Zielone Zdrowie

Zielone Zdrowie Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Zielone Zdrowie, Rzeszów.

Jeśli zapytasz mnie, jaka jestem, powiem, nie wiem.Jeśli zapytasz innych, jaka jestem, uzyskasz sprzeczne odpowiedzi.Kon...
28/07/2023

Jeśli zapytasz mnie, jaka jestem, powiem, nie wiem.

Jeśli zapytasz innych, jaka jestem, uzyskasz sprzeczne odpowiedzi.

Koniec końców, nie dowiesz się jaka jestem i ja sama też się nie dowiem.

Ocena siebie, innych, jest zawsze przez własny pryzmat, zawsze subiektywna.

Idąc dalej, mówiąc o innych, ukazujesz swoje wnętrze, siebie, a miałeś na celu ukazać innych xd

I idąc dalej, skoro nic nie jest tu wytycznym, warto pokazywać siebie takim jak się czuje.

A czemu?

Bo przyciągniesz ku sobie podobne, tych, którzy rezonują, z którymi po drodze.

To też nie znaczy, że pozostali są zbyteczni. O nie.

Pozostali pozwalają się odnieść do swoich wyborów, kierunków, słuszności.

Wszystko jest po coś. Każdy jest po coś.

Barwy bycia.

17/12/2022

Jest taka granica, że jeśli ją przekroczysz, to powrót będzie trudny wręcz z czasem już niemożliwy.

Farmaceutyki.

Jeśli dojdziesz do ściany dolegliwości, gdy już tak dłużej żyć się nie da, stajesz na rozdrożu decyzji co dalej.

Walczyć o zdrowie naturalne i zmodyfikować swoje bycie, czy sięgnąć po farmację by nie czuć, nie widzieć, że jest problem i dalej być na starych zasadach. Na zasadach, które spowodowały chorobę.

Stare zasady pogłębiają stan, wszak one do tego miejsca Cię doprowadziły i destrukcji ciąg dalszy pewny.

Farmacja rozleniwia chęć zmian, objawy ukryje.

Wygoda kosztem ukrytej destrukcji, której fajnie jest nie widzieć, nie pojmować, nie myśleć.

Latka lecą. I przyjdzie ten dzień, że już nie uda się przykrywać problemu i białe fartuchy nie poradzą nic. Tak, w pewnym momencie, usłyszysz, z tym nic nie da się zrobić, trzeba z tym żyć.

To jest taki stan "za 5 dwunasta" lub jak to mówi powiedzenie, obudzić się ręką w nocniku.

Ze szponów tego stanu raczej nikomu nie udaje się wyrwać. Nie dość, że przekroczono mocno granicę wytrzymałości ciała, to zafundowano mu chemię.

Chemia farmaceutyczna siedzi w człowieku latami, a może i nawet całe życie. Kumuluje się.

Spytasz skąd wiem?
To widać, gdy trzeba organizm oczyścić, to wychodzi dosłownie. Zebrać i oddać do recyklingu.

Procesy zdrowienia, gdy jest "za 5 dwunasta" są hardkorowe trudne. Dla Ciała i dla Umysłu.
Ciało boli. Umysł nie pojmuje..

Dlatego pomyśl tysiąc razy, zanim zdecydujesz się przekroczyć ten próg, za którym jest chemia.

To jest moment w którym jeszcze łatwo coś zmienić. Pstryczek w nos, który można nie zignorować i pozwolić sobie ujrzeć co ważne jest.

Pokaż kotku co masz w środku 🧐😅Trochę mniej przyjemny wpis o detoksieZ detoksem jest tak, że toksyny żeby mogły wyjść, m...
28/11/2022

Pokaż kotku co masz w środku 🧐😅

Trochę mniej przyjemny wpis o detoksie

Z detoksem jest tak, że toksyny żeby mogły wyjść, muszą mieć nośnik.

