Long Tide - Basia Rutkowska

  • Home
  • Long Tide - Basia Rutkowska

Long Tide - Basia Rutkowska joga | pilates | terapia czaszkowo-krzyżowa | pulsing | terapia wisceralna | oddech Przyjmuję głównie w Szczecinie, bywam też w Poznaniu.
(1)

Jestem terapeutką czaszkowo-krzyżową w ujęciu biodynamicznym (certyfikacja: w maju 2023, w Europejskim Centrum Terapii we Wrocławiu)
Zapraszam też na sesje pulsingu oraz kobido. Zapraszam:)

O terapii czaszkowo-krzyżowej (w skrócie: cranio)
Ma ona swoje korzenie w osteopatii – szczególnie dzięki pracy dr Williama Sutherlanda (1873-1954). Odkrył on, że ciało wyraża różne rytmiczne ruchy poprzez kości i płyny, ruchy te nazwał „pierwotnym oddychaniem”. W odpowiedzi na uraz fizyczny lub stres tkanki ciała ulegają skurczeniu, spięciu. Czasami, szczególnie w przypadku silnego wstrząsu, system człowieka nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie z takimi napięciami. Wszelkie takie nierozwiązane, nagromadzone podczas życia naprężenia, "utknięcia", czy zastoje mogą ograniczać funkcjonowanie organizmu i powodować różnego rodzaju problemy zarówno fizyczne (ból pleców, migrena, zaburzenia trawienia itp.), jak i emocjonalne (lęk i obniżenie nastroju itp). Terapia czaszkowo-krzyżowa to sposób na zaangażowanie się w tę indywidualną historię napięć i trudności każdego człowieka za pomocą delikatnego dotyku. Nie ma tu mocno wyczuwalnej manipulacji tkankami, a raczej dostrajanie się do głębszych rytmicznych ruchów ciała. Terapeuta pracuje świadomie z całym systemem człowieka, z którym przyjdzie mu się spotkać. To słuchanie dostępnego w każdym z nas wewnętrznego wzorca zdrowia i praca z wrodzoną zdolnością do samoleczenia. O pulsingu:
Sesja odbywa się w ubraniu trwa ok 60 minut. Terapeuta, trzymając leżącego na plecach, brzuchu lub boku klienta za nogi, biodra lub ramiona i dostrajając się do jego indywidualnego rytmu ciała, wprowadza je w charakterystyczny rodzaj kołysania. Analogiczną pracę wykonywać można w obszarze głowy. Ważna jest tu płynność i miękkość ruchów terapeuty, zachowanie stałego rytmu przez całą sesję oraz uważność na siłę pulsu. Jest ona zawsze odpowiednio dostosowana do zakresów ruchomości i ruchliwości struktur konkretnej osoby, a także uwzględnia informacje zebrane w wywiadzie przed sesją o ewentualnych schorzeniach, czy zwyrodnieniach. Metoda ta pomaga złagodzić sztywności, stagnację mięśni i stawów, opierając się tym, że nawet najodleglejsze punkty w naszym ciele są ze sobą połączone. A poprzez delikatne rozwibrowanie ciała można nieinwazyjnie, z łagodnością dotrzeć bardzo głęboko w struktury i zaprosić w nie więcej przestrzeni i życia. Bo często im bardziej bolesna, forsująca, ingerująca metoda pracy z ciałem, tym bardziej może ono protestować, bronić się i spinać. W Pulsingu ciało potrafi wpuścić bardzo głęboko ten rytm i ruch, które rozluźniają struktury i tkanki, wspomagają procesy regulujące organizmu, działają kojąco na układ nerwowy i ułatwiają przepływy płynów. Oczywiście uwalnianiu napięć w strukturach, często towarzyszy też puszczanie emocji nagromadzonych w ciele w wyniku trudnych doświadczeń. I dlatego tak uwielbiam pozawerbalny rodzaj pracy z człowiekiem, bo może on sprawnie docierać prosto do sedna problemu i być wykorzystywany przez mądrość ciała w bezpośrednim doświadczeniu podczas sesji. Z tych powodów bywa on też często doskonałym uzupełnieniem psychoterapii, pomagając zintegrować na poziomie ciała ważne procesy i zmiany, które człowiek inicjuje podczas terapii "gadanej". Przykładowe korzyści z pulsingu:
- wprowadza ciało w stan głębokiego relaksu
- redukuje stres i działa kojąco na system nerwowy
- poprawia ruchomość układu kostno-stawowego, zwłaszcza stawów biodrowych
- uelastycznia kręgosłup, łagodząc jego schorzenia
- wspomaga przepływ limfy
- pomaga nawilżyć powięź
- pobudza układ krwionośny i krążenie płynu mózgowo-rdzeniowego
- masuje narządy wewnętrzne
- wspomaga pracę układu pokarmowego oraz reguluje funkcje jelita grubego
- usuwa napięcia mięśniowe i utrzymuje ciało w harmonii i - elastyczności

