach.
ŚRODOWISKIEM może być …. ?
Jeszcze tyle istotnych danych nie posiadamy, jeszcze tak wielu czynników nie widzimy, jeszcze tak wielu rzeczy nie zbadaliśmy.
Dlaczego pomimo terapii, buzia nadal jest otwarta?
… gdyż bardzo często to właśnie ŚRODOWISKO wpłynęło lub wpływa na całą sytuację małego pacjenta ... a to na niego mamy najmniejszy wpływ, my terapeuci.
Źródło inspiracji: seminarium JP Hoppner