Adrian Czekaj - urolog, androlog kliniczny

Adrian Czekaj - urolog, androlog kliniczny Jestem specjalistą urologii (Fellow of the European Board of Urology) oraz andrologiem klinicznym PTA

W codziennej pracy zawodowej zajmuję się przede wszystkim:
- diagnostyką (m.in. biopsja prostaty) oraz minimalnie inwazyjnym, laparoskopowym leczeniem nowotworów układu moczowego (m.in. rak prostaty, rak nerki, rak pęcherza moczowego, rak moczowodu, rak jądra)

- diagnostyką (uroflowmetria, uretrografia) oraz leczeniem endoskopowym i operacyjnym zwężeń cewki moczowej (uretrotomia, uretroplastyka)


- andrologią kliniczną: diagnostyką i leczeniem niepłodności męskiej, zaburzeń erekcji i wytrysku, chorób prącia oraz moszny

- chirurgią męskich narządów płciowych m.in. operacje stulejki, krótkiego wędzidełka, operacje wrodzonego skrzywienia prącia i choroby Peyroniego, operacje wodniaka jądra, żylaków powrózka nasiennego, plastyka skóry moszny tzw. skrotoplasyka, laseroterapia grudek perlistych prącia, operacja prącia pogrążonego

- zastosowaniem mikrochirurgii (mikroskopu chirurgicznego) w leczeniu żylaków powrózka nasiennego oraz przewlekłego bólu jądra (mikrochirurgiczna denerwacja jądra)

- męską antykoncepcją: wazektomia bez igły i skalpela (ang. no-needle, no-scalpel vasectomy)

- urologią estetyczną: powiększanie prącia przy użyciu kwasu hialuronowego lub tłuszczu autologicznego (tzw. lipotransfer)

- laparoskopowymi operacjami naprawczymi moczowodów oraz wodonercza w przebiegu zwężenia przejścia miedniczkowo-moczowodowego

- zabiegowym pobieraniem nasienia oraz tkanki jądra (TESA, TESE) potrzebnych do metod wspomaganego rozrodu (in-vitro, ICSI)

- diagnostyką i leczeniem problemów w oddawaniu moczu oraz zakażeń układu moczowego m.in. przewlekłego zapalenia prostaty

- zachowawczym, endoskopowym i operacyjnym leczeniem kamicy moczowej oraz łagodnego rozrostu prostaty

Jednym z kluczowych szkoleń jakie przeszedłem w ostatnim czasie było 2-tygodniowy staż z implantacji hydraulicznych prot...
27/04/2026

Jednym z kluczowych szkoleń jakie przeszedłem w ostatnim czasie było 2-tygodniowy staż z implantacji hydraulicznych protez prącia u jordańskiego urologa i androloga, dr Mohammeda Hamdana, który w samym tylko 2025 roku wykonał wszczepienie implantów u ponad 1500 pacjentów, co czyni go niekwestionowanym światowym liderem w tego typu zabiegach (drugi na liście, dr Paul Perito z USA, wykonał w tym czasie nieco ponad 800 implantacji protez prącia). Do Ammanu przyjechałem korzystając z zeszłorocznego zaproszenia dr Hamdana podczas kursu kadawerowego organizowanego w Madrycie.

Do dr Mohammeda Hamdana pojechałem też z kilku innych powodów, takich jak:

- opracowana przez niego autorska technika ektopowej implantacji rezerwuaru protezy hydraulicznej tzw. HESO technique (ang. Hamdan Extrainguinal Sub-Oblique), która wydaje się być idealnym rozwiązaniem dla pacjentów, u których niemożliwe lub ryzykowne jest wykreowanie przestrzeni pozaotrzewnowej np. po operacji radykalnego usunięcia prostaty lub pęcherza moczowego

- fakt wykonywania zabiegów zarówno z dostępu prąciowo-mosznowego (ang. peno-scrotal) oraz podłonowego (ang. infrapubic), co w kontekście implantologów jest rzeczą raczej rzadko spotykaną

- częstością zakażeń zdecydowanie niższą niż w innych ośrodkach (5 przypadków zakażeń na 1500 pacjentów, gdzie średnia zakażeń w piśmiennictwie wynosi około 1,5-3%), co jest pochodną m.in. krótkiego czasu trwania zabiegu oraz autorskiego dawkowania antybiotyków w płynie irygacyjnym i powlekającym powierzchnię implantów prącia.

Podczas mojego pobytu widziałem i asystowałem do 48 zabiegów implantacji protez prącia, zaopatrzenia herniacji rezerwuaru, dystalnego i proksymalnego cross-over'u, proksymalnej perforacji ciała jamistego, wymiany implantów prącia, technikę tzw. "manual modellingu" we współistniejącym skrzywieniu prącia oraz olbrzymią ilość praktycznych tips-and-tricks'ów, które zaprocentowały już podczas pierwszych zabiegów wykonanych przeze mnie tutaj w Polsce. Oczywiście dr Hamdanowi jestem niezwykle wdzięczny za możliwość nauki od zdecydowanie jednego z najlepszych w swojej dziedzinie! ☺

25/04/2026

Jesteśmy już po wykonaniu kilku pilotażowych zabiegów krioabalcji nerwów grzbietowych prącia w leczeniu przedwczesnego wytrysku, po których częśc pacjentów obserwowała bardzo dobre efekty. Gdyby ktokolwiek z Was był zainteresowany wzięciem udziału w drugim, ostatnim etape wdrożeniowym tej procedury, poniżej podsyłam dane kontaktowe.

Co musisz wiedzieć?
- efekt działania na okres ok. 6-24 msc. do czasu samoistnego (część pacjentów może mieć potencjalnie efekt długotrwały leczenia)
- poprawa u około 70% pacjentów (ponad 90% jeśli pacjenci obserwowali wcześniej zauważalną poprawę po zastosowaniu środków znieczulających prącie)
- zabieg nie powoduje nieodwracalnego uszkodzenia nerwów eliminując ryzyko powstania np. nerwiaka w miejscu poddawanym zabiegowi (w przeciwieństwie do zabiegu mikrochirurgicznej denerwacji prącia)
- zabieg polega na nakłuciu okolicy obu nerwów grzbietowych prącia i ich wymrożeniu - bolesny podczas zabiegu jest jedynie początkowy, kilkunastosekundowy proces mrożenia nerwu
- zabieg wykonywany jest pod kontrolą neurostymulacji zapewniającą precyzyjne zlokalizowanie nerwów podawanych krioablacji
- powrót do aktywności seksualnej możliwy jest po kilku dniach od zabiegu, natomiast na finalny efekt czasami trzeba poczekać kilka tygodni
- zabieg związany jest z minimalnym ryzykiem powikłań
- zabieg może pomóc nawet tym, którzy z problemem przedwczesnego wytrysku mierzą się od zawsze

Zadzwoń: +71 71 88 600
Napisz: kontakt@dcg.wroclaw.pl
Gdzie: DCG Centrum Medyczne we Wrocławiu

Jestem specjalistą urologii (Fellow of the European Board of Urology) oraz andrologiem klinicznym PTA

Problem przedwczesnego wytrysku jest jednym z częstszych, z którymi mamy do czynienia w naszej codziennej pracy. U mężcz...
21/04/2026

Problem przedwczesnego wytrysku jest jednym z częstszych, z którymi mamy do czynienia w naszej codziennej pracy. U mężczyzn nieakceptujących lub niereagujących na stosowane do tej pory metody leczenia famakologicznego, od kilku lat jako jedni z nielicznych w Polsce, z powodzeniem wykonujemy zabiegi mikrochirurgicznej denerwacji prącia w asyście mikroskopu chirurgicznego. Jednak wielu mężczyzn rezygnuje z tej opcji leczenia z uwagi na jej nieodwracalny charakter, dlatego też od dłuższego czasu staramy się szukać rozwiązań o podobnej skuteczności, ale o zdecydowanie mniejszej inwazyjności.

Wspólnie z pacjentami zweryfikowaliśmy wiele metod takich jak TENS, iniekcje z toksyny botulinowej, osocza bogatopłytkowego czy neurmodulacja za pomocą radiofrekwencji pulsacyjnej (PRF), które wbrew wynikom wcześniejszych publikacji nukowych, nie wykazały ostatecznie istotnej skuteczności klinicznej. (swoją drogą po raz kolejny okazuje, że wiele publikacji prezentuje mocno wątpliwe wyniki nie mające z bardzo odzwierciedlenia w rzeczywistości)

Było tak do czasu wykonania przez nas w lutym tego roku pierwszych zabiegów krioablacji nerwów grzbietowych prącia u kilku pilotażowych pacjentów. Wyniki okazały się bardziej niż zadowalające, jednak odpowiedź na leczenie, podobnie jak w przypadku mikrochirurgicznej denerwacji prącia, wynosi około 60-70%. Wydaje się więc, że najlepszymi kandydatami do tej krótkiej i mało inwazyjnej procedury trwającej około 10-15 minut są mężczyźni obserwujący u siebie choć minimalną poprawę po zastosowaniu substancji znieczulających skórę prącia i żołędzi. Niemniej, wkrótce na pewno wrócę z update'm naszego doświadczenia w przeprowadzaniu tego zabiegu. Stay tuned! ☺

W dniach 8-10 marca odbyłem długo wyczekiwane szkolenie z Terapii Dna Miednicy prowadzone w duchu holistycznego podejści...
18/04/2026

W dniach 8-10 marca odbyłem długo wyczekiwane szkolenie z Terapii Dna Miednicy prowadzone w duchu holistycznego podejścia dr Andrzeja Rakowskiego, twórcy metody stosowanej w Centrum Terapii Manualnej Rakowskiego. Szkolenie wyczekiwane, ponieważ prowadzone było przez dr Bogumiłę Dampc, która swoją wiedzą anatomiczną oraz zrozumieniem problematyki zespołów bólowych miednicy mniejszej zrobiła na mnie ogromne wrażenie podczas zeszłorocznej konferencji fizjoterapeutycznej poświęconej temu właśnie problemowi. I było warto!

Podczas warsztatów zrozumiałem wreszcię rolę układu więzadłowo-powięziowego w zespołach bólowych miednicy oraz innych zaburzeniach urologicznych i seksualnych. Nauczyłem się go dokładnie badać i diagnozować, udoskonalając tym samym moją technikę badania poszczególnych elementów miednicy mniejszej. Oczywiście nad wieloma rzeczami będę musiał jeszcze popracować, ale po wizycie w Instytucie Rakowskiego dysponuję solidną dawką wiedzy oraz umiejętności, która będzie bardzo wartościowym punktem wyjścia do mojej późniejszej pracy z pacjentami.

Było to również kolejne szkolenie, które ugruntowało moje przekonanie o tym, że urolodzy muszą ściśle współpracować z fizjoterapeutami uroginekologicznymi oraz wiedzieć kiedy ich zaangażowanie w leczenie pacjenta jest warunkiem "sine qua non". Moim zdaniem wiedza i umiejętności zdobyte przeze mnie podczas tych 3-dniowych warsztatów powinny być obowiązkowym elementem kształcenia każdego młodego urologa. I mam nadzieję, że prędzej czy później tak się właśnie stanie. 🙂

Witaminę D, przez jej ogólnoustrojowe i wielokierunkowe działanie (nie tylko na gospodarkę fosforanowo-wapniową), należy...
15/12/2025

Witaminę D, przez jej ogólnoustrojowe i wielokierunkowe działanie (nie tylko na gospodarkę fosforanowo-wapniową), należy postrzegać raczej jak hormon, a nie jak witaminę, co z resztą sugeruje jej nazwa. Codzienna, nawet najbardziej zbilansowana dieta, pokrywa maksymalnie 20% dziennego zapotrzebowania na witaminę D, występującą w przyrodzie pod postacią witaminy D2 (obecnej w drożdżach, grzybach) oraz witaminy D3 (obecnej w produktach pochodzenia zwierzęcego np. tłuste ryby morskie, jaja, wątróbka, produkty mleczne). Obie witaminy ulegają przemianie m.in. do kalcydiolu, który jest najlepszym wskaźnikiem stężenia witaminy D w organizmie i to właśnie tę substancję oznacza się w laboratorium chcąc sprawdzić czy czasem nie ma jej niedoboru (prawidłowe stężenie wynosi 31-50 ng/ml). Dlatego tak ważne jest dodatkowe źródło witaminy D produkowanej w skórze podczas syntezy skórnej.

W Polsce synteza taka jest efektywna jedynie w okresie od maja do września pomiędzy godziną 10:00 a 15:00, gdy niebo nie jest przesłonięte chmurami. U osób z jasną karnacją wystarczy 15-minutowa ekspozycja na światło słoneczne, żeby wytworzyć wystarczającą ilość witaminy D, czyli ok. 2000–4000 IU. W okresie od października do marca w Polsce synteza skórna jest nieefektywna, dlatego w tych miesiącach zaleca się suplementację 800-2000 IU dziennie, w zależności od podaży witaminy D w diecie, wieku oraz masy ciała (u osób z otyłością oraz u osób po 75 r.ż. zaleca się nawet 1600-4000 IU).

Według badań przekrojowych przeprowadzonych przez GIS, niedobór witaminy D stwierdzono u 90% zdrowych dorosłych kobiet i mężczyzn mieszkających w Polsce. Natomiast w licznych badaniach zaobserwowano zależność pomiędzy niskim poziomem witaminy D a zwiększonym ryzykiem raka prostaty, cukrzycy t.1 i 2, choroby Hashimoto, miażdżycy, otyłości, choroby Alzheimera, depresji i schizofrenii. Dodatkowo, powiązano niedobór witaminy D z wyższą śmiertelnością w populacji ogólnej oraz u osób z rozpoznaną już chorobą nowotworową.

U mężczyzn witamina D wpływa na metabolizm testosteronu w jądrach - stwierdzono zależność stężania testosteronu od stężenia witaminy D. Wykazano również związek niedoboru witaminy D z mniejszą płodnością mężczyzn, gorszą jakością nasienia oraz obecnością zmian degeneracyjnych w jądrach. W wielu badaniach niższe stężenie witaminy D w surowicy korelowało z mniejszą i gorszą ruchliwością plemników.
Dlatego jeśli jeszcze nie suplementujecie wit.D, teraz wiecie już co zrobić przechodząc następnym razem obok apteki.🙂

Zadbaj o zdrowie mężczyzny z AndroCare. Dr Adrian Czekaj – doświadczony androlog z Wrocławia. Leczenie zaburzeń erekcji, testosteronu i niepłodności.

16/11/2025

Jak co roku listopad, dzięki ogólnoświatowej akcji Movember, jest miesiącem podnoszenia świadomości mężczyzn o ich stanie zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Symbolem akcji są zapuszczane przez mężczyzn wąsy, ale zdecydowanie bardziej istotne jest szerzenie profilaktyki zdrowotnej mającej na celu wczesne wykrywania raka jądra, raka prostaty oraz zapobieganie samobójstwom, dużo częstszym wśród mężczyzn niż wśród kobiet.

O raku jądra powinni pamiętać przede wszystkim młodzi mężczyźni, ponieważ jest to najczęstszy nowotwór złośliwy u osób do 40 r.ż. W ramach profilaktyki zaleca się, aby każdy mężczyzna raz w miesiącu w trakcie lub po kąpieli zbadał sobie oba jądra pod kątem pojawienia się guzków, których wcześniej nie było. Warto zaznaczyć, że jedynie 10% z nich jest bolesne. Każde nowe „znalezisko” należy zweryfikować podczas badania USG u specjalisty urologa, który zdecyduje o konieczności dalszej diagnostyki (m.in. markery nowotworowe B-hCG, AFP, LDH) lub leczenia zabiegowego. Natomiast wbrew temu co sugerują teraz wszyscy wypowiadający się w temacie męskiej profilaktyki zdrowotnej, wcale nie ma konieczności corocznej wizyty urologa w tej grupie wiekowej. Z resztą nie udźwignąłby tego nasz system przy około 1500 urologach w Polsce.

Natomiast rak prostaty jest najczęstszym nowotworem złośliwym u mężczyzn po 50 r.ż. W ramach jego profilaktyki zaleca się każdemu mężczyźnie po 50 r.ż. pierwszą wizytę u urologa z aktualnym wynikiem badania PSA (marker raka prostaty wykrywany we krwi pacjenta, który powinien zlecić lekarz POZ), podczas której wykonane zostanie m.in. przezodbytnicze badanie gruczołu krokowego (tzw. badanie per re**um). Profilaktykę taką należy zacząć nieco wcześniej, bo po 45 r.ż. jeśli raka prostaty rozpoznano u któregoś z członków rodziny. Tyle wytyczne, natomiast ja zwykle zalecam coroczne oznaczanie poziomu PSA całkowitego od od 45 r.ż. i w razie braku wzrostu jego wartości, braku problemów w oddawaniu moczu czy zaburzeń erekcji, pierwsza wizyta u urologa dopiero w 50 r.ż (45 r.ż. jeśli jest się w grupie ryzyka). Tutaj również częstośc kolejnych wizyt uzależniona jest od oszacowanego ryzyka powstania raka stercza - od roku do 5 lat, pod warunkiem corocznej samokontroli PSA całkowitego.

Kolejnym nowotworem, o którym nie można zapomnieć jest rak jelita grubego, w profilaktyce którego od 50 r.ż. raz na 10 lat wykonuje się kolonoskopię (od 40 r.ż. jeśli raka jelita grubego miał któryś z członków rodziny). O konieczności wykonania badań profilaktycznych warto przypomnieć członkom swojej rodziny oraz znajomym.

Omawiając kwestie zdrowotne mężczyzny, nie można zapomnieć o jego dobrostanie psychicznym, ponieważ w grupie wieku 15-29 r.ż. samobójstwa są drugą najczęstszą przyczyną zgonów młodych mężczyzn. Dlatego jeśli masz obniżony nastrój lub nękają Cię myśli samobójcze, nie bój się poprosić o pomoc. Pamiętaj też, żeby reagować jeśli masz w swoim otoczeniu kogoś w złym stanie emocjonalnym. (Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA: tel. 800702222)

10/11/2025

Nareszcie doczekałem się długo wyczekiwanego szkolenia u prof. Marca Passovera, twórcy Neuropelweologii, nowej dziedziny medycyny, która stara się znaleźć przyczynę objawów u pacjentów, w przypadku których ręce rozkładają zwykle neurochirurudzy, neurolodzy, ginekolodzy, proktolodzy czy urolodzy. Dzieje się tak między innymi dlatego, że miednica mniejsza jest obszarem szalenie trudnym w diagnostyce neurologicznej, natomiast neurochirurdzy nie są zaznajomieni z laparoskopową, minimalnie inwazyjną preparatyką nerwów miednicznych.

Odbywając moje szkolenie w dniach 30.10.-01.11.2025 r. w Zurychu miałem szczęście być pierwszym polskim urologiem, który uzyskał drugi stopień certyfikacji ISON, jednym z trzech w ogóle. Była to też ostatnia edycja szkolenia stacjonarnego z nauką dyssekcji nerwów miedniczych metodą laparoskopową na kadawerach, dlatego cieszę się, że w porę ukończyłem szkolenie pierwszego stopnia. Jak dotąd zdecydowana większość lekarzy zajmujących się tą dziedziną to ginekolodzy - między innymi z powodu endometriozy, która przez swój naciekający charakter wzrostu często powoduje objawy wtórne do zajęcia nerwów miednicznych. Mi natomiast zależało na przeniesieniu tej wiedzy na grunt skutecznego diagnozowania i leczenia bólu miednicy u mężczyzn. Między innymi po to, żeby skutecznie ukrócić praktyki wielomiesięcznego, nieskutecznego leczenia antybiotykami z powodu roboczej, pobieżnie stawianej diagnozy "przewlekłego zapalenia gruczołu krokowego".

Od 3 lat przewlekły zespół bólowy miednicy mniejszej jest obszarem, w którym staram się stale rozwijać jeżdżąc na liczne szkolenia, konferencje oraz czytając książki i publikacje poświęcone tej tematyce. W tym czasie jako pierwszy w Polsce wdrożyłem laparoskopową metodę uwalniania uwięźniętych nerwów sromowych jako przyczyny neuralgii sromowej, jednak nie u wszystkich pacjentów udawało mi się osiągnąć pełen sukces terapeutyczny. Po szkoleniu u prof. Marca Passovera wiem już częściowo dlaczego - wielu z tych chorych najprawdopodobniej miało tzw. vascular entrapment na wysokości pnia lędźwiowo-krzyżowego, nerwu pośladkowego górnego, gałęzi splotów krzyżowych czy też na wysokości nerwów sromowych jeszcze przed ich wejściem do przestrzeni międzywięzadłowej. Problemem jest jedynie brak dobrego testu diagnostycznego do potwierdzania tej patologii, dlatego najpewniej upłynie sporo czasu zanim ta wiedza przebije się do świadomości specjalistów zajmujących się na co dzień leczeniem przewlekłych zespołów bólowych miednicy mniejszej. Wiele wskazuje więc, że przed nami do zrobienia jest jeszcze spora ilość pracy!

W dniach 16-18.10.2025 r. miałem wielką przyjemność uczestniczyć w II Konferencji Fizjoterapii Dna Miednicy skoncentrowa...
26/10/2025

W dniach 16-18.10.2025 r. miałem wielką przyjemność uczestniczyć w II Konferencji Fizjoterapii Dna Miednicy skoncentrowanej w tym roku na zespołach bólowych miednicy mniejszej, podczas których mogłem wziąć m.in. udział w całodniowych warsztatach prowadzonych przez australijskiego profesora Paula Hodgesa, jednego ze współczesnych pionierów badań nad przewlekłymi zespołami bólowymi, w tym tych dotyczących właśnie miednicy mniejszej. Warsztaty te pozwoliły mi na pogłębienie wiedzy nad różnicowaniem bólu nocyceptycznego, neuropatycznego i nocyplastycznego, co wydaje się być niezwykle istotne m.in. w kontekście leczonej przeze mnie laparoskopowo neuralgii sromowej wtórnej do uwięźnięcia nerwu sromowego. Miałem również okazję wymienić swoje doświadczenia z dr Pawłem Gogolem, warszawskim anestezjologiem, specjalizującym się w blokadach oraz stosowaniu radiofrekwencji pulsacyjnej w tym wskazaniu - czyli czymś co na terenie Dolnego Śląska planujemy wdrożyć na początku przyszłego roku.

Poza tym moją wiedzę uzupełniły liczne wykłady dotyczące m.in. neuromodulacji krzyżowej, igłowej neuromodulacji nerwów obwodowych oraz tego jak dokładnie badać pacjentów, żeby nie przegapić np. mięśniowo-powięziowych zespołów bólowych jako źródła objawów zgłaszających się do nas pacjentów. Cieszę się również z tego, że inny z urologów obecnych na konferencji, dr Piotr Zapała, podkreślił fakt nadrozpoznawalności w naszym środkowisku lekarskim przewlekłego zapalenia gruczołu krokowego, co skutkuje często wielomiesięcznym, nieskutecznym stosowaniem licznych antybiotyków, podczas gdy źródło bólu u zdecydowanej większości tych pacjentów jest zupełnie inne.

W każdym razie jedno jest pewne - od fizjoterapeutów możemy i powinniśmy się jak najwięcej uczyć, ponieważ jako lekarze, często jesteśmy więźniami myślenia narządowego, podczas gdy rzeczywista przyczyna bólu może być pochodzenia mięśniowego, więzadłowego, naczyniowego czy nerwowego.

W dniach 10-11.10.2025 r. odbyły się kolejne Mazowieckie Dni Urologiczne zorganizowane wspólnie przez Mazowiecki Oddział...
18/10/2025

W dniach 10-11.10.2025 r. odbyły się kolejne Mazowieckie Dni Urologiczne zorganizowane wspólnie przez Mazowiecki Oddział oraz Sekcję Endourologii Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Organizatorom wydarzenia udało się zaprosić znakomitych zagranicznych gości, którzy podczas sesji live zaprezentowali swoje techniki laserowej enukleacji gruczolaka stercza za pomocą lasera holmowego (HoLEP) oraz lasera tulowego nowej generacji (ThuLEP). Podczas sympozjum szczegółowo omówiono wszystkie etapy tych zabiegów, różnice w podejściu różnych operatorów, alternatywne metody leczenia minimalnie inwazyjnego (takie jak Rezum, iTind, Urolift, zmbolizację itp.) leczenie farmakologiczne oraz adenomektomię laparoskopową oraz w asyście robota chirurgicznego da Vinci. Była to też świetna okazja na wymianę doświadczeń, które mam nadzieję, z powodzeniem uda się zaadaptować w Klinice Urologii 4WSK we Wrocławiu.

Tegoroczny wspólny kongres ESGURS oraz ESAU (ang. EAU Sections of Genito-Reconstructive Surgeons and Andrological Urolog...
17/10/2025

Tegoroczny wspólny kongres ESGURS oraz ESAU (ang. EAU Sections of Genito-Reconstructive Surgeons and Andrological Urology) zaorganizowany w dniach 2-3.10.2025 r. w Turynie, jak co roku, był świetną okazją podpatrzenia nowości, ale też ugruntowania dotychczasowej praktyki klinicznej i operacyjnej. Spośród licznych wykładów, operacji w trybie live oraz semi-live traktujących o aktualnych trendach w implantacji protez prącia i sztucznych zwieraczy cewki moczowej oraz chirurgii rekonstrukcyjnej prącia, na pewno należy odnotować zaprezentowane przez dr Marco Falcone doświadczenia związane są z chirurgicznym leczeniem zaburzeń erekcji powstałych w wyniku uszkodzenia nerwów, z czym najczęściej mamy do czynienia po operaji radykalnego wycięcia gruczołu krokowego. Przełomowe podejście polega na wyizolowaniu nerwów zaopatrujących oba mięśnie smukłe uda, przemieszczeniu ich dystalnych końców na krocze, a następnie bezpośrednio do srodka obu ciał jamistych. Według jego wstępnych obserwacji blisko 60% zoperowanych przez niego pacjentów mogło w ten sposób uniknąć konieczności implantacji protezy prącia, co jak wiemy, w chwili obecnej jest złotym standardem leczenia zaburzeń erekcji niepoddających się leczeniu farmakologicznemu. Czyżby wielkimi krokami zbliżała się rewolucja, na którą wszyscy czekamy?🙂

W pierwszej połowie maja zaliczyłem jedną z moich najbardziej inspirujących zagraniczych hospitacji. A mowa tu u szkolen...
27/05/2025

W pierwszej połowie maja zaliczyłem jedną z moich najbardziej inspirujących zagraniczych hospitacji. A mowa tu u szkoleniu u dr hab. n. med. Jacka Kociszewskiego, ordynatora Oddziału Ginekologii i Uroginekologii Szpitala w Hagen w Niemczech, moim zdaniem jednego z największych wizjonerów współczesnej uroginekologii, którego spojrzenie na pewne problemy niemal odwraca do góry nogami rzeczy, które wydawały się dla nas do tej pory pewnikiem.

Zdobyta tam przeze mnie wiedza pozwala wreszcie zrozumieć dlaczego postępując wyłącznie na podstawie wytycznych towarzystw urologicznych i ginekologicznych (często pisanych przez ludzi pracujących „bardziej piórem niż skalpelem") często nie zapewniamy naszym pacjentkom optymalnego leczenia nietrzymania moczu (NM), zespołu pęcherza nadaktywnego (OAB), nietrzymania stolca itp. Czasami wręcz szkodząc wykonując zabiegi, których nie poprzedziła odpowiednia diagnostyka i dokładne zrozumienie problemu z jakim zgłosiła się do nas konkretna chora.

Podczas tego pobytu dowiedziałem się m.in:
- dlaczego "pelvic sonography" powinno być standardowym narzędziem każdego lekarza zajmującego się urologią czynnościową lub uroginekologią.

- dlaczego błędem jest leczenie jakiejkolwiek formy NM/OAB bez właściwej diagnostyki i odpowiedniego leczenia ewentualnej zaburzeń statyki miednicy. Tutaj moim zdaniem warto oswoić się z myślą, że z punktu widzenia naszych pacjentek powstanie w Polsce uroginekologii jako specjalizacji 2 st. jest bardziej niż potrzebne.

- dlaczego wątpliwe ekonomicznie i praktycznie jest inwestowanie w wideourodynamikę, badania droższego i dającego zdecydowanie mniej informacji od dynamicznego, szerokodostępnego, przezkroczowego i przezpochwowego badania USG miednicy. To by z resztą tłumaczyło małą ilość tego typu aparatów nawet w bogatych zachodnich krajach, gdzie dawno już zrozumiano jego ograniczoną wartość oraz ewentualny wpływ na podejmowane decyzje terapeutyczne, a w wielu miejscach na tego typu apaatach zdążyła się już zebrać całkiem spora warstwa kurzu.

- dlaczego większość leczonych przez nas zespołów OAB to tak naprawdę efekt słabo nasilonego WNM pod postacią otwierającej się szyi pęcherza moczowego, "objawu lejka" w USG oraz stymulowania receptorów szyi pęcherza moczowego skutkujących uczuciem parcia na mocz (np. podczas wstawania/kaszlu/kichaniu/wzmożonej aktywności fizycznej i ruchowej) oraz towarzyszącym wypływem moczu wynikającym właśnie z początkowej fazy WNM (a nie z parcia naglącego jak większości z nas mogłoby się wydawać). Stąd tak duże overdiagnosis OAB w naszej codziennej praktyce oraz, co co za tym idzie, tak duża nieskuteczność stosowanych leków antycholinergicznych, toksyny botulinowej czy, o zgrozo, neuromodulacji krzyżowej.

- dlaczego pessaroterapia i estrogenizacja pochwy powinna być nieodłącznym elementem naszej codziennej praktyki klinicznej – również jako standard po każdej operacji związanej z NM lub POP (bo skoro leczymy już defekt tkanki łącznej logicznym jest zapobieganie pojawieniu się podobnych problemów w przyszłości). Nie wspominając już o tym, że hipoestrogenizacja pochwy, powoduje po zabiegu TVT/TOT wciągnięcie taśmy w zrost ze ścianą pochwy, jej odsunięcie od ściany cewki w przypadku POP, przez co taśma przestaje po jakimś czasie stanowić odpowiednie podparcie dla cewki podczas wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej. A jak wiemy siatki polipropylenowe są zdecydowanie bardziej elastyczne od siatek PVDF stosowanych w promontofiksacji.

- dlaczego powinniśmy stosować dopochwowe estrogeny nie tylko w przypadku kobiet po menopauzie, ale np. również u młodych dziewczyn stosujących doustną antykoncepcję z hipotrofią pochwy i/lub nawracającymi epizodami ZUM oraz u kobiet z podobnymi problemami w trakcie HTZ. W kontekście diagnostyki nawracających epizodów ZUM i pomikcyjnym zaleganiem moczu zawsze należy wykonać pelvic sonografię celem diagnostyki POP, obecności cystocele i wtórnego zagięcia cewki przekładające się na niepełnego opróżnianie pęcherza moczowego podczas mikcji.

- dlaczego tyłozgięcie macicy z obniżeniem poziomu szyjki macicy może powodować ucisk na cewkę moczową i zaleganie moczu lub też objawy podrażnieniowe z pęcherza moczowego ze względu na ucisk na szyję pęcherza moczowego bogatą w mechanoreceptory.

- dlaczego spośród pacjentek, którym obecnie proponuje się implantację sztucznego zwieracza, zdecydowana większość mogłaby być wyleczona w sposób mniej inwazyjny. Z resztą wydaje się, że jedyne wskazanie do tej operacji tak naprawdę nieruchoma w USG cewka moczowa z WNM (dr Kociszewski na przestrzeni swojej dotychczasowej kariery spotkał jedynie kilka pacjentek wymagających tego typu terapii). Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, żeby uniknąć tego typu overtreatmentu i pogłębiać dziurę finansową w NFZ niepotrzebnymi, drogimi i inwazyjnymi operacjami.

- dlaczego duże enterocoele lub retocoele może przy ciasnej pochwie powodować ucisk na cewkę moczową i szyję pęcherza, zmniejszając w ten sposób jej ruchomość i doprowadzając do zalegania moczu w pęcherzu moczowym. I odwrotnie - dlaczego przy ciasnej pochwie i dużym cystocele oraz obniżonej macicy uciskających odbytnicę może dojść do nietrzymania stolca, nawet przy prawidłowym wyniku badania manometrii. Czyli mówiąc krótko – nie znając statycznej i dynamicznej anatomii miednicy praktycznie pozbawieni jesteśmy możliwości prawidłowego diagnozowania i leczenia naszych pacjentek.

- dlaczego stosowanie solifenacyny warto zacząć od dawki 5 mg na noc.

I naprawdę wiele, wiele innych.

Pod koniec mojego pobytu (razem z dr Michałem Pytlem, ginekologiem z Krakowa), okazało się, że jestem pierwszym polskim urologiem, który przyjechał do Hagen na hospitację. Mam olbrzymią nadzieję na to, że zmieni się to po moim dzisiejszym poście.🤗

Adres

Wroclaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Adrian Czekaj - urolog, androlog kliniczny umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Adrian Czekaj - urolog, androlog kliniczny:

Udostępnij

Kategoria