Nekovet - Koci Weteryniorz

Nekovet - Koci Weteryniorz Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Nekovet - Koci Weteryniorz, Internista, Włocławek.

23/02/2026

Witam serdelecznie!
Chwila przerwy była, bo własne koty postanowiły się pochorować i zostały poniekąd inspiracją do dzisiejszego wywodu.
Bo moje koty to CHOLERY. Stazy boi się połowa zespołu bo jest mordercą a kot Chaos to panikarz pierwszej wody : )
A cóż słyszę często w gabinecie ? Nie przychodziłam/em z nim wcześniej bo jest nieobsługiwalny/a.
A d**a tam, większość nazywanych „nieobsługiwalnymi” kotów wcale nie jest takich okropnych jak będziemy wiedzieć jak takiego Mruczka traktować.
Dziś więc o tym jak iść z kotem do lekarza i nie umrzeć.
Od razu zaznaczę, że to moje własne doświadczenia i jakaś tam nabyta wiedza, wiadomo, że behawioryści mogliby pięć tomów napisać bo są mądrzejsi ode mnie – ale zawsze to coś niż nic😊

Tak naprawdę wszystko zaczyna się w domu.
Wyobraź sobie że żyjesz se w spokoju, żresz saszety, siedzisz na kolanach i nagle ten Twój sługa bierze Cię za w fraki, wrzuca do jakiegoś więzienia, którego nigdy nie widziałeś a potem na domiar złego to więzienie pakuje do jakiejś burczącej maszyny. O dalszych losach wspomnę potem. Chyba niefajnie?
Transporter nie powinien być przedmiotem na tak zwanych gościnnych występach w życiu kota.
Kot ma to traktować jako miejsce „swoje”, stałe w życiu i bezpieczne. Dlatego też warto transporter traktować w domu jako kolejną „budkę” czy mebel dla kota – usunąć kratkę, wsadzić zasmrodzony kocim swądem kocyk, zabawkę i smaczki. Niech będzie to alternatywa łóżeczka, skrytki i miłe miejsce, żeby kot nie kojarzył tego potwora z nieprzyjemnymi i stresowymi sytuacjami.
Jeżeli koleżka jest oporny – kombinujemy ale kluczem jest by robić wszystko POWOLI, małymi krokami. Początkowo karmimy Mruczka/ dajemy smaczki w jakiejś odległości od tej straszliwej budy. Następnie codziennie, powolutku zmniejszamy dystans między smaczkiem a transporterem do momentu możliwości podkarmienia chłopa wewnątrz więzienia. Oczywiście dobre słowo i głaski – jak najbardziej, każdy kot kocha pochwały.
Jak już uszanuje przebywanie w tymże – na krótki czas zamykamy kratkę padając na kolana przed sierściuchem, że łaskawie znosi to z godnością. I znów – czas ten wydłużamy.
I jak już wtedy kot łaskawie czuje chill w transporterze z kratką – możemy próbować podnosić transporter – początkowo nisko i krótko, potem wyżej OCZYWIŚCIE bijąc pokłony i śpiewając chwalebne pieśni.
Na koniec – krótkie przejażdżki samochodem.

Takie postępowanie może nie zmniejszy do zera kociego stresu ale zawsze być zamkniętym w znanym więzieniu i stopniowo przyzwyczajanym do odsiadek.

Jak już jesteśmy o przyzwyczajaniu w domu – zaopatrzcie się w smaczki. Nauczenie kota zaglądania w różne otwory ciała już w bezpiecznym środowisku zawsze ułatwia przetrwanie wizyty bez szwanku. I tak jak w przypadku transportera czynimy to STOPNIOWO chwaląc pana i władzę. Cóż to oznacza?
Warto przyzwyczaić kota do czynności, które zazwyczaj lekarz wykonuje w gabinecie przy okazji tak zwanego badania klinicznego – czyli zaglądania w każdą dziurę i macania wszędzie. Oczywiście z nagrodami w tle za dobre sprawowanie. Stąd – zajrzyjcie czasem w uszy czy oczy. Otwórzcie buzię, pomacajcie po brzuszku, złapcie łapkę na chwilę dając smaczka, chwaląc, żeby kot te czynności traktował jako normalny element życia i nie kojarzył tylko z tym strasznym chamem w fartuchu. Jeżeli nie do końca wiecie jak to robić – poproście lekarza czy asystenta żeby poinstruował Was w jaki sposób tak zajrzeć se kotu w spojówki czy w gębę w sposób jaki czyni to lekarz aby kitek nie mordował tegoż przy każdym badaniu Niekoniecznie musicie mierzyć tempreraturę - tu akurat możemy zostawić bycie potworem lekarzowi. Pozytywne skojarzenia ( żarcie) to dobra waluta.

