30/01/2026
Nie zawsze ufałam sobie.
Życiu.
Wszechświatowi.
Naturze.
Temu, jakkolwiek nazwiemy tajemnicę, która nas trzyma.
Jednym z punktów zwrotnych było moje NDE.
Doświadczenie bliskie śmierci.
Przedawkowanie.
W łazience pizzerii naprzeciwko domu moich rodziców.
Nie pamiętam strachu.
Pamiętam ciepło.
Poczucie bezpieczeństwa.
Bycie trzymaną.
Jak powrót do domu.
To nie „naprawiło” wszystkiego.
Były kolejne ciemne noce duszy.
Więcej rozpadu.
Więcej uczenia się, jak żyć w bardzo wrażliwym układzie nerwowym.
Ale coś się przesunęło.
Dziś, nawet gdy jest chaos we mnie
i chaos na zewnątrz
gdy świat wydaje się płonąć w czasie rzeczywistym…
czuję tę iskrę.
Ciche wewnętrzne wiedzenie.
Gwiazdkę orientacyjną
która prowadzi mnie z powrotem do tego, co ważne
i jak chcę dalej iść.
Nie dlatego, że jestem wyjątkowa.
Nie dlatego, że jestem „uleczona”.
Ta iskra jest w nas wszystkich.
Nie jestem twoim guru.
Nie jestem autorytetem nad twoim ciałem.
Jestem przewodniczką, która idzie tą ścieżką razem z tobą.
„Powrót do domu” oznaczał dla mnie:
oswajanie układu nerwowego
pracę z cieniem bez wykluczania części siebie
duchowość bez bypassingu
somę, ruch, oddech
naukę bez chłodu
wspólnotę jako lekarstwo
uczenie się, jak regulować, uziemiać i być w relacji
z sobą, z Ziemią, z niepewnością.
Nie katharsis.
Nie naprawianie.
Nie ucieczkę od chaosu.
Ale centrowanie się.
Raz za razem.
W samym jego środku.
Trzymanie wartości w ciele.
Naturalne uwalnianie stresu.
Miejsce na żal, złość, pragnienie i nadzieję.
Pozostawanie człowiekiem w nieludzkich czasach.
I dalej – ruch w stronę świata, który pragniemy współtworzyć.
To serce nowej, comiesięcznej, somatycznej przestrzeni:
Centered in Chaos.
Więcej wkrótce.
Jeśli coś w tobie jest ciekawe – jesteś tu mile widziana 💖