Dietetyk Katarzyna Grzesik

Dietetyk Katarzyna Grzesik Dietetyka, zdrowe odżywianie, schudnij skutecznie i bez wysiłku Moje zainteresowanie Dietetyką wynika przede wszystkim z potrzeby własnej.

Od wczesnej młodości miałam nadwagę i walczyłam z nią na różne mniej lub bardziej udane sposoby. Byłam ofiarą cudownych diet i cudotwórczych dietetyków. Wydałam masę pieniędzy na nieskuteczne diety, terapie, suplementy itp. Będąc już po trzydziestce doszłam do wniosku, że z tym bagażem doświadczeń i ciągłym zainteresowaniem tematami "odchudzania" powinnam wejść w to na drodze zawodowej. Stąd decyzja o podjęciu nauki na studiach, na kierunki - Dietetyka. Studia potrzebną są do uzyskania możliwości świadczenia usług jako dietetyk. Jednak najlepsza edukacja przychodzi wraz z ciągłym pogłębianiem wiedzy, słuchaniem ludzi, a przede wszystkim z holistycznego podejścia do organizmu. Regulacja masy ciała jest w zasadzie ubocznym efektem uporządkowania wszystkich obszarów zdrowia. Mam nadzieję, że dzięki mojemu doświadczeniu w zakresie własnego zdrowia i problemu nadwagi, jestem wiarygodnym pomocnikiem - znam problem od podszewki :)

Niby takie proste a jednak nie zawsze ;) Pamiętajcie też proszę, że sama masa ciała nie zawsze jest wystarczającym miern...
13/04/2022

Niby takie proste a jednak nie zawsze ;)
Pamiętajcie też proszę, że sama masa ciała nie zawsze jest wystarczającym miernikiem postępów. Zwłaszcza jeśli ćwiczycie to zachodzącej zmiany (znikania tłuszczu a zwiększania się masy mięśniowej) nie zobaczycie na wadze. Dlatego przydatne jest również mierzenie obwodów - udo, pas, biodra - zawsze mierzymy na tej samej wysokości.
Nie ważymy się i nie mierzymy wieczorem (po całym dniu zdarzają się obrzęki). A także po np. świętach czy weekendzie szaleństw spożywczych i alkoholowych.
Od czasu do czasu warto się też wybrać na pomiar składu ciała (profesjonalnym sprzętem).

Wszystko ma swoje wady, zalety jak śpiewał klasyk 😁
11/04/2022

Wszystko ma swoje wady, zalety jak śpiewał klasyk 😁

Grypa żołądkowa czyli leżę jak pod zderzeniu z ciężarówkąJak dla mnie jedna z najbardziej upierdliwych przypadłości, któ...
07/04/2022

