02/02/2026
I historia zatacza koło.
Witam serdelecznie !
Długo mnie nie było – dużo pracy, zepsuł mi się laptop a na telefonie pisanie długich tekstów to porażka. Trzeba było zostać wykopanym na kolejne zwolnienie, żeby usiąść znów do klepania .
Jak zwykle – pogrudniowe załamanie. Nie wiem jak to jest, grudzień u nas jest zawsze bardzo ciężki – dużo trudnych przypadków, dużo mniej trudnych, dużo roszczeń i pretensji od Właścicieli, problemów, stresu. Ten tak zwany „przedświąteczny czar” i grudniowa klątwa.
O czym dziś?
Może opowiem o tym jakie objawy powinny skłonić nas – jako Właścicieli – do przyjazdu z kotem do Kliniki/Lecznicy/Przychodni . Dodatkowo zaznaczę, które informacje będą istotne w trakcie rozmowy telefonicznej – bo ZAWSZE warto dać znać, że jedziecie, szczególnie ze zwierzęciem w stanie ciężkim – pozwala to przygotować zespół i sprzęt na przyjęcie takiego pacjenta i zwiększyć szansę na wyzdrowienie.
PLUS – informacja ważna. Jako Właściciele niekoniecznie musicie wiedzieć, czy coś wymaga natychmiastowej interwencji, czy możecie pomóc lekami z domowej apteczki. W internecie i na forach naprawdę spotykam dużo głupot. Nie wstydźcie się zadzwonić do jakiejkolwiek placówki weterynaryjnej i zapytać, czy dane objawy wymagają interwencji, czy musicie zwierzę przygotować etc. Kto pyta wielbłądzi, a możecie naprawdę uniknąć błędu i wpłynąć na szybsze wyzdrowienie Waszego pupila.
Psiaki ogarniemy w osobnym poście.
Oczywiście nie poruszę każdego możliwego tematu – no nie da się opisać wszystkiego, poruszę tematy które jako pierwsze przychodzą mi do głowy.
Zacznijmy.
Pierwsza rzecz – jeżeli coś „nie pasuje Ci „ w zachowaniu Twojego kota , jest inne niż zwykle, dziwne i nie takie , ale kot nie piszczy/nie wymiotuje//nie kaszle– to już jest powód żeby przyjrzeć się mu i pomyśleć o wizycie u lekarza weterynarii. Koty są terminatorami, potrafią skutecznie ukrywać swoje dolegliwości więc każda zmiana jest pretekstem do obserwacji i wizyty. Jak to mówią – lepiej zapobiegać niż leczyć. Polecam też zapoznanie się z Feline Grimace Scale Feline Grimace Scale | Easy Acute Pain Assessment in Cats – dzięki której na podstawie pewnych zmian na pyszczku możemy wstępnie ocenić, czy kota boli czy nie. Jako lekarz pracujący z kotami – często wystarczy mi jedno spojrzenie na kota i wiem, że coś za przeproszeniem kota napierdala. Dla Was jako Opiekunów nie musi być to oczywiste stąd strona czy aplikacja FGS może pomóc Wam ocenić ból u Mruczka . (przykładem jest pozycja chlebka uznawana za bólową. Czasem kot chlebkuje, bo może : ) , ale chlebek może być świeży i radosny lub czerstwy i beznadziejny)
A teraz wypunktujmy kilka powodów, które mówią – bier tego sierściucha i do lekarza
1. Kot nie je. A jak nie je od 2 dni to tym bardziej.
W przypadku wielu chorób kocich narządów różnych dotyczących, często pierwszym objawem będzie brak apetytu. Nie będę wymieniać, bo jednostek chorobowych, które możemy w takiej sytuacji jest od groma i dopiero badanie kliniczne oraz wywiad mogą pokierować dalszą diagnostyką (chociaż przygotujcie się minimum na podstawowe bdanie krwi).
Brak pobierania pokarmu przez kota nawet „tylko” przez 48 godzin może skutkować tzw. Stłuszczeniem wątroby czyli odkładaniem się tłuszczów w komórkach wątroby (hepatocytach) co upośledza funkcję narządu. A leczenie takiego dziadostwa to nie w kij dmuchał – hospitalizacja, płynoterapia, często sonda nosowo/przełykowo-żołądkowa a to tylko wierzchołek góry lodowej. Rokowanie znacznie się pogarsza , nie mówiąc już o kosztach leczenia. Kot niejedzący = w 95% kot chory, amen.
2. Duszność
Przyczyn kocich duszności jest mnóstwo, kiedyś może naklepię coś o chorobach układu oddechowego bo to temat mi bliski. Objawy mogą się różnić w zależności od choroby i układu objętego patologia. Nie będę dokładnie przedstawiać który z objawow wskazuje na co – mówimy dziś o symptomach łatwych do rozpoznania w domowym zaciszu.
Jak to rozpoznać? Najprostszym dla Was objawem będzie oddychanie przez otwartą jamę ustną. Koty normalnie nie oddychają buzią a nosem więc otwarty pyszczek to znak, że coś się dzieje.
Kolejne – świsty, charczenie, kaszel i inne dziwne dźwięki wydawane w trakcie kociego oddychania.
Pozycja ciała – kot z dusznością zazwyczaj przyjmuje pozycję mostkową ( czyli leży jak chleb ale nie do końca) z wyciągniętą szyją oraz często z odstawionymi na boki kończynami.
Wzmożona praca tłoczni brzusznej – nazywa się może trudno ale w skrócie – kot zamiast oddychać klatką piersiową, gdzie widzimy, że rozszerza się ona i zwęża w trakcie wdechu i wydechu – „oddycha” brzuchem .
Pienisty, krwisty wypływ z nosa czy pyszczka – wtedy zapierdalać na cito.
Sine błony śluzowe – język Kitka jest bardziej fioletowy niż różowy, kitek omdlewa – również kota pod pachę i lecimy.
Tachypnoe – brzmi mądrze a zwyczajnie oznacza przyspieszone oddychanie. U kota norma to do 30 oddechów na minutę, co sami możecie policzyć w domu, najlepiej u Mruczka w spoczynku, leżącego. Powyżej – kontakt z weteryniorzem.
3. Omdlenia
Tu krótko – jak Ci Filemon fiknie na podłogę bez wyraźnej przyczyny to nawet jak po 20 sekundach wstanie – sio do lekarza .
4. Drgawki
Objawów neurologicznych jest mnóstwo, ale napady drgawek są chyba najłatwiej zauważalne dla Właścicieli . Często zwierzaki nie reagują wtedy na bodźce , oddają mocz lub kał a po ustąpieniu i „ogarnięciu się” są skołowane. Czasami objawy nie są „książkowe” – miałam pacjenta z padaczką, u którego jedynym objawem było to, że nagle się przewracał, wyciągal szyję i kończyny do przodu, gapił się i tyle.
Drgawki sa rzeczą na cito, nawet jeśli ustąpią – w trakcie dochodzi do wzrostu temperatury ciała w wyniku drżenia mięśni plus komórki nerwowe w kocim mózgu ulegają uszkodzeniu im dłużej to trwa. A jak nie ustępują - motor w tyłku i do Kliniki .
Tu dwie uwagi.
Każdy objaw neurologiczny wymaga lekarza i nie podlega to dyskusji. O tym również napiszę przy okazji. Nie każdy wymaga wizyty natychmiastowej ale wymaga telefonu do placówki i dopytania, czy jest to sprawa na tak zwany natentychmiast.
Druga – jeżeli macie i kota i psa POD ŻADNYM POZOREM nie podawać antypchłowokleszczowych psich preparatów kotom, czytać ulotkę i sprawdzać, czy przypadkiem nie ma tam rysunku przekreślonego kota. Jeżeli jesteście mądrzy i nie podajecie preparatów międzygatunkowo – i tak warto sprawdzić , bo jeśli preparat psi zawiera pyretroidy wskazana jest czasowa izolacja psa od kota – zatrucie permetryną jest bardzo niebezpieczne dla kota, ciężkie w leczeniu i c**jowe w rokowaniu.
5. Krwista sr***ka albo sr***ka przewlekła
Tu chyba nie muszę tłumaczyć jak to sprawdzić ; ) Może to nie stan nagły ale warty uwagi. Wiadomo, każdemu się sr***ka zdarzy, szczególnie jeśli wiecie, że kitek dostał nową karmę albo ciocia nakarmiła fragmentem obiadu. Jeżeli jednak sr***ka po dniu nie mija – polecam nie czekać gdyż sr***ka – tak jak brak apetytu – może mieć podłoże różne.
6. Mojemu kotku urósł brzuszek.
Jeżeli Twój kot nagle z przodu wygląda jak modelka a bebzon mu wywaliło tak, że patrząc z góry widzisz okrągłe „O” - nie czekaj. Może to być skutek gromadzenia się płynu w jamie otrzewnej w wyniku krwawienia/choroby serca/entero i nefropatii białkogubnej/zakaźnego zapalenia otrzewnej i wielu innych.
7. Jakiś taki blady albo żółty
Nagle Mruczkowe oczy i dziąsła zrobiły się białe lub żółte ? Weteryniorz zaprasza, tak jak sine śluzówki – żółte i białe kolory w palecie nie są pożądane przez kota.
8. Kitek rzyga, ale pewnie to kłaczki
Każde nagłe i przewlekłe wymioty to powód do wizyty na czczo u swojego lekarza. W zależności od rasy/wieku/warunków domowych zwierzęcia przyczyn może być wiele. I tak, mogą być to również sławne kłaczki, jednak niewykluczone będzie ciało obce w przewodzie pokarmowym, niewydolność nerek, nadczynność tarczycy czy przewlekłe zapalenie przewodu pokarmowego,
9. Chodzi do kuwety/zostawia plamki moczu w domu/napina się przy siusianiu
U kotów zapalenie dolnych dróg moczowych to już sprawa znana, częsta i obecna. Szczególnie u samców/ grubasków,/żrących suchą karmę/wrażliwych emocjonalnie. Olanie tematu może skutkować niedrożnością cewki moczowej oraz ostrą niewydolnością nerek , co skutkuje znieczuleniem pacjenta, cewnikowaniem celem udrożnienia cewki oraz płynoterapią przez kilka dni. Nic miłego dla kota, który musi przeboloeć cewnik i kołnierz , oraz dla Właściciela – bo trzeba sprzątać po kocie/odkręcać cewnik i codziennie znosić wizyty. Serio, lepiej przyjść chwilę wcześniej jak zaczyna się kuwetkowe marudzenie niż czekać i fundować kotu wakacje w lecznicy.
10. Mój kot zeżarł…..
Wsród substancji toksycznych dla kota ( o tym też pewnie osobno naskrobię) są m.in. ( bo całości nie wymienię ) czosnek, cebula, czekolada, paracetamol, ibuprofen, gwiazda betlejemska, płyn do chłodnic, konwalie, winogrona i rodzynki, szczypiorek, różnego rodzaju substancje niedozwolone, nikotyna a u Mruczków miłośników polowań - również trutki na myszy i szczury … A poza nimi wszelkie gumki, wstążeczki, zabaweczki. Jeżeli podejrzewasz małego złodzieja – lepiej podjechać do Kliniki i wywołać wymioty niż czekać aż przyjdą objawy zatrucia lub niedrożność przewodu pokarmowego . Pierwsze = hospitalizacja i leczenie przyczyn +/- efektów zatrucia , drugie – zabieg. Po co?
11. Ciągnie za sobą łapy
U kotów w wyniku kardiomiopatii lub przyczyn innych (np. nieudanej próby wyskoczenia przez uchylone okno) może dojść do choroby zakrzepowo-zatorowej . Pomijając umiejscowienie zatoru w miejscach innych, co kończy się zgonem – często mamy do czynienia z zaburzeniem ukrwienia w kończynach miednicznych, co skutkuje silnym bólem, obniżeniem ciepłoty w/w kończyn, brakiem tętna w tętnicach udowych oraz brakiem krwawienia po przycięciu pazurów. Dodatkowo – poza opisaną wyżej chorobą – możemy mieć do czynienia m.in. z dyskopatią lub innymi schorzeniami. Wszystkie powyższe wymagają natychmiastowej interwencji.
12. Wypadki/upadki/urazy/potrącenia/pogryzienia
Wspomniałam, że koty to terminatory . Nie można im ufać. Jeżeli podejrzewacie/zauważycie jakiś uraz a kot WYDAJE się okej – i tak weźcie go do lekarza. Za kilka godzin może być po Waszym Przyjacielu, choć z pozoru wygląda na to, że nic się nie stało. Nie zawsze wyznacznikiem jest to, że kot wstał i patrzy i wszystko jest okej, nie zawsze będzie widać krwawienie lub utratę przytomności. Pewne sprawy potrzebują czasu, lepiej sprawdzić wcześniej czy na pewno wszystko jest w porządku niż potem walczyć o życie.
Więcej grzemchów na ten moment nie wymyśliłam, piszcie jeśli coś Was męczy a tego nie poruszyłam – to jest –– szeroka dziedzina, że życia mi nie starcza , opisałam to co mi przyszło pierwsze do łba, ale wiem że nie wyczerpałam tematu.
A teraz tak – dzieje się coś niedobrego z Waszym kotem, pakujecie go w samochód i dzwonicie z domu lub z samochodu jeśli macie połączenie z telefonem do placówki, do której zmierzacie . I co powiedzieć?
Przede wszystkim spróbujcie zachować spokój.
Wiem, że to jest za*****ty stres jeśli coś się zwierzu dzieje, ale im więcej informacji podacie tym lepiej przygotuje się ekipa na Wasz przyjazd.
Potem postarajcie się przedstawić , dać znać czy macie kartę i:
- chociaż w skrócie powiedzieć co się dzieje – wypadek, nie sika, nie je od 4 dni, źle oddycha, ciągnie łapy za sobą, pogryzł go pies , leży jak szmata, wymiotuje spektakularnie/jest gorący/zimny/blady/ zeżarl…
-Czy wychodzący czy nie i ew. podejrzenia
- wiek i orientacyjną wagę zwierzęcia/ew rasę
- czy na coś choruje
-przytomy/nieprzytomny
-leje się krew / nie leje się krew
-reaguje na dźwięki/bodźce
Sprawdziłam właśnie ile zajmuje przedstawienie w skrócie powyższych informacji – mnie zajęło pół minuty, ale jestem w branży. Myślę, że każdy z Was ogarnie to w max minutę, bo naprawdę wystarczą komunikaty.
Ta minuta może uratować Wasze zwierzę.
I na koniec – jak się zachować już w gabinecie?
Dajcie nam pracować. Jeżeli mamy do czynienia z pacjentem w ciężkim stanie – często nie odzywamy się przez jakiś czas, bo skupiamy się na tym, żeby tego zwierza wyciągnąć . To nie jest olewanie Właściciela i jego emocji, ale Wasze przejęcie czy panika często nas rozpraszają. Jeśli lekarz prosi Was o wyjście z gabinetu – nie robi tego złośliwie. My wiemy jakie to emocje, sami mamy zwierzaki i też panikujemy – jak Wy. Sama płaczę w kącie jak coś się dzieje moim zwierzakom.
Ale dla mnie jako lekarza przyjmującego Was początkowo kluczem jest ratowanie pacjenta, do tego my jako zespół musimy się skoncentrować, działać, zachować spokój.
Ja osobiście – w przypadkach emergency – początkowo się nie odzywam. Staram się zakomunikować , że za chwilę porozmawiamy, bo teraz k***a walczę. I czasem wyganiam z gabinetu jak ktoś za bardzo panikuje a z drugiej – jak mam Właściciela spokojnego/ zestresowanego ale stabilnego, często angażuję go lub rozmawiam o sytuacji w trakcie wykonywanych czynności.
To nie jest złe, że się przejmujecie, płaczecie, denerwujecie o stan swojego zwierzęcia. Czasem nasza stanowcza postawa nie jest podyktowana niechęcią czy uprzedzeniem do Waszych emocji, nie wkurzajcie się , napijcie się wody, poproście kręcącego się pracownika o zapytanie jak sytuacja.
My wiemy, że się boicie. Wiemy. Ale żeby móc pracować musimy się skupić.
No i tyle Drodzy, trochę nieskładnie bo wyszłam z wprawy. Nie jest to popularna strona ale Czytelników dawnych przepraszam za przerwę.
Mam nadzieję, że wrócę do klepania pierdelet na tym fanpejdżu :]
Trochę czasu minęło , może jakieś propozycje na posty?
Trzymta się, jeśli ktoś tu jeszcze zagląda : )
Buziaki,
Kaśka