Dobra Strona Życia Psychoterapia Magdalena Szuława

Dobra Strona Życia Psychoterapia Magdalena Szuława Magdalena Szuława
Psycholog, psychoterapeutka /Warszawa Warszawa ŚRÓDMIEŚCIE: ul. Świętokrzyska 18, lok.232 A
TEL. 730 13 55 60

❤️
18/01/2026

❤️

04/01/2026

Wyobraź sobie, że jesteś pacjentką/pacjentem i potrzebujesz pomocy psychologicznej. Po raz pierwszy od dawna decydujesz się komuś zaufać. Idziesz do psychologa/ psychoterapeuty. Mówisz o sprawach, których nie wypowiadałaś/eś nigdy na głos lub znają je tylko najbliżsi. O wstydzie, lęku, o traumie. Wychodzisz z sesji poruszona/ny, może lżejsza/szy. A potem, już w domu, widzisz w mediach społecznościowych rolkę lub podcast Twojego terapeuty/tki:
„Była u mnie dziś pacjentka…”
„Niedawno mój pacjent opowiedział mi o…”
I wiesz, że to o Tobie.
Nawet jeśli imię się nie zgadza. Nawet jeśli zmieniono szczegóły. Nawet jeśli nikt poza Tobą - teoretycznie - nie powinien się zorientować.
Co czujesz?

Psychoterapia opiera się na jednym, absolutnie kluczowym filarze: na zaufaniu. Bez niego nie ma procesu, nie ma zmiany, nie ma poczucia bezpieczeństwa. Pacjent przychodzi do gabinetu w pozycji szczególnej podatności - ujawnia swoje słabości osobie, która ma wiedzę, autorytet i umówny się: pewien rodzaj władzy wynikającej z roli psychoterapeuty.
Dlatego tajemnica zawodowa nie jest "ładnym dodatkiem" do pracy terapeuty, a jej istotą. Nie bez powodu psychoterapeutów obowiązuje jedna z najsurowszych form poufności, taka, z której nie można zwolnić nawet w wielu postępowaniach prawnych. Szczycimy się tym, że nie musimy nawet robić notatek, które moglyby wpaść w niepowołane ręce. Gabinet ma być miejscem, z którego nic nie wycieka.
A jednak wycieka.

Część terapeutów, publikując historie z sesji, zaznacza, że robi to za zgodą pacjenta. Brzmi uspokajająco, prawda? Problem w tym, że relacja terapeutyczna nie jest relacją równorzędną. Zgoda udzielona w kontekście zależności, autorytetu i często chęci przypodobania się terapeucie nigdy nie powinna być uznawana.
Pacjent może się bać odmówić. Może nie chcieć zawieźć terapeuty. Może nie rozumieć, jakie konsekwencje- emocjonalne i społeczne -będzie miało upublicznienie jego historii. Może nie przewidzieć, że za kilka miesięcy poczuje wstyd, złość albo poczucie wykorzystania.
To terapeuta jest stroną odpowiedzialną za granice. I to terapeuta powinien powiedzieć: nie, tego się nie publikuje.

Wielu internetowych pop-terapeutów twierdzi, że robi to w celach edukacyjnych.
Jednak prawdziwa psychoedukacja nie potrzebuje zdań zaczynających się od "mój pacjent". Nie potrzebuje intymnych detali, ani narracji, w której terapeuta jawi się jako bohater rozwiązujący cudze problemy.
Edukacja opiera się na teorii, badaniach, modelach, ogólnych, opisach mechanizmów, zjawisk. Historie z gabinetu -nawet przedstawione w sposób zanonimizowany- nie służą przekazywaniu wiedzy a wyłącznie budowaniu iluzji bliskości z odbiorcami, autentyczności i dostępu do tajemnic. A to przekłada się na zasięgi, rozpoznawalność i klientów, bo cudze historie klikają się bardzo dobrze.

A co czuje pacjent?
Często: szok, lęk, wstyd, złość. Poczucie obnażenia. Utratę bezpieczeństwa. Niekiedy prowadzi to do rezygnacji z terapii - nie tylko u tego konkretnego specjalisty, ale w ogóle. Bo skoro jedna osoba złamała granice, to skąd pewność, że inni tego nie zrobią?
Terapeuta zyskuje widoczność w necie, a pacjent traci poczucie, że jego historia należy do niego.