Grypa żołądkowa czyli leżę jak pod zderzeniu z ciężarówką

Jak dla mnie jedna z najbardziej upierdliwych przypadłości, które spadają na człowieka znienacka i bywa, że czasem powodują fobie spożywcze o czym za chwilę.
Odpowiada za nią kilka rodzajów wirusów, w tym: rotawirus, norowirus, adenowirus, astrowirus. Wirusy przenoszą się drogą pokarmową z zakażonych i niemytych owoców, warzyw, ale zarazić się może także od osoby chorej. Wydaje się, że to nie jest taki straszny temat ale warto wiedzieć, że np. w 2013 w USA od zakażenia rotawirusem zmarło 215000 osób. Choroba jest szczególnie niebezpieczna dla małych dzieci oraz osób starszych, przede wszystkim z powodu gwałtownego odwodnienia. Do zakażenia większości dorosłych dochodzi najczęściej z winy norowirusa, natomiast u dzieci z powodu rotawriusa. Objawy pojawiają się nagle i są zazwyczaj gwałtowne – wymioty, biegunka, ból całego ciała, mięśni, zawroty głowy, osłabienie, brak apetytu, często gorączka 39 stopni.
Czemu napisałam o fobiach spożywczych? A no mechanizm powstawania fobii jest dosyć prosty – czyli podczas lub w wyniku robienia czegoś, zdarza się sytuacja silnie nieprzyjemna. Następuje powiązanie czynności ze zdarzeniem no i może być problem. W przypadku grypy żołądkowej często nagle, silne i nieprzyjemne objawy kojarzymy najpierw z zatruciem czymś co jedliśmy ostatnio. Oho to musiało być nieświeże, źle przygotowane, mieć jakieś bakterie – ja więcej tego nie jem jak ma mi zaszkodzić. Otóż to co zjedliśmy nie wpływa na pojawienie się choroby ani na nasilenie się objawów – więc nie myśl tak.
Co do radzenia sobie z chorobą – nie ma żadnych środków, leków, suplementów, które mogą zapobiegać zarażeniu lub pomóc w walce z chorobą. Oczywiście warto wzmacniać odporność to zawsze procentuje. Zapobiegać należy poprzez mycie wszystkiego dokładne – produktów, rąk itd. Dużo osób uważa np., że jak coś obieram to nie muszę tego myć. Musisz. Tzn lepiej to umyj. Bo nawet jeśli masz silną odporność to możesz nieświadomie zakazić słabszego domownika. W okresie epidemii ręce myj stale, noś przy sobie coś do dezynfekcji lub chusteczki nasączane. Jeśli masz w domu osobę chorą – poświęć więcej czasu na sprzątanie – zwłaszcza toaleta, klamki itp. znamy to dobrze w tych czasach covidowych więc robimy tak samo :)
Jeśli już spadła na nas choroba to:
- przede wszystkim dbamy o nawodnienie, można a nawet warto kupić elektrolity, lub zrobić własny izotonik w domu z miodem i szczyptą soli – generalnie pić bardzo często małe porcje.
- obserwować kolor moczu – bardzo ciemny świadczy o dużym odwodnieniu
- nie zmuszamy się do jedzenia, w zasadzie to co zjemy to znajdzie swoją drogę na out bardzo szybko
- nie ma jakichś specjalnych zaleceń dietetycznych ale lepiej wybierać delikatne, gotowane potrawy
Ważne jest żywienie po chorobie: śluzówka jelita jest bardzo podrażniona a organizm mocno nadwyrężony. Czyli trzeba się wzmocnić wartościowym, zdrowym jedzeniem gotowanym. Do 3 tygodni po wyzdrowieniu nie jemy strączkowych, fastfoodów, smażonych, warzyw powodujących wzdęcia (kalafior, brokuł itd.).
No i na koniec mój domorosły ale nie przeze mnie wymyślony sposób – nieszczęsna Coca Cola ale całkowicie odgazowana. Spożywana w małych łykach co pół godziny niezależnie od innych napojów. Magiczne właściwości odkamieniające (i nie tylko) tego napoju, pozwalają znacznie szybciej poczuć się lepiej. Nie jest to metoda zbadana, niektórzy twierdzą, że szkodliwa biorąc pod uwagę podrażnienie jelit. Także stosujcie wg własnego uznania i raczej u dorosłych ;)

Całe życie w błędzie :D No i taka sytuacja – całe życie uważałam i twierdziłam głośno, że napoje typu light, zero itp. t...
05/04/2022

Całe życie w błędzie :D

No i taka sytuacja – całe życie uważałam i twierdziłam głośno, że napoje typu light, zero itp. to mega szkodliwy syf. Wiadomo woda najlepsza i najzdrowsza.
Mało tego, uczono mnie, że słodki smak w tych napojach pobudza organizm do trawienia kalorii, których nie dostarczyliśmy więc za chwilę będziemy mieli napad wilczego głodu i zjemy 3 razy tyle.
Otóż ku mojemu zdziwieniu oraz nieukrywanej niechęci ;) badania wykazały, że tak nie jest.
W badaniach na osobach otyłych porównano sytuacje, w których – zastąpiono napoje słodzone, niesłodzonymi cukrem, zastąpiono napoje słodzone, wodą oraz zastąpiono napoje niesłodzone cukrem, wodą. W sumie przebadano ponad 1700 przypadków.
Podsumowując – spożycie napojów niesłodzonych cukrem wiązało się z niewielką poprawą w zakresie masy ciała oraz ryzyka kardiometabolicznego (bez stwierdzonej szkodliwości) oraz przyniosło korzyści zbliżone do tych wynikających ze spożycia wody.
Co ja na te wieści? Hmm nie ukrywam, że ufff ułatwia to pracę – miłośników Coli Zero jest baaardzo dużo. Miłośników Monsterka i Red Bulla – a i owszem. No i wszystkich tych co do tej pory popijali napoje słodzone cukrem i chcieliby mieć chociaż namiastkę tej przyjemności chociaż wiadomo zero smakuje jak szampon ;) Ja też miewam napady niezrozumiałych uczuć do Coli Zero :D Rzadko ale jednak.
Pozostaje jednak kwestia składu. Szkodliwość słodziw różnorakich w tym aspartamu jest regularnie obalana (ok co do tego obalania to ja mam swoje wątpliwości). Ale pozostają jeszcze te wszystkie dodatki. Kofeina to nie jest problem o ile nie jest w nadmiarze. Gorzej z tym wszystkimi cudami od kolorów, smaków, konserwowania itp.
Mimo wszystko namawiam Was do picia wody ;) Z dodatkami owoców czy mięty jest naprawdę super :)

Źródło:
Association of Low- and No-Calorie Sweetened Beverages as a Replacement for Sugar-Sweetened Beverages With Body Weight and Cardiometabolic RiskA Systematic Review and Meta-analysis
Néma D. McGlynn, MSc, RD1,2; Tauseef Ahmad Khan, MBBS, PhD1,2; Lily Wang, BSc1; et al

Lepiej późno niż wcale 😆Dopiero dziś, dzięki moim dzieciakom odkryłam aplikację Too Good To Go ❤️Super idea łącząca skle...
18/03/2022

Lepiej późno niż wcale 😆
Dopiero dziś, dzięki moim dzieciakom odkryłam aplikację Too Good To Go ❤️
Super idea łącząca sklepy i restauracje chcące się pozbyć nadmiaru towaru o krótkim terminie ważności i klientów, którym bliska jest idea zero waste a także tych, którzy lubią oszczędzać 😍😍😍
Dziś odebrałam dwie paczki wegetariańskie i mam dom pełen warzyw 💚💚💚
To co widzicie to koszt niecałych 19 zł 😊😊
Polecam 😍😍

Do wprowadzenia kilku prostych zmian nie potrzebujesz niczego więcej poza chęciami :)
14/03/2022

Do wprowadzenia kilku prostych zmian nie potrzebujesz niczego więcej poza chęciami :)

Jak żyć z ludźmi kiedy jestem na diecie?Kontynuując temat  (o relacji z pączkiem), parę słów o relacjach z ludźmi i jedz...
11/03/2022

Jak żyć z ludźmi kiedy jestem na diecie?

Kontynuując temat (o relacji z pączkiem), parę słów o relacjach z ludźmi i jedzeniem w tle.
Jesteś na diecie, masz rozpisane konkretne posiłki (albo gotowe pudełka) i wiele sytuacji, w których Twoja walka o lepsze jutro staje się problemem dla innych i dla Ciebie psychicznie też. Na pewno to znasz: p. Basia w biurze ma urodziny więc przyniosła ciasto, w sobotę jest wesele kuzynki 6 dań gorących i bufet, idziesz na obiad służbowy do super knajpy, Twój partner/ka nie lubi jeść samotnie i właśnie zamawia super pizzę na wieczór, mama tak rzadko mnie widzi kupiła sernik, który uwielbiam. Takich okazji nie ma końca. I każda z tych sytuacji, w Twoim odczuciu, niesie za sobą ryzyko popsucia relacji z daną osobą lub grupą. No i oczywiście konkretne utrudnienia techniczne. Pani Basi będzie przykro, na wesele nie pójdę z pudełkami, mama specjalnie szła do tej cukierni. Naraża na komentarze a czasem złośliwości – jeden cukierek? Nie histeryzuj. Po co Ci ta dieta, ja jem wszystko i zobacz jak dobrze wyglądam. Jedz tak dalej kuzynka babci wujka też tak się katowała i dziś jest chora, to jest jedzenie? Co Ty królik jesteś?
Pamiętaj o jednej prawdzie ludowej – nikomu nie dogodzisz i nie po to jesteś żeby innym dogadzać. Pozwól, że przytoczę przykład choroby alkoholowej – bo to niestety są praktycznie te same mechanizmy, relacje i te same sytuacje (chociaż oczywiście jedzenie nie wydaje się wcale takie groźne). Jeśli ktoś otwarcie odmawia „Nie, dziękuję, mam problem z alkoholem/swoje już wypiłem/nie piję/itp” to ludzie chcą czy nie chcą, muszą to przyjąć. Jedni szybciej, inni wolniej ale akceptują fakt, że ten ktoś się nie napije i nie należy go namawiać. Część osób się wykruszy – ale czy warto rozpaczać po kimś, kto będzie Cię ciągnął w dół?
I tu jest tak samo. Jeśli Twoja decyzja i Twoje dobro jest w tym, że „ nie, dziękuję, nie zjem bo jestem na diecie „– to, to nie podlega dyskusji. Masz prawo stawiać granice, odmawiać, nie ulegać presji, nie sprawiać komuś przyjemności swoim kosztem. Jeśli ktoś nie umie tego uszanować, zaakceptować to może warto się zastanowić nad sensem takiej relacji. Ludzie, zwłaszcza bliscy, powinni Cię wspierać w tych zmianach, a Ty masz prawo oczekiwać tego wsparcia :)

