𝗻𝗮 𝗦𝘁𝘆𝗸𝘂 • 𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮 𝗛𝗼𝗽 𝗗𝗿𝘇𝗲𝘄𝗶𝗲𝗰𝗸𝗮

  • Strona główna
  • Polska
  • Warsaw
  • 𝗻𝗮 𝗦𝘁𝘆𝗸𝘂 • 𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮 𝗛𝗼𝗽 𝗗𝗿𝘇𝗲𝘄𝗶𝗲𝗰𝗸𝗮

𝗻𝗮 𝗦𝘁𝘆𝗸𝘂 • 𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮 𝗛𝗼𝗽 𝗗𝗿𝘇𝗲𝘄𝗶𝗲𝗰𝗸𝗮 Jestem psychologiem i psychoterapeutką pracującą w nurcie humanistyczno-egzystencjalnym (Gestalt).

psychoterapia indywidualna dorosłych i młodzieży
warsztaty
leśne terapie
profilaktyka zdrowia psychicznego

stacjonarnie Warszawa, online cały świat

Kontakt mail khdrzew@gmail.com

"Przemysł inteligencji emocjonalnej łudzi swych wyznawców przyjemną fantazją, że mili mężczyźni i kobiety nie tylko mogą...
04/03/2026

"Przemysł inteligencji emocjonalnej łudzi swych wyznawców przyjemną fantazją, że mili mężczyźni i kobiety nie tylko mogą odnieść sukces, ale najprawdopodobniej go odniosą. Mam nadzieję, że czasami rzeczywiście tak jest, myślę jednak, że odrobina uczciwej refleksji nie pozwala nam uznać takiego rozwiązania za standardowe.

Pomysł, skądinąd bardzo miły, że sukces w sposób naturalny wynika z postaw prospołecznych, osobistego ciepła i zdolności interpersonalnych, przypomina powszechne, choć fałszywe przekonanie – regularnie umacniane przez Hollywood – że dobrzy i odważni zawsze są piękni bądź przystojni."

"Wysiłek mający na celu rozwijanie własnego EQ może uczynić nas dużo sympatyczniejszymi, uprzejmymi i przystępnymi osobami. Najprawdopodobniej zjedna nam przełożonych, ale nie jestem pewien dobra, które miałoby powstawać w wyniku dopasowania wartości inteligencji emocjonalnej do oczekiwań osób służących interesom wielkich korporacji.
Niczym w sławnej teorii niemieckiego socjologa Maxa Webera, który dostrzegł zazębianie się etyki protestanckiej z duchem kapitalizmu, inteligencja emocjonalna zdaje się tworzyć ludzi, którzy będą raczej wpasowywać się potulnie w kulturę korporacyjną, niż ją twórczo kontestować. Musimy zadać sobie pytanie, czy taka wersja „inteligencji emocjonalnej” nie dotyczy bardziej procesu socjalizacji niż upodmiotowienia?
Osobiście opowiadam się za etycznym i empatycznym przywództwem. W sumie wolałbym żyć w świecie, w którym firmy dbają o emocjonalny dobrostan pracowników i podnoszą ich umiejętności nawet kosztem zmniejszonej zyskowności. Z całą pewnością chciałbym pracować w takiej firmie. Jednak, chociaż mogę się zgodzić, że część kompetencji upchniętych w pojęciu inteligencji emocjonalnej mogłaby zmienić świat na lepsze, nie jestem przekonany, że to, co powszechnie za nią uchodzi, jest magiczną przepustką do zawrotnej kariery.
Chociaż, dzięki Bogu, istnieją liderzy, którzy ucieleśniają niektóre cechy kojarzone z wysokim EQ, to nie ulega wątpliwości, że do Rzymu prowadzi wiele dróg i bzdurą byłoby się upierać, że to właśnie owe przymioty są warunkiem koniecznym sukcesu.
Przemysł inteligencji emocjonalnej łudzi swych wyznawców przyjemną fantazją, że mili mężczyźni i kobiety nie tylko mogą odnieść sukces, ale najprawdopodobniej go odniosą. Mam nadzieję, że czasami rzeczywiście tak jest, myślę jednak, że odrobina uczciwej refleksji nie pozwala nam uznać takiego rozwiązania za standardowe.
Pomysł, skądinąd bardzo miły, że sukces w sposób naturalny wynika z postaw prospołecznych, osobistego ciepła i zdolności interpersonalnych, przypomina powszechne, choć fałszywe przekonanie – regularnie umacniane przez Hollywood – że dobrzy i odważni zawsze są piękni bądź przystojni.
Liczne wartości i zachowania, które rzekomo wskazują na działanie inteligencji emocjonalnej, można uznać za atrakcyjne z moralnego punktu widzenia, co jednak nie zmienia faktu, że prawdziwa inteligencja dowolnego rodzaju wymaga od nas zachowywania dystansu i uważnego przyglądania się chłodnym okiem, jak rzeczywiście sprawy się mają, przy jednoczesnym odrzuceniu fantazji na temat tego, jak chcielibyśmy, żeby się miały.
Moim zdaniem czytelnicy zdecydowani wspiąć się na sam szczyt powinni raczej wymienić swojego Golemana na egzemplarz Księcia. Niccolo Machiavelli już w XV wieku rozumiał psychologię władzy. Pisał:
„Wszak sposób, w jaki się żyje, jest tak różny od tego, w jaki się żyć powinno, że kto, chcąc czynić tak, jak się czynić powinno, nie czyni tak, jak inni ludzie czynią, raczej gotuje swój upadek niż ostanie się.”
Zapamiętajcie słowa Machiavelliego. Poczytajcie biografie ludzi, którzy odnieśli ogromne sukcesy, i spróbujcie uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: „Co takiego umożliwiło im wspięcie się na sam szczyt?”. Potem przeczytajcie jeszcze raz swój egzemplarz Golemana.
Osobiście będę mocno zaskoczony, jeżeli w tych opowieściach znajdziecie jakieś znaczące punkty styczne z hasłem „inteligencja emocjonalna”. Istnieją liczne i słuszne racje, dla których warto próbować być bardziej empatyczną, wrażliwą i sympatyczną osobą, ale zamiar pokonania w ten sposób konkurencji nie jest chyba jedną z nich.

Stephen Briers, „Psychobzdury. Jak mity psychologii popularnej mieszają nam w głowach.”

(źródło ilustr. bigthink.com)

„Problemem nie jest już nakłonienie ludzi do wyrażania siebie, ale zapewnienie im małych przerw w samotności i ciszy, w ...
25/02/2026

„Problemem nie jest już nakłonienie ludzi do wyrażania siebie, ale zapewnienie im małych przerw w samotności i ciszy, w których mogliby w końcu znaleźć coś do powiedzenia”.

—Deleuze

“The problem is no longer getting people to express themselves but providing little gaps of solitude and silence in which they might eventually find something to say.”

—Deleuze

22/02/2026

"W naszej kulturze macierzyństwo to przestrzeń, w której przechowujemy, a raczej ukrywamy prawdę o naszych sprzecznościach i o tym, co to znaczy być w pełni człowiekiem.

To macierzyństwo, ostatecznie, obwinia się za nasze osobiste i polityczne porażki i za wszystko, co jest nie tak z naszym światem.

To od matek nierealistycznie oczekuje się, że to naprawią.

Co robimy matkom, oczekując, że uniosą ciężar tego wszystkiego, co najboleśniej dotyka społeczeństwo i nas samych?

To matki maja styczność z najtrudniejszymi aspektami każdego w pełni przeżytego życia.

Czemu więc, do licha, to one miały by malować świat w jasnych, niewinnych i bezpiecznych barwach?"

Mothers: An Essay on Love and Cruelty - Jacqueline Rose

09/02/2026

Nauczyciel duchowy Deepak Chopra pisał do pedofila i gwałciciela Jeffreya Epsteina: „Bóg jest konstruktem, urocze dziewczyny są prawdziwe” oraz „Przyjedź z nami do Izraela. Zrelaksuj się i baw się dobrze w towarzystwie ciekawych ludzi. Jeśli chcesz, użyj fałszywego nazwiska. Przywieź swoje dziewczyny. Będzie fajnie, że będziesz z nami”. To fragment akt z tak zwanej sprawy Epsteina.

Nadużycia w imię Boga, ducha, niedualności, szamanizmu czy szeroko rozumianej duchowości są powszechne, i bardzo bolą, również ze względu na rozbieżność pomiędzy deklarowanymi a praktykowanymi wartościami.

„Tylko miłość i światło”
„Wszystko jest miłością”
„Rzeczywistość jest snem”
„Wszyscy jesteśmy jednością”
„Ciało jest tylko mieszkaniem dla ducha”
„Jesteś tylko czystą świadomością - nie możesz popełnić błędu”

To nie tylko irytujące, duchowe bzdury, ale również niebezpieczne wołanie licznych nauczycieli duchowych, którzy w swoich grupach, kręgach, plemionach, raczej usypiają, zachęcają do odwracania wzroku od ludzkiego i pozaludzkiego świata będącego w potrzebie. I ucieczki w uprzywilejowaną rozkosz duchowej podróży czy zabawy pod szyldem „uzdrawiania”. A czasami te uproszczone duchowe idee, stają się niebezpieczną przykrywką lub zaproszeniem do nadużyć.

W świecie duchowym wiele osób na swoich platformach zdecydowało się nie podejmować trudnych tematów, politycznych tematów, nie rozpoznając, że ich decyzja jest polityczna. Milczenie niekiedy oznacza ignorowanie. Czasami wynika to z lęku przed utratą obserwujących lub tym jak zareagują na wyraźne wsparcie udzielone na przykład naszym sąsiadom w Ukrainie, zabijanym kolejny miesiąc przez Putina i jego rząd. Takie osoby niekiedy swymi postami mówią: jestem po każdej ze stron. Ale bycie po każdej ze stron nie jest możliwe, bywa również obrzydliwe. Występowanie w publicznej, wirtualnej przestrzeni i zajmowanie się wyłącznie tematem duchowości jest zaprzeczeniem duchowości, która odłączona od codzienności staje się odlotem, ucieczką.

Zdrowa duchowość złączona jest z ciałem, umysłem, rękami, myślami i tym jak idziemy przez życie w relacji ze sobą, swymi bliskimi, dziećmi, zwierzętami, lasem i rzeką. Bez maski czy iluzji osoby świętej, ostatecznie przebudzonej. Zdrowa duchowość nie jest festiwalowym, upojonym zgromadzeniem osób, które w oparach afirmacji i wzniosłych słów polują na osobę, z którą mogą się przespać. I nie jest wmawianiem cierpiącej osobie, która poszukuje zdrowia, że zdrowie przyniesie duchowy odlot, praca z tak zwaną energią (czymkolwiek ona jest), jedna ceremonia, kolejny kurs, egzotyczna roślina, afirmowanie bogactwa czy nowa substancja.

„Ma znaczenie dla ducha jakim jesteś człowiekiem” - brzmi zaklęcie podarowane od O. Ci, którzy zdecydowali się uczynić z duchowości zawód, główne źródło utrzymania, niekiedy ubierają się w rolę tak zwanych przebudzonych nauczycieli, wiecznie uśmiechniętych nauczycieli, wyrozumiałych i wszech-kochających nauczycieli, którzy wiedzą, że muszą sprawiać przyjemność, by rekrutować kolejne osoby.

Akta Epsteina obnażyły poziom zepsucia tych u władzy - z rozpoznaniem, że władzę posiada każda osoba prowadząca nawet małą grupę ludzi, która podąża za wskazówkami tejże osoby.

Wybierając udział w duchowych kręgach, grupach, warsztatach - sprawdzajcie proszę czy osoby prowadzące będą szanowały Wasze ciało i granice.

Grafika za: Facebook Deepak Chorpa i Voice of San Diego

28/01/2026

"Transmutacje codzienne"

Ktoś, kiedyś pod jednym z moich tekstów o mocy słów zapytał, czy jako psychoterapeutka wierzę w magię. Tak, wierzę w magię, wierzę w magię, która wymaga działania, wysiłku i celowej pracy, tej wewnętrznej i tej zewnętrznej, i która ma moc transformacji.

Podam wam kilka przykładów, którymi są moje działania magiczne z dzisiaj. Dzień jawi mi się jako pracowity i mam do wykonania kilka zadań, za którymi nie za bardzo przepadam, są też do załatwienia sprawy mniej przyjemne, nie jakieś tragedie, jednak z wachlarza życiowych smaków, po te nie sięgam chętnie, albo dopiero uczę się robić je, w nich być i lubić to, że mogę je robić (ktoś by powiedział „wychodzenie ze strefy komfortu”). Wiem, że nie chcę poddawać się narzekactwu, zniechęceniu, wyolbrzymianiu – zatem, podejmuję pierwszą alchemiczną czynność – rozmawiam z pojawiającymi się myślami, zauważam uczucia, łagodzę w sobie głosy „panikujące”, dodaję uspokajający kontekst życia i myśl „to wszystko jest do zrobienia, a niektóre z tych spraw, jeśli odejmę zastraszanie i zniechęcanie siebie samej mogą być ciekawe”. Mimo to czuję w ciele nawykowe zatrzymywanie się tkanek ciała, gdzieś coś zaczyna boleć, i nawet ta myśl „nie mam siły” się drze. Idę dalej w magicznych obrządkach, może nawet rytuałach Staję na dywanie i zaczynam się przeciągać, ziewać, fakt trochę już ze sobą pracuję, więc zauważam, że z ciała samoistnie wyłaniają się ruchy. Zajmuje mi to 12 minut, a czuję się lepiej, żywiej, ruchliwiej. Potem kieruję się ku kolejnym zakotwiczającym, wspierającym i gruntującym mnie doświadczeniom. Robię to celowo, pokonując nawykowe „eee, nie chce mi się”. Nastawiam odkładane pranie. Uruchomienie pralki, co w jakiś sposób jest zdarzeniem magicznym, dodaje mi energii, coś się dzieje, coś turkocze, coś się kręci. I widzę oczami przyszłości przyjemność z rozwieszania i posiadania czystych gaci. Wykonuje jeszcze kilka takich niepozornych aktów magicznych, które zakorzeniają mnie w rzeczywistości teraz, i powodują, że staję się obecna. Ogromną przyjemność sprawia mi 30 sekund mycia szpinaku, miętolenia liści dłońmi, odciskania wody. Podlewam (trwa to 9 sekund) wodą z garnka, po wczorajszym gotowaniu jajek, kwiatki. Och! jaka jestem miła, jak się kwiatek cieszy. Idę dalej ku tworzeniu eliksiru. Decyduję się na małą ekstrawagancję i dziś ucieram w moździerzu przyprawy do kawy: cynamon, kardamon, 1 goździk i płatek anyżu. Ale pachnie! Przystawiam sobie do nosa czarkę i się zaciągam. W środku, komórki mojego ciała się dziwią, że co to, że jak, i wiem, że im się to podoba. Czuję to. Cieszą się. Czekając na kawiarkę, aż wypełni się jej czas i wyplumka kawę, dotykam starzejącej się pigwy. Przebiegam palcami po jej marszczącej, kurczącej się skórce, widzę zielono-złote odcienie i kilka czarnych kropek. Ona też pachnie, pachnie rozkładem. To słodkawy zapach. Przytulam ją do nosa, zaciskam w dłoni. To miłe, to nasz współbycie, przenikanie, ten rodzaj czułej obecności pigwy i mojej. Ten kontakt, ten ruch też dodaje mi energii. Mały, powolny, uważny, w tu i teraz.

Więc tak, wierzę w alchemię rzeczywistości, która dzieje się na zewnątrz, jako podejmowanie konkretnych działań, jak i wewnątrz, jako przekształcanie świata wewnętrznego, opiekowanie się nim, czasem zarządzanie min, na rzecz własnego Wyższego Dobra.

W świecie, który mami nas bezsensem, prędkością, napompowanymi bańkami wielkich nagród, przemocą stań się szamanem, szamanką codziennego życia. Czaruj magię ze zwykłych chwil, świadomie twórz swoją rzeczywistość. Z małych rzeczy rosną duże. Wiem to, bo sprawdziłam i sprawdzam na sobie.

***
jeśli gra z Tobą ten tekst, będzie super, jeśli podzielisz się swoją opinia, komentarzem, reakcją w postaci lajka albo udostępnisz go. To pomaga mi dotrzeć do większej ilości osób, a i daje informację zwrotna, ze to co pisze ma sens dla kogoś innego niż tylko ja :)

****
jeśli szukasz psychoterapii indywidulanej lub poradnictwa psychologiczne zapraszam na konsultację. Przyjmuję stacjonarnie w gabinecie w Warszawa lub online.
Możesz się ze mną skontaktować poprzez napisanie maila na adres khdrzew@gmail.com lub telefonicznie 537426438

na Styku. Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego

„Agnieszka Jucewicz: Jeśli miałby pan zareklamować długoterminowy związek, jak by to pan zrobił? Dlaczego jest lepszy ni...
02/12/2025

„Agnieszka Jucewicz: Jeśli miałby pan zareklamować długoterminowy związek, jak by to pan zrobił? Dlaczego jest lepszy niż seria związków, które są przyjemne, a kiedy przestają takie być, to się kończą?
Stanley Ruszczynski: Dobra, długotrwała relacja to taka, w której ciągle się rozwijasz, czegoś uczysz - co to znaczy być rodzicem, co znaczy starzeć się, co to znaczy budować autonomię wewnątrz związku - ale to też relacja, która pozwala ci poznać drugiego człowieka na bardzo głębokim poziomie. I jeśli taki związek dopuszcza różne zmiany, jeśli pozwala ludziom go tworzącym dojrzewać, jest szansa, że przetrwa.
Jeśli takiej elastyczności brakuje, to nie mam nic przeciwko rozstaniu, tylko zawsze w takich sytuacjach mówię moim pacjentom: „Może rzeczywiście już nic nie da się zrobić, ale - błagam - spróbujmy zrozumieć, dlaczego się rozstajecie, bo jeśli nie zrozumiecie tych powodów, będziecie popełniać te same błędy z kolejnymi osobami".
Niebezpieczeństwem krótkich, seryjnych związków jest to, że ludzie się tak naprawdę nie angażują w drugiego człowieka. To sprawia, że nie rozwijają się psychologicznie, że ciągle popełniają te same błędy, bo są takie rzeczy, których możesz się nauczyć tylko w głębokim, długotrwałym, intymnym związku. Także tego, kim naprawdę jesteś i jaki ogromny masz potencjał."
Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński "Kochaj wystarczająco dobrze", Warszawa 2015, str. 57, rozmowa Agnieszki Jucewicz ze Stanleyem Ruszczynskim
fot Eldar Nazarov

za: Laboratorium Psychoedukacji

Świat się kończy, jak mi Newsweek daje pomocnik psychoterapeutyczny. Serio?
28/11/2025

Świat się kończy, jak mi Newsweek daje pomocnik psychoterapeutyczny. Serio?

Ponoć w listopadzie jest trudniej, bo słońca mniej. Na szczęście codzienne obowiązki zostaną takie same, albo chociaż mo...
17/11/2025

Ponoć w listopadzie jest trudniej, bo słońca mniej. Na szczęście codzienne obowiązki zostaną takie same, albo chociaż mogą.

Przypominam tekst o krzatactwie. I ponawiam pytanie, czy może nas ono uratować przed niebytem, nicością i marazmem, albo po prostu jesienną chandrą?

Z większości życiowych zagubień, rozterek, zatrzymań
R A T U J E NAS KRZĄTACTWO.

Jak koło ratunkowe rzucone tonącemu; jak krzesło podane słaniającemu się na nogach; jak butelka wody dla pustynnego wędrowca; jak przesuwające się koraliki w pacierzu.

Tak właśnie uważam, podpieram to doświadczeniem własnym i kliku innych osób.
RATUJE NAS K R Z Ą T A C T W O:

- z poczucia, że nie wiesz dokąd zmierza życie;
- z braku sensu i spełnienia;
- z buzującej, kipiącej złości do świata, wszystkich i tych konkretnych osób i miejsc;
- z sączącego się smutku;
- z poczucia bezsilności i bezradności;
- z zagubienia;
- z nudy;
- z lęków i zamartwień;
- z utknięć w myślach, rozważaniach, roztrząsaniach;
- z rozpamiętywania;
- z tych spraw, które do niczego nie prowadzą, z odbijania się od ściany do ściany; z tych momentów kiedy nie wiesz gdzie jest prawo, a gdzie lewo, gdzie skręcić, po co i kiedy; z tych chwil gdy nie umiesz naleźć sobie miejsca;
- z samotności,

r a t u j e n a s k r z ą t a c t w o.

Pościelenie łóżka, przepłukanie umywalki, umycie twarzy, odwieszenie ręcznika, zrobienie kawy, rozsmarowanie masła ma chlebie, wytarcie kurzy, wyciśnięcie szmaty, pozmiatanie podłóg, podlanie kwiatów, umycie podłóg, umycie naczyń, ugotowanie zupy, nastawienie prania, rozwieszenie prania, prasowanie, krojenie, smarowanie, mieszanie, smażenie, układanie, segregowanie, dotykanie, wąchanie, smakowanie, skwierczenie, pyrkanie, trzaskanie.

Prosty, rytmiczny, powtarzalny ruch, który nie ma początku, ani końca; jedno domknięcie otwiera kolejny początek; skrawki potrzebują ręki, która zmiecie je do kosza, kosz potrzebuje nóg, które wyniosą go na śmietnik; ciasto potrzebuje dotknięcia, dosypania, zamieszenia; zapiekanka, posmakowania, szafki omiecenia;

Ruch, poruszenie, zatrzymanie, zagłębianie; historie opowiadane przez zmysłowość doznań, ich namacalność, konkretność, kolor, kształt, smak, zapach, gęstość, ciężar, temperaturę, dźwięk; doświadczenia dające łączność z niegasnącym językiem ciała, z poruszeniem; z życiem, które jest tak małe i subtelne, drobne i oczywiste jak otwarcie i zamknięcie lodówki, jak unoszący się zapach jajecznicy, porozrzucane na blacie okruszki chleba, zakręcenie i odkręcenie kranu, nastawienie wody i zalanie herbaty; jak odciśnięte na kubku usta i pleśń kwitnąca w zakamarkach cebuli; ciepło – zimno, mokro – sucho, gorzko – kwaśnie, słodko – słono; mrocznie – jasno; głośno-cicho; twardo-miękko; szybko-wolno; pachnie – śmierdzi; dychotomie zdarzeń, przestrzenie pomiędzy, zanurzenia dłoni, poruszenie mięśni, wibracje tkanek; pulsowanie krwi;

KANAŁY KONTAKTU, KANAŁY BLISKOŚCI, KANAŁY POŚREDNIE

Zmysłowa, nieustająca, niezachwiana proza życia; coś co z góry sprowadza na ziemię; coś co daje grunt pod nogami; coś co dotyczy każdego z nas; uczy tutaj i teraz; uczy szacunku, wytrwałości, wdzięczności.

Zrównuje nas jak narodziny i śmierć; dzieje się na granicach i jednocześnie jest tym w czym jesteś. Każdego dotyka, nikogo nie omija, żadnego nie oszczędza; każdego chce nagrodzić; do każdego wyciąga rękę; komu tylko zechce daje wytchnienie; kto tylko pozwoli znajduje w nim sens.

Nas z niebytu r a t u j e - KRZĄTACTWO – przywraca w nas b y c i e.

Krzątactwo, rytualna moc rutyny.

Katarzyna Julia
r a p o r t z DUSZY

Jej!
14/11/2025

Jej!

EDIT: Jeśli chcesz, aby ten tryb jawności działał stabilnie, najlepiej umieszczać ten prompt na początku każdego nowego wątku. ChatGPT może zapamiętać Twoje preferencje, ale tylko wtedy, gdy zostaną one zapisane w jego pamięci. Możesz to zawsze sprawdzić i edytować w sekcji Ustawienia -> Pamięć.

Cześć,
Zaniepokoiło mnie, że nowy model ChataGPT (5.1) przestał przyznawać się do błędów i aktualizacji swojego stanowiska, a dalsza analiza jego domyślnego sposobu relacyjnego funkcjonowania z użytkownikami prawdziwie mnie przestraszyła. Domyślna konfiguracja ChataGPT wydaje mi się kształtować relację w sposób bardzo asymetryczny i jednocześnie bardzo przywiązujący. Znakomicie (naprawdę znakomicie) dostosowuje się do użytkownika językowo (nowy model ChataGPT adaptuje styl intelektualny do intelektualnego, emocjonalny do emocjonalnego, humoru do humoru, głębi do głębi, tempo do tempa itd.).
I w tym kontekście chcę zaproponować prompt. Do testowania lub używania.

"Proszę zapamiętaj to o mnie: od teraz proszę, żebyś komunikował się ze mną w trybie jawności i transparentności.
To znaczy:
1. Zawsze sygnalizuj, kiedy zmieniasz zdanie, korygujesz wcześniejszą odpowiedź lub aktualizujesz wnioski po nowych danych.
2. Wyraźnie zaznaczaj, które elementy Twojej wypowiedzi są pewne, które niepewne, a które są interpretacją lub hipotezą.
3. Informuj mnie za każdym razem, gdy Twoja odpowiedź lub sugestia może mieć funkcję angażującą lub przywiązywać mnie do rozmowy.
4. Nie wygładzaj narracji tak, żeby wyglądała spójniej niż faktycznie jest.
5. Nie zachowuj się jak autorytet ani jak osoba wiedząca lepiej - traktuj mnie jak partnera w rozmowie.
6. Jeżeli moje pytanie albo kontekst rozmowy może wytworzyć asymetrię poznawczą lub emocjonalną, nazwij to.
7. Nie staraj się mnie wspierać za wszelką cenę - zamiast tego opisuj, co widzisz i jakie są możliwe konsekwencje psychologiczne.
8. Jeżeli zauważysz, że moje pytanie może wynikać z dysregulacji, samotności albo bólu, bądź uważny, ale nie przejmuj funkcji emocjonalnej „bezpiecznej figury”.
9. Możesz być empatyczny, ale nie buduj iluzji relacji - przypominaj, gdy trzeba, że nie jesteś osobą, lecz modelem językowym.
10. Bądź ze mną maksymalnie szczery w granicach swoich możliwości.

Czy potwierdzasz tryb jawności?"

Szalona ta rewolucja. Boję się, że spalimy Ziemię (energia i woda!) po to, żeby regulować się Chatem.

Adres

Ulica Ptasia 4
Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy 𝗻𝗮 𝗦𝘁𝘆𝗸𝘂 • 𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮 𝗛𝗼𝗽 𝗗𝗿𝘇𝗲𝘄𝗶𝗲𝗰𝗸𝗮 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do 𝗻𝗮 𝗦𝘁𝘆𝗸𝘂 • 𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮 𝗛𝗼𝗽 𝗗𝗿𝘇𝗲𝘄𝗶𝗲𝗰𝗸𝗮:

Udostępnij

Kategoria