11/06/2022
Wszystko zaczęło się jesienią, o porze typowej dla depresji. Miałam za sobą kilka stresujących sytuacji, z którymi nie radziłam sobie zbyt dobrze. Kiedy mierzyłam się z problemami, zwykle udawało mi się je rozwiązać, jednak wiązało się to z utratą energii. Około roku przed chorobą przeszłam między innymi silne zatrucie pokarmowe, podczas którego na chwilę straciłam przytomność. Byłam bardzo osłabiona. Zabrano mnie wtedy do szpitala, ale szybko doszłam do siebie. Powróciłam do codziennych obowiązków, ale myślę, że to też miało wpływ na moje dalsze losy.
Życie toczyło się jak zwykle, dookoła żyjący swoimi sprawami, zabiegani ludzie, którzy planowali jak przetrwać zbliżającą się zimę. Ja nie miałam na to czasu, bo zaskoczyła mnie choroba. Tym razem nie mogłam podziwiać pełni jesiennej aury, biegających wiewiórek, kłębów porannych mgieł ani kolorowych liści. Pierwszym zwiastunem mojego złego stanu były bardzo mroczne sny, które powracały każdej nocy. Wzbudziły we mnie niepokój i moje samopoczucie stawało się coraz gorsze. Pojawił się problem porannego wstawania, a próba podniesienia się z łóżka z każdym dniem była coraz większym wyzwaniem. Wpadłam w błędne koło – wieczorem bałam się zasnąć, gdyż myślałam o tym, co może mi się przyśnić, rano zaś nie miałam sił na przebudzenie. Potem nocami spałam już tylko z przerwami, otwierałam oczy, byłam spocona, wystraszona, ale starałam się mimo wszystko jeszcze zapaść w sen. Często bez skutku. Nikt z początku nie wiedział, co przeżywam, starałam się tego nie okazywać, co nie było łatwe. Z czasem jednak te niepozmywane naczynia, dom ogarnięty nie z taką dokładnością, jak zawsze, świadczyły o tym, że jest ze mną coś nie w porządku. Zauważyli to moi bliscy. Dostrzegli mój gorszy wygląd, gdyż zaczęłam tracić na wadze. Z każdym dniem miałam coraz mniejszy apetyt. Gotowałam obiad, ale często go nie jadłam. Słyszałam słowa typu: "Co tak myślisz?", "Co się z tobą dzieje?", "Weź się w garść!". Brałam je pod uwagę, starałam się coś zmienić, ale było to dla mnie bardzo trudne. Potęgowało się we mnie poczucie bezsilności i bezsensu. Traciłam chęć do życia."
Emilia Witowska - "Odrzucić wstyd", wyd. Novae Res
Ta krótka książka pomaga w zrozumieniu, czym tak naprawdę jest depresja i jak wspierać tych, którzy się z nią zmagają. Przedstawiona przez autorkę poruszająca historia jest przecież jednym z wielu dramatów, które rozgrywają się na naszych oczach, a które często bagatelizujemy.