To nie jest tak, że jak mamy molekułę jakiejś toksyny, chemi czy metalu ciężkiego, że tylko ta molekuła zostanie wypchana na powierzchnię organizmu i wiatr ją zdmuchnie czy ją strzepniemy ręką.

To tak, jakbyśmy oczekiwali, że wypierzemy sweter bez wody. Że wystarczy go potarmosić, wyząć na sucho i wszystkie brudy z biegu wyjdą i będzie czysty. No chyba nikt tego tak nie robi i wie, że woda jest konieczna i to jeszcze z dodatkiem substancji co zmienią właściwości wody.
Oczywiście można zrobić suche pranie chemiczne bez wody, ale czy chcemy ciału zasponsorować takie oczyszczanie to wątpię.

I tak.

Skoro nośnik do wyprowadzenia toksyn na zewnątrz, to jaki i co to jest?

Najprostszym przykładem nośnika, który jest wyjątkowy i wszystkim znany, to jest śluz.

Leci z nosa. Leci, a raczej go wykasłujemy też z oskrzeli.

I to niej jest tak, że ten śluz tam zalegał. Bo wielu się dziwi, skąd tyle tej flegmy w zatokach się wzięło 🙉 Nie, taki śluz organizm produkuje na bieżąco, na potrzeby wyprowadzenia zgromadzonych toksyn w tych obszarach.

Jeśli jest suchy kaszel, suche kichanie, to nic dobrego. Wydalenie toksyn takim sposobem graniczy z cudem i każdy lekarz Ci powie, że suchy kaszel nie dobry jest. Może ciału brak sił czy zasobów na wytworzenie śluzu.

Ze śluzu należy się cieszyć!
A szczególnie się cieszyć, jeśli wchodzimy w te posty czy zielone detoksy i taki śluz się pojawia. Jest to sygnał, że organizm przygotował walizki z toksynami i czeka na śluzowy taśmociąg.

To prosty przykład, który każdy doświadczył, bądź doświadcza co roku

Co roku to źle, bo znaczy, że wrzucamy do organizmu przez cały czas te toksyny, a przecież to nie dobre tak jest sobie szkodzić. Wtedy wartałoby zrobić rozliczenie swoich poczynań i zrobić rachunek sumienia vel wrzucić zielonego wspaniałego, które będzie wspierać dzień w dzień szaleńcze poczynania.

To był przykład śluzu.
Do innych nośników toksyn, które mi tak na teraz przychodzą na myśl, są jeszcze:
- wszelkiego rodzaju wypryski, krostki
- śpiochy w oczach
- osady na zębach (układ limfatyczny zrzuca wzdłuż dziąseł)
- pot, w tym ten najbardziej widoczny pachowy, co niektórzy pojmują jako pechowy
- oczywiście sam układ limfatyczny, który może zbierać się w nadmiarze (opuchnięcia), gdy dużo kwasów tam wpadło i trzeba rozcieńczyć czyli więcej limfy, bo żrące to jest
- limfa potem zrzuca do nerek vel jelit i tam też powstają ciekawe zapaszki i wtedy wiemy co ma kotek w środku
- u kobiet menstruacja też bywa obfitsza, z uwagi na zrzucanie też w tym obszarze toksyny (no i mamy tu temat bolesnych tych tematów)
- wypadanie włosów też bywa, gdy organizm upcha walizeczkę toksyn w cebulce włosa i wyjazd i płacz niewiasty jest

Oczywiście, te wszystkie zjawiska występują też bez wprowadzanie ciała w proces detoksu, bo organizm cały czas się oczyszcza lub próbuje to robić z marnym skutkiem.

Natomiast dobrze przeprowadzony detoks ciała przyczynia się do tego, że ww. objawy nigdy nie wrócą bądź będą bardzo sporadyczne, bo oczywiście zależy jak będziemy się dalej prowadzi w przyszłości.

I tu kolejny temat się kroi, bo jeśli w diecie nie ma żywności detoksykującej, to oczywistym jest, że znów nas toksyny zaleją i znów powtórka z rozrywki. Surowe owoce, warzywa, liście są potrzebne.

