13/04/2026
Nie jesteś za słaba. Zbyt długo byłaś silna.
Nauczyłaś się funkcjonować w napięciu tak dobrze, że przestałaś je zauważać.
Codziennie „dowozisz”.
Jesteś odpowiedzialna, ogarnięta, dostępna dla innych.
Ale pod tym jest coś jeszcze:
stała czujność,
wewnętrzne „muszę”,
lęk, że jeśli odpuścisz — coś się posypie albo ktoś to oceni.
Perfekcjonizm nie wynika u Ciebie z ambicji.
To sposób na uniknięcie oceny i odrzucenia.
To dlatego trudno Ci pokazać coś „niegotowego”.
Dlatego analizujesz, zanim coś powiesz.
Dlatego tak rzadko naprawdę odpoczywasz.
A w tle często jest coś cichszego: wstyd.
Nieoczywisty, ukryty.
Taki, który mówi: „muszę bardziej się postarać, żeby było OK”.
Ale wolisz go nie czuć. Bo ten wstyd kwestionuje Twoje poczucie własnej wartości.
To napięcie nie bierze się znikąd.
To efekt lat bycia „tą, która daje radę”.
Problem w tym, że Twoje ciało nadal w tym jest
i nie odróżnia już presji z przeszłości od tego, co jest teraz.
Dlatego nie wystarczy „zwolnić” ani „odpuścić głową”.
Potrzebujesz dotrzeć do emocji, które to napięcie trzymają.
W pracy, którą prowadzę jako trener EFT,
nie skupiamy się na poprawianiu zachowań.
Schodzimy poziom niżej —
do tego, co jest zapisane w ciele:
lęku przed oceną,
wewnętrznej presji,
wstydu, który każe Ci być „lepszą”.
Kiedy to zaczyna się rozpuszczać,
nie musisz już być cały czas silna.
I dopiero wtedy pojawia się coś, czego wcześniej brakowało:
lekkość.
Jeśli czujesz, że to o Tobie —
napisz „EFT” albo zapytaj, od czego zaczynamy.