08/12/2025
Alicja przekroczyła pięćdziesiąty rok życia z bagażem doświadczeń i, jak się okazało, podstępną dolegliwością, która powoli odbierała jej siły. Diagnoza – przewlekłe, źle gojące się rany i postępująca martwica tkanek spowodowane powikłaniami cukrzycy – brzmiała jak wyrok. Lekarze z bezradnością rozkładali ręce, a tradycyjne metody leczenia zawodziły jedna po drugiej. Alicja czuła, że jej świat kurczy się do rozmiarów szpitalnej sali, a nadzieja na odzyskanie dawnej sprawności topnieje z każdym dniem.
W akcie desperacji, po wielu nieprzespanych nocach spędzonych na internetowych poszukiwaniach, jej córka natrafiła na wzmianki o terapii hiperbarycznej. Brzmiało to futurystycznie – leczenie w specjalnej komorze, pod zwiększonym ciśnieniem, oddychając czystym tlenem. Choć sceptycznie nastawiona do "cudownych" terapii, Alicja nie miała już nic do stracenia.
Pierwsze sesje w komorze hiperbarycznej były dla niej dziwnym doświadczeniem. Zamknięta w metalowej tubie, czuła jedynie delikatny szum sprężanego powietrza i narastające ciśnienie w uszach, przypominające lądowanie samolotu. Mogła czytać książki lub po prostu zamknąć oczy i oddać się ciszy.
Po dziesiątej sesji zauważyła pierwsze, nieśmiałe oznaki poprawy. Rany, które od miesięcy opierały się wszelkim maściom i antybiotykom, zaczęły się zasklepiać, a opuchlizna na nogach wyraźnie zmalała. Z każdym kolejnym wejściem do komory Alicja czuła przypływ energii, a z jej twarzy znikało chroniczne zmęczenie. Tlen pod ciśnieniem działał cuda, docierając tam, gdzie krew miała utrudniony przepływ, stymulując wzrost nowych naczyń krwionośnych i regenerację uszkodzonych komórek.
Po zakończeniu pełnego cyklu , wyniki badań zadziwiły nawet jej lekarzy prowadzących. Zmiany martwicze cofnęły się, a rany zagoiły się niemal całkowicie. Alicja odzyskała nie tylko zdrowie fizyczne, ale przede wszystkim wiarę w to, że medycyna potrafi zaskakiwać. Wyjście z komory po ostatniej sesji było dla niej symbolicznym krokiem w nowe życie – lżejsze, bardziej tlenowe i pełne odzyskanej radości.