04/02/2026
Ciężkie były te ferie - powiedziała. Mój tata zmarł - dodała po chwili. Dobrze, że byliśmy wtedy wszyscy… Wróciłam do Warszawy dzisiaj po północy i nie dociera do mnie jeszcze to, co się stało… To, co muszę dziś zrobić, to zjeść kanapkę i iść do przodu, tak, wiesz, żeby poukładało się wszystko, żebym mogła zrozumieć. - To słowa, które w poniedziałek usłyszałam od Ani (imię zmienione) wracając do domu.
„Zjeść kanapkę i iść do przodu" - jakie to prawdziwe, pomyślałam.
Jak często brakuje słów oraz trudno o „dobre rady”, które są w stanie cokolwiek zmienić. Jest za to codzienność, taka, która niejednokrotnie przygniata i potrafi być ogromnym wysiłkiem.
Ten, kto jest w tej podróży, wie, że często największym osiągnięciem dnia nie jest „pozbieranie się", tylko… zjedzenie kanapki.
Nie jako banał, spłycenie ani zaprzeczenie bólu, lecz jako „mikro-krok", coś, co mogę zrobić dla siebie.
W ostrej fazie żałoby układ nerwowy działa w trybie przetrwania - nie potrzebujemy wtedy wielkich planów, rad ani wizji. Potrzebujemy podstaw: oddechu, wody, jedzenia, chwili ciszy, jednego bezpiecznego kontaktu - jednym słowem, tego, co ukoi tu i teraz.
To właśnie te małe rzeczy są fundamentem, na którym powoli odbudowujemy nową rzeczywistość i nasze nowe życie.
Jeśli dziś jedyne, co możesz zrobić, to wstać i zjeść - jak Ania - kanapkę, to nie jest to „za mało".
Czasami kanapka, i tylko tyle, jest dokładnie tym, ile trzeba na dziś…
******************
Jeśli czujesz, że żałoba cię przytłacza, że nie dajesz rady – napisz do mnie, podeślę terminarz sesji i konsultacji, w których znajdziesz miejsce na swoją historię, emocje i tempo. Bez presji, z uważnością i z delikatnym otuleniem.
******************
lub... jeśli chcesz - zostaw pod tym postem jedno słowo: co dziś było Twoją „kanapką”? - małym krokiem, który udało Ci się zrobić mimo wszystko.
Z otuleniem,
Agnieszka💫
_________
Aniu, dziękuję za tę rozmowę