Na nadchodzący czas życzę ci balansu między chcę, potrzebuję, powinno się i muszę, wyborów tego, co naprawdę wspiera i k...
23/12/2025

Na nadchodzący czas życzę ci balansu między chcę, potrzebuję, powinno się i muszę, wyborów tego, co naprawdę wspiera i karmi. Życzę ci też podarowania sobie tyle uwagi ile dajesz innym oraz prawa do wycofania, odpoczynku i milczenia, kiedy tego potrzebujesz, nawet w samym środku świątecznego zamieszania. Stawianie granic jest warunkiem jakościowych relacji. Życzę ci łagodności i uznania dla wszystkich swoich części: zmęczonych, zagubionych, ale i tych pełnych nadziei i siły. Składamy się z tego i z tego. Nech każdy oddech przypomina, że w jest w tobie więcej zdrowia i życia, niż momentami czujesz, a czasem jak coś jest wystarczająco dobre to często jest idealne :)

Wszystkiego dobrego 🎄

23/12/2025
Na szlaku, spacerze, w górach, nad morzem natura robi swoje, wycisza szum zbędnych bodźców i zostawia to, co najbardziej...
09/12/2025

Na szlaku, spacerze, w górach, nad morzem natura robi swoje, wycisza szum zbędnych bodźców i zostawia to, co najbardziej podstawowe. I zostawia też człowieka w soczystym poczuciu zamieszkiwania własnego ciała. Umysł jest przez ciało skutecznie przywoływany do tu i teraz aż gdzieś się w końcu rozpuszcza.
Ziemia pod stopami, oddech, zmęczenie, ciepło własnych mięśni, zimne poliki, serce bije, a każdy krok to drobne wahnięcie między napięciem a rozluźnieniem, między ciężarem a lekkością. I też jakby na chwilę granica między tym, co na zewnątrz, a tym, co w środku, stawała się cieńsza, trochę przepuszczalna.

Ja już tu jestem, wróćiłam i zapraszam 15.12 o 19:00 na : stabilność i ugruntowanie
Jak zawsze w jak zawsze magicznym Strychu W Młynie, gdzie też będziemy wracać do podstaw, do ciała, do siebie :)

28/11/2025
Wiadome jest, że powięź nie lubi szarpania, pośpiechu, ciągłego stresu i bezruchu -bo kto lubi?Dlatego na zajęciach prop...
25/11/2025

Wiadome jest, że powięź nie lubi szarpania, pośpiechu, ciągłego stresu i bezruchu -bo kto lubi?
Dlatego na zajęciach proponuję formy uważnego i różnorodnego ruchu w wielu płaszczyznach.
Wspiera to ślizg warstw powięzi względem siebie, innych struktur i jej zdolność do adekwatnego przenoszenia sił. Taki jakościowy ruch stymuluje też układ nerwowy do nauki i uaktualniania mapy naszego ciała, co przekłada się chociażby na lepszą regulację napięcia i mniejsze ryzyko przeciążeń.

Z resztą czuć to wyregulowanie na zdjęciu ;)

To były ostatnie Ciałoszepty przed moim urlopem, kolejne zajęcia planujemy w czasie, w którym być może szczególnie warto zadbać o godzinę w tygodniu dla siebie: 15.12. 22.12 i 29.12- szczegóły tej trylogii w krótce :)

W miniony weekend jak gąbka chłonęłam wiedzę na Polskim Sympozjum o Powięzi. Ależ to była uczta! 3 dni inspiracji, odkry...
18/11/2025

W miniony weekend jak gąbka chłonęłam wiedzę na Polskim Sympozjum o Powięzi. Ależ to była uczta! 3 dni inspiracji, odkryć, refleksji, a czasem poruszeń.

Organizatorzy (Masaż Tkanek Głębokich ) zadbali o odpowiednią różnorodność ekspertów na światowym poziomie, na jaką ten temat zasługuje. Była i teoria i praktyka - wielowymiarowo, wszeechstronnie i dogłębnie. Od specjalistów od ruchu, przez terapeutów manualnch wszelkich modalności, medycynę chińską, somatykę, anatomię, case study, trening, pracę z energią i inne. Miałam również okazję obejrzeć wciągający film dokumentalny pt. „Mother of Fascia” który pokazuje osobiste, zawodowe i intelektualne wymiary życia Idy Rolf, uznawaną za pasjonatkę i pionierkę badań nad powięzią, zanim to jeszcze było modne i zanim był dostęp do tych wszystich aparatów pomiarowo-diagnostycznych jakie mamy dziś, a jej wnioski i intuicje mają dziś potwierdzenie.

Było kilka szczególnie porywających wykładów, jako terapeutce czaszkowo-krzyżowej i nauczycielce ruchu w szczególności dobrze mi było słuchać praktyków Integracji Strukturalnej. Podejście to ukazuje, jak ruch, postawa i równowaga są dynamiczną całością, a redukcja napięć przy wsparciu świadomego oddechu, nauki nowych wzorców ruchowych i pracy manualnej otwiera drzwi do zdrowszego kontaktu ze sobą i rzeczywistością. Terapeuta IS podobnie jak czaszkowo-krzyżowy widzi człowieka jednocześnie jako integralną całość oraz jako dynamiczny, zmieniający się proces, a nie „zbiór objawów” i bolączek - dobrze widzieć, że takie zrozumienie coraz bardziej się rozprzestrzenia.

Kilka zapisków z moich notatek:

- praca z emocjami wpływa na odpowiedź hormonalną i może wpływać na strukturę blizn i powięzi
- zbalansowane ciało korzystniej współpracuje z siłą grawitacji, co odczuwamy jako swobodę, lekkość i witalność, zbalansowany system naprężeń przekłada się na zrównoważone zachowanie i wyrażenie tego w ciele
- struktura determinuje funkcję
- strach przed upadkiem może być istotnym lękiem podprogowym każdego człowieka, redukcja napięć zwiększa poczucie pewności i spokoju, umożliwiając rozwój funki wyższych
- luki w propriocepcji utrudniają korzystanie z ciała,
- praca terapeutyczna poprawia mapowanie ciała i redukuje zahamowania ruchowe

Dziękuję mojej szkole - Europejskie Centrum Terapii, która jako ambasadorka Sympozjum umożliwiła mi wzięcie udziału w tym wydarzeniu i sobie, że nie zniechęcam się przegranymi w totolotka i czasami wyślę zgłoszenie w jakimś konkursie, jak to tu miało miejsce :)

Wczoraj na zajęciach dalej w kontekście bioder pochylałyśmy się nad kością krzyżową i stawami krzyżowo-biodrowymi. Dla o...
18/11/2025

Wczoraj na zajęciach dalej w kontekście bioder pochylałyśmy się nad kością krzyżową i stawami krzyżowo-biodrowymi. Dla odminany w zasadzie cała praktyka na leżąco - miękko, łatwo i przyjemnie - takiego trybu też naszemu ciału trzeba.

Jak ładnie na profilu Strychu napisane:

"Widzę Cię.
Widzę Cię, ciałko.
Twoje napięcia, bolączki, miejsca, które proszą o oddech i uwagę.
Widzę Twoją siłę i zmęczenie, wrażliwe tereny.

Na Ciałoszeptach - zajęciach łączących jogę i pilates -
przypominamy sobie, że ciało mówi i pokazuje nam, gdzie jest temat do zauważenia.

W uważnym ruchu, w spokojnym patrzeniu na to, co się w nas odzywa, jest przestrzeń na rozluźnienie, delikatnie rozpuszczenie blokad, poprawienie przepływu i wiele więcej."
- sama prawda :)

Za tydzień są jeszcze jedne zajęcia 24.11, godzina 18:30 - zapraszam serdecznie :)
A potem przerwa w związku z moim urlopem i plan jest na spotkanie dopiero 15.12.
Jeszcze będę dawać znać.

trudne i ważne.
17/11/2025

trudne i ważne.

Jest mnóstwo "Domów Dobrych", z których codziennie rano wychodzą dzieci i codziennie do swojego "Domu Dobrego" wracają.

Czy dziecko zawsze wie, że to co się dzieje jest poza normą. że to przemoc?