Wiem, że są również sposoby typu korzystanie z klikera i inne treningi, ale ja się nie znom, nie widziołom.

No okej. Trzeba jechać na szczepienie czy wizytę.
I tu rada ode mnie – szczególnie u kotów tak zwanych trudnych – zapisać się na wizytę. Zmniejsza to (choć nie zawsze wyklucza) czas spędzony w poczekalni wśród innych zwierząt, zestresowanych Właścicieli, dźwięków telefonu, pomp i rozmów, szczekania psich kolegów, szczególnie że nieczęsto się spotyka osobne poczekalnie dla psów i kotów. U mnie tychże nie ma – często polecam więc Właścicielom kotów wrażliwych psychicznie zostawienie na sekundę kota w samochodzie, zarejestrowanie się – wtedy kotek se siedzi w spokoju i od razu jak nadejdzie jego kolej z drzwi przychodni wędruje do gabinetu, nawet jeśli nie jest zapisany. Dodatkowo – jeżeli nie jesteście umówieni i po prostu znaki na niebie i ziemi uniemożliwiły zapis na konkretną godzinę – posadźta tego Mruczka w tym transporterze na wysokości/kolanach/krześle , niech ma wgląd w otoczenie - na ziemi nie lubimy siedzieć.

No dobra. Weszliśmy.
Lekarz nie zdąży nic powiedzieć a Właściciel albo kota na podłogę, albo na stół i wyszarpuje tego Mruczka przez te drzwiczki sa wszarz. No jak widzę wyszarpywanie za wszarz to się wkurwiam.
Jakby mnie lekarz po wejściu do gabinetu wziął za fraki i poszarpał w te i nazad i jebnął na krzesło to bym się zdenerwowała. Kot też, wierzcie mi ma prawo się zestresować.
I tu wracamy do kwestii transportera – wybór w internetach i sklepach jest wielki, piękny i uroczy. Piękne torby, wiklinowe koszyczki, fantazyjne plecaki, wygodniejsze niż te straszne budy.
Ale te straszne budy to wbrew pozorom świetny wybór, jeśli mają określone cechy.
Pomijam fakt higieny – kot w stresie lub po prostu ze zwyczajnej potrzeby życiowej może zrobić kupę, siku lub zwymiotować podkreślając tymże stosunek do nas wszystkich. Ani wiklinowe kosze, ani plecaczki, ani torebeczki – nie są rzeczą, którą możemy umyć chociażby w gabinecie. A kot – jak nikt inny – bardziej niż więzienia nienawidzi więzienia skąpanego w resztkach kupy, moczu, rzygów.
Najważniejszą dla mnie jako lekarza pasjonującego się kotami jest możliwość ŁATWEGO i szybkiego zdjęcia pokrywy transportera (bo są szuwaksy na śruby co zajmuje czasu a czasu). Tak, mówię o transporterach typu kloc z kratką , najczęściej w dwóch kolorach z zaczepami naokoło, gdzie zdjęcie „góry” jest łatwe, szybkie i przyjemne. I wiem, że są niewygodne w noszeniu. A jak mają jeszcze taką kratkę na dachu co ją można otworzyć… miód malina.
Dlaczego tak?
O wyszarpywaniu/wyrzucaniu kota wspomniałam – trudno się nie bać będąc kotem. Dodatkowo w tym swoim dołku na swoim kocyku kot czuje się bezpieczniej, nie dotyka kocią osobą zimnego stołu plus my-jako oprawcy – możemy większość badania przeprowadzić w komfortowych warunkach. Nie mówiąc o kotach bólowych, których szarpanie nie poprawia sytuacji.
Naprawdę, dobry transporter potrafi ułatwić pracę, zniwelować stres koci oraz ograniczyć ofiary śmiertelne wkurwionego mruczka .

Okej, transporter wybrany, lekarz się cieszy.
Weszliście do gabinetu z kotem w tym transporterkowym Graalu i co?
Postawcie kota na stole czy innym miejscu wyżej niż podłoga i oceńcie czy Wasz kot jest na tyle stabilny i normalny żeby otworzyć mu drzwiczki i pozwolić zdecydować pozwiedzać czy jednak niech siedzi na razie i się nie rusza (raczej nie polecam samodzielnej decyzji na pierwszej wizycie, czasem niech oceni to lekarz czy kotek będzie eksplorował otoczenie czy raczej zrobi rozróbę). Jak kot chętny zwiedzać – niech zwiedza, poczuje się bezpieczniej bo sprawdzeniu każdego kąta.
Następnie – jeżeli lekarz nie zdecyduje inaczej – rozgośćcie się na krześle i pozwólcie porozmawiać o rzeczach ważnych czyli zebrać temuż lekarzowi wywiad. Jeżeli nie jest to sprawa sugerująca stan zagrożenia życia – nie wpadajcie do gabinetu wyszarpując kota od razu na stół do badania. Ten wywiad również jest bardzo istotny a po co stresować zwierzę, a niech się pogapi na otoczenie w tej swojej znanej już budce, na badanie przyjdzie czas.
Ważnym jest odpowiadać na pytania spokojnie, nie podnosząc głosu i nie generując niepotrzebnych hałasów. Robimy miłą atmosferę proszę Państwa. I tu zaznaczę – jeżeli macie oczywiście możliwość – nie zabierajcie dzieci czy też połowy swojej rodziny na wizytę, szczególnie u kota lękliwego lub agresywnego. W przypadku dzieci – pomijając fakt, że ciekawość często wygrywa a i czasem ciężko wytłumaczyć, że teraz trzeba być cicho – gabinet nie jest miejscem do końca bezpiecznym, są leki, są igły, kot może zareagować agresją ze strachu. Jeżeli wiecie, że młode stworzenie umie opanować emocje – luz, nawet dam posłuchać serduszka. Ale czasem z emocji pełno takiego stworzenia, co nie ułatwia pracy lekarzowi, jest ryzykowne, stresuje zwierzę i nie pomaga się skupić Właścicielowi. Ofkors – czasem bywa tak, że nie ma wyjścia i dzieci trzeba zabrać ze sobą, proza życia, nikt krzyczeć nie będzie. Ale jeżeli nie ma opcji zostawieniu małego, ciekawskiego i ruchliwego Kolumba – wytłumaczcie proszę jak zachowywać się w gabinecie bo tu czasem naprawdę nie ma żartów.
Co do wycieczki całej rodziny – ja naprawdę rozumiem, że rodzina może martwić. Ale czasem co za dużo to niezdrowo – hałas, sprzeczne informacje w wywiadzie i zamieszanie. Jeżeli martwicie się o swoje zwierzę i wszyscy chcecie być na wizycie – zachowajcie proszę spokój, mówcie cicho i niech będzie jedna osoba, która że tak powiem z braku innego słowa – prowadzi, dominuje i decyduje. Chaos to zło ( ten inny chaos, nie kot Chaos) . O tym, jak ważny jest wywiad – kiedy indziej.

No okej, porozmawialim, Mruczek w transporterze, dzieci grzeczne, rodzina zgodna. Zawsze też poinformujcie o tym, że kot jest agresywny, lękliwy – wtedy wiemy jak się przygotować.
Czas na badanko!

I tu – po zdjęciu pokrywy idealnego transportera – dajcie nam pracować. Jak Mruczek syknie – nie panikujcie, jak drapnie – również. Asekurujcie też zwierzę, mówcie do niego, wykonujcie polecenia lekarza lub – jeżeli jest technik i asystent i zapadnie decyzja, że to asystent trzyma zwierzę przy badaniu – naprawdę nie pakujcie rąk na siłę. Czasem chęć pomocy bardzo przeszkadza. Koty są różne i u jednego lepiej żeby trzymał Właściciel, u drugiego – niekoniecznie. My nie robimy Wam na złość naprawdę. Spokój i współpraca nas uratują. I jeżeli lekarz mówi – proszę oddać kotka technikowi, damy radę, niech Pan stanie tak, żeby widział, głaszcze/nie głaszcze – nie walczta. My naprawdę wiemy co robimy, choć dla Was może być to trudne.
Jeżeli jesteście typem Właścicieli, którzy bardzo się przejmują i panikują – powiedzcie o tym i nie obrażajcie się jak będzie prośba o posadzenie zadka na krześle lub wyjście z gabinetu. Wy czujecie, koty czują, czasem łatwiej opanować łobuza bez obecności ukochanego pancia. I naprawdę, nie mordujemy wtedy tych zwierząt, nie wykręcamy im bebechów na drugą stronę. Nieczęsto się to zdarza ale tak – czasem wypraszam z gabinetu na czas procedur.
Jeżeli boicie się własnego kota w gabinecie bo zmienia się w tygrysa – odejść lub wyjść, broń cię buku próbować trzymać – kocisko wyczuje Wasz strach i zrobi armagjedon.
A jak już mdlejecie na widok zastrzyków , krwi – sio natychmiast!

Serio, brzmi okrutnie, ale jak macie tendencję do paniki, palpitacji serca przy każdym ukłuciu – wyjdźcie. To wpływa źle na kota, na nas jako pracowników i na Was również. MA BYĆ SPOKOJNIE I MIŁO amen.

I tu również – technik poskramiania zwierza jest sporo. Są kocyki do kociego burrito, są torby iniekcyjne, są rękawice i kagańce – czasem trzeba ich użyć, są takie egzemplarze. Staramy się używać ich jak najrzadziej, ale weź kotowi Stazie pobierz krew bez kocyka…. Nie róbcie dram, serio. Wiadomo, że kotowi czasem się nie podoba, mnie się nie podoba kot jak jest niedobry i mnie gryzie po rękach😊 Ale czasem wsadzenie kota w torbę czy założenie kagańca skraca do minimum czas okropnych zabiegów co jest na plus dla nas wszystkich.

A jak do urwy nędzy zobaczę trzymanie za kark to zabiję, zamorduję i kopa zasadzę. To jest ostateczność, nie łapcie swoich kotów za kark drodzy ludzie, to już wiedza średnioweczna. Ja mam może 3 pacjentów na moje 11 lat pracy dla których jest to sposób a i tak zawsze mam wyrzuty sumienia.

Nawiążę też do pobierania krwi. Nie wiem jak jest w innych miejscach, ale często się spotykam z lękiem ze strony Włascicieli, gdy mówię, że pobiorę krew z żyły jarzmowej (inaczej szyjnej czyli takiej dużej wesołej na szyi). Naprawdę, większość kotów znosi to lepiej niż trzymanie rączki i trwa to chwilę, gdyż naczynie jest na tyle duże, że można „zaciągnąć” krew strzykawką i trwa to krócej. Fakt, trzeba ogolić więcej futerka niż na rączce – ale futerko odrośnie.
I jeszcze kontynuując temat krwi oraz wenflonów– czasem musimy próbować kilka razy. Komu pielęgniarka nie zafundowała siniaka w trakcie pobierania krwi niech rzuci kamieniem. Nam też się zdarza w okolicznościach różnych. I nie wynika to tylko z braku umiejętności, nie sapcie nam nad głowami 😊

No dobra, zwierzę zbadane, krew pobrana, zaszczyki zrobione. Dajcie smaczka i w domu dajcie kotowi odpocząć i się uspokoić.
A jak nie daj borze lekarz zalecił podawanie tableteczek a kot wyczuje wszystko w żarciu i nie zeżre – poproście o instrukcję jak to uczynić ten haniebny proceder już w gabinecie, chociaż warto już wcześniej – otwierając pyszczek, nagradzając – uczyć kota poszczególnych manewrów.

I teraz część z Was czyta powyższe pierdololo i myśli – no głupia, pojebana , Łatek to ją zeżre w 3 sekundy .

Wielokrotnie słyszę, że NIE DA SIĘ MU POBrAĆ KRWI BEZ ZNIECZULENIA . I okazuje się, że jednak się da. Na palcach mogę policzyć te potwory, które trzeba poddać sedacji do badania w tym pobrania próbek– czyli jest ich niewielu.
Bo nie trzeba od razu delikwenta znieczulać moi Kochani.
A powyższe porady nie sprawdzą się u kotów walczących o życie lub trzęsących się ze strachu.
Tak naprawdę te wszystkie „okropne” koty po prostu się boją i mordują żeby uratować swoje życie przed potworną ręką lekarza i to jest zrozumiałe.
Wystarczy przygotować się wcześniej poza powyższymi sposobami.. Dysponujemy lekami doustnymi, które mogą pomóc kotu i nam przejść przez koszmar wizyty i pobierania próbek do badań. I nie mówię tylko o kotach mordercach ale również tych, które bardzo się stresują i boją. Raz w roku minimum przegląd się należy i jeżeli Wasz Sierściuch jest typowym skurwikłakiem lub lękowym koleżką – zanim zapiszecie się na wizytę zgłoście się do Przychodni, do której chcecie pójść i poproście o cukierki dla Waszego przyjaciela. Ja mogę się szarpać z kotem, Wy możecie, technicy mogą. Tylko po co, skoro można na spokojnie i bez walk, strat w ludziach . A dysponujemy pierdyliardem preparatów, od supli do leków.
Nawet Mruczuś zasługuje na fazę raz na jakiś czas 😊

Mam nadzieję, że powyższe wypociny sprawią, że przestaniecie panikować na myśl o wizycie z niedobrym Filemonem. Da się po ludzku. Naprawdę!
Ja swoich kotów bez leków uspokajających nie biorę do pracy jeśli chorują. Kiedyś wychodziłam z gabinetu w trakcie męczenia ich, teraz jestem tą zlą co trzyma i się wstydzi za ich zachowanie plus wybiera dyżury z osobami, które tych parchów się nie boją bo wiem, że pójdzie sprawniej. A niektórzy nie chcą się dotykać do Stazy po dziś dzień, nawet jak jest po lekach bo piękny cyrk kiedyś odstawiła ; )

To tylko strach i możemy chociaż trochę go ograniczyć.

Pozdrówcie Mruczki, szczególnie te niemile bo je najbardziej lubię Dziady Kalwaryjskie 😊
I trzymajcie kciuki, bo taka cholera będzie jutro na pobraniu krwi.
Trzymta się ciepło, podrzucajta tematy.
A tym, którzy się bujają – najlepszego z okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją 😊

Do widzenia 😊

I historia zatacza koło.Witam serdelecznie !Długo mnie nie było – dużo pracy, zepsuł mi się laptop a na telefonie pisani...
02/02/2026

I historia zatacza koło.
Witam serdelecznie !
Długo mnie nie było – dużo pracy, zepsuł mi się laptop a na telefonie pisanie długich tekstów to porażka. Trzeba było zostać wykopanym na kolejne zwolnienie, żeby usiąść znów do klepania .
Jak zwykle – pogrudniowe załamanie. Nie wiem jak to jest, grudzień u nas jest zawsze bardzo ciężki – dużo trudnych przypadków, dużo mniej trudnych, dużo roszczeń i pretensji od Właścicieli, problemów, stresu. Ten tak zwany „przedświąteczny czar” i grudniowa klątwa.
O czym dziś?
Może opowiem o tym jakie objawy powinny skłonić nas – jako Właścicieli – do przyjazdu z kotem do Kliniki/Lecznicy/Przychodni . Dodatkowo zaznaczę, które informacje będą istotne w trakcie rozmowy telefonicznej – bo ZAWSZE warto dać znać, że jedziecie, szczególnie ze zwierzęciem w stanie ciężkim – pozwala to przygotować zespół i sprzęt na przyjęcie takiego pacjenta i zwiększyć szansę na wyzdrowienie.
PLUS – informacja ważna. Jako Właściciele niekoniecznie musicie wiedzieć, czy coś wymaga natychmiastowej interwencji, czy możecie pomóc lekami z domowej apteczki. W internecie i na forach naprawdę spotykam dużo głupot. Nie wstydźcie się zadzwonić do jakiejkolwiek placówki weterynaryjnej i zapytać, czy dane objawy wymagają interwencji, czy musicie zwierzę przygotować etc. Kto pyta wielbłądzi, a możecie naprawdę uniknąć błędu i wpłynąć na szybsze wyzdrowienie Waszego pupila.
Psiaki ogarniemy w osobnym poście.
Oczywiście nie poruszę każdego możliwego tematu – no nie da się opisać wszystkiego, poruszę tematy które jako pierwsze przychodzą mi do głowy.
Zacznijmy.
Pierwsza rzecz – jeżeli coś „nie pasuje Ci „ w zachowaniu Twojego kota , jest inne niż zwykle, dziwne i nie takie , ale kot nie piszczy/nie wymiotuje//nie kaszle– to już jest powód żeby przyjrzeć się mu i pomyśleć o wizycie u lekarza weterynarii. Koty są terminatorami, potrafią skutecznie ukrywać swoje dolegliwości więc każda zmiana jest pretekstem do obserwacji i wizyty. Jak to mówią – lepiej zapobiegać niż leczyć. Polecam też zapoznanie się z Feline Grimace Scale Feline Grimace Scale | Easy Acute Pain Assessment in Cats – dzięki której na podstawie pewnych zmian na pyszczku możemy wstępnie ocenić, czy kota boli czy nie. Jako lekarz pracujący z kotami – często wystarczy mi jedno spojrzenie na kota i wiem, że coś za przeproszeniem kota napierdala. Dla Was jako Opiekunów nie musi być to oczywiste stąd strona czy aplikacja FGS może pomóc Wam ocenić ból u Mruczka . (przykładem jest pozycja chlebka uznawana za bólową. Czasem kot chlebkuje, bo może : ) , ale chlebek może być świeży i radosny lub czerstwy i beznadziejny)
A teraz wypunktujmy kilka powodów, które mówią – bier tego sierściucha i do lekarza
1. Kot nie je. A jak nie je od 2 dni to tym bardziej.
W przypadku wielu chorób kocich narządów różnych dotyczących, często pierwszym objawem będzie brak apetytu. Nie będę wymieniać, bo jednostek chorobowych, które możemy w takiej sytuacji jest od groma i dopiero badanie kliniczne oraz wywiad mogą pokierować dalszą diagnostyką (chociaż przygotujcie się minimum na podstawowe bdanie krwi).
Brak pobierania pokarmu przez kota nawet „tylko” przez 48 godzin może skutkować tzw. Stłuszczeniem wątroby czyli odkładaniem się tłuszczów w komórkach wątroby (hepatocytach) co upośledza funkcję narządu. A leczenie takiego dziadostwa to nie w kij dmuchał – hospitalizacja, płynoterapia, często sonda nosowo/przełykowo-żołądkowa a to tylko wierzchołek góry lodowej. Rokowanie znacznie się pogarsza , nie mówiąc już o kosztach leczenia. Kot niejedzący = w 95% kot chory, amen.

2. Duszność
Przyczyn kocich duszności jest mnóstwo, kiedyś może naklepię coś o chorobach układu oddechowego bo to temat mi bliski. Objawy mogą się różnić w zależności od choroby i układu objętego patologia. Nie będę dokładnie przedstawiać który z objawow wskazuje na co – mówimy dziś o symptomach łatwych do rozpoznania w domowym zaciszu.
Jak to rozpoznać? Najprostszym dla Was objawem będzie oddychanie przez otwartą jamę ustną. Koty normalnie nie oddychają buzią a nosem więc otwarty pyszczek to znak, że coś się dzieje.
Kolejne – świsty, charczenie, kaszel i inne dziwne dźwięki wydawane w trakcie kociego oddychania.
Pozycja ciała – kot z dusznością zazwyczaj przyjmuje pozycję mostkową ( czyli leży jak chleb ale nie do końca) z wyciągniętą szyją oraz często z odstawionymi na boki kończynami.
Wzmożona praca tłoczni brzusznej – nazywa się może trudno ale w skrócie – kot zamiast oddychać klatką piersiową, gdzie widzimy, że rozszerza się ona i zwęża w trakcie wdechu i wydechu – „oddycha” brzuchem .
Pienisty, krwisty wypływ z nosa czy pyszczka – wtedy zapierdalać na cito.
Sine błony śluzowe – język Kitka jest bardziej fioletowy niż różowy, kitek omdlewa – również kota pod pachę i lecimy.
Tachypnoe – brzmi mądrze a zwyczajnie oznacza przyspieszone oddychanie. U kota norma to do 30 oddechów na minutę, co sami możecie policzyć w domu, najlepiej u Mruczka w spoczynku, leżącego. Powyżej – kontakt z weteryniorzem.

3. Omdlenia
Tu krótko – jak Ci Filemon fiknie na podłogę bez wyraźnej przyczyny to nawet jak po 20 sekundach wstanie – sio do lekarza .

4. Drgawki
Objawów neurologicznych jest mnóstwo, ale napady drgawek są chyba najłatwiej zauważalne dla Właścicieli . Często zwierzaki nie reagują wtedy na bodźce , oddają mocz lub kał a po ustąpieniu i „ogarnięciu się” są skołowane. Czasami objawy nie są „książkowe” – miałam pacjenta z padaczką, u którego jedynym objawem było to, że nagle się przewracał, wyciągal szyję i kończyny do przodu, gapił się i tyle.
Drgawki sa rzeczą na cito, nawet jeśli ustąpią – w trakcie dochodzi do wzrostu temperatury ciała w wyniku drżenia mięśni plus komórki nerwowe w kocim mózgu ulegają uszkodzeniu im dłużej to trwa. A jak nie ustępują - motor w tyłku i do Kliniki .
Tu dwie uwagi.
Każdy objaw neurologiczny wymaga lekarza i nie podlega to dyskusji. O tym również napiszę przy okazji. Nie każdy wymaga wizyty natychmiastowej ale wymaga telefonu do placówki i dopytania, czy jest to sprawa na tak zwany natentychmiast.
Druga – jeżeli macie i kota i psa POD ŻADNYM POZOREM nie podawać antypchłowokleszczowych psich preparatów kotom, czytać ulotkę i sprawdzać, czy przypadkiem nie ma tam rysunku przekreślonego kota. Jeżeli jesteście mądrzy i nie podajecie preparatów międzygatunkowo – i tak warto sprawdzić , bo jeśli preparat psi zawiera pyretroidy wskazana jest czasowa izolacja psa od kota – zatrucie permetryną jest bardzo niebezpieczne dla kota, ciężkie w leczeniu i chujowe w rokowaniu.

5. Krwista sr***ka albo sr***ka przewlekła
Tu chyba nie muszę tłumaczyć jak to sprawdzić ; ) Może to nie stan nagły ale warty uwagi. Wiadomo, każdemu się sr***ka zdarzy, szczególnie jeśli wiecie, że kitek dostał nową karmę albo ciocia nakarmiła fragmentem obiadu. Jeżeli jednak sr***ka po dniu nie mija – polecam nie czekać gdyż sr***ka – tak jak brak apetytu – może mieć podłoże różne.

6. Mojemu kotku urósł brzuszek.
Jeżeli Twój kot nagle z przodu wygląda jak modelka a bebzon mu wywaliło tak, że patrząc z góry widzisz okrągłe „O” - nie czekaj. Może to być skutek gromadzenia się płynu w jamie otrzewnej w wyniku krwawienia/choroby serca/entero i nefropatii białkogubnej/zakaźnego zapalenia otrzewnej i wielu innych.

