02/02/2026
Na drodze do wdrażania zdrowego stylu życia czają się różne przeszkody. Jedną z nich jest dezinformacja. Nie będę jednak się rozpisywać jak teraz działa dezinformacja w sieci, i to jeszcze w czasach sztucznej inteligencji, ale chciałam Wam opisać moje doświadczenie z przeszłości dotyczące aktywności fizycznej.
Pierwszy raz dezinformacja stanęła na mojej drodze do zdrowego stylu życia już w gimnazjum. Wtedy to na lekcjach biologii dowiedziałam się, że żeby spalić tkankę tłuszczową potrzeba wielu godzin wysiłku fizycznego, bo najpierw spala się glukoza z krwi, potem glikogen z mięśni, następnie z wątroby, i dopiero wtedy spala się tkanka tłuszczowa. Jest to oczywista nieprawda, te procesy dzieją się równolegle (chociaż na różnych etapach w różnym tempie), a deficyt energetyczny skutecznie redukuje masę ciała, w tym tkankę tłuszczową. Niemniej oto przez lekcje biologii zniechęciłam się do wysiłku fizycznego, bo przecież nie dam rady tyle godzin ćwiczyć 😉
Drugim ważnym mitem jest ten o tym, że zalecany jest głównie trening aerobowy, tlenowy, tzw. “cardio”. Nie wiem czy to był spisek firm produkujących bieżnie, ale przez długi czas wierzyłam, że trening siłowy nie jest wskazany - rosną od tego wąsy, ma się brzydką, “męską” sylwetkę, a do tego można nabawić się nadciśnienia czy cukrzycy. To wszystko to nieprawda, a teraz mamy dowody na to, że prawidłowa masa mięśniowa zwiększa podstawową przemianę materii, redukuje insulinooporność, wpływa pozytywnie na masę kostną oraz na zaburzenia poznawcze w chorobach otępiennych. Na dodatek mięśnie ładnie modelują sylwetkę.
Kolejną poważną nieprawdą jest to, że istnieje jakiś zestaw “właściwych” ćwiczeń, które należy wykonywać w konkretny sposób. No nie, ruszać się można w najróżniejszy sposób i nie wymaga to zatrudnienia instruktora. Czasami warto, jeżeli ktoś chce osiągnąć konkretne cele (np. nauczyć się dobrze tańczyć), ale nie jest to konieczne. Przez lata bałam się podejmować aktywności, że zrobię coś w niewłaściwy sposób. W końcu ktoś kiedyś nawet skrytykował sposób w który biegam. Teraz wiem, że technika przychodzi z czasem i to wtedy, kiedy jest potrzebna, a na początku lepiej się skupić, żeby w ogóle coś robić.
A Wy? Z jakimi przeszkodami się zetknęliście?