17/12/2025
Igraszki z ogniem.
Bliskość jest jak ogień. Jednych parzy innych ogrzewa, a większość leci do niego jak ćmy. Tylko nieliczni wydają się nie być zainteresowani. Idą wtedy swoją pustelniczą ścieżką i nie myślą, że właśnie budują bliskość z otaczającym ich światem, przyrodą wokół i ich własnym umysłem. Jeszcze inni pragną bliskości z lęku przed samotnością. Przed czymś, co właściwie jest iluzją stworzoną przez przebiegły umysł, żeby ten mógł się pławić w swoich niekończących się dramatach.
W tym ogniu wszystko, co myślimy o sobie samych i o innych ulega weryfikacji. Gdy jesteśmy sami, możemy wmówić sobie wszystko i nikt nam się nie sprzeciwi. Drzewa nie powiedzą że kłamiesz, jezioro nie będzie się z tobą spierać. Ukochana za to, powie o tobie całą prawdę prosto w oczy samym tylko byciem przy tobie. Po chwili namysłu stwierdzam jednak, że przyroda też da ci znać że błądzisz i również niekoniecznie delikatnie. Pytanie tylko, czy się zorientujesz.
Potrzebujemy ognia, żeby się przy nim ogrzać, albo zobaczyć coś, co skrywa ciemność. Nie raz w życiu gasiłem ogień, a potem rozpalałem od nowa, zaczynając nieśmiało od małej zapałki. Zdarzyło się też kiedyś, że dokonał się samozapłon. Gdy jednak ogień przybiera na sile, pojawia się lęk, jakby w tej jasności miało się odsłonić coś, czego pokazywać nie mieliśmy ochoty, ba nawet nie wiedzieliśmy, że tak też wyglądamy.
Ostatecznie chodzi więc o to, żeby wejść w ogień i dać się spalić wszystkiemu co nie jest prawdą o nas. Wchodzimy w relację, budujemy bliskość i coraz większą więź. Ogień rozpali się i nie będziemy w stanie nad min zapanować. Pozostanie tylko poddać się płomieniom, mimo strachu, złości, żalu i wstydu. Jeśli zdołamy przetrwać, te wszystkie emocje spłoną, a ze zgliszczy ego wyłoni się czysta jak łza nasza prawdziwa istota - czysta miłość.