Stając się sobą

Ta wypowiedź neurobiologa mocno mnie zatrzymała, zwłaszcza że w domu mam trójkę małych dzieci. Warte uwagi. Pokolenie Z ...
08/02/2026

Ta wypowiedź neurobiologa mocno mnie zatrzymała, zwłaszcza że w domu mam trójkę małych dzieci. Warte uwagi.

Pokolenie Z jako pierwsze załamuje tendencję wzrostu IQ i umiejętności poznawczych względem rodziców. Przyczyna? Zapewne już się domyślacie. Poniżej skrót przemówienia, które zrobiło na mnie spore wrażenie.

„Nazywam się Dr Jared Cooney Horvath, jestem byłym nauczycielem, a teraz neuronaukowcem, który bada ludzkie uczenie się. To smutny fakt, z którym nasze pokolenie musi się zmierzyć — nasze dzieci są poznawczo mniej zdolne niż my byliśmy w ich wieku. Od końca XIX wieku każde pokolenie osiągało lepsze wyniki niż rodzice… Pokolenie Z jest pierwszym w nowoczesnej historii, które osiąga gorsze wyniki na zasadniczo każdej mierze poznawczej, jaką posiadamy — od podstawowej uwagi, pamięci, umiejętności czytania, liczenia, funkcji wykonawczych, aż po ogólne IQ — mimo że spędzają więcej czasu w szkole niż my. Dlaczego? Co wydarzyło się około 2010 r., co odłączyło szkołę od rozwoju poznawczego? Nie wydaje się, żeby szkoła jako instytucja diametralnie się zmieniła. Nie wydaje się, żeby biologia ludzi mogła tak szybko ulec zmianie. Odpowiedź wydaje się tkwić w narzędziach, których używamy w szkołach do wspierania nauki… Gdy spojrzy się na dane, w krajach, które powszechnie przyjęły technologie cyfrowe w szkołach, wyniki spadają znacząco… I teraz mamy jasne zrozumienie, dlaczego technologia nie działa dla uczenia się. To ma podłoże biologiczne… Zamiast kierować edukację ku temu, co chcemy, aby dzieci robiły (głębokie czytanie, rozumienie), redefiniujemy rozumienie czytania, aby dopasować je do narzędzia. To nie jest postęp. To jest kapitulacja.”

Wypowiedź wygłoszona podczas publicznego przesłuchania w Senacie Stanów Zjednoczonych, w Komitecie Senate Commerce, Science and Transportation.
Temat posiedzenia brzmiał: „Plugged Out: Examining the Impact of Technology on America’s Youth” („Odłączając się: Ocena wpływu technologii na młodzież w USA”), które odbyło się 15 stycznia 2026 r. w Russell Senate Office Building w Waszyngtonie, DC.

Obraz: Adolescence Painting by William Jabez Muckley

Od razu poczułam się lepiej, kiedy natrafiłam na ten cytat. Także, drodzy rodzice, poczujcie się też lepiej Wy! Wrzucam....
04/02/2026

Od razu poczułam się lepiej, kiedy natrafiłam na ten cytat. Także, drodzy rodzice, poczujcie się też lepiej Wy! Wrzucam.

„Jeśli zrobisz wszystko, co możesz, by wspomagać osobisty rozwój swego potomka, przygotuj się na to, że będziesz musiała radzić sobie z niepokojącymi skutkami tego rozwoju. Jeśli twoje dzieci w ogóle siebie odnajdą, to nie zadowolą się, dopóki nie odnajdą całych siebie, a to będzie obejmowało zarówno agresję i niszczycielskie elementy destrukcyjne, jak i elementy, które określamy jako miłosne. Nastąpi długa szarpanina, którą musisz przeżyć.”

Donald Winnicott

A tak jeszcze dorzucę cytat pewnego psychiatry: Jak chce się mieć wygodne dziecko, to proszę kupić lalkę. Też bardzo mi się spodobało i podniosło na duchu 😀.

Obraz: Mary Cassatt - Breakfast in Bed.