Opowiadanie o pacjentach w mediach społecznościowych jest karygodne. Dotyczy to nie tylko psychoterapeutów, ale każdego zawodu, w którym obowiązuje tajemnica zawodowa: lekarzy, prawników etc. Osoby, które to robią świadomie łamią etykę (bo każdy z nas przechodząc szkolenie wie, że obowiązuje nas całkowita dyskrecja), i robią to pod hasłem "autentyczności" i "misji edukacyjnej", podkopując fundament zaufania do całego zawodu.

Gabinet terapeutyczny nie jest zapleczem marketingowym czy miejscem pozyskiwania "dobrych historii". Jest - powinien być!- miejscem, w którym pacjent ma prawo do pełnej, bezwarunkowej poufności. Bez wyjątków.

Magdalena Szuława,
Psycholog, psychoterapeuta.

31/12/2025

Na koniec roku, z przymrużeniem oka ;)

Od:

22/12/2025

Do przemyślenia na wieczór, na Święta, na Nowy Rok:

Jak dużo wysiłku wkładasz w to, by zaimponować innym? Żeby dostać uznanie, czuć się ważnym, czuć się kochanym?

M.Szuława.

29/11/2025

TRAUMA to nie tylko wielkie, oczywiste momenty. To życie w codziennej atmosferze. Dorastanie w napięciu, nieprzewidywalności, w uczuciu, że nikt tak naprawdę nie dba o Twoje emocje.
Badania pokazują, że nasze wczesne otoczenie kształtuje te części mózgu, które są odpowiedzialne za:
- bezpieczeństwo i wykrywanie zagrożeń (ciało migdałowate),
- regulację emocjonalną (kora przedczołowa),
- wzorce przywiązania i relacji,
- tolerancję na stres i radzenie sobie ze stresem.
Chaotyczny, zaniedbany lub niebezpieczny emocjonalnie dom uczy dziecko pozostać w czujności.
Dzieci uczą się:
- skanować otoczenie w poszukiwaniu niebezpieczeństwa,
- przewidywać nastroje innych,
- opiekować się dorosłymi, zamiast być zaopiekowanym,
- być dzieckiem niewidzialnym, grzecznym i miłym.
I te adaptacje nie znikają, gdy dorastamy. Podążają za nami w różnych aspektach życia przez: zamykanie się w konflikcie, nadmierne tłumaczenie, hiper-niezależność, strach przed poleganiem na innych, ciągłe zwątpienie w siebie, poczucie zagrożenia nawet gdy nic się nie dzieje.
Nie dlatego, że jesteś "złamany", ale dlatego, że Twoje otoczenie we wczesnym dzieciństwie nauczyło Twoje ciało, że bezpieczeństwo nie jest gwarantowane.
Nawet gdy Twoje otoczenie się zmienia, Twój układ nerwowy może nadal żyć w poczuciu zagrożenia.
Zmiana tych reakcji jest możliwa poprzez nowe, konsekwentne, trwałe, korygujące doświadczenia, które pozwolą Ci poczuć się bezpiecznie.
Mózg jest neuroplastyczny. Łagodne, bezpieczne, przewidywalne relacje, środowisko które nie wymaga przetrwania pomoże skorygować to, co zostało zapisane w naszym mózgu.
Niekoniecznie to musi być psychoterapia. To może być związek, dobra relacja z kimś, przy kim stale i długotrwale będziesz się czuć bezpiecznie i spokojnie. Jednak na dobrej psychoterapii szybciej rozpoznasz i nazwiesz swoje schematy i świadomie nad nimi popracujesz, tworząc zupełnie nowe ścieżki neuronalne.
Za

PS: Na filmie dziecko chętnie eksploruje do czasu aż nie weszła osoba, która wprowadziła atmosferę zagrożenia. Nawet po jej wyjściu dziecko nie podejmuje działań w zabawie.

23/11/2025

"Szczęście do ludzi" - czy istnieje coś takiego? O sprawczości, granicach i odwadze pamiętania:

W potocznym języku często słyszymy, że ktoś "ma szczęście do ludzi" albo wręcz przeciwnie, że zawsze trafia na tych niewłaściwych. Brzmi to tak, jakby jakość naszych relacji była kwestią przypadku, losu czy układu planet ;-). Tymczasem jakość relacji jest w dużej mierze wynikiem naszych wyborów, reakcji, granic oraz gotowości do konfrontacji z tym, co nas uwiera.

Ludzi nie dostajemy od losu. Oczywiście poznawanie nowych osób może być przypadkowe, ale to, kto w naszym życiu zostaje, a kto odpada, zależy od nas samych: od tego, co tolerujemy, na co się zgadzamy, jak długo ignorujemy dyskomfort oraz jak reagujemy na pierwsze, subtelne sygnały. To, kto zostaje to nasz WYBÓR. Osoby, które mówią o sobie, że "mają szczęście do ludzi", często wykonują szereg mikrodziałań niewidocznych na pierwszy rzut oka: wcześnie zauważają niepokojące zachowania, nazywają je, stawiają granice, i podejmują decyzje - nawet gdy są one trudne.

Wiele osób traktuje granice jako oznakę surowości, konfliktowości, pamiętliwości albo czepiania się. Tymczasem stawianie granic to nic innego jak informacja, która pomaga chronić siebie i swoje uczucia, dbać o wzajemność w relacji i o wzajemny szacunek.
Granice zawsze będą niewygodne dla tych, którzy korzystali na ich braku. Osoby, które potrafią powiedzieć STOP zwykle szybciej żegnają się z ludźmi, którzy nie rokują bezpiecznej, dobrej relacji. W efekcie zostają tylko ci, którzy potrafią być fair, którzy potrafią podejść do nas z szacunkiem i taktem.
To nie jest szczęście - to nasz wybór.

Ta wrażliwość na drobne sygnały bywa odbierana jako trudny charakter. Ale to często objaw wysokiej świadomości emocjonalnej, świadomości swoich potrzeb, doświadczenia i wyciągniętych lekcji. Toksycy nazwą ją trudnością, bo przecież łatwiej żyje im się z kimś, kto nie zauważy ciągłego przesuwania granic, a jeśli zauważy - to nie zareaguje.

Żeby nie było tak kolorowo: ludzie, którzy faktycznie "mają szczęście do ludzi" ponoszą pewien koszt:
- podejmują trudne rozmowy,
- narażają się na ocenę,
- są gotowi zakończyć relację, która jest dla nich niezdrowa (podejmują decyzję)
- pozwalają sobie na konsekwencje, nawet gdy są bolesne,
- możliwe, że mają wokół siebie dużo mniej znajomych niż inni.

Niektórzy faktycznie często spotykają niewłaściwe osoby i kontynuują z nimi relację mimo ewidentnych zachowań, które im szkodzą. Dzieje się tak dlatego, że sami mają własne nieprzepracowane nieaadaptacyjne schematy. Nie potrafią stawiać granic (a nawet często ich u siebie nie rozpoznają) bo mają niską samoocenę, bo boją się odrzucenia, bo nie potrafią się skonfrontować, bo wyrosły w środowiskach, w których pewne zachowania były normą i nie zapala im się czerwona lampka, itp itd.

Można więc powiedzieć tak: szczęściem do ludzi nie jest to, że trafiają nam się sami dobrzy. Szczęściem do ludzi jest to, że potrafimy wybierać dobrych i odrzucać tych niewłaściwych.

Magdalena Szuława,
Psycholog, psychoterapeuta.

14/11/2025

Czasem dostajesz wsparcie od osób, po których się nie spodziewałeś. A czasem nie dostajesz go od tych, od których oczekiwałeś.
Jedni dają wzruszenie, drudzy cenną lekcję.

MSz.

1 LISTOPAD - NIE ZAWSZE SIĘ TĘSKNI ZA ZMARŁYMI:1 listopada to czas, w którym wiele osób kieruje swoje myśli ku zmarłym. ...
02/11/2025

1 LISTOPAD - NIE ZAWSZE SIĘ TĘSKNI ZA ZMARŁYMI:

1 listopada to czas, w którym wiele osób kieruje swoje myśli ku zmarłym. Wspominamy, odwiedzamy groby, zapalamy znicze, tęsknimy. Ale czy zawsze tak jest? Czy każdy ma kogo wspominać z czułością?

Otóż... nie wszyscy odczuwają tęsknotę, smutek czy żal i dzisiaj będzie o tym. Dla niektórych wspomnienie o zmarłym rodzicu nie budzi wzruszenia, lecz napięcie, chłód lub pustkę a nawet ulgę. To emocje, o których wciąż mówi się zbyt rzadko, bo nie mieszczą się w społecznych wyobrażeniach o dobrym dziecku i szacunku dla zmarłych.

Społeczne oczekiwania każą nam czuć wdzięczność, tęsknotę i miłość wobec rodziców. Ale psychologia od dawna podkreśla, że rodzina nie zawsze jest bezpiecznym miejscem. Czasem to właśnie ona staje się źródłem krzywdy, emocjonalnego zaniedbania czy przemocy - tej jawnej i tej w białych rękawiczkach: subtelnej, ale konsekwentnie niszczącej poczucie własnej wartości, nadużywającej, unieważniającej.

Nie zawsze chodzi o bicie, krzyk czy alkohol. Czasem przemoc ma formę chłodu emocjonalnego, obojętności, manipulacji, kontroli, milczącego odrzucenia. Dzieci takich rodziców często w dorosłym życiu czują się złymi ludźmi, bo nie potrafią tęsknić, choć świat, dalsza rodzina twierdzą, że powinny. Czasem słyszą: "przecież miałaś/miałeś wszystko".

W kulturze, która gloryfikuje rodzicielstwo i rodzinę jako świętość oraz poddaństwo dzieci wobec rodzica, przyznanie, że nie tęskni się za zmarłym rodzicem, jest niemal bluźnierstwem. To temat tabu. Społeczeństwo często reaguje niezrozumieniem: "To w końcu była twoja matka!", "Przecież to był twój ojciec", "A co, źle ci było? Miałaś co jeść, skończyłeś szkoły". I najlepsze: "o zmarłych nie mówi się źle".
Ale brak tęsknoty czy ulga są zupełnie normalne, jeśli dochodziło do nadużyć i wcale nie muszą oznaczać braku człowieczeństwa. Czasem to właśnie akceptacja tej prawdy że nie tęsknię, bo ta relacja była dla mnie źródłem bólu- jest aktem dojrzałości i samouzdrowienia.

Psychologiczna dojrzałość to nie tylko umiejętność współodczuwania, ale też odwaga przyjęcia własnych emocji takimi, jakie są. Nie każdy żałuje, nie każdy tęskni, nie każdy potrafi przebaczyć - i to jest w porządku!

1 listopada może być więc nie tylko dniem pamięci o zmarłych, ale też dniem pamięci o sobie, o tym, co przeszliśmy, i o tym, że nasze emocje, nawet te trudne i niepopularne, mają prawo istnieć. Pozwólcie sobie na takie emocje do zmarłych, jakiekolwiek by one nie były.

Magdalena Szuława,
Psycholog, psychoterapeuta.

02/11/2025

1 LISTOPAD - NIE ZAWSZE SIĘ TĘSKNI ZA ZMARŁYMI:

1 listopada to czas, w którym wiele osób kieruje swoje myśli ku zmarłym. Wspominamy, odwiedzamy groby, zapalamy znicze, tęsknimy. Ale czy zawsze tak jest? Czy każdy ma kogo wspominać z czułością?

Otóż... nie wszyscy odczuwają tęsknotę, smutek czy żal i dzisiaj będzie o tym. Dla niektórych wspomnienie o zmarłym rodzicu nie budzi wzruszenia, lecz napięcie, chłód lub pustkę a nawet ulgę. To emocje, o których wciąż mówi się zbyt rzadko, bo nie mieszczą się w społecznych wyobrażeniach o dobrym dziecku i szacunku dla zmarłych.

Społeczne oczekiwania każą nam czuć wdzięczność, tęsknotę i miłość wobec rodziców. Ale psychologia od dawna podkreśla, że rodzina nie zawsze jest bezpiecznym miejscem. Czasem to właśnie ona staje się źródłem krzywdy, emocjonalnego zaniedbania czy przemocy - tej jawnej i tej w białych rękawiczkach: subtelnej, ale konsekwentnie niszczącej poczucie własnej wartości, naduzywającej, unieważniającej.

Nie zawsze chodzi o bicie, krzyk czy alkohol. Czasem przemoc ma formę chłodu emocjonalnego, obojętności, manipulacji, kontroli, milczącego odrzucenia. Dzieci takiech rodziców często w dorosłym życiu czują się złymi ludzmi, bo nie potrafią tęsknić, choć świat, dalsza rodzina twierdzą, że powinny. Czasem słyszą: "przecież miałaś/miałeś wszystko".

W kulturze, która gloryfikuje rodzicielstwo i rodzinę jako świętość oraz poddaństwo dzieci wobec rodzica, przyznanie, że nie tęskni się za zmarłym rodzicem, jest niemal bluźnierstwem. To temat tabu. Społeczeństwo często reaguje niezrozumieniem: "To w końcu była twoja matka!", "Przecież to był twój ojciec", "A co, źle ci było? Miałaś co jeść, skończyłeś szkoły". I najlepsze: "o zmarłych nie mówi się źle".
Ale brak tęsknoty czy ulga są zupełnie normalne, jeśli dochodziło do nadużyć i wcale nie muszą oznaczać braku człowieczeństwa. Czasem to właśnie akceptacja tej prawdy że nie tęsknię, bo ta relacja była dla mnie źródłem bólu- jest aktem dojrzałości i samouzdrowienia.

Psychologiczna dojrzałość to nie tylko umiejętność współodczuwania, ale też odwaga przyjęcia własnych emocji takimi, jakie są. Nie każdy żałuje, nie każdy tęskni, nie każdy potrafi przebaczyć - i to jest w porządku!

1 listopada może być więc nie tylko dniem pamięci o zmarłych, ale też dniem pamięci o sobie, o tym, co przeszliśmy, i o tym, że nasze emocje, nawet te trudne i niepopularne, mają prawo istnieć. Pozwólcie sobie na takie emocje do zmarłych, jakiekolwiek by one nie były.

Magdalena Szuława,
Psycholog, psychoterapeuta.

Magdalena Szuława
Psycholog, psychoterapeutka /Warszawa

31/10/2025

Psycholog a psychoterapeuta - zawody zbliżone, ale nie takie same.

Wielu ludzi, szukając pomocy w depresji, lękach, fobiach czy życiowych kryzysach, mówi: "idę do psychologa na terapię". To zdanie brzmi naturalnie, ale nie zawsze jest precyzyjne. Choć psycholog i psychoterapeuta to zawody zbliżone, różnią się one zakresem kompetencji i sposobem pracy. Warto wiedzieć, do kogo właściwie się zwracamy - zwłaszcza gdy szukamy pomocy terapeutycznej.

Kim jest psycholog?
Psycholog to osoba, która ukończyła pięcioletnie studia magisterskie z psychologii. Ma wiedzę o funkcjonowaniu ludzkiej psychiki, emocjach, procesach poznawczych i zachowaniach. Psycholog może pracować w wielu miejscach: w szkole, firmie, szpitalu, poradni czy w badaniach naukowych.

Psycholog może prowadzić diagnozę psychologiczną, wystawiać opinie, przeprowadzać testy osobowości, inteligencji czy funkcji poznawczych. Pomaga też zrozumieć trudności, udziela wsparcia emocjonalnego, ale nie prowadzi psychoterapii.

Kim jest psychoterapeuta?
Psychoterapeuta to osoba, która ukończyła kilkuletnie, specjalistyczne szkolenie psychoterapeutyczne: zazwyczaj trwające od 4 do 5 lat i podlega stałej superwizji. Często wcześniej ma wykształcenie psychologiczne, ale nie jest to obowiązkowe: psychoterapeutą może zostać również lekarz, pedagog czy inny specjalista - jeśli ukończył dodatkową specjalizację psychoterapeutyczną.

Psychoterapeuta pracuje z Pacjentem nad zmianą sposobu myślenia, przeżywania i zachowania, pomagając w głębszym zrozumieniu siebie i budowaniu trwałej zmiany psychicznej. Posiada narzędzia w leczeniu depresji, zaburzeń lękowych czy osobowości. Prowadzi regularne sesje terapeutyczne, oparte na jednej z uznanych metod, np. psychodynamicznej, poznawczo-behawioralnej, systemowej czy humanistycznej.

Te dwa pojęcia -psycholog i psychoterapeuta - są często mylone. W języku potocznym słowo "psycholog" stało się synonimem "osoby pomagającej w problemach psychicznych". Dodatkowo, w mediach czy filmach często nie rozróżnia się tych ról- każda osoba siedząca na przeciwko Pacjenta jest po prostu "psychologiem".

Tymczasem nie każdy psycholog jest psychoterapeutą, i odwrotnie - nie każdy psychoterapeuta musi być psychologiem. Różnica jest istotna zwłaszcza wtedy, gdy zależy nam na terapii prowadzącej do głębszej zmiany, a nie jedynie na konsultacji, wsparciu czy diagnozie.

Warto też podkreślić, że niewykwalifikowany psycholog, który podejmuje się prowadzenia terapii bez odpowiedniego przygotowania, może nie tylko nie pomóc, ale wręcz zaszkodzić.
Brak wiedzy o procesie psychoterapeutycznym, umiejętności tworzenia konceptualizacji, brak narzędzi służących leczeniu nieadaptacyjnych schematów, może prowadzić do zatrzymania Pacjenta w przeszłości i ciągłego analizowania i przeżywania dzieciństwa - bez zmian w funkcjonowaniu w czasie teraźniejszym, do pogłębienia cierpienia, do wzrostu poczucia winy lub utraty zaufania do pomocy psychologicznej w ogóle.

Dlatego tak ważne jest, aby przed rozpoczęciem terapii sprawdzić kwalifikacje specjalisty -zapytać o ukończoną szkołę psychoterapii. Profesjonalny psychoterapeuta nie obrazi się na takie pytanie, wręcz przeciwnie, potraktuje je jako przejaw dojrzałości i troski o własne bezpieczeństwo.

Jak wybrać odpowiedniego specjalistę? Jeśli potrzebujesz rozmowy, diagnozy (testów) lub wsparcia w podjęciu decyzji, warto umówić się do psychologa. To jedno lub kilka spotkań, niekoniecznie regularnych.

Jeśli natomiast zmagasz się z długotrwałym cierpieniem psychicznym, problemami w relacjach, lękiem, depresją czy traumą - poszukaj psychoterapeuty po ukończonym 4-letnim szkoleniu, terapii własnej i regularnie pracującym pod superwizją. Tutaj praca będzie dłuższa, a spotkania będą regularne: raz w tygodniu o tej samej porze, a jeśli stan Pacjenta będzie tego wymagał to częściej.

Wielu psychologów podejmuje się pracy psychoterapeutycznej pomimo, że nie posiadają odpowiednich kwalifikacji. Zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi jest bardzo duże, więc część komercyjnych ośrodków ten fakt wykorzystuje. Obecnie zawód psychoterapeuty nie jest prawnie unormowany, więc psychoterapię może prowadzić każdy - nawet elektryk czy stolarz.

Psycholog i psychoterapeuta pracują z ludzką psychiką, ale w różny sposób i w różnych obszarach.
Psycholog diagnozuje, wspiera, edukuje.
Psychoterapeuta leczy poprzez relację terapeutyczną i długofalową pracę nad zmianą.

Magdalena Szuława,
Psycholog, psychoterapeuta.

21/10/2025

Bardzo lubię wchodzenie w takie tematy tabu:

"Jeśli psychoterapeuta prowadzący terapię jest ubogi emocjonalnie, lecz nie jest tego świadomy, to w komunikacji z pacjentem nie wesprze jego rozwoju emocjonalnego. Nie ma zewnętrznego kryterium, które zapewniłoby obecność zasobów emocjonalnych albo pozwoliłoby sprawdzić, czy nimi dysponujemy na poziomie wewnętrznym. Pomysł, że konkretna szkoła teoretyczna jest w stanie coś takiego zagwarantować, jest po prostu fałszem zrodzonym z niepewności będącej źródłem instytucjonalnej arogancji".

Neville Symington, "Rozmowa, która uzdrawia".

15/10/2025

"Niewielu jest ludzi, którzy się interesują tym, co kto inny myśli albo co ma do powiedzenia. W najlepszym razie słuchają cię, żebyś ty potem musiał ich wysłuchać. I wszyscy nawzajem wciskają sobie tony kitu. Czasami trafi się ktoś, kto wygląda, jakby słuchał, ale w końcu się wydaje, że tylko czai się na jedno twoje słowo, takie, od którego będzie mógł się odbić z własną opowieścią".

William Wharton, "Ptasiek".

Adres

Warsaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dobra Strona Życia Psychoterapia Magdalena Szuława umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dobra Strona Życia Psychoterapia Magdalena Szuława:

Udostępnij