Bożena Gawrych Psychoterapia

Bożena Gawrych Psychoterapia Pracuję z dziećmi, młodzieżą oraz osobami dorosłymi. Swoją pracę poddaję superwizji - superwizor prowadzący: mgr Marcelina Ptak.

Jestem certyfikowanym psychoterapeutą systemowym (Certyfikat nr 05/02/2025 zgodny z wymogami Ministra Zdrowia), mediatorem sądowym, trenerem umiejętności społecznych. Szkolenie psychoterapeutyczne realizuję w Wielkopolskim Towarzystwie Terapii Systemowej. Posiadam Certyfikat Niemieckiego Towarzystwa Psychotraumatologii / Stowarzyszenia Specjalistycznego Pedagogiki Traumy Deutschsprachige Gesellsch

aft für Psychotraumatologie/ Fachverband Traumapädagogik, przygotowujący do pracy z osobami z doświadczeniem traumy.

W pełni się zgadzam. Zapraszam do przeczytania. Mimo, że dłuuugie 😀
12/04/2026

W pełni się zgadzam. Zapraszam do przeczytania. Mimo, że dłuuugie 😀

Kiedy system ma obowiązek działać mimo braku zgody.

Zajmuję się przemocą od wielu lat. Widzę jej skutki w gabinetach, w aktach sądowych, w historiach dzieci, które trafiają do mnie po urazach psychicznych w wyniku zaniedbań dorosłych i przemocy. I właśnie dlatego staram się nie zabierać głosu w debacie publicznej pochopnie, bez namysłu nad tym, co mówię i jak to zostanie odebrane.

Dziś zabieram.

W debacie o edukacji seksualnej w ramach edukacji zdrowotnej słyszę regularnie, że mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch równorzędnych wartości: prawa dziecka do wiedzy i ochrony kontra prawa rodziców do decydowania o wychowaniu własnego dziecka. I że prawdziwa demokracja powinna uwzględniać głos większości, a większość jest konserwatywna. To uczciwy opis napięcia. Rozumiem go i nie zamierzam go zbywać.

Ale jako specjalistka muszę powiedzieć, że to napięcie ma swoje granice. Jest moment, w którym argument “rodzice mają prawo decydować” i nie wprowadzajmy zmian „siłowo” przestaje być argumentem demokratycznym, a zaczyna być argumentem za zaniechaniem ochrony. Tę granicę wyznacza wiedza o tym, co dzieje się z dziećmi, które tej wiedzy nie mają.

Dziecko, które nie wie, czym jest nieodpowiedni dotyk, nie jest dzieckiem chronionym, ani przez wartości rodzinne, ani też przez państwo, które taki obowiązek konstytucyjny ma. Jest dzieckiem bez narzędzi do obrony, bez języka, którym mogłoby powiedzieć dorosłemu, że coś jest nie tak.

Kilkadziesiąt lat badań nad profilaktyką krzywdzenia dzieci pokazuje jedną rzecz: wiedza o własnym ciele, granicach i bezpieczeństwie zmniejsza ryzyko wykorzystania seksualnego. To nie powinno w żadnym stopniu podlegać dyskusji ideologicznej w takim samym sensie, w jakim nie podlega skuteczność szczepień czy to, że na geografii uczymy, że ziemia jest okrągła.

Pamiętam inną debatę. W 2010 roku Polska zmieniła Kodeks rodzinny i opiekuńczy, dodając zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Badania pokazywały wtedy, że ponad połowa Polaków uważała klaps za dopuszczalną metodę wychowawczą. Środowiska konserwatywne mówiły o nadmiernej ingerencji państwa w życie rodziny. Argumenty brzmiały znajomo: społeczeństwo nie jest gotowe, najpierw trzeba edukować dorosłych, nie wprowadzajmy zmian siłowo. Zakaz wszedł w życie. Władza zmieniała się od tamtej pory kilka razy. Nikt go nie cofnął.

Historia prawa i historia edukacji zna takich, którzy zdecydowali się stanąć po stronie dzieci wtedy, kiedy było to politycznie kosztowne. Byli to ludzie, którzy rozumieli coś, co dziś brzmi jak truizm, a wciąż nim nie jest: że prawa dzieci i ich wiedza o własnym ciele, bezpieczeństwie i granicach nie są prerogatywą dorosłych do przyznania wtedy, kiedy sami będą gotowi. Że to nie jest przysługa oddawana dzieciom przez wyedukowanych rodziców. To jest obowiązek systemu wobec tych, którzy nie mają w nim głosu.

Dzieci nie głosują. Nie wybierają podstawy programowej. Nie mogą lobbować za własnym bezpieczeństwem. Mogą tylko czekać, aż dorośli zdecydują, że są już wystarczająco gotowi, żeby je chronić.

Czasem pojawia się ktoś, kto nie czeka na gotowość dorosłych. Kto rozumie, że zadaniem instytucji jest nie odzwierciedlać stanu społecznej świadomości, ale go kształtować. Że prawo i edukacja nie są lustrami tylko narzędziami zmiany.

Zakaz bicia dzieci nie był odzwierciedleniem tego, co Polacy myśleli o klapsach w 2010 roku. Był odzwierciedleniem wiedzy naukowej o tym czym klaps jest niezależnie od tego, co myśli o tym większość. Z perspektywy czasu większość to zaakceptowała.

Słyszę też argument, który oczywiście brzmi rozsądnie: najpierw edukujmy rodziców, przygotujmy grunt, nie forsujmy na siłę. Rozumiem troskę o skuteczność. Źle wprowadzona zmiana może wywołać efekt odwrotny do zamierzonego i jest to realna obawa.

Ale moim zdaniem jest w tym argumencie także ukryta pułapka: kto i kiedy uzna, że rodzice są już wystarczająco wyedukowani? Jaki próg wiedzy, jaki wynik jakiego badania będzie sygnałem, że można działać? Tego nikt nie określa i właśnie dlatego ten argument tak łatwo zamienia się w przepis na wieczne odkładanie.
Nie edukujemy rodziców z biologii gdy nauczamy o genitaliach (choć kiedyś podobnie się temu sprzeciwiali). Nie pytamy ich o zgodę na nauczanie fizyki czy historii. Podstawa programowa nie jest wypadkową tego, co rodzice uważają za stosowne. Jest wypadkową tego, co dzieci powinny wiedzieć, żeby rozumieć świat i siebie w nim bezpiecznie.

Natomiast zgadzam się, że edukacja zdrowotna dzieci powinna iść w parze z edukacją zdrowotną rodziców, bo co z tego, że dziecko dowie się na lekcji edukacji zdrowotnej, że to jak się czuje od pewnego czasu wymaga konsultacji specjalistycznej kiedy rodzic o tym decydujący powie „głupot Was w tej szkole uczą”.

Piszę jako specjalistka, która wie, że dzieci zaniedbane i krzywdzone (także seksualnie) najczęściej milczą latami. Bo nie miały języka, żeby nazwać to, co się stało. Bo nikt im nie powiedział, że mają prawo powiedzieć “nie”. Bo wstydziły się czegoś, o czym nikt nigdy z nimi nie rozmawiał.

Gdzieś przeczytałam, że wyodrębnienie edukacji seksualnej jako nieobowiązkowej to dobry kompromis, że te 10% całej podstawy programowej edukacji zdrowotnej nie może pogrążyć całego przedmiotu, że dajemy ludziom czas na oswojenie się z tym, pokazanie, że to nie jest wcale takie straszne.

To coś Wam powiem. Wiecie w ilu szkołach w tym roku szkolnym przedmiot edukacji zdrowotnej nie został w ogóle uruchomiony bo nauczyciele wręczali masowo uczniom i rodzicom deklarację na wypisanie się z niego, albo układali tak plan lekcji, żeby nikomu nie opłacało się na te lekcje czekać lub przyjeżdżać na 7.00 rano? W tych 10% o które toczy się cała batalia jest z całej edukacji seksualnej tyle co kot napłakał. To jest zwyczajnie minimum z minimum, że tu nie ma z czego okrajać i co wyrzucać, aby rodzic nie miał wątpliwości. No to o co ta cała walka spytacie? O to minimum?

Chcę odwrócić tę matematykę.
Według badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę z 2023 roku 8 na 100 dzieci w Polsce doświadczyło wykorzystania seksualnego z kontaktem fizycznym. Co czwarte dziecko doświadczyło jego form bez kontaktu fizycznego. 8 na 100 dzieci to pół miliona. To dwoje dzieci w każdej klasie szkolnej w Polsce.

Mówiąc, że 10% programu to za dużo, żeby kruszyć kopie, mówimy coś innego, niż nam się wydaje. Mówimy, że Twój komfort jest ważniejszy niż bezpieczeństwo tych dzieci. Że możemy tę proporcję negocjować, przerzucać między przedmiotami, rozcieńczać, odkładać. I że te dzieci poczekają. Co za różnica, czekały dziesięciolecia to i poczekają dwa lata lub kolejne piętnaście. Pół miliona dzieci nie powinno czekać na wynik sondażu.

System ma obowiązek działać wtedy, kiedy skutki zaniechania są udokumentowane, a beneficjenci tej zmiany, czyli dzieci, nie mają głosu w debacie o własnym bezpieczeństwie.

Dobry rodzic, konserwatywny czy liberalny, chce, żeby jego dziecko było bezpieczne. Edukacja seksualna jest narzędziem tej wartości, a nie jej zagrożeniem.

Pytanie, które naprawdę stoi za tą debatą, brzmi inaczej: czy jesteśmy gotowi jako społeczeństwo postawić bezpieczeństwo dzieci ponad komfort dorosłych związany ze zmianą?

Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sam.

17/01/2026

Warto posłuchać

Klarownie wyjaśnione. Mam nadzieję, że się  przyda w rozumieniu innych.
06/12/2025

Klarownie wyjaśnione. Mam nadzieję, że się przyda w rozumieniu innych.



Wiązanie traumą (trauma bonding)

Mikołajki. Internet dziś tonie od zdjęć wspaniałych prezentów od niej, od niego…a Wy zastanawiacie co tu się właśnie odjaniepawla 😱

Przecież znacie ją/jego i wiecie, że w tym związku nie dzieje się dobrze. I co myślicie? No mówcie szczerze. Chwalcie się 😉

Pewnie coś na kształt „Jaka ona głupia i naiwna” albo „Czy mu serio oczy bielmem zarosły, że nie widzi jak ona nim manipuluje?” no i klasyka gatunku „Najwidoczniej tak lubi od czasu do czasu po głowie dostać. A teraz kupi jej/mu upominek i już będzie dobrze”.

Taaa…no to sobie dziś o tym pogadajmy, dlaczego to nie jest takie proste. 😎

„Skoro jej tak źle, to czemu nie odejdzie od niego?”

„To niemożliwe, że on nie widzi, jak ona go krzywdzi. Najwidoczniej ma z tego jakąś korzyść, skoro nadal z nią jest”

Gdybym dostała choćby złotówkę za każde takie zdanie, które usłyszałam lub przeczytałam w internetach, gdy ktoś ujawnia przemoc, to dziś moczyłabym tyłek na jakimś Mauritiusie 😎

No to o co chodzi? Wiązanie traumą jest mechanizmem neuropsychologicznym, w którym relacja oparta na cyklicznym przeplataniu zastraszania i chwilowego bezpieczeństwa, ulgi, generuje trwałe przywiązanie do osoby, która jednocześnie rani i reguluje napięcie. Skomplikowane?

To już wyjaśniam. Schemat jest powtarzalny i klinicznie rozpoznawalny: najpierw czujesz narastające napięcie u niego/u niej, czujesz, że coś się kroi, pojawia się chłód, emocjonalne i fizyczne oddalanie, czasami milczenie bez powodu lub wręcz przeciwnie, kłótnia o pierdołę i bum! Pojawia się epizod przemocy, trwa dzień, dwa, albo kilka tygodni, czasami eskaluje. Aż w końcu, pięknego dnia przychodzi faza zbliżania, skruchy, czułości, obietnic poprawy i tymczasowej poprawy funkcjonowania, a niektórzy wcale nie przepraszają tylko zaczynają się odzywać jakby nigdy nic się nie stało, ot choćby przy okazji takich Mikołajek.

Ale jak to możliwe, że „ktoś się na to daje złapać?” W fazie epizodu przemocy dochodzi do gwałtownej aktywacji układu zagrożenia. Bodziec przemocowy jest przetwarzany przez ciała migdałowate, które inicjują reakcję alarmową niezależnie od kory racjonalnej. Dochodzi do aktywacji osi podwzgórze-przysadka-nadnercza (HPA) i masywnego wyrzutu kortyzolu oraz katecholamin (adrenalina, noradrenalina). Organizm przechodzi w stan walki, ucieczki lub zamrożenia. Funkcje integrujące kory przedczołowej ulegają czasowemu osłabieniu, co obniża zdolność do realistycznej oceny sytuacji i podejmowania decyzji ochronnych.

W fazie „miodowego miesiąca”, czyli po ustaniu przemocy i pojawieniu się przybliżania, skruchy, czułości lub nagrody, dochodzi do gwałtownego spadku aktywacji osi stresu oraz jednoczesnej aktywacji mezolimbicznego układu nagrody, w szczególności jądra półleżącego. Następuje wyrzut dopaminy, endogennych opioidów oraz oksytocyny. Subiektywnie odczuwana jest ulga, ukojenie, chwilowe poczucie bezpieczeństwa i więzi. No po prostu czujesz się jak na haju 🤷🏻‍♀️ to wtedy przychodzi uczucie jakby się człowiek zakochiwał od nowa 🫣

Mózg zaczyna uczyć się tego wzorca poprzez warunkowanie instrumentalne: po stanie skrajnego zagrożenia następuje silnie wzmacniająca nagroda neurochemiczna. W efekcie tworzy się pętla neuroadaptacyjna, analogiczna do mechanizmów obserwowanych w uzależnieniach: napięcie - ulga - głód - powrót do źródła ulgi. Osoba stosująca przemoc staje się jednocześnie aktywatorem lęku oraz jedynym dostępnym regulatorem pobudzenia emocjonalnego.

Z czasem dochodzi do zmian w funkcjonowaniu układu limbicznego i kory przedczołowej: obniża się próg reaktywności ciał migdałowatych, rośnie nadwrażliwość na sygnały odrzucenia i dezorganizacji więzi, a zdolność do autonomicznej regulacji emocji ulega osłabieniu.

Pojawia się zjawisko przymusowego przywiązania do osoby krzywdzącej, którego choćby groźba zerwania wywołuje objawy zbliżone do zespołu abstynencyjnego: lęk, pobudzenie, dezorganizację, somatyzację, kompulsywną potrzebę kontaktu, przybliżenia się, zrobienia czegokolwiek, żeby nie utracić tej relacji.

To nie jest kwestia „słabej woli”, „uzależnienia od dramy” ani „braku rozsądku”. To jest efekt długotrwałej dysregulacji neurobiologicznej na skutek przemocy interpersonalnej.

Wiązanie traumą prowadzi również do zjawiska, które jest wyjątkowo trudne do zrozumienia dla obserwatora: osoba krzywdzona zaczyna poznawczo bronić osobę stosującą przemoc, bo jest ona przez mózg interpretowana jako główne źródło ulgi i stabilizacji 🤷🏻‍♀️ więc osoba krzywdzona minimalizuje przemoc, racjonalizując ją lub obarczając winą siebie.

Ten mechanizm podtrzymuje relację nawet wtedy, gdy zagrożenie jest obiektywnie wysokie.

Dlatego pytanie: „skoro jest tak źle, to dlaczego nie odejdzie?” jest pytaniem wynikającym z niezrozumienia tego, że w przemocy więź nie zanika - ona patologicznie się wzmacnia i bywa pięknie opakowana w mikołajkowy papier 😞

02/11/2025



Dziś o mechanizmie DARVO.

DARVO to jedna z najbardziej perfidnych strategii przemocy psychicznej. Nazwa pochodzi od angielskich słów: Deny (zaprzecz), Attack (zaatakuj), Reverse Victim and Offender (odwróć role osoby doświadczającej przemocy i osoby stosującej przemoc).

Opisała ją prof. Jennifer Freyd z Uniwersytetu w Oregonie, badając, jak reagują osoby stosujące przemoc, gdy ktoś próbuje je pociągnąć do odpowiedzialności.

1. Najpierw zaprzeczają: „To nieprawda, przesadzasz.”
2. Potem atakują: „Masz problemy emocjonalne, wymyślasz.”
3. A na końcu odwracają role: „To ja tu jestem ofiarą, krzywdzisz mnie.”

DARVO działa jak krzywe zwierciadło: osoba stosująca przemoc staje się „biednym_ą prześladowanym_ą”, a osoba doświadczająca przemocy „mściwym oprawcą”.

Z życia:
➡️ Kobieta zgłasza mobbing w pracy. Przełożony mówi: „Ja tylko zwróciłem jej uwagę, mści się teraz za to, że jej nie wybrałem (do projektu, do promocji, do awansu). Teraz to ja się muszę wszędzie tłumaczyć za jej błędy.”
➡️ Nastolatek mówi, że matka go upokarza. W odpowiedzi słyszy: „Całe życie poświęciłam dla ciebie, a ty mi tak dziękujesz?!” i obraża się zmuszając tym dziecko do przeprosin.
➡️ Mężczyzna mówi o przemocy emocjonalnej. Partnerka: „To ty jesteś toksycznym narcyzem” I rozsiewa o nim plotki, fałszywie oskarża.
➡️ Matka po rozwodzie słyszy: „Ona manipuluje dzieckiem przeciwko mnie”, choć ona jedynie próbuje chronić dziecko przed przemocą.

Mechanizm DARVO działa tym skuteczniej, im większą władzę, pieniądze, pozycję lub sympatię otoczenia ma osoba stosująca przemoc. Gdy zaczyna odwracać role, świat patrzy i… wierzy. Bo łatwiej zaufać temu, kto mówi głośniej i wygląda „ładnie”.

Jak reagować?
✅ Nie dyskutuj o tym, czy coś się wydarzyło - trzymaj się faktów.
✅ Szukaj wsparcia z zewnątrz: przyjaciele, terapeuta, prawnik.
✅ DARVO izoluje - kontakt z rzeczywistością to twoja tarcza.
✅ Zapisuj, dokumentuj. Słowa można odwrócić, dowodów nie.
✅ Nie próbuj przekonywać osoby stosującej przemoc. Jej celem nie jest zrozumienie, tylko kontrola.

DARVO to przemoc w przebraniu logiki i troski. Rozpoznanie jej to pierwszy krok, by odzyskać głos i siebie.

Zapraszam serdecznie! Zostały jeszcze dwa miejsca.
10/05/2024

Zapraszam serdecznie! Zostały jeszcze dwa miejsca.

23/04/2024

Serdecznie zapraszamy na warsztaty:) Będzie nam miło spotkać się z dziećmi:)))

29/12/2023





🙏 Zwracam się do was z apelem, abyście przemyśleli zakup i użycie fajerwerków w tym roku i w kolejnych latach.

☝️ Najłatwiej wzbudzanym zachowaniem instynktownym, niezależnie od gatunku kręgowców jest strach. Po zadziałaniu bardzo silnego niespodziewanego bodźca występuje u wszystkich kręgowców tzw. reakcja startowa.

👉 To zachowanie odruchowe mające na celu uruchomić zasoby organizmu w celu jego obrony. Niestety często wyjątkowo silny niespodziewany bodziec ma charakter ponadnormalny - wywołuje wyjątkowo silną reakcję przeradzającą się w paniczną ucieczkę.

🎆🎇💥 Wystrzał fajerwerku to bodziec dzwiękowy o natężeniu od 70 dB (huk małej petardy) do nawet 150 dB (hałas na poziomie bodźca bólowego u człowieka). Wiele gatunków ptaków i ssaków ma słuch bardziej wrażliwy od ludzkiego. Oznacza to, że np. podobny poziom hałasu będą odbierać np. z 4 krotnie większej odległości.

👩🏻‍🍼Małe dzieci nie posiadają jeszcze wystarczająco rozwiniętej kory przedczołowej, aby zrozumieć, że wystrzał petardy nie jest dla nich zagrażający (o ile jeśli patrzą na fajerwerki z dużej odległości)- ich reakcja może doprowadzić do uczucia silnego leku i paniki. Tak zakodowana reakcja może zostać utrwalona do tego stopnia, że nawet później u osoby dorosłej będzie pojawiać się atak paniki przy wybuchu fajerwerków, piorunów czy strzału z wiatrówki w wesołym miasteczku. Dzieci do 3 r.ż powinnismy szczególnie chronić przed gwałtownymi i niespodziewanymi dźwiękami, a już szczególnie przed fajerwerkami. Dziecko w tym wieku może nie doświadczyć żadnej satysfakcji ani przyjemności, a konsekwencje mogą z nim pozostać na lata.

💔 Osoby po doświadczeniu traumy związanej z dźwiękami wystrzałów (fajerwerki, pioruny, strzał z broni palnej, bomby itp.) w okresie Sylwestra i Nowego Roku mogą doświadczać wyjątkowo trudnych chwil. Wystrzały mogą wywołać nie tylko napad paniki, także ruminacje i objawy psychosomatyczne, które skutkować mogą koniecznością interwencji medycznej.

Gdy prawa i swoboda obywatelska jednego człowieka stoi w sprzeczności z prawami słabszych, to często pozostaje nam odwołać się do empatii i dojrzałości społecznej. Bądźmy dla siebie życzliwi. Nie zepsujmy bezmyślną chwilą przyjemności pracy tak wielu specjalistów pracujących z traumą osób uchodzących przed wojną.

☝️ Tak, wiem, że kiedyś wszyscy strzelali w Sylwestra i Nowy Rok i jakoś żyją. Wiem, że dla niektórych to tradycja, bez której nie mogą się obyć. Tyle, że dziś mamy wiedzę, której kiedyś nie było, na temat wpływu na ludzki (i nie tylko) mózg i ciało wystrzałów takich sztucznych ogni. Wiemy też ile co roku idzie z dymem pieniędzy (również naszych gdy pokaz fajerwerków organizuje miasto lub gmina). Czy warto?

🙏 Pamietajmy o najsłabszych jak małe dzieci sąsiadów, dzieci neuroróżnorodne, osoby starsze, a także zwierzęta. Wszyscy wymagają naszej wrażliwości i zrozumienia. Potraktujmy to jak test z naszego człowieczeństwa, test z dorosłości i dojrzałości.

27/12/2023

Święta, Święta i po Świętach 😉

Natchniona scenariuszami zajęć na drugie półrocze w ramach programu profilaktycznego Godzina dla Młodych Głów, które przygotowałam dla klas 7-8 SP, postanowiłam przypomnieć Wam mój post sprzed roku.

W wielu domach dzieci pod choinką znalazły smartfony, konsole do gier, czy karty przedpłacone. I choć świat się zmienia w sposób, który wręcz nakazuje nam posiąść nowe kompetencje jakimi są digital competences, to należy dziecko uczyć tych kompetencji z rozwagą i w odpowiednim czasie.

Człowiek ma naturalną zdolność do mówienia już od pierwszych chwil swojego życia. Dziecko do 4 r.ż (w normie rozwojowej) bez żadnych dodatkowych lekcji, korepetycji czy treningów potrafi nauczyć się doskonale rozumieć, to co mówi jego matka czy ojciec i komunikować się z nimi bez większych trudności. Intencja komunikacyjna widoczna jest już u niemowląt kiedy gugają, gaworzą i nawiązują kontakt wzrokowy. Nasze reakcje emocjonalne i umiejętności społeczne rozwijają się jeszcze w trakcie życia płodowego, po to, aby po przyjściu na świat mały człowiek miał większe szanse przetrwania. Wszystko następuje w swoim naturalnym rytmie i czasie. Każdy dotyk, powiew wiatru, piasek przesypany po tysiąckroć z wiaderka do wiaderka, każda wyrzucona z niebywałą wytrwałością i determinacją zabawka z łóżeczka i każdy bałagan w kuchni zrobiony z rozsypanej mąki i cukru ma sens i stanowi pole do nauki i rozwoju. Każda interakcja z drugim człowiekiem, bodźce sensoryczne ze świata realnego dostarczane adekwatnie do rozwoju poszczególnych struktur mózgu, a także nuda- mają istotny wpływ na prawidłowy rozwój psychomotoryczny dziecka.

Widok kilkulatka korzystającego z multimediów (m.in. telewizja, urządzeń mobilnych, muzyki, komputera, gier wideo) już nie zaskakuje. Naukowcy od lat badają zatem wpływ multimediów na rozwój człowieka.

Wpływ ten może być pozytywny lub negatywny. Badania nad wpływem mediów na rozwój i zdrowie dzieci skłoniły Amerykańską Akademię Pediatrii (AAP) do zwrócenia się do wszystkich pediatrów o pomoc rodzinom w zrozumieniu tych zagrożeń i korzyści.

W przeszłości telewizja była głównym źródłem mediów elektronicznych dla dzieci. Wcześniejsze badania wykazały, że w przypadku korzystania z mediów ważne są dwie rzeczy:
🔹 To ile czasu dziecko spędza przed ekranem.
Czas przed ekranem odnosi się do tego, ile czasu spędza na oglądaniu wszystkich multimediów. Oglądanie zbyt dużej ilości mediów wiąże się ze złym snem, otyłością, problemami z zachowaniem i słabymi wynikami w szkole. Stare zalecenia ograniczały czas przed ekranem do mniej niż 2 godzin dziennie.
🔹 Tego co dziecko ogląda.
Wszyscy znamy powiedzenie „Jesteś tym, co jesz?” To samo można powiedzieć o rodzaju mediów, z którymi dziecko ma kontakt. Brutalne programy i gry mogą odczulać dzieci. Programy mogą również zawierać treści nieodpowiednie dla dzieci, promujące seks, narkotyki i alkohol.

Dziś media są wszędzie. Zmieścisz je w kieszeni lub torebce w swoim smartfonie. Pojawia się również coraz więcej mediów interaktywnych, w tym mediów społecznościowych (Facebook, Twitter itp.) oraz programów edukacyjnych. Każdy z nich wiąże się z nowymi zagrożeniami i korzyściami.

W pierwszych latach życia dziecka następuje intensywny rozwój mózgu. Żaden rodzaj mediów nie jest ważniejszy niż kontakt z drugim człowiekiem i światem. Dzieci spędzające wówczas czas na praktycznych, nieustrukturyzowanych zabawach z dorosłymi i innymi dziećmi mają większą szansę na prawidłowy rozwój. W ten sposób dzieci budują umiejętności językowe, poznawcze, ruchowe i społeczno-emocjonalne. Pamiętajmy, że nasze mózgi nie nadążają z ewolucją za rozwojem technologii. Dlatego zanim dziecko nauczy się używać palca wskazującego do klikania na ekranie tabletu warto, aby najpierw nauczyło się go używać jako gestu wskazywania, kiedy chce zakomunikować, że woli czerwony kubek, a nie żółty, lub chce pokazać ci pieska, który biega w parku. Taka właśnie jest kolejność rozwoju kompetencji dziecka.

⛔️ Dzieci w wieku poniżej 18 miesięcy:

W tym wieku mózg dziecka, a także jego motoryka nie są wystarczająco gotowe na przyjęcie jakichkolwiek treści z multimediów. Staraj się nie używać żadnych mediów ekranowych innych niż tylko sporadyczny kontakt wideo z krewnymi. Uważaj również na zabawki interaktywne, mogą przebodźcować układ nerwowy dziecka.

🛑 Dzieci w wieku od 18 do 24 miesięcy:

WHO wskazuje, że dziecko do 2 r.ż nie powinno w ogóle korzystać z multimediów poza wyjątkowymi rozmowami wideo.

Dzieci między 2 a 5 r.ż :

W tym wieku dziecko nie powinno korzystać z multimediów dłużej niż 1 godzinę dziennie razem z rodzicem! Rodzic powinien selekcjonować treści i ograniczać czas do 15-30 min jednorazowej ekspozycji (jedna, krótka bajka na raz). Jeśli dziecko w ten sposób komunikuje się z bliskimi warto dostosować czas rozmowy do możliwości uwagowych dziecka. Czasami taka forma rozmowy może być dla dziecka mało atrakcyjna.
Specjaliści alarmują, aby unikać ekranów podczas posiłków. Dziecko nie powinno spędzać czasu przed ekranem na godzinę przed snem. Nie należy używać mediów ani urządzeń mobilnych, aby uspokoić dzieci, gdy są zdenerwowane.

⭕️ Dzieci i młodzież w wieku szkolnym:

Kiedy kora przedczołowa dziecka rozwinęła się na tyle, aby dziecko mogło rozumieć i kontrolować swoje zachowania w mediach, mogą być one pomocne w odrabianiu lekcji i nauce. Natomiast dla dzieci w klasach 1-3 korzystanie z mediów może być również rozpraszające i problematyczne. W tej grupie wiekowej prosty 2-godzinny limit nie jest skutecznym rozwiązaniem dla wszystkich dzieci.

Rozwój każdego dziecka przebiega indywidualnie, a więc trudno jest ustalić czy 12 latek jest już wystarczająco dojrzały, aby korzystać z multimediów w sposób bezpieczny i niekontrolowany. Jeśli rodzic zadbał o wielopłaszczyznowe stymulowanie rozwoju dziecka wcześniej i nawiązał z nim bezpieczną więź, to może być spokojny o jego aktywność w mediach, natomiast nigdy nie mamy pewności czy jego rówieśnicy i dorośli będą bezpieczni dla dziecka. Rozmowa, zaufanie, bliski kontakt, edukacja, nauka bezpiecznego korzystania i profilaktyka ewentualnych zagrożeń powinny dać nastolatkowi wystarczający oręż.

Jak ocenić czy w rozwoju nastolatka multimedia nie stanowią dominującej roli?

Upewnij się, że:
🔹 twoje dziecko ma min. godzinę dziennie na aktywność fizyczną,
🔹 twoje dziecko ma wystarczającą ilość snu. Może to wynosić od 8 do 12 godzin dziennie, w zależności od wieku,
🔹 telewizory i urządzenia mobilne znajdują się poza sypialnią,
🔹 nastolatki nie używają cyfrowej wielozadaniowości. Oddzielaj czas pracy domowej od zamierzonego czasu medialnego. Porozmawiaj o bezpieczeństwie w Internecie i o tym, jak tam traktować innych,
🔹 nastolatek poświęca min. porównywalną ilość czasu na budowanie i utrzymywanie relacji w realu, co w świecie online, a jego aktywności są zróżnicowane (np. chodzi na basen, na zajęcia rozwijające w grupie, spędza z wami czas np. wieczorami, jecie wspólnie posiłki, spotyka się ze znajomymi w domu i poza nim itp.)
🔹 rozwija swoje talenty i kreatywność także w inny sposób niż tylko poprzez multimedia.
🔹 sam bezpiecznie korzystasz z multimediów (chodzi o ilość czasu i jakość treści).

Najczęściej pytacie o to czy bezpieczne jest korzystanie przez nastolatków z mediów społecznościowych i gier. Wyjaśniam.

1. Media społecznościowe.

Po wprowadzeniu (w odpowiednim wieku)- media społecznościowe mogą ułatwić naukę, nawiązywanie kontaktów i zawieranie przyjaźni pod warunkiem, że nauczyliśmy tego dziecko również w świecie realnym. Komunikatory takie jak Face Time i Skype mogą pomóc dzieciom pozostać w kontakcie i rozwijać relacje z członkami dalszej rodziny. Jednak zbyt wczesne wprowadzenie mediów społecznościowych może przeszkodzić w nawiązywaniu przyjaźni w świecie realnym. Niewłaściwie używane może prowadzić do cybernękania, utraty prywatności i/lub niskiej samooceny. Ważne jest, aby pomóc dzieciom nauczyć się bezpiecznego korzystania z mediów społecznościowych i Internetu, nazywamy to higieną cyfrową i przeciwdziałaniem wykluczeniu cyfrowemu.

2. Gry, programy i aplikacje edukacyjne.

Istnieje wiele programów, które są świetne dla dzieci. Programy promujące sztukę, muzykę i kreatywność mogą być dobrym wspomaganiem rozwoju starszych dzieci i nastolatków. Pomocne mogą być media promujące rodzinne dyskusje na temat wiadomości i wydarzeń. Odpowiednie pod względem treści gry, które promują w prawdziwym życiu interakcje społeczne. Uważać jednak należy na programy, które w nieadekwatny sposób angażują procesy uwagowe, np. trenują selektywność uwagi na etapie rozwoju, w którym należy trenować koncentrację uwagi, są zbyt szybkie, przeładowują sensorycznie, a treści są brutalne lub zbyt dojrzałe dla dzieci. Takie gry i programy mają zdecydowanie negatywny wpływ na ich zdrowie i rozwój.

Ciągłe powiadomienia push na smartfonach mogą wpływać na funkcje poznawcze poprzez zmniejszenie koncentracji i zwiększenie rozproszenia. Naukowcy odkryli, że intensywne korzystanie ze smartfonów wiązało się ze słabym odzyskiwaniem koncentracji po powiadomieniu i zmianach w aktywności mózgu, które sprawiły, że ludzie byli bardziej wrażliwi na powiadomienia push.

Tymczasem jak wskazuje Claire Gillan, neuronaukowiec badająca zachowania obsesyjne o charakterze nawrotowym najnowsze badania wykazały, że zachowania nałogowe jak granie w gry wideo, wywołują takie same reakcje w mózgu jak uzależnienie od narkotyków. W obu wypadkach w kilku obszarach w głębi mózgu dochodzi do uwolnienia związku chemicznego zwanego dopaminą, który łączy się z receptorami w mózgu, czego skutkiem jest zalewająca nas fala przyjemności.

Podczas normalnej pracy mózgu uwalnia się niewiele dopaminy, są jednak związki chemiczne i uzależnienia powodujące jej nadprodukcję. Możliwość ogrzania zgrabiałych dłoni przy ognisku w zimną noc lub łyk wody, gdy jesteśmy spragnieni, to przyjemne uczucia, nieporównywalne jednak w żadnej mierze z przyjemnością, której doświadcza gracz rozpoczynający nową sesję gry World of Warcraft.

W takich sytuacjach początkowo pozytywy biorą zdecydowanie górę nad negatywami, ponieważ mózg odczytuje zastrzyk dopaminy jako przyjemność. Bardzo szybko jednak zaczyna interpretować jej ciągłą produkcję jako błąd w systemie i zaczyna wytwarzać jej coraz mniej. Jedyny sposób, by było nam znowu tak przyjemnie, to zwiększyć dawkę narkotyku lub doświadczenia - grać o większe stawki, wciągnąć w nozdrza więcej kokainy albo poświęcić więcej czasu na angażujące nas bez reszty gry.

Odstawienie od multimediów dziecka lub nastolatka, który prezentuje objawy uzależnienia wiąże się najczęściej z zespołem odstawiennym. Pojawia się złość, agresja, labilność emocjonalna, mózg łaknie bodźców, „nudzi” go "zwykła" aktywność, spada poziom dopaminy, mogą pojawić się objawy depresyjne.

Badacze są zgodni, że im późniejsza inicjacja grania w gry komputerowe, tym mniejsze prawdopodobieństwo uzależnienia. Dziecko, którego kontakt z multimediami był na tyle wystarczający aby nie czuło się wykluczone, ale też na tyle racjonalnie rozszerzany, aby nie dominował całej aktywności dziecka, ma większą szansę na rozwój wszechstronny (więcej szans na poszukiwanie alternatywnych źródeł przyjemności, poznania siebie i swoich talentów). Późniejsza inicjacja grania w gry pozwala dojrzeć strukturom mózgu odpowiedzialnym za samokontrolę.

Dostęp do multimediów stał się w krajach mniej rozwiniętych substytutem pozycji i dobrobytu. Gdy badam dzieci cudzoziemców, którzy ubiegają się o legalizację pobytu w Polsce, często słyszę, że w Polsce jest fajnie bo tu dzieci mogą mieć smartfona, chwalą się ilością urządzeń ekranowych jak symbolem statutu społecznego.

W wielu ubogich ekonomicznie rodzinach konsola czy markowy smartfon to klucz do podniesienia poczucia wartości dziecka. Taka rodzina woli kupić na raty nowy telefon dziecku niż wysłać je na dodatkowe lekcje języka polskiego czy angielskiego. Wielu rodziców uważa, że ich dziecko powinno wiązać swoją przyszłość z branżą IT bo to najszybciej rozwijająca się gałąź gospodarki, dlatego nastolatek grający po kilka godzin dziennie w gry online nie wzbudza ich niepokoju.

Jeśli dziecko będzie posiadać wybitnie rozwiniętą kompetencję twardą, bez rozwijania kompetencji miękkich, to kiedy dorośnie może się okazać, że będzie świetnym programistą/tką, z setkami tysięcy na koncie, mieszkającym/ą do 40 r.ż z rodzicami, lub mieszkającym/ą samotnie z pustą lodówką i pustą sypialnią, bez kogokolwiek do kogo mógłby/mogłaby się przytulić po pracy.

Jak we wszystkim i tu także konieczny jest umiar i rozważne kierowanie wychowaniem cyfrowym dziecka.

Zanim jednak rodzic zacznie podnosić kompetencje cyfrowe dziecka, warto aby najpierw uzupełnił swoje 😉

Adres

Słupca

Telefon

+48505575576

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Bożena Gawrych Psychoterapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Bożena Gawrych Psychoterapia:

Udostępnij

Kategoria