Znowu szpital. Przerażenie sięgające zenitu o dziecko, jego stan i problemy, o których jeszcze nie wiesz. Rodzic zrobi w...
31/01/2026

Znowu szpital. Przerażenie sięgające zenitu o dziecko, jego stan i problemy, o których jeszcze nie wiesz. Rodzic zrobi wszystko, aby jakkolwiek zmniejszyć cierpienie swojego malucha. Każde wkucie się i każdy wenflon boli matkę okrutnie.

Widziałam mamy płaczące, zaciskające zęby, białe jak ściana, bliskie omdlenia z wrażenia. Mamy całymi nocami czuwające na fotelu przy łóżku chorego dziecka, chodzące w kółko po sali i ciągle patrzące się na te piszczące sprzęty, którymi okablowany jest maluch.
Czyste przerażenie i bezradność.

„Wiesz co ja z tego pamiętam”- ? zapytała moja koleżanka z pracy, która jako dziecko wiele miesięcy spędziła w szpitalu z mamą. Rozmawiałyśmy o problemach zdrowotnych mojego synka. „Najsmutniejszym i najbardziej wrywającym się w pamięć był obraz mojej mamy, która płakała, odbierając moje wyniki badań. Było mi okropnie smutno, że sprawiam jej tyle przykrości tymi swoimi problemami z krwią. Nic innego za bardzo nie pamiętam. Tylko często płaczącą mamę”.

Pomyślałam, że dopóki dziecko widzi w miarę opanowanego i spokojnego rodzica, to czuje się bezpiecznie, nawet w trudnych warunkach szpitala. Możliwe, że to okropieństwo bolesnych badań, procedur i operacji jest do zniesienia, kiedy obok jest pogodny dorosły, który czuje, że to wszystko jest do przejścia, do przeżycia. Zaczęłam budować w sobie takie przekonanie i powtarzać synowi przy kolejnych kuciach : „Damy radę. Damy sobie z tym radę”. Zniosłam to lepiej, chyba on też.

W końcu dziecko widzi świat oczami matki. To w jej oczach odczytuje, co jest złe, a co dobre, z czym sobie poradzi, a z czym nie. Po jej minie, gestach, słowach, wie, na ile jest bezpiecznie, czy jednak należy czegoś się bać. To w jej głosie odnajduje spokój lub sygnał, że jest sytuacja jest nie do przeżycia…

To dlatego 8-miesięczne niemowlęta, kiedy napotykają przepaść (namalowaną na podłodze w realistyczny sposób) odrazu patrzą na matkę, aby wiedzieć, czy to jest bezpieczne. Jesli mina matki wskazuje, że to nic takiego, to wchodzą na obrazek, ale jeśli twarz wyraża lęk, to cofają się niepewnie.

Widzą wszystko, co ich otacza oczami swoich matek. Potrzebują ich twarzy, ich głosu, aby nie poruszać się po tym świecie po omacku.

Obraz: Oscar Wergeland, chore dziecko

Czego ludzie żałują przed śmiercią?(to nie są przypuszczenia. To wnioski z badań i rozmów z osobami u kresu życia)Nie mó...
27/01/2026

Czego ludzie żałują przed śmiercią?
(to nie są przypuszczenia. To wnioski z badań i rozmów z osobami u kresu życia)

Nie mówią:
„żałuję, że za mało pracowałem”
„żałuję, że nie byłem bardziej produktywny”

Najczęściej mówią coś zupełnie innego.

🔹 Żałują, że nie żyli w zgodzie ze sobą
że wybierali „bezpiecznie”, a nie prawdziwie
że spełniali cudze oczekiwania zamiast swoich marzeń

🔹 Żałują, że poświęcili zbyt dużo życia pracy
kosztem relacji, obecności, bycia z bliskimi tu i teraz

🔹 Żałują niewyrażonych emocji
niewypowiedzianego „kocham”
przemilczonych konfliktów
lat spędzonych na tłumieniu siebie

🔹 Żałują zaniedbanych relacji
bo na końcu to nie osiągnięcia są najważniejsze,
tylko ludzie

🔹 Żałują, że odkładali życie „na później”
dbanie o siebie
radość
odpoczynek
bycie szczęśliwym bez warunków

📌 Psychologia pokazuje coś bardzo ważnego:
najsilniejszy żal dotyczy nie tego, co zrobiliśmy, ale tego, czego NIE zrobiliśmy.

Tego, kim nie odważyliśmy się być.

Może więc pytanie nie brzmi:
„czy robię wystarczająco dużo?”

Ale:
„czy żyję w zgodzie ze sobą – już teraz?”

Obraz: Paul Signac, 1895-96.o

„Czy podać leki na ADHD 5-latkowi, który ma zachowania agresywne”- pyta pewna mama. Wiemy, że formalnie można, wiemy, że...
24/01/2026

„Czy podać leki na ADHD 5-latkowi, który ma zachowania agresywne”- pyta pewna mama. Wiemy, że formalnie można, wiemy, że dr Jóźwiak podaje swoim. Wiemy, że leki działają. Oczywistość. Tylko pomyślałam o tym jeszcze w inny sposób…

Znam podobną historię dziewczynki bez papierów. Nagle, niewiadomo skąd (dokładnie jak u tej mamy powyżej, co zastanawiała się nad lekami) 5-letnia Emilka zaczyna popychać, gryźć i klepać dzieci. Trwało to conajmniej miesiąc, a może i dłużej z taką intensywnością, że jedna nauczycielka z przedszkola zaczęła nalegać na diagnozie, sugerując, że dziecko zapewne jest w spektrum.

Jakoś rodzice to przetrwali, przedszkole jakoś też, no i zachowania dziewczynki zupełnie się wygasiły. Jak przyszło, tak poszło. Może to przez młodszą siostrę Emilki, która ciągle wisiała na piersi, może przez okresowe uciążliwe wysypki, maże skok rozwojowy, a może tak po prostu taki to był etap - zastanawiała się mama dziewczynki. Nie myślała wówczas ani o lekach, ani o tym, aby leczyć córeczkę u psychiatry, ani nie miała zamiaru cokolwiek z nią robić. Poszło samo, jak to u dzieci czasem bywa…

Nie wiem, co myślicie. I może ktoś będzie święcie oburzony, ale trudno, biorę to na klatę. Coś tak mi się wydaje, że gdyby Emilka miała papiery lub diagnozę ADHD lub gdyby jej mama powiedziała, że uważa, że ma ADHD, to całkiem możliwe, że nauczycielki mogłyby zasugerować leczenie się u psychiatry i podanie leków. Ciężko coś takiego natomiast zaproponować dziecku, które nie ma papierów. Z jakiegoś powodu ta mama nie rozważała tego, aby u dziecka jakoś wyeliminować zachowania agresywne lekami, tylko przyjęła to jako część normalnego dziecięcego życia (tak u dzieci już jest). Tłumaczyła agresywne zachowania nie w taki sposób, że Emilka ma coś nie tak w środku (jakąś wadę lub deficyt), więc bije dzieci, tylko uznała, że to coś w środowisku się zmieniło - niedawne urodzenie się siostry, wysypki , cokolwiek co tam wydarzyło się po drodze.

Pomyślałam, że całkiem możliwe, że mama Emilki z różnych przyczyn (można się zastanawiać dlaczego) odczuwała mniej lęku i była w stanie wytrzymać zachowania Emilki, sugestie jednej pani z przedszkola, i ani nie diagnozować swojego dziecka, ani nie robić nic, co miałoby to dziecko naprawić lub cokolwiek wyeliminować.

Wydaje mi się, że jak dziecko „ma papiery” jesteśmy skłonni jego trudne zachowania tłumaczyć tym, że to przez jego deficyty, niedociągnięcia, inny (czytaj mniej sprawny mózg), nienaprawialne wady (czyli to jest w nim i tego nie da się zmienić). Na a jak dziecko jest zwyczajne, bez diagnozy, to raczej patrzymy na środowisko i tłumaczymy trudne zachowania czynnikami zewnętrznymi, więc dziecko takie nie jest patologizowane.

Obraz: Rembrandt, Fille à la fenêtre

Nazwijmy ADHD podtypem osobowości - kilkakrotnie słyszałam o takim pomyśle, tak jak osobowość narcystyczna, histeryczna,...
23/01/2026

Nazwijmy ADHD podtypem osobowości - kilkakrotnie słyszałam o takim pomyśle, tak jak osobowość narcystyczna, histeryczna, paranoiczna, depresyjna, obsesyjno-kompulsywna lub każda inna. Bardzo mi się podoba taka propozycja!

Wtedy nie patrzymy na ADHD jako na zaburzenie, tylko na coś w rodzaju „typu charakteru”, którego się nie zmienia. Przecież każdy osobowość jakąś tam ma - ktoś z natury jest melancholijny i może skłonny do depresji, ktoś jest chodzącym człowiekiem komputerem, a ktoś jest mistrzowskim aktorem swojego życia… no a tu mamy kogoś żywego, aktywnego, błyskawicznie myślącego, może nieco impulsywnego i ogólnie w gorącej wodzie kąpanego. Każdy już jakiś jest, z minusami i plusami.

Osobowość ADHD, jak to brzmi?

Obraz: Maria Prymaczenko

Czy psychoterapeuta może być po rozwodzie? Padło pytanie na konferencji, w której kiedyś uczestniczyłam. „To nawet dobrz...
22/01/2026

Czy psychoterapeuta może być po rozwodzie? Padło pytanie na konferencji, w której kiedyś uczestniczyłam. „To nawet dobrze, aby był, przynajmniej raz”- powiedziała bardzo doświadczona psychoterapeutka, która była prelegentką. „Dobrze, aby terapeuta rozumiał, jak to jest i jak można się czuć w takiej sytuacji” - tłumaczyła, zaznaczając, że kolejne rozwody jednak już nie są mile widziane, bo jeden raz każdemu noga może się powinąć, ale kilkukrotnie … to już mogłoby według prowadzącej świadczyć o tym, że terapeuta nie potrafi budować trwałych związków, więc też jak miałby pomóc komuś w tym temacie?
Wówczas albo ma wrócić na własną terapię albo zaniechać prowadzenia par lub też ludzi, zmagających się z trudnościami tego typu.

Czy rodzic, mówiący o dzieciach i trudach rodzicielstwa powinien iść do terapeuty, który jest ojcem/matką? Ja bym tak zrobiła. Z doświadczenia wiem, że najlepiej mnie rozumieją inne matki, a matka terapeutka to dopiero świetne połączenie!

A co z uzależnieniami? Tym kluczem musimy poszukać kogoś, kto coś brał, a może grał nałogowo? Może warto szukać terapeuty, który wyszedł z depresji, skoro zmagam się właśnie z tym? A może kogoś, kto wie, jak to jest stracić bliską osobę, jak to jest mieć niepełnosprawne dziecko? A może po prostu terapeuta bogaty w doświadczenia życiowe to dobry terapeuta, bo więcej przeszedł? Ciekawa jestem, ja to widzicie:)

Obraz: Jacques-Louis David’s Portrait of Juliette Récamier

Tak dużo przykrych rzeczy dzieje się dlatego, że się czegoś boimy. Krzyczymy na swoje dzieci, gdyż boimy się, że z tego ...
21/01/2026

Tak dużo przykrych rzeczy dzieje się dlatego, że się czegoś boimy. Krzyczymy na swoje dzieci, gdyż boimy się, że z tego nie wyrosną, że nie poradzą sobie w życiu, bo zawalają szkołę. Obawiamy się, wychowany je na ludzi bez serca, bo w gniewie powiedziały do nas coś, co właśnie ślina na język przyniosła. Im bardziej jesteśmy przerażeni, tym bardziej krzyczymy, atakujemy, emocjonujemy się.

Wściekamy się na bliskich, bo boimy się, że im nie zależy, że nas nie chcą , nie kochają lub kochają mniej niż kiedyś. Boimy się, że przyjaciele nas porzucą, odtrąca, zdradzą, więc sprawiamy im przykrość, ranimy ich swoimi słowami, wyrzucamy na nich swój gniew. Tyle rzeczy robimy z lęku…

A chodzi nam wszystkim przecież o to, aby być blisko, aby naszym dzieciom dobrze się wiodło, aby ukochane osoby były obok, aby nie brakowało nam miłości.

Gdyby tak chociaż na trochę przestać się bać, to życie byłoby jednak łatwiejsze.

Obraz: Frida Kahlo

Drogie babcie, zmieniacie nasze życia i pozostajecie w naszych sercach. Jesteście takie bliskie, chociaż czasem nawet we...
20/01/2026

Drogie babcie, zmieniacie nasze życia i pozostajecie w naszych sercach. Jesteście takie bliskie, chociaż czasem nawet we wspomnieniach…

Moja prababcia, Weronika, córka prawosławnego księdza, urodzona w 1919 roku, była jedną z 7 dzieci w rodzinie. Jej mama umarła przy porodzie młodszego braciszka, kiedy miała 6 lat. Chyba nie da się pogodzić z taką stratą, więc babcia też nigdy się nie pogodziła.

Jako mama miała ciężko, bo urodziła pierwsze dziecko w trakcie wojny, a udało się jej utrzymać go przy życiu takim sposobem, że bardzo długo karmiła go piersią. Dała radę też wykarmić wycieńczone dziecko sąsiadki, która nie miała mleka, z czego moja babcia zawsze była bardzo dumna i dziękowała losowi, że miała takie cudowne te piersi pełne mleka dla dzieci.

Różne historie przychodzą mi do głowy. Zawdzięczam babci tak dużo, że mogę ją nazwać drugą mamą. Dała mi tyle, ile dziecko dostaje właśnie od dobrej (wystarczająco:) mamy. Na jej cześć nazwałam dwójkę moich dzieci - córkę i syna. Nie pytajcie jakim sposobem 😀, ale się udało. Też mam tyle dzieci co ona - jakoś tak się potoczyło.

Dziękuję więc wszystkim babciom za to, że potraficie być drugimi mamami i czasem umiecie załatać te małe pęknięcia, które potrafią przydarzyć się każdej pierwszej mamcie. To Wy swoim doświadczeniem i mądrością wspieracie je, bo już jesteście w drugiej połowie drogi swojego macierzyństwa. Wasza perspektywa jest mniej naznaczona lękiem, co potrafi dać pierwszej mamie bezpieczną bazę, od której może się odbić, wychowując własne dziecko. Dziękuję, że jesteście.

Przepraszam wszystkich dziadków za pominięcie, ale akurat tu los zaoszczędził mi doświadczeń:).

Pamiętajmy, że jutro obchodzimy Dzień Babci i Dziadka.

Obraz: Grandmother and granddaughter, Max Rentel (1850-1911)

Dzieci, krótko po dostaniu leków na ADHD, dostały kolejne psychotropy - przeciwpsychotyczne, przeciwdepresyjne lub inne....
19/01/2026

Dzieci, krótko po dostaniu leków na ADHD, dostały kolejne psychotropy - przeciwpsychotyczne, przeciwdepresyjne lub inne.

Właśnie przeczytałam taki artykuł na Wall Street Journal i dzielę się z Wami jego skrótem.

U setek tysięcy dzieci w USA, które zaczynają leczenie lekami na ADHD (np. stymulantami), wielu z nich wkrótce dostaje kolejne psychotropowe leki — często antydepresanty lub leki przeciwpsychotyczne. 
• To zjawisko jest określane jako „drug cascade” (czyli kaskada lekowa): jedno leczenie prowadzi do kolejnych, często silniejszych leków, nawet jeśli nie zostało dokładnie przebadane ich łączone działanie u małych dzieci. 
• Wskazuje też na brak solidnych badań nad skutkami kombinacji tych substancji u najmłodszych pacjentów, mimo że takie kompleksowe leczenie jest coraz powszechniejsze. 

Z kolei Inna analiza podaje, że dzieci zaczynające leczenie ADHD są wielokrotnie bardziej narażone na późniejsze otrzymanie dodatkowych leków psychotropowych, takich jak przeciwpsychotyczne czy antydepresanty, niż ich rówieśnicy, którzy nie przyjmują leków na ADHD.