To tak po krótce, odrobina wiedzy z głowy vel z tej solnej kuli 😉

Detoks.Chętnych wielu, a wiedza zerowa.Obietnica lepszego, a efektów brak.Chwyt marketingowy.Detoks portfelowy.Rozbuchan...
23/11/2022

Detoks.

Chętnych wielu, a wiedza zerowa.
Obietnica lepszego, a efektów brak.
Chwyt marketingowy.
Detoks portfelowy.
Rozbuchany cywilizacyjny slogan
Potrzebny? Owszem, tak.
Potrzebny jak nigdy dotąd.
Przecież nigdy w historii człowieka nie było, aż tyle chemii, toksyn, metali ciężkich. Nigdy.

Oczyszczanie, detoks - antidotum na dziś.

Sprzątasz dom, to widzisz, wiesz, że tak i tak wygląda brud, a tak wygląda czysty dom.

W czystym domie nic nie zalęgnie i jakoś tak przyjemnie się żyje i łatwo.

A jak się sprawy mają z ciałem?
A nijak. Nikt za to nie odpowiada, temat tabu, woda w usta. Ci w białych tematu nie podejmują. No bo skąd? Temat niby jest, ale owiany tajemnicą. Zbywany. Nawet wyśmiewany.

Temat niszowy, gdzieś w podziemiach opowiadany.

A to, że supli, ziółek i kolejnej chemii do usuwania chemii w komercji dużo, no cóż, rynek nie zna próżni. Jest potrzeba, to etykietę się zrobi.

Przewaliłam przez swoje ciało chyba wszystko co mogłoby przysłużyć się lepszymu zdrowiu i lepszemu samopoczuciu. Było tego ogrom, efektów brak i ogrom cierpliwości do szukania mimo wszystko.

Nic tak nie motywuje do działania jak choroba.
Napędza jak cholera, mimo, że owszem były dni, kiedy wszystko legło w gruzach i trzeba było leżeć.

Przewaliłam te wszystkie cud obietnice detoksu, dożywienia, bo takiej czy takiej witaminki może być brak czy innych substancji i przez to ciału jest źle.

Ówno prawda.

Zrobili mnie na cacy. Okradali cały czas z nadziei na lepsze jutro, iluzja etykiet i cud opisów.

Dziś wiem. Że jeśli coś robię dla zdrowia, to ma być efekt. Mam to czuć, widzieć!

I jeśli robię detoks, to go robię i on się dzieje.

Czy wiesz co to jest detoks i jak to wygląda w praktyce? Czy wiesz kiedy jesteś w procesie detoksu, a kiedy ktoś żeruje na Twojej niewiedzy?

Detoks jest ważny, bo on jest podstawą zdrowia jeśli go brak. Detoks oczyści ciało. Detoks uwolni od złogów. Detoks usunie blokady.

Więc rób go dobrze!, z głową, skutecznie i ciesz się z procesu do zdrowia, bo przyjdzie.

Ten temat jest trudny.
Bo znikąd legalnie się dowiedzieć jak detoks wygląda i czemu służy.

A służy temu co najważniejsze 💚

27/06/2022

No to idziemy porobić trochę tych interwałów.

Mogę, to trzeba się nacieszyć.

Kilka lat temu dojście do toalety było sukcesem na nogach z godnością mimo wszystko, bo nieraz byłoby łatwiej na raczkach, bo ból stopy nie pozwoli stanąć na nodze, bo kolano, bo dłonie, bo kromki chleba nie można było ugryźć.... dużo by wymieniać czym jest choroba, jak zabiera wszystko.

Ciszę się, że mogę dziś biegać, tańczyć... zupełnie naturalnie ku zdrowiu. Można. Da się. Warto.

Lubię prawdę.A im jej mniej dookołał, lubię ją bardziej.Na przekór. Odkąd siebie pamiętam, kochałam prawdę i kocham nada...
19/03/2022

Lubię prawdę.