Stres a jedzenie 😱Mamy taki czas, że poziom stresu u większości z nas wzrósł zdecydowanie. Stres zazwyczaj działa na dwa...
01/03/2022

Stres a jedzenie 😱
Mamy taki czas, że poziom stresu u większości z nas wzrósł zdecydowanie. Stres zazwyczaj działa na dwa sposoby: powoduje brak apetytu albo popycha do jedzenia napadowego. Po czym rozpoznajemy jedzenie napadowe (kompulsywne)?
*napad jest poprzedzony sytuacją stresującą (bardzo często myślą o czymś nieprzyjemnym, wspomnieniem sytuacji lub oczekiwaniem na jakieś stresujące wydarzenie itp.)
*potrzeba zjedzenia czegoś pojawia się nagle i jest szczególnie silna, musi być zaspokojona natychmiast
*pojawia się mimo tego, że dopiero co zjedliśmy posiłek
*dotyczy potrzeby zjedzenia konkretnych produktów (słodkie, słone smaki najczęściej bardzo wyraziste – najlepiej w wydaniu niezdrowym)
*zjedzona porcja nie podlega świadomej kontroli – zjadamy dużo więcej niż normalnie, nie zauważamy kiedy i jak to się stało, że zjedliśmy aż tyle
*po zjedzeniu odczuwamy dyskomfort fizyczny i psychiczny, odbieramy tę sytuację w kategorii porażki i winy
*odczuwamy potrzebę „ukarania się” – głodówką, większą ilością ćwiczeń, itp. - to powoduje zamknięte koło napadów objadania się
Praca nad jedzeniem napadowym to nauka radzenia sobie momentach wyzwalających. Praca nad emocjami może a nawet powinna odbywać się z pomocą specjalisty, nauka panowania nad stresem, radzenia sobie w sytuacjach napięcia, medytacja, sport itp. Jeśli jednak nie mamy takiej możliwości warto zacząć pracować nad reakcjami w chwilach gdy odczuwamy silną potrzebę sięgnięcia po coś do jedzenia. Warto się zatrzymać i przemyśleć:
*kiedy jadłam ostatnio (jeśli od posiłku upłynęło mniej niż 3-4 godziny to nie jest głód fizyczny)
*czy mogę zrobić w tym momencie coś innego niż sięganie po jedzenie (kilka oddechów, przysiadów, wypicie herbaty, kawy, wykonanie jakiejś czynności, która zajmie myśli)
*może jest ktoś z kim mogę teraz porozmawiać, napisać do tej osoby itp. - podzielić się problemem lub momentem stresu
*sięgnąć po jabłko lub inny owoc – jeśli nie masz na nie ochoty to na pewno nie jest to głód fizyczny
Jeśli jednak zjesz coś w emocjach to:
*nie obwiniaj się – każdemu może się zdarzyć słabszy moment, w kontekście całego życia taka wpadka nie ma żadnego znaczenia
*pamiętaj, że kto nie próbuje ten nie popełnia błędów,
*nie próbuj się karać a już na pewno nie wprowadzaj kar „spożywczych”, żadnych restrykcji, głodzenia się, dodatkowych treningów, większych obciążeń- to może spowodować jeszcze większe napięcie i w efekcie zjesz więcej
*przeanalizuj co dokładnie czułaś przed jedzeniem i czym to było spowodowane (wyrobisz sobie mechanizm rozpoznawania stanów i reagowania zanim napięcie Cię przerośnie)
*zastanów się jakie produkty wyzwalają problemy z poprzestaniem na małej porcji, natrętnymi myślami o tym produkcie, koniecznością zapewnienia sobie akurat tego produktu. Np. nie sięgaj po 1 chipsa jeśli ma to spowodować, że zjesz całą paczkę.
*naucz się odmawiać – w pracy, na rodzinnym spotkaniu itp. zawsze będą ludzie, którzy będą namawiać (podobnie jak z alkoholem). Nie ma nic złego w odmawianiu, mówimy otwarcie – nie jestem głodna, dopiero jadłam, na pewno jest pyszne ale dziękuję itp.
Możesz sobie również pomóc poprzez:
*usunięcie z domu produktów, które najczęściej służą Ci do zajadania stresu
*unikanie jedzenia podczas czytania, oglądania telewizji, patrzenia w telefon – trudniej wtedy zapanować nad wielkością porcji
*zaplanowanie posiłku tak żeby zjeść w spokoju i komforcie, przeżuwać powoli, bez pośpiechu