Cóż, zastanawiają mnie te dane. Możliwe, że jak już jednen lekarz psychiatra coś przypisze, to kolejnym (lub temu samemu) już łatwiej dorzucić coś jeszcze i jeszcze… pewnie pokusa rośnie, jak pojawiają się z czasem nowe objawy, na które dziecko znowu dostaje leki (niestety wspolwystepowalnosc innych chorób przy ADHD jest duża).

Nikt natomiast nie wie, jak dokładnie te leki ze sobą współdziałają i jak to wpływa na rozwój małego dziecka. Aż trudno sobie wyobrazić, że bohaterka artykułu od 7 roku życia do dorosłości brała aż 14 różnych leków!

Obraz: Rain in the Oak Forest (1891) by Ivan Shishkin

Ani złotówki więcej dla Ukrainy! To jest jeden z tych mniej obraźliwych komentarzy, które zobaczyłam. Wiemy, że sytuacja...
19/01/2026

Ani złotówki więcej dla Ukrainy! To jest jeden z tych mniej obraźliwych komentarzy, które zobaczyłam. Wiemy, że sytuacja w Kijowie i innych większych miastach Ukrainy jest dramatyczna, bo zima wyjątkowo sroga, a w domach nie ma ogrzewania i prądu. Widziałam zdjęcia zmarzniętych małych dzieci, starszych osób, zwierząt. Nieraz zastanawiałam się co bym zrobiła, jak w nocy temperatura spada do minus 20, a ja jestem sama z trójką dzieci na 20 piętrze nieogrzewanego bloku (w Kijowie bardzo dużo takich olbrzymów) nawet z windą, która nie działa (bo oczywiście na ma prądu).

Polakom udało się w kilka dni zebrać trzy miliony, co grzeje (przynajmniej moje) serce, zwłaszcza kiedy mam przed oczami te wszystkie straszne ilustracje. Fala przykrych komentarzy jednak znowu mnie doprowadziła do porządku. „Dlaczego potrafimy być tak okrutni dla ludzi wokół?” Niektórzy obrażają w tych wiadomościach nie tylko samych Ukraińców, ale też Polaków, którzy mają jednak nie zlodowacałe serca pomimo mroźnej zimy.

Mąż mówi, że to rosyjskie boty, ale boję się, że to są jednak prawdziwi ludzie z krwi i kości (przynajmniej część z nich). Zapewne mają dzieci tak jak ja, chorują na grypę, mają gorsze i lepsze dni, martwią się o swoich bliskich i niedawno z okazji Bożego Narodzenia składali sobie piękne życzenia. Kim są?

Co ich rani, drażni, może lęka, że reagują w ten sposób? Czego im brak, czego pragną, a nie dostali, skoro nie potrafią zdobyć się na trochę empatii w obliczu takiej tragedii? Może sami potrzebują pomocy , której nie mieli , a może nigdy nie dostrzegli, że tę pomoc ktoś im ofiarowuje ?

Obraz: Taras Szewczenko, Kateryna

Kiedy dziecko jest niechciane wszędzie…Kolejne przedszkole.Kolejna szkoła.Kolejne „nie dajemy sobie rady”.Wszędzie  mówi...
18/01/2026

Kiedy dziecko jest niechciane wszędzie…

Kolejne przedszkole.
Kolejna szkoła.
Kolejne „nie dajemy sobie rady”.

Wszędzie mówią o procedurach.
Rodzic czuje bezradność.
Ale dzieck słyszy tylko jedno:

„Ze mną jest coś nie tak.”

Nie myśli o systemie.
Nie rozumie diagnoz.
Nie zna słów takich jak „regulacja emocji”.

Ono czuje wstyd.
I strach.
I to, że jest go „za dużo”.

Że za głośne.
Za intensywne.
Za trudne do przyjęcia.

Każde takie doświadczenie
nie uczy dziecka granic.
Ono łamie zaufanie do dorosłych.

A potem dorośli dziwią się,
że te dzieci krzyczą.
Albo się wycofują.
Albo przestają próbować.

Bo dziecko, które wszędzie było niechciane,
przestaje wierzyć,
że gdziekolwiek może być bezpieczne.

Obraz: Lily, Lily, Rose
John Singer Sargent

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stając się sobą umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Stając się sobą:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria