29/08/2017
Konferencja już za tydzień - a tymczasem krótki wywiad do "Gallopu" odnośnie idei konferencji. Zapraszam do lektury :)
KONFERENCJA JUŻ W PRZYSZŁY WEEKEND - jeśli w dalszym ciągu zastanawiasz się czy wziąć udział zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z organizatorką konferencji Pauliną Puchałą, który ukazał się w sierpniowym "Gallopie". Wywiad przeprowadziła Anna Mędrzecka.
Jak narodził się u Pani pomysł na konferencję?
Od kilku lat uczę w mojej szkole szeroko pojętej fizjoterapii koni. Tam widzę jak kompleksowa wiedza ze wszystkich praktycznie dziedzin „dookoła konia” ma ogromny wpływ na całokształt jego zdrowia. Fizjoterapia to bowiem coś więcej niż tylko techniki manualne i sprzęty do fizykoterapii. Z końmi pracuję zawodowo od 2009 roku, przez tych kilka lat miałam okazję nie tylko badać setki koni, ale także rozmawiać z ich właścicielami. Moje wnioski są jednoznaczne: im większą wiedzę mają właściciele bądź jeźdźcy z tematów „jeździeckich” i im bardziej są oni świadomi jak funkcjonuje ciało konia i czego potrzebuje, tym konie są zdrowsze, a tym samym bardziej szczęśliwe . Kiedy zaczęłam realizację mojego marzenia pt.: „Szkoła Fizjoterapii Koni” wiedziałam, że nie może w niej zabraknąć specjalistów z dziedzin, które nie dotyczą może bezpośrednio fizjoterapii, lecz mają bezpośrednie przełożenie na przebieg rehabilitacji u koni. W większości w mojej szkole wykładają moi dobrzy przyjaciele, których poznałam właśnie dzięki koniom. W trakcie kolejnej edycji kursu „Fizjoterapii koni” zrozumiałam, że absolwentów szkoły jest w dalszym ciągu zbyt mało, aby uświadamiać właścicielom, jak ważny wpływ na zdrowie konia mają wszystkie aspekty jego użytkowania i utrzymania. Tak właśnie narodził się pomysł na konferencję. Chcę podzielić się tą cenną wiedzą z jak największą ilością osób, dzięki czemu mam realną szansę pomóc nie setkom, ale tysiącom koni w całej Polsce. Konferencja ma być z założenia imprezą cykliczną i będzie organizowana co roku w terminie wrześniowym.
Do kogo skierowana jest konferencja?
Do każdego kto użytkuje bądź tylko kocha te piękne zwierzęta. Wiedza, która zostanie przekazana na konferencji to wiedza podstawowa. Każdy z prelegentów będzie poruszał konkretne zagadnienia w sposób prosty i zrozumiały. Chcę, aby każdy uczestnik konferencji, bez względu czy jest lekarzem weterynarii czy jeźdźcem czy tylko miłośnikiem koni, wyniósł z niej jak najwięcej cennej wiedzy, którą będzie mógł wykorzystać na co dzień w pracy z koniem.
Czy ta wiedza nie jest zarezerwowana tylko dla specjalistów z konkretnych dziedzin?
Prelegenci nie mają za zadanie wykształcić specjalistów ze swoich dziedzin, ale zarysować temat w taki sposób, by każdy kto jeździ konno rozumiał zależności między pracą danego specjalisty, a zdrowiem konia. Chcę pokazać, że koń jest całością i należy podchodzić do niego w sposób holistyczny. Nie można koncentrować się tylko na kopytach, dobrze dopasowanym sprzęcie czy prawidłowym treningu. Sukces w przypadku duetu koń jeździec ma wielu ojców i są nimi bez wątpienia właśnie tacy specjaliści jak tegoroczni prelegenci naszej konferencji.
Czy mogłaby Pani przybliżyć nam idee wystąpienia każdego z prelegentów? Dlaczego akurat przedstawiciele tych konkretnych dziedzin wystąpią na konferencji?
Ponieważ jest to pierwsza konferencja poruszająca szeroko pojęty temat fizjoterapii musiałam zacząć od tematów najbardziej kluczowych i takich, które nie do końca są oczywiste. O tym, że konie to sportowcy i powinny mieć zapewnioną fizjoterapię wie już większość jeźdźców, jednak nie każdy zdaje sobie sprawę jak olbrzymi wpływ na przebieg rehabilitacji mają poszczególni specjaliści a w szczególności sam właściciel.