A im jej mniej dookołał, lubię ją bardziej.

Na przekór.

Odkąd siebie pamiętam, kochałam prawdę i kocham nadal, coraz bardziej.

Wyzwala.

Daje spokój.

Akceptacja niewygodności prawdy, jest o stokroć łatwiejsza, niż nieprawda.

Kawa na ławę, tak poprostu, zwyczajnie.

Nie ma ideału, ani u mnie, ani wokół.

I to jest dobre, tak ma być.

Akceptacja niedoskonałości, tak poprostu.

Nie trzeba z tego powodu kłamać, nie trzeba.

A kto tego nie rozumie, puszczam wolno.

Nie da się stać:jedną nogą tu  👇                 a drugą nogą tu 👇    80/10/10.                                     ONSw...
23/02/2022

Nie da się stać:

jedną nogą tu 👇 a drugą nogą tu 👇
80/10/10. ONS
węglowodany tłuszcze
witarianizm witarianizm

O ile na początku zmian z wszystkojedzenia w surojedzenie, jest to sto kroków milowych do przodu, to spacer w ten sposób w takim duecie szybko fundnie kłopoty.

A potem jeden z drugim powie, że surowe szkodzi i jest niebezpieczne.

Ta strona 👇 jest a ta strona 👇
oparta na węglach oparta na tłuszczach.

Bycie po środku
nigdy się nie uda!

Chyba, że jesteś młody bóg, takim to wiele uchodzi na sucho, młodość wybacza dużo, kosztem, którego nie widać i nie czuć.

Mi jest bliska strona oparta na węglach i wg wszystkich znaków na niebie ma najlepsze rokowania na bezawaryjność życia.

Oparcie na tłuszczach nie jest moje i u mnie nie znajdziesz wsparcia tej metody, ba, jestem skłonna Cię zwieść z tej drogi, jeśli zapytasz.

A czemu nie możesz być tu i tu?

Bo ciało lubi mieć dostawę energii w postaci jednego paliwa i bez zbędnych ceregieli z niego korzystać. Wtedy wsio gra. A jak nie, to jedna energia wchodzi drugiej w drogę, zlepiają się w przenośni i w praktyce i taki słodko-tłusty zlepek jest obcy dla ciała, jest i trudny i kłopotliwy.

Krąży to sobie po Tobie długo nie pozwalając ciału zakończyć metabolizm tej duo energii.

Duo energia to kłopot z metabolizmem cukrów, a to rodzi kłopot z trzustką i wkracza ta nasza nieukochana candida.

W sumie, candida nie jest zła, robi porządki z tym słodkim tłuszczem, ale rodzi przy tym inne niepożądane objawy, dużo niefajnych objawów.

To tak, dla szukających i dla porządku, że mnie z odmładzaniem na surowo nic nie łączy.

Ważne, nie rób tych diet sam w domu, jeśli brak intuicji ciała, a brak napewno. Droga wyboista, bez znajomości choćby objawów detoksu i poznania słabości organów, które mogą nie podołać wyzwaniu śmiałka surowego życia.

Medycyno! Nie kłam!Medycyno, nie kłam, że choroby są nieuleczalne.Medycyno, nie kłam, że tabletki mam brać do końca życi...
15/02/2022

Medycyno! Nie kłam!

Medycyno, nie kłam, że choroby są nieuleczalne.

Medycyno, nie kłam, że tabletki mam brać do końca życia.

Medycyno, nie mów mi, że mam się truć twoją pastylką by żyć.

Medycyno, nie kłam, że mogę jeść wszystko.

Medycyno, nie kłam, że nie wiesz skąd są choroby.

Medycyno, nie mów, że leczysz, gdy tylko zmuszasz moje ciało by udawało, że jest wszystko ok.

Medycyno, nie niszcz mnie!

Medycyno, możesz być, ale proszę Cię nie kłam!

Każdy ma prawo wiedzieć, mieć prawo wyboru, móc decydować.

Proszę, nie kłam.

Ja wiem, że o zdrowie dziś trudno, komercja ma się dobrze kosztem nas, wielu jest bezbronnych, bezsilnych, uwikłanych w nałogi, martwy styl życia.

Ale każdy ma prawo wiedzieć gdzie robi błąd!

Nie klam!

Chyba, że nie wiesz. To się naucz!

No, fiu, fiu, ale jej dołożyłam 🙈😁😄😂

Na zdrowie kochani, kto jak nie my, damy radę 🌿

Dawno mnie tu nie było 🙃Jestem.Dużo się zmieniło.Jak u każdego zresztą pewnie.Życie płynie, nie stoi w miejscu.Zmienia s...
09/02/2022

Dawno mnie tu nie było 🙃

Jestem.

Dużo się zmieniło.

Jak u każdego zresztą pewnie.

Życie płynie, nie stoi w miejscu.

Zmienia się.

Zmienia się patrzenie, rozumienie świata.

Zmienia się rozumienie ciała, umysłu swojego, jak i innych osób mi nieznanych.

Pojmuje słabości, ich przyczyny.

Im dalej, tym więcej doświadczeń, przemyśleń, czasem mur, który trzeba zaakceptować i szukać dalej, inaczej.

Dziś temat zdrowia jest tak trendy, że przytłacza.

Zdrowie - to trzeba robić. Na mówieniu, pisaniu, myśleniu o zdrowiu - zdrowia nie będzie.

Czyny, o które najtrudniej.

Ciekawe ilu tu Was jest, ilu fejs pokaże ten wpis, po tak długiej przerwie? 😉

W tle moja ukochana Szeflerka, jest cudna, żywa, lubię ją i ona chyba mnie też 🙂

O który dom dbasz?W którym mieszkasz?Który bliższy ciału?A może, któryś jest ciałem zarazem?Który droższy? Ten z ciała c...
26/08/2021

O który dom dbasz?

W którym mieszkasz?

Który bliższy ciału?

A może, któryś jest ciałem zarazem?

Który droższy? Ten z ciała czy ten z muru?

Wiem, ten z muru.
Takie czasy, takie trendy, że ten mur, że ten mebel musi być bez rysy, bez plam, czysty, sterylny.
Jeśli nawet go zabrudzisz, szybko czyścisz, odnawiasz, chcesz mieszkać idealnie, dla oka, dla ciała, dla duszy.

A ten z ciała? O obejście się dba, myję, maluje, zdobi, pudruje, przykrywa, a do środka lepiej nikogo nie wpuszczać. Środek jakoś ma sobie radzić SAM, tam może być wszystko, nawarstwiać się, zbierać, narastać. Nie musi być idealny, mimo, że przecież to centrum Twojego ciała i duszy i tu zaczyna się Twoja przyjemność bycia lub jego braku.

Wartości zupełnie na bakier.
Komercja zrobiła swoje.

To nie tak łatwo odwrócić.
Jednostka podąża zawsze za większością.
Przeciwstawić się ogółu trendom to wyzwanie.
Trochę wody upłynie zanim uzbiera się więcej jednostek o innych zmienionych wartościach by pociągnąć za sobą tłumy.

Wartości dbania o siebie, swój najbliższy wewnętrzny dom-ciało, wciąż kuleje. Zabawa w niszczenie siebie jest trendy, a narzędzi i możliwości ku temu coraz więcej.

I nawet jeśli zechcesz coś zmienić, uświadamiasz sobie, że jesteś w dziwnych sidłach nałogu, nawyków, z ogromem balastu zaniedbań.

Zawsze, a to zawsze, patrz szeroko na swoje życie, jakby z kosmosu, z tej odległości widać lepiej.

Zdrówka 🍏

Piesy, koty.Jeszcze kilka lat temu moje postrzeganie świata, standardów, wytycznych, ogólnie życia, było spójne z większ...
28/03/2021

Piesy, koty.

Jeszcze kilka lat temu moje postrzeganie świata, standardów, wytycznych, ogólnie życia, było spójne z większością, takie w sumie bezpieczne, zgrane, podobne czyli oczywiste, na tamten moment prawe, prawdziwe, bo tylko to było, żadnych innych wyborów, zamknięty świat zasad, myśli.

Minęło zaledwie kilka lat, by w zasadzie wywrócić sobie wszystko i mieć trudność pojąć na nowo coś, czego nigdy nie było, nie spotkałam i nikt nie wytłumaczy mi dziś co i jak.

Kilka lat temu awaria ciała, totalna, w zasadzie się popsułam. Albo na złom, albo szpachla tu i tam.
Gdyby ktoś decydował za mnie to zapewne kilka sztuczek oszukańczych zastosował i rzekł: jest dobrze, tak ma być.

Dociekanie prawdy to chyba jakaś zmora z dzieciństwa, szukanie tam gdzie nikt nie szuka, dziury w całym, jak to wielu kwituje.

W każdym razie skoro jestem żywym organizmem, to mam możliwość regeneracji ciała, tak jak goją się rany, goi się też wnętrze. Szpachla dobra dla sztucznej materii, ciało może inaczej, do odnowy, mimo, że wielu narzuca inny pogląd, naukowy.

Do rzeczy, bo rozwlekam.

Krótko mówiąc, dla zdrowia wywróciłam mój styl odżywiania do góry nogami 🤸‍♀️ totalna niezależność od pokarmów zwierzęcych i totalna zależność od surowych roślinych.

No i za tym wywaliło się wszystko.

Wśród wielu aspektów, które gdzieś układam na nowo, jest temat zwierząt i ich znaczenie dla człowieka. Odwrotnie to nie działa, człowiek dla zwierząt mógłby nie istnieć.

O ironio, co nie? Człowiek zależny od zwierząt, a zwierzęta od człowieka nie. I kto by pomyślał?

Oczywiście powiesz, halo, halo, a psy i koty, a hodowlane? Przecież one bez nas nie mogą nic.

Halo, halo, a kto ich zniewolił dla własnych interesów? Dla potrzeb tych fizycznych (pokarm) i dla potrzeb emocjonalnych? Dla służby za miskę ryżu?

Mało kto zdaje sobie sprawę, że posiadanie zwierzaka do kochania jest (jeśli głębiej się temu przyjrzeć) z pobudek egoistycznych.
Co więcej. Człowiek bawi się zwierzętami i tworzy sobie nowe ich kształty, taka rozrywka artystyczna.

Żaden zwierz, będący w niewoli i całkowicie zależny od człowieka, nie będzie szczęśliwy choćby człowiek stawał na głowie.
Zwierzę służy człowiekowi do uciech, do scedowania uczucia, do uzyskania wyższych wibracji. To akurat miły aspekt, bo jak wiemy, często posiadanie psa ma jeszcze inny wymiar, czysto negatywny.

Oczywiście, na dzień dziś, szlachetnie dać miłość skoro ta istota już tu jest na świecie, to jest piękny gest i potrzebny.

W szerszej, dłuższej perspektywie, udomowienie zwierząt do ich kochania, przyczyniło się też do ogromu ich cierpień. Z tego dealu zyskuje człowiek. A zwierzę?

Tak wiem, mleko się rozlało wieki temu. Mamy psy, koty, jest ich ogrom, tak było, jest i jest "dobrze" (?)

I co dalej? Odpowiedzialność za poczynania naszych przodków, ok, trzeba, ale co dalej? Czy to co jest, jest faktycznie ok?

Temat jest dość obszerny, bo do tego wora zachcianek zwierzęcych człowieka, można jeszcze wrzucić ogrom innych, papugi, chomiki, gady, konie, zoo i inne ogródki zwierzne.

Tak, zwierzętami człowiek zaspokaja nie tylko potrzeby podniebienia, ale i potrzeby emocjonalne.

