02/03/2022
Jutro minie tydzień od kiedy tuż obok nas, u naszych sąsiadów dzieje się ogromne zło.
Przekazuję Wam bardzo wartościowy wpis na temat tego, jak można pomóc sobie i innym - tym którzy nie doświadczają wojny bezpośrednio. Jest takich osób wokół bardzo dużo.
Jeśli potrzebujesz pomocy, rozmowy, wsparcia lub sesji - zapraszam do kontaktu.
Mój gabinet jest dla Was otwarty.
🙏💙💛
Zamień strach w działanie. Zauważ dobro.
Jak wspierać empatów? Jak pomóc sobie, gdy jesteś osobą wysoko wrażliwą?
Wojna dla nadwrażliwca, osoby współczującej, empaty to wyjątkowo bolesne doznanie, okropne nieszczęście, osobista tragedia, nawet, jeśli ta wojna toczy się daleko, nie na jej lub jego ulicach.
Empata wszystko to czuje, przeżywa, przepuszcza przez siebie, czuje zapach bólu, cierpienia i smak krwi.
Wojna to nieszczęście obiektywne, prawdziwe, straszne dla każdego.
Nie ma wojen prowadzonych tylko pomiędzy żołnierzami, zawsze najbardziej cierpią cywile, a wśród nich kobiety pozostawione sobie, z dziećmi, ze starymi rodzicami – na pastwę kul, rakiet, głodu, bezradności, przemocy, gwałtów.
***
Posttraumatic stress disorder albo post-war stress reactions.
Zespół stresu pourazowego albo powojenne reakcje stresowe. Doznają ich i żołnierze, i cywile, dzieci i kobiety, ludzie dotknięci stratami i śmiercią bliskich, zabójcy i agresorzy, bohaterowie i obrońcy, uciekinierzy i dziennikarze wojenni. Lęk, panika, ból, brak apetytu, objawy somatyczne, drżenie, bezsenność, smutek a nawet rozpacz – to tylko niektóre z nich. Nie ma „dobrej” wojny. Po hekatombie dwóch wojen światowych, po Holokauście i ludobójstwach w Rwandzie, w dawnej Jugosławii, w Syrii i w Erytrei tylko psychopata wszczyna wojnę.
***
Osoba wysoce wrażliwa często doznaje objawów i reakcji podobnych do stresu pourazowego, nawet, jeśli bezpośrednio nie uczestniczyła w działaniach wojennych. Zaczyna się obwiniać, że jej domu nie zbombardowano a ona się boi, że nikt bliski nie zginął – a ona rozpacza, że przekazała paczkę żywnościową, ale to za mało, że mieszka w ciepłym domu a inni dom stracili i marzną w namiotach.
***
Jeśli doznajesz podobnych objawów, targa tobą niepewność i lęk, nie śpisz i chce ci się wyć z bezradności –
po pierwsze – wyłącz telewizor, radio i komputer. Są ludzie, którzy przeskakują z kanału na kanał, śledzą wszystkie informacje. To szkodzi. Media od dawna epatują grozą, to ich pokarm, ale nie twój. Nie karm swojego umysłu i serca przemocą i bezradnością, gdyż stajesz się filtrem, na którym zło zatrzymuje się jak osad.
Po drugie nie wszyscy mają możliwość, siłę i odporność by jechać na granicę, przyjmować uchodźców w domu, opatrywać rannych. Rób, co możesz – napisz post, idź na parafię i spakuj dary, zbanuj trolli w Internecie, zweryfikuj fejk i to ogłoś. Działaj po swojemu. Nigdy nie wiesz, co komu pomoże.
Po trzecie wyjdź z domu. Idź do parku albo do lasu, spotkaj przyjaznych ludzi. Zrób z nimi coś pożytecznego i nie gadaj ciągle o wojnie. Jeśli i tak nie dajesz rady – szukaj pomocy – są psychologowie, terapeuci, kołcze, albo po prostu dobrzy, mądrzy ludzie – idź do nich, zadzwoń, porozmawiaj, spotkaj się online lub na żywo.
***
Póki tkwisz w bólu, ulegasz stresowi, który przynosi szkodę tobie, a także ogranicza możliwość działania. Koncentracja na tym, co możesz zrobić, na co możesz mieć wpływ choćby w małym zakresie pozwala zmienić energię strachu w energię działania. Możesz dzięki temu zobaczyć, że nie wszytko jest złe i straszne. Ludzie łączą się pomagając sobie tak jak mogą, tak jak potrafią. To, co robisz, jak działasz zmienia teraźniejszość i wpływa na przyszłość zmieniając pole relacji ludzkich.
Obok wylewającego się zła rodzą się piękne gesty i czyny, wydarza się także dobro – zauważ je.
Anna Jera i Maciej Bennewicz