28/03/2021
Piesy, koty.
Jeszcze kilka lat temu moje postrzeganie świata, standardów, wytycznych, ogólnie życia, było spójne z większością, takie w sumie bezpieczne, zgrane, podobne czyli oczywiste, na tamten moment prawe, prawdziwe, bo tylko to było, żadnych innych wyborów, zamknięty świat zasad, myśli.
Minęło zaledwie kilka lat, by w zasadzie wywrócić sobie wszystko i mieć trudność pojąć na nowo coś, czego nigdy nie było, nie spotkałam i nikt nie wytłumaczy mi dziś co i jak.
Kilka lat temu awaria ciała, totalna, w zasadzie się popsułam. Albo na złom, albo szpachla tu i tam.
Gdyby ktoś decydował za mnie to zapewne kilka sztuczek oszukańczych zastosował i rzekł: jest dobrze, tak ma być.
Dociekanie prawdy to chyba jakaś zmora z dzieciństwa, szukanie tam gdzie nikt nie szuka, dziury w całym, jak to wielu kwituje.
W każdym razie skoro jestem żywym organizmem, to mam możliwość regeneracji ciała, tak jak goją się rany, goi się też wnętrze. Szpachla dobra dla sztucznej materii, ciało może inaczej, do odnowy, mimo, że wielu narzuca inny pogląd, naukowy.
Do rzeczy, bo rozwlekam.
Krótko mówiąc, dla zdrowia wywróciłam mój styl odżywiania do góry nogami 🤸♀️ totalna niezależność od pokarmów zwierzęcych i totalna zależność od surowych roślinych.
No i za tym wywaliło się wszystko.
Wśród wielu aspektów, które gdzieś układam na nowo, jest temat zwierząt i ich znaczenie dla człowieka. Odwrotnie to nie działa, człowiek dla zwierząt mógłby nie istnieć.
O ironio, co nie? Człowiek zależny od zwierząt, a zwierzęta od człowieka nie. I kto by pomyślał?
Oczywiście powiesz, halo, halo, a psy i koty, a hodowlane? Przecież one bez nas nie mogą nic.
Halo, halo, a kto ich zniewolił dla własnych interesów? Dla potrzeb tych fizycznych (pokarm) i dla potrzeb emocjonalnych? Dla służby za miskę ryżu?
Mało kto zdaje sobie sprawę, że posiadanie zwierzaka do kochania jest (jeśli głębiej się temu przyjrzeć) z pobudek egoistycznych.
Co więcej. Człowiek bawi się zwierzętami i tworzy sobie nowe ich kształty, taka rozrywka artystyczna.
Żaden zwierz, będący w niewoli i całkowicie zależny od człowieka, nie będzie szczęśliwy choćby człowiek stawał na głowie.
Zwierzę służy człowiekowi do uciech, do scedowania uczucia, do uzyskania wyższych wibracji. To akurat miły aspekt, bo jak wiemy, często posiadanie psa ma jeszcze inny wymiar, czysto negatywny.
Oczywiście, na dzień dziś, szlachetnie dać miłość skoro ta istota już tu jest na świecie, to jest piękny gest i potrzebny.
W szerszej, dłuższej perspektywie, udomowienie zwierząt do ich kochania, przyczyniło się też do ogromu ich cierpień. Z tego dealu zyskuje człowiek. A zwierzę?
Tak wiem, mleko się rozlało wieki temu. Mamy psy, koty, jest ich ogrom, tak było, jest i jest "dobrze" (?)
I co dalej? Odpowiedzialność za poczynania naszych przodków, ok, trzeba, ale co dalej? Czy to co jest, jest faktycznie ok?
Temat jest dość obszerny, bo do tego wora zachcianek zwierzęcych człowieka, można jeszcze wrzucić ogrom innych, papugi, chomiki, gady, konie, zoo i inne ogródki zwierzne.
Tak, zwierzętami człowiek zaspokaja nie tylko potrzeby podniebienia, ale i potrzeby emocjonalne.
I z tego tytułu jest nawet specjalny podział: zwierzęta do kochania i zwierzęta do jedzenia.
Co więcej, dla tych uciech, giną inne zwierzęta, na wykarmienie pupila. Powstaje taka ironia, by móc darzyć miłością psa, kota, musi zginąć inne zwierzę. XD.
Dziś tak myślę.
Porzuciłam pokarm zwierzęcy, przeskoczyłam weganizm, wpadając z łomotem w wysokowibracyjny surowy pokarm roślinny i takie kwiatki mam dziś, inne, dla wielu możliwe, że niezrozumiałe.