Michał zna tylko swój dom - jeśli ma 5 - 9 lat może nie mieć wielkiego porównania. Kiedy jest u kolegi w gościach nie widzi matki kolegi rozliczającej się we łzach z paragonów i uzasadniającej zakup drugiej pary skarpetek. No ale w jego domu rozliczanie z paragonów też nie odbywa się przy gościach. Wiele dzieci nie wie, że to co dzieje się w ich domu jest przemocą. Bo to ich norma. Tylko to znają. Jak dowiadują się, że to co znają z domu nie jest normą?

"Byłem u kolegi i jego mama rozlała cały kompot. Prawie zsikałem się ze strachu, że jego tata zaraz ją zbije. Ale on się rzucił ze ścierką sprzątać", "W Rossmanie jedna pani powiedziała, że zgubiła portfel, a jej mąż ją pocieszał, że nic się nie stało i że on zaraz zadzwoni do banku. Przysięgam pani, ona się wcale nie bała, proszę mi wierzyć, wcale", "Jak mój tata podnosi rękę to nasz pies się kładzie, a jak sąsiad podnosi rękę to pies skacze do zabawy". “Heniek powiedzial mamie, ze dostal uwagę, a ona powiedziala “Chodz się najpierw przytul. Ale on najpierw powinien dostac lanie albo karę od mamy. Jak pani mysli?”. Te okruchy konfrontacji z tym, że inni mają inaczej wyglądają bardzo różnie.

Dzieci, które rozumieją, że to przemoc żyją w niewyobrażalnym lęku, że spotka je to samo. Widzą, że mama siada do stołu z podbitym okiem, pękniętą wargę, strupami pod nosem. Widziały jak tata wystawił ją na dwór i stała w klapkach i w majtkach na balkonie. Ośmioletni Michał wie, że te wszystkie potworne rzeczy mogą spotkać i jego. Skoro dorosła mama nie dała rady się obronić, powtrzymać tego co się codziennie powtarza, to jak Michał o wadze 28 kilogramów poradzi sobie z pięścią? On wie, z jaką siła ta pięść spada. Michał widzi jak się tę matkę upokarza przy ludziach "No powiedz ile zarabiasz. Powiedz. Zawsze dzieciom mówię, nie uczcie się to skończycie jak matka". Michał wie, że, kiedy przyjdą do niego koledzy lepiej nie mieć w ojcu wroga, bo może zrobi żarcik o tym, jak Michał posikał łóżko rok temu? Lepiej nie ryzykować.

Dzieci na filmie widzą matkę zbitą, skrwawioną, upadającą i reagują całkiem spokojnie. Również dlatego, że chronią siebie. Czy z perspektywy ośmiolatka jest w tym domu ktoś, kto go ochroni?

Dziecko żyjące w domu z przemocą żyje w ciągłym napięciu. Jego układ nerwowy jest wyczulony, umie zdiagnozować tempo kroków, siłę z jaką zrzuca się buty w przedpokoju, subtelną zmianę tonu w "Już wróciłem". Mózg ciągle rejestruje i zlicza objawy ewentualnej utraty kontroli, nadchodzącej złości. Jest w ciągłym pobudzeniu, bo tornado jest zawsze na horyzoncie. Czujność gwarantuje szanse na przeżycie. Może uda się złamać swój lęk i jakoś tatę udobruchać? Pokazać laurkę, zaśpiewać piosenkę, rozśmieszyć. Dziecko staje się instalacją odgromową w domu. Ale z napięciem, które zbiera zostaje samo.

Mózg Michała się nie uczy. Jak w takim poziomie przeciążenia miałby się uczyć? Jakie znaczenie ma matematyka, tabliczka mnożenia i fotosynteza, jeśli o 17.00 drzwi zamykają się z trzaskiem, buty lecą z hukiem, a mama w panice sprawdza, czy ma wszystkie paragony, bo codziennie musi się z nich rozliczyć i wiadomo juz jak ten dzień się skończy.

To jest układ nerwowy, który wstaje rano pełen drutu kolczastego, żwiru i szkła. Nie ma w domu dorosłego, który byłby bezpieczną przystanią, miałby w sobie spokój i przestrzeń, żeby pomieścić emocje dziecka. Bo dzieci regulują się w kontakcie z bezpiecznym, bliskim i spokojnym dorosłym. Wstaje i kładzie się z potłuczonym szkłem w środku. Bo przerwy pomiędzy kolejnymi wybuchami nigdy nie są wystarczająco krótkie.

Ten układ nerwowy idzie do szkoły. Może reagować płaczem na najmniejszą porażkę - bo nie ma już ani milimetra miejsca na frustrację, niepowodzenie i dodatkowe napięcie. Żle napisana litera może być ostatnią kroplą, która przeleje czarę - dziecko podrze zeszyt, skopie plecak, rzuci piórnikiem i i ucieknie z lekcji. Wydaje się, że z powodu litery.

Michał przez lata słyszy "Mama doprowadziła tatę do szału. Mogła nie pyskować.", "Tata jest zmęczony, nic się nie stało", "Mama musiała się czepiać i proszę, podziękujcie jej, że znowu nie idziemy na basen, bo jej krew leci z nosa. A wystarczyło przynieść paragon". Mózg ośmiolatka słyszy, że nie idą na basen, bo mama specjalnie rozzłościła tatę. Jaką częścią mózgu dziecko ma zrozumieć, że to manipulacja? Tata mówi jak działa wiertarka i mówi co się zadziało przed chwilą. Na jakiej podstawie dziecko ma zweryfikowac, w co ma wierzyć. Dziecko widzi płaczącą mamę, ale słyszy, że nic się nie stało. Jak Michał ma zrozumieć reakcje kolegów, czy jeśli kolega płacze - to coś się stało, czy nie?

To jest dziecko, które często nie wie co czuje, jest odcięte, zamrożone. Musi odciąć się od swojego lęku, ciągłego poczucia zagrożenia - żeby przetrwać. Bo 365 dni w roku żyje w obliczu ewentualnego, nieprzewidywalnego wybuchu agresji. Zagrożenie nie znika, układ nerwowy nie ma wytchnienie i regeneracji więc wyłącza bezpiecznik. Ponieważ trudno odciąć się od jednej emocji - układ nerwowy odcina wszystko. Ale przecież odcięte napięcie i pobudzenie ciągle siedzi w środku, daje odczucie nieokreślonego niepokoju, dyskomfortu, rozkojarzenia, trudność w skupieniu się. To ciśnienie, które rozsadza od środka lubi się wydostać na przykład samookaleczeniami.

To jest dziecko, które może zamrozić się w schemacie uległości, przytakiwania, wykonywania poleceń i odczytywania oczekiwań dorosłych zanim zostaną wypowiedziane. Może być ulubienicą nauczyciela. Układ nerwowy tego dziecka wie, że trzeba być zawsze krok przed dorosłym, żeby nie prowokować. Dorosłych warto mieć po swojej stronie.

To jest Kasia, która może być autorką różnych trudnych zachowań wobec dzieci, wykluczających i upokarzających. Bo to jedyny moment w ciągu doby, kiedy to ona kontroluje sytuację, kiedy to nie ona się boi, to nie ona ucieka.

To może być Zosia, która przekracza swoje granice: nagra filmik jak tańczy w samych majtkach, pozwoli się upokorzyć za pozory przyjaźni. Skąd ona ma wiedzieć gdzie przebiegają granice. Wczoraj widziała mamę w majtkach i bosą stojącą na balkonie. Tata wyjaśnił, że nic się nie dzieje. Mama wie, że ma wybór: pyskować albo nie. Wszystko jest w porządku, jedz Zosiu zupę. Skoro to jest normalne - to filmik w majtkach tym bardziej.

To może być Bartek, który z łatwością uderzy kogoś w przedszkolu, bo kipi w nim strach, że mamie leciała krew z ucha, pamięć jej pisków z łazienki i atmosfera potwornego napięcia ze śniadania. Którą częścią czteroletniego mózgu ma to wyregulować, ponazywać i przeanalizować? Bartek cały czas topi się w adrenalinie i kortyzolu i na najmniejszą frustrację reaguje tym co adrenalinowy lot ma w ofercie.

To może być Paweł, który ciągle inicjuje działania związane z przekraczaniem granic, ma skłonność do zachowań ryzykownych, często ściąga na siebie systemowe konsekwencje bo pomazał auto polonistce, wysypał ziemię z doniczki na biurko nauczyciela, podpalił flagę na boiksu. Układ nerwowy Pawła od początku swojego istnienia funkcjonuje w kortyzolowej kąpieli, w ciągłym pobudzeniu i chociaż to go przeciąża - to jest jedyne środowisko w jakim umie funkcjonować. Dlatego organizuje sobie ciągłe źródła pobudzenia i zastrzyki nowej dawki. Czy robi to świadomie, planowo? Oczywiście, że nie.