Żywienie konia to temat, od którego należy bezwzględnie zacząć. Konie żyjące w naturze żywiły się tym, co same znalazły. Od kiedy jednak człowiek je użytkuje i oczekuje od nich spektakularnych wyników sportowych, należy traktować temat żywienia koni jako najbardziej istotny aspekt, mający wpływ na wszystko. Dostarczane w pożywieniu składniki odżywcze budują ciało konia. Konie użytkowane przez człowieka potrzebują pożywienia nie tylko do budowania komórek swojego ciała, ale także do wysiłku fizycznego, który im organizujemy. Konie w naturze nie skakały, nie trenowały regularnie, nie nosiły jeźdźców na grzbiecie, zatem każda aktywność fizyczna nie będąca w końskiej naturze musi mieć swoje pokrycie w otrzymywanej paszy, zarówno pod kątem ilości jak i jakości. Jeśli nasz koń trenuje regularnie należy zwiększyć mu ilość kalorii w paszy oraz zapewnić makro i mikroelementy, które często koń traci chociażby z potem. Do wysiłku fizycznego dochodzi często permanentny stres związany chociażby z wyjazdami na zawody. Zbilansowanie końskiej diety nie jest proste a niedobory np. cynku czy selenu mogą zaburzać prawidłową gospodarkę metaboliczną mięśni i powodować nadmierne napięcie mięśni. W takim przypadku żaden masaż, powtarzany nawet kilkukrotnie w ciągu tygodnia nie spełni swojego zadania, bowiem źródło napięć nie leży w samym mięśniu.
Psychologia treningu konia – końskie ciało nie różni się bardzo od ludzkiego. To, jak ogromny wpływ na nasze ciało ma przewlekły stres, już wiemy. To, jak ogromny wpływ na ciało konia ma jego stres, jest jeszcze dla wielu wielką zagadką. Prawda jest taka, że im bardziej „zrelaksowany” i stabilny emocjonalnie koń, tym jego ciało mniej choruje. W swojej pracy mam okazję masować konie jeżdżące w różnych dyscyplinach jeździeckich, a także konie, które jedynie tuptają na spacery do lasu. Zauważyłam jedną ważną zależność: o tym w jakim stanie jest końskie ciało wcale nie decyduje intensywność i trudność w treningu tylko sposób jego prowadzenia. Mam sposobność pracować z mistrzowskimi końmi zarówno skoków, ujeżdżenia czy nawet westernu i ciała tych koni są często w dużo lepszej formie niż te konie, które mają teoretycznie lżejszą pracę, ale ich właściciele i użytkownicy mają znikomą wiedzę odnośnie samych koni. Nie chodzi wcale o to, aby każdego konia posadzić na kozetce u psychologa, choć zapewne nie jeden miałby wiele do powiedzenia. Jeśli zrozumiemy kim są konie, jaka jest ich natura, łatwiej będzie się nam porozumieć a tym samym ograniczymy stres powstały z tych właśnie nieporozumień. Konie pozostające w ciągłym permanentnym stresie nie tylko gorzej się uczą ale częściej chorują. Lęk i stres mają bezpośrednie przełożenie na końskie ciało a napięte mięśnie są o wiele bardziej narażone na kontuzje.
Końskie kopyta – to temat przewodni naszej konferencji. Nasi prelegenci przedstawią swoje totalnie różne zdanie dotyczące końskich kopyt. Kuć czy nie kuć – to pytanie pada najczęściej i jest zmorą wielu użytkowników koni. Prawda jest taka, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To, czy konia powinno się okuć, musi być decyzją podjętą indywidualnie do każdego przypadku z osobna. W grę wchodzi wiele czynników, które często są decydujące. Konie w naturze rzecz jasna chodziły boso, ale przemierzały ok. 30 km w większości stępem. Podłoże po jakim chodziły nie było asfaltem ani grząskim piaskiem. Biomechanika kopyta nie zmieniła się przez setki lat, jednak nasze wymagania względem koni już tak. Musimy zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie zapewnić koniom warunków zbliżonych do naturalnych, bo gdybyśmy faktycznie chcieli musielibyśmy wypuścić je wolno i nic od nich nie chcieć. Zatem decyzję o ubraniu w podkowy, chyba jedną z ważniejszych w życiu każdego konia, odnośnie powinniśmy podjąć w pełni świadomi plusów i minusów takiego zabiegu. Każdy z prelegentów przedstawi swoje argumenty za i przeciw i to w gestii słuchaczy będzie podjęcie ostatecznej decyzji odnośnie ich własnego konia. Od kopyt zaczyna się wszystko. Dobrze utrzymane gwarantują długie użytkowanie konia w zdrowiu. Zaniedbane są przyczyną wielu kontuzji oraz schorzeń zarówno układu kostnego jak i mięśniowego. Należy zatem zwrócić na nie szczególną uwagę.
Weterynarz jako nieodłączny członek jeździeckiej załogi – lekarz weterynarii jest bez wątpienia osobą decydującą o wszystkim. To on zezwala bądź zabrania na użytkowanie konia, gdyż wie najlepiej czy jego stan zdrowotny pozwala mu na uprawianie sportu czy też należą się mu kilkumiesięczne wakacje. Tegorocznym tematem będą ścięgna, które są chyba największą zmorą wszystkich koni sportowych. To, w jaki sposób się kontuzjują oraz jak je leczyć i rehabilitować, powinno być tak zrozumiałe dla wszystkich użytkowników koni jak dwa razy dwa.
Właściciel konia jest jego najważniejszym fizjoterapeutą – właściciel konia bądź jego opiekun czy też jeździec to osoby przebywające z koniem najwięcej czasu. Fizjoterapeuta spędza z koniem raptem kilka godzin w tygodniu i nawet najbardziej rzetelnie wykonana przez niego praca nie gwarantuje sukcesu, jeśli osoba decydująca o koniu na co dzień nie będzie przestrzegała jego zaleceń. Nie wystarczy od czasu do czasu konia wymasować czy założyć mu magnetyczną derkę po treningu. Rehabilitacja konia zaczyna się w momencie kiedy koń się rano budzi a kończy kiedy gaśnie światło na stajni. Właściciele często oczekują od nas fizjoterapeutów cudów i najlepiej żeby się zadziały w ciągu tygodnia. Jeśli koń był trenowany w permanentnym bólu przez kilka lat, nie da się „tych zniszczeń” naprawić w kilka dni. Bywa, że zmiany są nieodwracalne i koń już nigdy nie wróci do pełnej sprawności. Postawa właściciela jest zatem kluczowa w procesie zdrowienia. Cierpliwość jest rzecz jasna cechą najbardziej pożądaną w tej sytuacji.
Praca z ziemi – mało który jeździec zdaje sobie sprawę z tego, że praca z koniem z ziemi powinna być bazą do pracy z siodła. Jak bowiem chcemy porozumieć się z koniem siedząc mu na grzbiecie kiedy nie potrafimy się z nim porozumieć stojąc obok? Stosowanie przemocy staje się często w takich przypadkach jedynym rozwiązaniem, ale nie jest żadnym rozwiązaniem gdyż w konsekwencji prowadzi do totalnego nieposłuszeństwa ze strony konia. Konie, które przebyły poważne urazy aparatu ruchu mają często zakaz pracy pod siodłem i okazuje się, że spacer z koniem w ręku jest jedyną dopuszczalną i zalecaną formą ruchu. Kiedy koń nam ufa i nas słucha możemy bez problemu przeprowadzić rehabilitację ruchem z ziemi, gorzej kiedy nie ma do nas za grosz respektu i kilkuminutowy spacer w ręku staje się wyprawą na Kilimandżaro i walką ze smokiem.
Lonżowanie jako element rehabilitacji – praca w siodle jest ostatecznym elementem przygody pt. rehabilitacja danego urazu. Zanim to nastąpi należy przygotować konia do powrotu do pracy. Lonżowanie staje się wtedy niezbędnym elementem. Pomaga stopniowo wdrażać konia w coraz mocniejszy ruch jak np. chociażby galop, który trudno jest wykonać z koniem biegnąć obok niego. Lonżowanie konia to jednak bardzo wymagające zajęcie i nie polega na przypięciu koniowi do kantara długiej liny i ganianie go bez sensu po placu. Lonżowanie wymaga od nas znajomości wielu reguł i zasad, których nie ominiemy poprzez stosowanie patentów.
Prawidłowe dopasowanie siodła – to zmora każdego jeźdźca choć w sumie chyba bardziej konia, bo to one odczuwają negatywne tego skutki. Każdy, kto użytkuje konia pod siodłem musi wiedzieć czy koń pracuje w dopasowanym sprzęcie. Bez kopyt nie ma konia, a ja do tego dodam, że bez zdrowych pleców też nie! Za ciasne bądź za szerokie czy uwierające siodło jest jak źle dopasowana para butów. Po przejściu kilku metrów odczuwamy dyskomfort, po kilkuset metrach ból a po przejściu kilku kilometrów mamy poważną kontuzję potrzebującą rehabilitacji. Z końmi jest dokładnie tak samo. Już jeden trening w źle dopasowanym siodle może spowodować trwały uszczerbek na zdrowiu jego mięśni. Wiele koni niestety jest w dalszym ciągu użytkowana w bólu. Sprawdzenie sprzętu przed jazdą to obowiązek każdego koniarza, a nie jest to aż tak trudna sztuka, żeby sobie z tym tematem nie poradzić.
Nie sądziłam, że temat fizjoterapii koni jest tak obszerny i ważnych jest tak wiele aspektów, aby rehabilitacja konia odniosła skutek. Jak uczestnicy seminarium będą mogli wykorzystać tą wiedzę w praktyce?
Moim marzeniem jest, aby każdy kto użytkuje konie był w pełni świadomy tego, co robi. Najłatwiej jest powiedzieć: nie wiedziałem, że robię źle. Ważna jest także wiedza, jak powinna wyglądać praca poszczególnych specjalistów. W świecie idealnym każdy wykonuje rzetelnie swoją pracę i nie musimy sprawdzać fachowców ani po nich poprawiać. Nie zawsze jednak tak kolorowo to wygląda. Dzięki temu, że jesteśmy świadomi jak prawidłowo lonżuje się konia, jak wyglądają dobrze wystrugane kopyta oraz jak leży prawidłowo dopasowane siodło, możemy kontrolować więcej sytuacji od nas niezależnych. Im więcej osób w świecie jeździeckim będzie dysponować rzetelną wiedzą, tym szczęśliwsze będą konie. Zrozumienie wszystkich czynników warunkujących dobre zdrowie pozwoli na polepszenie dobrostanu koni.
Powiedziała Pani na początku, że będzie to impreza cykliczna, czego zatem możemy spodziewać się za rok?
Temat fizjoterapii i rehabilitacji jest tak obszerny, że tegoroczna konferencja ani nawet kilka kolejnych nie jest w stanie wyczerpać ostatecznie tematu. Dużo też w samej fizjoterapii się zmienia, są nowe badania, wiemy o koniach coraz więcej. Co roku będziemy skupiać się na innych aspektach. Zaczęliśmy od tych najbardziej kluczowych i kontrowersyjnych czyli kopyt i odwiecznego dylematu kucia. W przyszłym roku skupimy się na innych ważnym tematach, które mają bezpośredni wpływ na dobrostan koni. Prelegenci każdej konferencji będą prezentować inną wiedzę, każda będzie wyjątkowa i niepowtarzalna. Dzięki temu, że wszyscy nasi prelegenci, poza gościem specjalnym, są z Polski to słuchacze mają możliwość kontaktu z nimi poza samą konferencją. Jeśli jakiś konkretny temat ich mocno zaciekawi, będą mieli szansę dokształcenia się u danego prelegenta bądź skorzystania z jego usług. Tegoroczni prelegenci to wielkie nazwiska. Autorzy książek oraz specjaliści znani zarówno w Polsce jak i za granicą, wręcz legendy polskiego jeździeckiego. Chcę stworzyć w Polsce bazę ludzi zaufanych, którzy są najlepszymi specjalistami w swoich dziedzinach i swoją pracą będą mieli bezpośredni wpływ na poprawę dobrostanu koni.
Czy poza konferencją planuje Pani organizację innych imprez o podobnym charakterze?
Tak. Konferencja to dopiero początek kształcenia jeźdźców na dużą skalę. Widzę jak wiele trzeba jeszcze zrobić aby zmienić jeździecki świat na lepsze, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. Ludzie chcą się szkolić, zdobywać wiedzę i podnosić swoje kwalifikacje. Moja organizacja pro bono: „Fundacja Fizjoterapeutów Koni” będzie mocno aktywna w temacie edukacji jeźdźców zarówno tych posiadających już swoje konie jak i tych najmłodszych, którzy dopiero za kilka lat dosiądą grzbietu prawdziwego rumaka. Edukacja społeczeństwa to inwestycja, która zawsze procentuje. Sztuką jest nie samo wyleczenie czy rehabilitacji koni ale świadomy sposób użytkowania, który ograniczy ryzyko kontuzji do minimum. Bowiem świadomy jeździec to szczęśliwy, zdrowy koń.
Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za dużą frekwencję na konferencji, zapowiada się arcyciekawie!