29/12/2025
Marzysz o tym, żeby w 2026 roku Twoim największym „problemem” było to,na co masz dziś ochotę — a nie to, ile jeszcze musisz dźwigać?
Pamiętam moment, w którym moim największym problemem nie był brak pieniędzy.
Było nim zmęczenie.
Poczucie, że ciągle jestem w trybie „muszę”,
że wszystko wymaga wysiłku, a we mnie jest coraz mniej przestrzeni.
Długo myślałam:
„to jeszcze nie ten moment”,
„teraz nie mam siły”,
„kiedyś będzie spokojniej”.
Nie było jednego magicznego dnia, w którym wszystko się zmieniło.
Była seria małych decyzji.
Czasem niewygodnych.
Czasem pod prąd.
Zamiast pytać „dlaczego jestem taka zmęczona?”,
zaczęłam pytać: „czego mi naprawdę brakuje?”.
Zamiast udawać, że dam radę jeszcze trochę,
zaczęłam szukać przestrzeni i ludzi, przy których mogę być sobą.
Zamiast skupiać się na tym, co muszę,
skupiłam się na tym, kim chcę się stawać.
Najważniejsza zmiana?
Zrozumiałam, że rozwój nie zaczyna się od wielkich deklaracji,
tylko od decyzji, żeby nie odkładać siebie na później.
I że relacje, które karmią — a nie drenują — są fundamentem spokoju.
Dziś, myśląc o 2026 roku, marzę o prostych rzeczach:
o spokojnej głowie,
o poczuciu sensu w tym, co robię,
o codzienności, która mnie wzmacnia, a nie wypala.
I wiem jedno:
to nie jest kwestia szczęścia.
To efekt decyzji podejmowanych wtedy,
gdy najłatwiej byłoby zostać dokładnie tam, gdzie się jest.
I tak… pieniądze też są potrzebne — chociażby po to, żeby spokojnie kupić kawę i bilet w jedną stronę.