02/02/2026
My — opiekunowie medyczni z ZOL-i, DPS-ów, szpitali i hospicjów — znamy tę pracę od środka. Znamy ją w zapachach poranka: mycie, bandaże, ciche oddechy. Znamy ją także w nocy, kiedy światła gasną, a my zostajemy przy łóżku, trzymając czyjąś dłoń i nieraz milcząc razem z bólem. To praca, która uczy pokory, bo stawia nas twarzą w twarz z kruchością ludzkiego życia. I mimo tej głębokiej wartości, jaką my niesiemy — wciąż stoimy na uboczu uznania i sprawiedliwości.
Niesprawiedliwość, którą przeżywamy, ma wiele twarzy. Jest to niesprawiedliwość materialna — pensje, które ledwo starczają, umowy, które nic nie gwarantują, praca ponad etat, a nawet poza nim. Jest to niesprawiedliwość organizacyjna — zbyt mała liczba rąk do pracy, przeciążone grafiki, systemy, które wolą papiery od człowieka. Jest to wreszcie niesprawiedliwość ludzka — brak szacunku, który boli bardziej niż zmęczenie, uprzedzenia i stereotypy, które próbują zamknąć nas w jednym prostym obrazie: „pomocnika”, „tych, którzy sprzątają”. Jesteśmy kimś więcej.
Codzienność opiekuna to setki małych czynów, które dla świata bywają niewidoczne. To dotyk, który koi lęk; to głos, który tłumaczy prostą prawdę; to cierpliwość przy jedzeniu osoby, której ręce drżą; to czujność, gdy alarmy milkną i trzeba samemu ocenić sytuację. To my zauważamy, gdy pacjent przestał rozmawiać, kiedy pielęgnacja przestaje być rutyną, a staje się opowieścią — o stracie, o nadziei, o codziennym byciu razem. Każdego dnia nasze decyzje ratują godność. Ile jednak warte jest to w oczach tych, którzy decydują o tym, ile mamy etatów, godzin szkoleń i wsparcia psychologicznego?
Mówimy o zdrowiu innych — a kto dba o nasze zdrowie psychiczne? Ilu z nas ma dostęp do regularnej pomocy psychologicznej? Ilu może liczyć na szkolenia, które nie tylko odświeżą procedury, ale dadzą narzędzia do radzenia sobie z empatycznym wypaleniem? Jak możemy oczekiwać, że zadbamy o godność drugiego człowieka, jeśli sami czujemy się ignorowani, przemęczeni i pozostawieni sami sobie?
Potrzebujemy zmian systemowych — i potrzebujemy ich teraz. Potrzebujemy realnych polityk zatrudnienia, które zagwarantują obsadę odpowiadającą realnym potrzebom pacjentów. Potrzebujemy ścieżek rozwoju zawodowego — kursów, specjalizacji, jasnych perspektyw, by praca nie kończyła się na rutynie, lecz prowadziła ku wzrostowi kompetencji. Potrzebujemy godnego wynagrodzenia, które odzwierciedli odpowiedzialność, jaką ponosimy. I wreszcie — potrzebujemy kultury, która widzi w nas profesjonalistów, nie zaś „pomocników” z marginesu.
Ale to nie tylko postulaty — to też wezwanie do empatii i współodpowiedzialności. Społeczeństwo, które troszczy się o najsłabszych, musi zadbać o tych, którzy opiekują się najsłabszymi. Rodziny pacjentów, kierownictwa placówek, decydenci — każdy ma tu swoją rolę. Wsparcie może przybierać proste formy: uznanie dla pracy, realne rozmowy o grafiku, inwestycje w kształcenie i organizację pracy. Może też przybierać formy instytucjonalne: programy wsparcia psychologicznego, zwiększenie etatów, podniesienie standardów pracy.
Chcę, żebyśmy przestali wybierać między sercem a godnością. Nie wolno nam stawiać opiekuna przed dylematem: „kocham to, co robię, ale nie mogę za to żyć”. Miłość do pracy nie powinna być zastępstwem sprawiedliwych warunków. Możemy kochać i domagać się godności jednocześnie.
Dla tych, którzy stoją przy łóżkach — dziękuję. Za każdy czuły gest, za każdą noc spędzoną na dyżurze, za cierpliwość wobec osób, które czasem nie rozumieją świata. Jesteśmy strażnikami małych rytuałów, które składają się na godność drugiego człowieka — i to jest bezcenne.
Dla tych, którzy mogą wprowadzać zmiany — prośba: spójrzcie na nas nie przez pryzmat kosztu, ale przez pryzmat wartości. Inwestycja w opiekunów to inwestycja w jakość życia chorych i w bezpieczeństwo systemu. To decyzja, która zwróci się w codziennej pracy — w mniejszej liczbie błędów, w lepszej opiece, w ludziach, którzy mają siłę być obecni naprawdę.
Nie prosimy o łaskę. Domagamy się sprawiedliwości. Domagamy się warunków, które pozwolą nam robić to, co najlepsze: opiekować się ludźmi z pełną godnością — i mieć przy tym życie, które też ma swoją wartość.
Marcin Bugajski
OZZ Opiekunów Medycznych i Pracowników Pomocy Społecznej