15/12/2025
Są w gabinecie takie momenty, kiedy naprawdę się wzruszam.
Jeśli jakaś historia mnie porusza, to jestem w tym, nie odcinam się.
Są takie momenty, kiedy jest mi przykro, że nie potrafię pomóc. Swoją drogą to jest chyba najtrudniejsza część mojej pracy i wiele lat zajęło mi zaakceptowanie, że nie ma cudownej uniwersalnej terapii dla każdego.
Są takie momenty, kiedy cieszę się tak bardzo z efektów, że przepełnia mnie duma i radość, że robię coś, co ma sens.
Są też takie momenty, kiedy pojawiają się u mnie MIESZANE UCZUCIA.
Śpieszę wyjaśnić.
Na przykładzie, bo uwielbiam przykłady.
Trafiła do mnie starsza pani, emerytura, wnuki, masa ciekawych opowieści.
Jak to zwyczajowo u mnie bywa, a jest to dość istotne w tej historii, pani nie szukała akupunktury. Nawet o tym wcześniej nie myślała. Trafiła do mnie, bo jedna osoba, której udało mi się pomóc poleciła mnie drugiej osobie, ta druga osoba miała super efekty i powiedziała o mnie właśnie tej pani.
Autentycznie, tak trafia do mnie ponad 90 procent pacjentów.
I często słyszę, że wszystkiego już próbowali, więc w ostateczności zdecydowali się na akupunkturę.
Ale wracając do mojej pacjentki.
Pani miała zaparcia.
Od zawsze.
Już jako mała dziewczynka.
Tak silne, że bez leków ani rusz.
Tylko zmieniała lekarstwa co jakiś czas, wiadomo, organizm się przyzwyczaja i leki przestają działać.
Nigdy nie było u niej prawidłowych, nie wymuszonych farmakologicznie, fizjologicznych wypróżnień. Całe życie!
Często jest tak, że przypadki ekstremalne, ciężkie lub przewlekłe są dużo łatwiejsze do ogarnięcia akupunkturą, niż można by się tego spodziewać, biorąc pod uwagę historię choroby i ilość wcześniej podjętych działań.
Tak było i tym razem.
Dwie igiełki.
Jedna wizyta.
50 minut.
To nie jest chwalipost.
Jestem pewna, że terapeuci, którzy umieją w akupunkturę konstytucyjną i badanie pulsu, również ogarnęliby główny objaw podczas jednej wizyty. To nie jest wiedza tajemna, intuicja, czary. Myślę, że gdybym dokładniej opisała przypadek, część z moich znajomych akupunkturzystów wskazałaby dokładnie te dwa punkty, które ja zastosowałam. Może nawet niektórzy z nich prawidłowo wskazaliby inne dolegliwości towarzyszące mojej pacjentce.
Gdy podczas drugiej wizyty pani opowiadała z taką radością, co się zmieniło, że wypróżnia się regularnie, bez leków, o tym jak się zdziwiła, gdy pierwszy raz zadziało się u niej to, co dla większości z nas jest normą, aż mi łezka wzruszenia uciekła.
I pojawiły się MIESZANE UCZUCIA.
Z jednej strony ogromna radość i duma, że udało mi się pomóc.
A z drugiej strony smutek i trochę złości.
Że ta pani męczyła się całe życie, a rozwiązanie było takie proste.
Że mogła trafić do kogoś, kto by jej pomógł wiele lat temu.
Że może nie trafiła do kogoś takiego, bo nie było lekarza, który zasugerowałby skorzystanie z akupunktury zamiast pisać kolejną receptę na lek na zaparcie.
Że jest mnóstwo osób jak ta pani, którym naprawdę można pomóc, tylko o tym nie wiedzą.
Co można zrobić żeby takich osób było mniej?
Można zachęcać wszystkich, którym akupunktura zmieniła życie, do mówienia o tym.
Sama jestem taką osobą.
Gdyby nie akupunktura, nie potrafię sobie wyobrazić, gdzie bym teraz była i jakbym funkcjonowała.
Wiadomo, że łatwiej jest mówić, że dzięki aku przestało boleć ramię lub kręgosłup, a bardziej osobiste choroby i dolegliwości tak nie do końca są czymś, czym chcielibyśmy się dzielić na forum.
Ale można mówić, że akupunktura jest terapią rekomendowaną przez WHO, jest refundowana w Polsce (niestety tylko w poradniach leczenia bólu) i jest Evidence Based Medicine (medycyną opartą na dowodach).
Przykładowo, w porównaniu z osteopatią, akupunktura ma znacznie silniejsze poparcie w badaniach naukowych i nieporównywalnie wyższy stopień weryfikacji empirycznej.
Absolutnie nie podważam osteopatii – sama korzystałam, jestem po kursie Michela Puylaerta, podczas zabiegów często używam technik osteopatycznych i mam w polecajkach dla swoich pacjentów kilku bardzo skutecznych osteopatów. Piszę o tym tylko dlatego, że istnieje przekonanie, że akupunktura jest bardziej „niekonwencjonalna” niż osteopatia. Jest wręcz przeciwnie.
Akupunktura jest w większości przypadków wykonywana przez terapeutów mających wykształcenie medyczne, stale podnoszących swoje kwalifikacje. Można to sprawdzić i zadbać, żeby miejsce, które odwiedzamy było godne zaufania.
Gdy będziemy mówić o akupunkturze w ten sposób, zmniejszy się ilość osób przyrównujących ją do wątpliwych etycznie terapii, a zwiększy się ilość lekarzy polecających ją w dolegliwościach przewlekłych, o nieznanej etiologii lub po prostu proponujących akupunkturę w sytuacjach, gdy medycyna konwencjonalna nie ma narzędzi.
Bo gdy pacjent słyszy „taki już pani/pana urok” lub „w pewnym wieku to normalne” to później trudno mu uwierzyć, że to nie jest normalne, a urok to można, według ludowych wierzeń, rzucić albo roztaczać dzięki swojej charyzmie i wdziękowi.
Urokiem absolutnie nie są dolegliwości bólowe ani takie, które utrudniają życie.
Warto działać. Mówić. Dzielić się doświadczeniami.
Wiele można zmienić, trzeba tylko się od kogoś dowiedzieć, że się da.
💛 Marta