I z tego tytułu jest nawet specjalny podział: zwierzęta do kochania i zwierzęta do jedzenia.

Co więcej, dla tych uciech, giną inne zwierzęta, na wykarmienie pupila. Powstaje taka ironia, by móc darzyć miłością psa, kota, musi zginąć inne zwierzę. XD.

Dziś tak myślę.
Porzuciłam pokarm zwierzęcy, przeskoczyłam weganizm, wpadając z łomotem w wysokowibracyjny surowy pokarm roślinny i takie kwiatki mam dziś, inne, dla wielu możliwe, że niezrozumiałe.

Nie wrócę do tradycyjnego jedzenia.Z dzisiejszej perspektywy serniczki, kotleciki, pączusie i cały arsenał pospolitych d...
03/02/2021

Nie wrócę do tradycyjnego jedzenia.

Z dzisiejszej perspektywy serniczki, kotleciki, pączusie i cały arsenał pospolitych dań, sklejonych termiczne z mnóstwa produktów, nie nadaje się do jedzenia. Tego organizm nie pojmuję, gubi się, przepycha, toleruje, stara się zachować pion, bo musi.

Ty, który dzień w dzień wrzucasz dziesiątki, a nawet setki różnorodności (tak, skład niektórych produktów to pokaźna lista) nie masz szans poczuć, czym jest prostota pokarmu dla ciała.
Jest cudem, lekkością, jest naturą, energią w prostej żywej postaci - tylko czerpać i żyć.

Byłam tam kiedyś. Byłam w tym koszmarze, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawę. Bo niby jak? Skoro nigdy ciału nie dałam szansy.
Nigdy, bo głód, bo nałóg, bo słabości, bo przyzwyczajenia, tradycja, natłok porad dietetycznych, bo obawy, lęki, wygoda, lenistwo.
Powodów jest setki, wiesz o tym, wiesz jak to jest.

Jeśli jesteś w kołowrotku nałogów, jeśli tego nie przerwiesz, nie utniesz, to przepadniesz.
Im dłużej, tym trudniej, gorzej, przegrywasz.

Dziś spotykam starszą Panią, a może rówieśniczkę. Podchodzi do stoiska z ciastkami i mówi, że nie miała już jeść, ale jednak się sk**i.
Ona z ogromem nadwagi, ja obok niej szczupła, wyniosła wolnością.
Nasz wzrok się spotkał, wymownie.
Nie mam dziś skrupułów zauważać takie skrajne kwiatki i dać temu wyraz. Ta kobieta wymagała pomocy i prawdy o sobie, tak jak wiele, wiele innych współczesnych.
Ale jej nie otrzyma. Sama też nic nie zmieni. Jej wybór, jej decyzja, jej smutek, głęboki, ukryty, bezradność.

Tak, musiałam zaakceptować i akceptuję drogę samoniszczących się. To dziwne uczucie, bo nauczyłam się obojętności, która zawsze była mi obca. Akceptuję na chłodno to co widzę, nie mam na to wpływu, emocje w kieszeń.

Wolność od tego koszmaru jedzeniowego jest cudowna. Nie k**i, nie mami, nie wzywa, jakby to było z plastiku, wspomnienie z innego wymiaru stłamszonego życia.

Dodam, żeby tak różowo nie wyglądało, wracam do prostych posiłków termicznych w postaci gotowanych warzyw czy kasz, czy zjem chrupy, bo tak jeszcze czuję, potrzebuję. Nigdy nie siłowałam się w tym procesie i nie będę tego robić. Przyzwyczajenia psychiczne, emocjonalne do pokarmu termicznego są ogromne. Czy kiedyś to się zmieni? Nie wiem, nie jest to istotne, się zobaczy.

Nigdy, przenigdy, nie poddawaj się, bo ciężko, bo za trudno. To proces, którego tempo nie powinno być szybkie.

Taka podróż, wyruszasz i niech się dzieje.

Basia

Adres

Rzeszów

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zielone Zdrowie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Zielone Zdrowie:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram