14/02/2026
© 2026 Włodzimierz Wszelkie prawa zastrzeżone. Tekst chroniony prawem autorskim.
Narodziny Walentynki: opowieść lutego wierszem napisane...
Gdy Walentynka się zrodziła w lutym, w mroźnej porze,
nie wiedziała, czy rozkwitnie, czy przeminie gdzieś na dworze.
Gdy Walentynka się zrodziła, w lutym, w chłodzie,
nie wiadomo — w ciszy dnia, czy może nawet o głodzie.
Świat na chwilę zadrżał cicho, coś zaiskrzyło od lat marzeń,
bo wystarczy małe święto, by odmienić bieg zdarzeń.
Światu coś w sercu zadrżało — mmmm… czy to się w ogóle uda?
Bo czasem jedno małe święto potrafi wymyślić cuda.
A czasem tylko uśmiech daje — i wtedy jest jakoś raźniej, radośniej,
od tamtej chwili co rok w lutym serca stukają trochę głośniej.
Ktoś pisze list, ktoś daje kwiaty, ktoś tylko możliwe westchnie,
bo Walentynka, choć niewinna, potrafi zdziałać zbawienie.
Ktoś napisze list z rumieńcem, ktoś podaruje kwiat czerwony,
ktoś ukradkiem tylko westchnie, jakby był zawstydzony.
Jednym szepnie: „kochaj śmielej”, innym powie: „wybacz śmiało”,
bo co w sercu niewypowiedziane — dawno już się zebrać chciało.
Jednym przypomni, że kochają, innym że warto dać otwartość, przebaczanie,
a czasem mówić bez końca, wytrwale — jakby chciała wykonać za nich uwalnianie.
A reszta… mmm… niech zostanie w cieniu, tam może się mnożyć, dojrzewać powoli,
bo to, co rodzi się w sercach ludzi, nie zawsze trzeba mówić — choć mówić można do woli.
Czasem mrugnie figlarnie, czasem minki stroi skrycie,
czasem rzuci słodkie słówko, by rozjaśnić czyjeś życie.
Choć to święto niby proste, wciąż potrafi płatać psoty —
raz rozpali serce mocno, raz wprowadzi w zawrót… mmm…pieszczoty.
A gdy Walentynka już się zrodziła, w lutym, w ciszy — wytrwale,
czy trzeba przypominać? To też przecież się przydaje… choć dodajesz, że wcale.
Bo czasem to, co najważniejsze, przychodzi samo — bez słów, bez planu, powoli,
i tylko serce szepcze: mmm… zostaw, niech się samo wypełni dowoli.
Może te Walentynki nie przebierają dziwne minki,
czasem mrugną, czasem westchną, czasem rzucą słodkie linki.
Bo choć święto niby proste, wciąż potrafi zrobić psotę — radośnie,
raz rozgrzeje serce mocno, raz namiesza… i zrobi się żałośnie.
A Ty, gdy patrzysz na to wszystko — zerkaj jak do lusterka,
mmm… bo na dworze nawet wróbelek coś tam cicho ćwierka.
Bo w tej naszej całej drodze, od pierwszego mmm… westchnienia,
miłość wraca, czasem mała, lecz to skarb od pierwszego mmm… wejrzenia.
obserwujący