7. Jakiś taki blady albo żółty
Nagle Mruczkowe oczy i dziąsła zrobiły się białe lub żółte ? Weteryniorz zaprasza, tak jak sine śluzówki – żółte i białe kolory w palecie nie są pożądane przez kota.

8. Kitek rzyga, ale pewnie to kłaczki
Każde nagłe i przewlekłe wymioty to powód do wizyty na czczo u swojego lekarza. W zależności od rasy/wieku/warunków domowych zwierzęcia przyczyn może być wiele. I tak, mogą być to również sławne kłaczki, jednak niewykluczone będzie ciało obce w przewodzie pokarmowym, niewydolność nerek, nadczynność tarczycy czy przewlekłe zapalenie przewodu pokarmowego,

9. Chodzi do kuwety/zostawia plamki moczu w domu/napina się przy siusianiu
U kotów zapalenie dolnych dróg moczowych to już sprawa znana, częsta i obecna. Szczególnie u samców/ grubasków,/żrących suchą karmę/wrażliwych emocjonalnie. Olanie tematu może skutkować niedrożnością cewki moczowej oraz ostrą niewydolnością nerek , co skutkuje znieczuleniem pacjenta, cewnikowaniem celem udrożnienia cewki oraz płynoterapią przez kilka dni. Nic miłego dla kota, który musi przeboloeć cewnik i kołnierz , oraz dla Właściciela – bo trzeba sprzątać po kocie/odkręcać cewnik i codziennie znosić wizyty. Serio, lepiej przyjść chwilę wcześniej jak zaczyna się kuwetkowe marudzenie niż czekać i fundować kotu wakacje w lecznicy.

10. Mój kot zeżarł…..
Wsród substancji toksycznych dla kota ( o tym też pewnie osobno naskrobię) są m.in. ( bo całości nie wymienię ) czosnek, cebula, czekolada, paracetamol, ibuprofen, gwiazda betlejemska, płyn do chłodnic, konwalie, winogrona i rodzynki, szczypiorek, różnego rodzaju substancje niedozwolone, nikotyna a u Mruczków miłośników polowań - również trutki na myszy i szczury … A poza nimi wszelkie gumki, wstążeczki, zabaweczki. Jeżeli podejrzewasz małego złodzieja – lepiej podjechać do Kliniki i wywołać wymioty niż czekać aż przyjdą objawy zatrucia lub niedrożność przewodu pokarmowego . Pierwsze = hospitalizacja i leczenie przyczyn +/- efektów zatrucia , drugie – zabieg. Po co?

11. Ciągnie za sobą łapy
U kotów w wyniku kardiomiopatii lub przyczyn innych (np. nieudanej próby wyskoczenia przez uchylone okno) może dojść do choroby zakrzepowo-zatorowej . Pomijając umiejscowienie zatoru w miejscach innych, co kończy się zgonem – często mamy do czynienia z zaburzeniem ukrwienia w kończynach miednicznych, co skutkuje silnym bólem, obniżeniem ciepłoty w/w kończyn, brakiem tętna w tętnicach udowych oraz brakiem krwawienia po przycięciu pazurów. Dodatkowo – poza opisaną wyżej chorobą – możemy mieć do czynienia m.in. z dyskopatią lub innymi schorzeniami. Wszystkie powyższe wymagają natychmiastowej interwencji.

12. Wypadki/upadki/urazy/potrącenia/pogryzienia
Wspomniałam, że koty to terminatory . Nie można im ufać. Jeżeli podejrzewacie/zauważycie jakiś uraz a kot WYDAJE się okej – i tak weźcie go do lekarza. Za kilka godzin może być po Waszym Przyjacielu, choć z pozoru wygląda na to, że nic się nie stało. Nie zawsze wyznacznikiem jest to, że kot wstał i patrzy i wszystko jest okej, nie zawsze będzie widać krwawienie lub utratę przytomności. Pewne sprawy potrzebują czasu, lepiej sprawdzić wcześniej czy na pewno wszystko jest w porządku niż potem walczyć o życie.

Więcej grzemchów na ten moment nie wymyśliłam, piszcie jeśli coś Was męczy a tego nie poruszyłam – to jest –– szeroka dziedzina, że życia mi nie starcza , opisałam to co mi przyszło pierwsze do łba, ale wiem że nie wyczerpałam tematu.

A teraz tak – dzieje się coś niedobrego z Waszym kotem, pakujecie go w samochód i dzwonicie z domu lub z samochodu jeśli macie połączenie z telefonem do placówki, do której zmierzacie . I co powiedzieć?

Przede wszystkim spróbujcie zachować spokój.
Wiem, że to jest za*****ty stres jeśli coś się zwierzu dzieje, ale im więcej informacji podacie tym lepiej przygotuje się ekipa na Wasz przyjazd.
Potem postarajcie się przedstawić , dać znać czy macie kartę i:
- chociaż w skrócie powiedzieć co się dzieje – wypadek, nie sika, nie je od 4 dni, źle oddycha, ciągnie łapy za sobą, pogryzł go pies , leży jak szmata, wymiotuje spektakularnie/jest gorący/zimny/blady/ zeżarl…
-Czy wychodzący czy nie i ew. podejrzenia
- wiek i orientacyjną wagę zwierzęcia/ew rasę
- czy na coś choruje
-przytomy/nieprzytomny
-leje się krew / nie leje się krew
-reaguje na dźwięki/bodźce

Sprawdziłam właśnie ile zajmuje przedstawienie w skrócie powyższych informacji – mnie zajęło pół minuty, ale jestem w branży. Myślę, że każdy z Was ogarnie to w max minutę, bo naprawdę wystarczą komunikaty.
Ta minuta może uratować Wasze zwierzę.

I na koniec – jak się zachować już w gabinecie?
Dajcie nam pracować. Jeżeli mamy do czynienia z pacjentem w ciężkim stanie – często nie odzywamy się przez jakiś czas, bo skupiamy się na tym, żeby tego zwierza wyciągnąć . To nie jest olewanie Właściciela i jego emocji, ale Wasze przejęcie czy panika często nas rozpraszają. Jeśli lekarz prosi Was o wyjście z gabinetu – nie robi tego złośliwie. My wiemy jakie to emocje, sami mamy zwierzaki i też panikujemy – jak Wy. Sama płaczę w kącie jak coś się dzieje moim zwierzakom.
Ale dla mnie jako lekarza przyjmującego Was początkowo kluczem jest ratowanie pacjenta, do tego my jako zespół musimy się skoncentrować, działać, zachować spokój.
Ja osobiście – w przypadkach emergency – początkowo się nie odzywam. Staram się zakomunikować , że za chwilę porozmawiamy, bo teraz k***a walczę. I czasem wyganiam z gabinetu jak ktoś za bardzo panikuje a z drugiej – jak mam Właściciela spokojnego/ zestresowanego ale stabilnego, często angażuję go lub rozmawiam o sytuacji w trakcie wykonywanych czynności.
To nie jest złe, że się przejmujecie, płaczecie, denerwujecie o stan swojego zwierzęcia. Czasem nasza stanowcza postawa nie jest podyktowana niechęcią czy uprzedzeniem do Waszych emocji, nie wkurzajcie się , napijcie się wody, poproście kręcącego się pracownika o zapytanie jak sytuacja.
My wiemy, że się boicie. Wiemy. Ale żeby móc pracować musimy się skupić.

No i tyle Drodzy, trochę nieskładnie bo wyszłam z wprawy. Nie jest to popularna strona ale Czytelników dawnych przepraszam za przerwę.
Mam nadzieję, że wrócę do klepania pierdelet na tym fanpejdżu :]
Trochę czasu minęło , może jakieś propozycje na posty?

Trzymta się, jeśli ktoś tu jeszcze zagląda : )
Buziaki,
Kaśka

02/08/2025

Walczym.
Mimo wpisów kolejnych, bez refleksji i przemyśleń napisanych przez bohatera dramatu .

A poszedł taki jeden, jeszcze ze szkalowaniem Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna, która dwukrotnie w sposób merytoryczny i omijający emocje odniosła się do sytuacji .

Mam nadzieję, że cała ta sytuacja coś zmieni.

Nie myślalam, że kiedykolwiek będę się angażować w tego typu sytuacje.

Ale to ja. Ten lekarz . Bez serca, biorący kase.

Ten lekarz , który żyje swoją pracą i pacjentami.
Ten, który nie spi po nocach przez analizowanie kazdego przypadku.
Ten, którego rodzina nie chce słuchać, bo gada o pacjentach, bo to jego życie i nie czaisz, że ktoś tego nie rozumie.
Ten , który musi mieć kontakt ze specjalistami, bo nie daje rady psychicznie

Ten od korzystania ze współprac z bigpharmą , leżący obecnie na Malediwach z drinkiem w ręku.

Nieważne, że moje Malediwy to kot i książka.

Ten, który leczy się na tak zwaną manipulację , bo moje cztery diagnozy to przecież wymysl.

Pomijając moj pierdolnik we łbie i moje leczenie- nie znam człowieka w branży, który się nie leczy.

Taka to nasza manipulacja.

Trzymajcie za nas kciuki. To, co się dzieje obecnie nie pomaga naszym głowom i sercom. Oby poszlo w dobra stronę.

Nomv

Adres

Włocławek

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Nekovet - Koci Weteryniorz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria