29/07/2023
Pana Jacka Kielina z Relacyjno-Rozwojowi uwielbiamy niezmiennie i zawsze przezawsze zgadzamy się z nim we wszystkim co napisze i powie ❤
Dziś nie ma niespodzianki - Pan Jacek jak zawsze w punkt 🙏
Metoda?? Jaki jest człowiek stosujący daną metodę?!
Czy z szacunkiem i empatią podchodzi do drugiego człowieka?
Nie metoda, a człowiek 🙏
Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy barierą w rozwoju pedagogiki nie jest sposób jej opisywania i nauczania. W zasadzie specjaliści, w toku swojego rozwoju zawodowego, uczą się rożnych METOD. Słowo „metoda” jest niesamowitym fetyszem. Na internetowych stronach wielu placówek znajdziemy informację jakim metodom poddawane są przebywające tam osoby. Rodzice szukają dla swoich dzieci jak najlepszych metod. Popularyzatorzy różnych metod spierają się, która z metod jest lepsza.
Moje osobiste przekonania są takie, że podstawowy mechanizm zmiany związany jest z więzią pomiędzy dzieckiem a specjalistą. To więź jest pasem transmisyjnym zmiany, a nie ta czy inna metoda. To drugi człowiek umożliwia nam zmianę, a nie ten czy inny pomysł na terapię, czy pracę z uczniem.
Dlatego może lepiej byłoby pisać na stronach internetowych placówek, że pracują tu serdeczni, emocjonalnie stabilni, wrażliwi na dzieci specjaliści. A może to oczywiste, że tacy są specjaliści? Może na studiach ich nauczyli tego... Tylko jak się tego uczy? Z książki? W specjalistycznej książce można napisać, że specjalista, obojętnie jaką metodą pracuje, powinien być emocjonalnie ciepły i wrażliwy na dziecko. Nawet egzamin z tej wiedzy można zdać celująco, ale czy to sprawi, że specjalista taki będzie? Co najwyżej nauczy się o tym przekonywająco mówić – jak to jest ważne być ciepłym i wrażliwym.
Oczywiście, ważne jest aby nauczyć specjalistów nawiązywania więzi z osobami z którymi pracują. To absolutnie kluczowe moim zdaniem zagadnienie – jak nauczać zawodów związanych z pomaganiem innym ludziom, ale nie o tym chciałem dzisiaj napisać.
Nie tyle metoda jest najważniejsza, co nauczyciel-terapeuta. Nie jest on zaprogramowanym robotem, który potrafi precyzyjnie zrealizować jakąś metodę. Czy zaobserwowaliście zjawisko, że niektórzy nauczyciele, choć potrafią wzorcowo przeprowadzić zajęcia, bardziej zaburzają uczniów w rozwoju niż ich wspierają? Nauczyciel jest osobą. Czy to jakoś wpływa na rozumienie pedagogiki? Moim zdaniem tak. Mówimy na przykład, że metody można podzielić na dyrektywne i niedyrektywne. To chyba błąd. Tak możemy podzielić nauczycieli. Jedni są dyrektywni, a inni nie. Dziecko-uczeń nie widzi metody – widzi nauczyciela.
Jacek Kielin