04/09/2022
Przez ostatnie 5 miesięcy nie miałam żadnego wolnego weekendu. Takiego, podczas którego ludzie wyjeżdżają na weekend nad morze, w góry, na Mazury albo jakiś city break. Albo do Radomia 😉
Albo zwyczajnie leżą na kanapie, oglądają filmy, idą do kina albo spotykają się ze znajomymi.
Ostatnie miesiące to kurs nauczycielski Vinyasa Asztanga RYT 200, potem „Joga Terapeutyczna”, potem „Joga i rolowanie”, potem „BlackRoll Trainer”.
A w międzyczasie masa zajęć jogi w różnych cudownych miejscach z kochanymi ludziami. Magiczne zachody słońca na jodze w Galeria Młociny - jej! ale tam się stworzyła grupa!!!
Klimatyczna Fabryka Norblina, joga z dziećmi w szkole tenisa (ale to było mega doświadczenie!), Wstęp do Asztangi czyli pierwsze kroki w uczeniu, Sierpniowa Vinyasa, i jeszcze zajęcia indywidualne.
To mi daje power i radość między żebrami 😍🙏
Wszystko super tylko mam taki pattern, że biorę na siebie za dużo a potem padam.
Perfekcjonizm jeszcze nie opanowany 🙈
Nawet dobre można przedawkować.
Jestem na URLOPIE! Jupi! Nareszcie 🙏
Moje baterie się naładują ale czuję, że na razie to czego potrzebuje moje ciało i głowa to nie ruszać się z miejsca. Dosłownie!
Patrzeć na wodę, na sosny, słuchać cykad z zamkniętymi powiekami, oddychać, spać, leżeć i jeść świeże warzywa. Parzyć stopy od rozgrzanej słońcem posadzki. Zasięg kroków - łóżko, kuchnia, taras, łazienka 😂
Regeneracja jest MEGA ważna.
Zdjęcie z kolanami na urlopie obowiązkowe 😂😂
P.S. Jest tu jeszcze jakiś freak perfekcjonista (branża nie istotna) co bierze na siebie za dużo??? Czasami.
Kissy!