Dzisiaj miało być coś na wesoło o pączkach i takie tam ale będzie o czym innym. Na Ukrainie jest wojna. Można i trzeba p...
24/02/2022

Dzisiaj miało być coś na wesoło o pączkach i takie tam ale będzie o czym innym.
Na Ukrainie jest wojna. Można i trzeba pomóc.
Ja proponuję w tym roku zamiast pączka, grosz na pomoc. Polska Akcja Humanitarna (PAH) to sprawdzona organizacja.
https://www.pah.org.pl/wplac/?form=ukraina #

Nawet niewielka wpłata ma znaczenie. Wpłać darowiznę (jednorazowo lub cyklicznie) i przekaż 1% podatku na działania Polskiej Akcji Humanitarnej.

❓❓❓Jeść czy nie jeść o to jest pytanie ❓❓❓Zacznijmy od faktów - pączek domowy czy kupny to tak między 250 a 300 kcal na ...
23/02/2022

❓❓❓Jeść czy nie jeść o to jest pytanie ❓❓❓

Zacznijmy od faktów - pączek domowy czy kupny to tak między 250 a 300 kcal na sztukę. Więc matematycznie rzecz biorąc można bez problemu zbilansować sobie nawet 3 szt tego dnia. Można uznać, że to jest cheat day i zjeść ile się chce bez bilansowania i bez patrzenia czy się mieści w planie czy nie. Ja oczywiście polecam te domowe ze względu na jakość i skład. Ale wiadomo, że i te z dyskontu nie zabijają jedzone raz w roku.

Co jest ważne w tym wszystkim? Twoja relacja z tymi pączkami: dlaczego je jesz? Jeśli po prostu lubisz to ok. To jesz i nie ma tematu. Ale jeśli smakowo to nie jest Twój numer 1 i w zasadzie chodzi o to, że taka jest tradycja, kolega zjadł już 7 to ja też, w pracy szef kupił dla wszystkich więc skoro wszyscy to i ja, pani w sklepie zachęca bo jest promocja, mama napiekła i będzie jej smutno bo zjadłam tylko jednego albo wcale, chłopak przywiózł nastał się w kolejce, itp itd - to możesz sobie spokojnie odpuścić. I to jest jedna z tych sytuacji, kiedy warto jest uczyć się mówić "nie".
I nie musisz się nawet specjalnie tłumaczyć. Nie, dziękuję. I tyle. Jeśli ktoś nie może czy nie chce tego zrozumieć - to jest jego problem.
Moja relacja z pączkami jest od lat taka sama - jem pączki mojej teściowej, zwłaszcza jak trafi mi się okazja wyjadania ciepłych ;) Inne pączki niespecjalnie mnie interesują. Próbowałam i dyskontowych i tych z historycznych cukierni, wyjątkowych i masowych - dla mnie mogą nie istnieć. Więc jeśli znajduję się w wymienionych wyżej sytuacjach to owszem, przez chwilę czuję taką presję "bo jest święto" ale potem stwierdzam, że nie warto bo będę rozczarowana i najedzona czymś, co niekoniecznie było fajne.
Polecam ku rozwadze a jeśli lubisz to życzę smacznego :)
Na zdjęciu oczywiście pączki teściowej :P

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dietetyk Katarzyna Grzesik umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dietetyk Katarzyna Grzesik:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram