14/02/2026
Miłość zaczyna się tam, gdzie ciało może odpuścić.
Są takie dni w roku, które nagle podkręcają głośność wszystkiego.
Walentynki są dla mnie jednym z nich.
Krzyczą i nawołują do „idealnej” miłości — tej z obrazów i narracji kultury.
I chociaż wiem, że to tylko jeden dzień w kalendarzu, moje ciało i tak reaguje.
Czasem lekkim napięciem w klatce piersiowej.
Czasem uściskiem w żołądku, związanym z zewnętrzną presją.
A czasem zmęczeniem obrazem, który niewiele ma wspólnego z prawdziwym życiem.
Jako psychoterapeutka widzę to bardzo wyraźnie —
miłość rzadko objawia się jako fajerwerki.
Znacznie częściej jest procesem. Powolnym. Cichym. Prawdziwym.
Miłość nie dzieje się jednego dnia.
Nie wydarza się w restauracji z idealnym światłem ani w bukiecie róż.
Miłość wydarza się:
– gdy ktoś ofiaruje swoją obecność i słucha, zamiast doradzać
– gdy po trudnym dniu możesz usiąść obok w milczeniu i to milczenie nie boli
– gdy twoje ciało w obecności drugiego człowieka odpuszcza, a nie spina się jeszcze bardziej
To są momenty, które widzę w pracy z ludźmi
i które znam też z własnego życia.
Miłość jest przestrzenią regulacji —
zdolnością pozostawania w kontakcie, gdy emocje falują.
Umiejętnością wracania do siebie po trudnej rozmowie.
Poczuciem: „nie muszę udawać, żeby być blisko.”
W kulturze zakochanie bywa mylone z miłością,
a intensywność — z bliskością.
Ciało bardzo szybko demaskuje tę pomyłkę.
W dłuższej perspektywie to nie intensywność nas karmi.
Karmi nas:
– spójność
– przewidywalność
– możliwość bycia sobą bez ciągłego napięcia
Miłość, która dojrzewa, uspokaja układ nerwowy.
I właśnie dlatego jest procesem, który wydarza się w ciele.
Z miłością Your Core Katarzyna Frantz
Napisz w komentarzu czym dla Ciebie jest miłość — jeśli spojrzysz na nią z perspektywy ciała?