To są dzieci, w których krzyczący nauczyciel może wywołać paraliżujący strach, bo wydzierający się dorosły działa jak odgłos wystrzału na kogoś, kto uciekł z obszaru wojny.

U starszych dzieci to są objawy stresu pourazowego, w końcu 15 latek od piętnastu lat mieszka w domu, w którym patrzy na przemoc wobec najbliższych. Czyli przeszedł więcej niż weteran czterech tur w Afganistanie. I ma siedzieć w szkole, być grzeczny, nie być bezczelnym, grzecznie się odzywać i czemu jest taki rozkojarzony i nic nie notuje? Co robi z układem nerwowym 15 lat doświadczania lęku, bezradności, złości, poczucia winy, wstydu, upokorzenia, a to wszystko zanurzone w ciągłej gotowości i czujności? Otóż robi różne rzeczy.

Nie ma jednej ścieżki. Nie ma jednego szablonu i wzoru, który odcisnąłby się w tak samo w każdym układzie nerwowym. Dlatego każdy kto pracuje dzieci powinien mieć uważne, czułe oko. Świeże spojrzenie, które nie zamyka się w perspektywie "Nieeee, tata ordynator, mama prawniczka, to na pewno coś innego. Nieee". Przemoc mieszka w wielu domach. Także w tych, które aż proszą się o definicję "domów dobrych".

Dla każdego rodzica ważna jest wiedza o tym jak obniżać napięcie i regulować skumulowane emocje dziecka, które lubią się wylać w okienkach "przed zaśnięciem / przed szkołą"- pakiet strategii przyślę Wam w czwartek newsletterem. Nie w kontekście przemocy, to jest po prostu ważne dla każdego rodzica. Jesli chcesz czytac kolejny elaborat zapraszam https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/

Takie długie posty nie zachęcają, ale bywa, że krótko się nie da. Myslisz, ze to wazne? Udostępnij.

W biomechanice ważne jest zrozumienie, że ruch ciała nigdy nie jest jednowymiarowy. Każdy nasz ruch to efekt złożonych i...
15/11/2025

W biomechanice ważne jest zrozumienie, że ruch ciała nigdy nie jest jednowymiarowy. Każdy nasz ruch to efekt złożonych interakcji wielu segmentów zarówno lokalnych, jak i globalnych, oraz systemów. Dlatego nie liczy się sam zasięg dłoni czy nogi, ale sposób, w jaki ten ruch jest prowadzony przez ciało. Jak pracują mięśnie głębokie, jak stabilizuje się kręgosłup, jak reagują powięzi i układ nerwowy - jak to wszystko ze sobą współpracuje.

Świadomy kontakt z jakością ruchu który robimy wpływa także na adaptację do codziennych wyzwań i zmniejsza ryzyko kompensacji, które z kolei mogą prowadzić do bólu czy przeciążeń. W praktyce oznacza to, że warto bywać uważnym na precyzyjne i świadome wykonywaniee ruchów, obserwując jak ciało reaguje, a nie tylko starać się osiągnąć maksymalny zasięg czy siłę.

Można zaczynać od małych rzeczy:
- powoli poruszać ręką lub nogą, obserwując każdy mini impuls mięśni, delikatne zmiany napięcia i wrażeń powierzchownych i głębokich. Zamiast dążyć do maksymalnego zasięgu czy szybkości, uczymy się „czytać” co ciało mówi na małych znanych, zwyczajnych ruchach.

- wykonywać proste ruchy np. otwiernanie ramion, mały skłon czy obrót szyi, ale z zamkniętymi oczami, aby lepiej wyczuć zmiany percepcji ciała przy ograniczeniu bodźców wzrokowych.

-skupiać się na oddechu podczas ruchu, obserwując jak zmienia się rytm i jakość oddechu w zależności od tego, czy ruch jest łatwy, trudny, miękki, napięty iptd.

-włączać do praktyki swobodne chodzenie na boso po różnych powierzchniach, aby zwiększyć poziom życia i inteligencję w stopach ;)

- zatrzymywać się na moment po każdym ruchu, by poczuć jak to co się wydarzyło wpływa na cały organizm, gdzie pojawia się więcej przestrzeni, a gdzie napięcie

Jak zawsze zachęcam do życzliwości wobec siebie w tym wszytskim i ciekawości :)

"W tym kraju ludzie nie cenią sobie poranka. Budzą się gwałtownie na dzwonek budzika, który druzgoce ich sen jak cios si...
14/11/2025

"W tym kraju ludzie nie cenią sobie poranka. Budzą się gwałtownie na dzwonek budzika, który druzgoce ich sen jak cios siekiery, i od razu stają się niewolnikami żałosnego pośpiechu.

Niech mi pan powie, cóż może być wart dzień, który zaczyna się od takiego aktu przemocy? Co musi się dziać z ludźmi, którzy co dzień za pośrednictwem budzika doznają miniaturowego elektrowstrząsu? Każdego dnia przyzwyczaja się ich do przemocy, każdego dnia oducza się ich rozkoszy. Proszę mi wierzyć, że o charakterze ludzi decydują ich poranki."

Milan Kundera, Walc pożegnalny

Pozostając przy temacie zdrowia bioder i miednicy, chcę zwrócić uwagę na 2 wątki związane z procesem rozwojowym dziecka,...
13/11/2025

Pozostając przy temacie zdrowia bioder i miednicy, chcę zwrócić uwagę na 2 wątki związane z procesem rozwojowym dziecka, które jeśli przebiegały nieprawidłowo z różnych powodów, może to objawiać się trudnościami również w dorosłym życiu.

W prawidłowym przebiegu istnieje naturalna kolejność, w której rozwijają się różne wzorce ruchowe i funkcje układu nerwowego.

Raczkowanie na przykład pomaga w koordynacji i integracji ruchowej całego ciała, a także wzmacnia mięśnie stabilizujące miednicę i biodra oraz wspiera prawidłowe napięcie mięśni dna miednicy. Pomijanie tego etapu może osłabić te mięśnie i zaburzyć rozwój propriocepcji, co skutkuje wzrostem napięć i problemami funkcjonalnymi.

Czyli zbyt wczesne pionizowanie i nauka chodzenia zanim układ mięśniowo-szkieletowy oraz nerwowy są fizjologicznie gotowe, może powodować przeciążenia struktur biodrowo-miedniczych, prowadząc do kompensacyjnych napięć mięśniowych i asymetrii.

Z resztą pisała też o tym Marzena Barszcz z innej perspektywy:

"Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy dziecko (8-10 miesięczne) jest stymulowane lub wręcz wypychane do szybkiego pionizowania się. Gdy jego samodzielność jest wygodna, czy priorytetowa dla otoczenia. Maluch jest zachęcany do chodzenia, nagradzany zadowoleniem otoczenia, podtrzymywany pod pachami, a dzieje się to za wcześnie w stosunku do momentu rozwojowego człowieka. Aparat ruchu nie jest przygotowany na przyjęcie pionowego przeciążenia. Dziecko musi coś SPIĄĆ W SOBIE nie tylko w wymiarze fizycznym, ale też wewnętrznie po to, by sprostać wymaganiom dorosłych. W jakimś sensie maluch nie ma odwrotu od własnych umiejętności/niezależności, bo jest od niego oczekiwana samodzielność, a gdy do tego wycofywane jest wsparcie w postaci noszenia/wożenia go, następuje przeciążenie zbyt szybkim rozwojem psychomotorycznym"

I aspekt - co jak sobie robiłam przegląd po grupach dla rodziców - to mi sie włos jeżył na głowie, gdy czytałam o 14 miesięcznych dzieciach dosłownie w bólach trenowanych do siadania na nocnik...

Nauka korzystania z nocnika wymaga fizycznej gotowości mięśniowej i przede wszystkim dojrzałości neurologicznej. Dziecko musi nauczyć się świadomie reagować na sygnały z pęcherza i jelit i połączyć to z kontrolą zwieraczy - a to wymaga dojrzałości układu neerwowego (nie wcześniej niż 2-3 lata). Zbyt wczesne wkroczenie w ten etap powoduje, że dziecko, często aby zadowolić rodzica, będzie używać do tego struktur które są od czegoś innego (dna miednicy, pośladków, wnętrza ud, przeepony, czy żwaczy) i może skończyć się to chronicznymi napięciami i prowadzić do szeregu problemów, często przewlekłych.

Address

Szeroka 19

71-211

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Long Tide - Basia Rutkowska posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram