Anna Skubik-Sigala/ Sztuka Wzrostu

Anna Skubik-Sigala/ Sztuka Wzrostu Jestem dyplomowaną konsultantką Psychobiologii Vedica oraz Ustawień Systemowych w Duchu Kobiet.

To wszystko z powołania :-) Z pierwszego zawodu jestem aktorką i lalkarką. Dzięki tym wszystkim doświadczeniom łączę wiele technik pracy z ciałem i oddechem

Być „pełną życia”…to wcale nie znaczy brać garściami.Nie chodzi o to, żeby ciągle chcieć więcej, doświadczać więcej, mie...
14/04/2026

Być „pełną życia”…
to wcale nie znaczy brać garściami.

Nie chodzi o to, żeby ciągle chcieć więcej, doświadczać więcej, mieć więcej.
Często jest to ruch z braku.
Z miejsca, w którym wciąż jest „za mało”.

Pełnia życia jest cicha.
Osadzona. Prawdziwa.

To moment, kiedy:
— czujesz siebie w tym, co jest
— nie uciekasz ani w nadmiar, ani w rezygnację
— pozwalasz życiu płynąć, zamiast je ściskać

W pracy systemowej widać to bardzo wyraźnie.

Czasem nie bierzemy, bo…
gdzieś wcześniej ktoś nie mógł.
Bo była strata, brak, niesprawiedliwość.
I w lojalności mówimy:
„Nie wezmę więcej niż Ty.”
„Nie będę miała łatwiej.”

Albo odwrotnie — bierzemy za dużo, za szybko…
jakby miało zaraz zniknąć.

Ani jedno, ani drugie nie jest pełnią.
To jest napięcie.

Pełnia zaczyna się tam, gdzie:
- wracasz na swoje miejsce
- uznajesz to, co było — bez poprawiania
- oddajesz to, co nie jest Twoje
- i bierzesz swoje życie takim, jakie jest

Bez poczucia winy.
Bez porównywania.
Bez czekania, aż „będzie lepiej”.

Bo pełnia życia to nie ilość.
To zgoda.

Na radość i na trud.
Na lekkość i na ciężar.
Na to, co przychodzi.

I może ważniejsze pytanie brzmi:
czy to, co żyję — naprawdę jest moje?

Jeśli czujesz, że coś Cię zatrzymuje przed pełnią
albo masz wrażenie, że nie do końca żyjesz swoim życiem —
zapraszam Cię do pracy ustawieniowej.

To przestrzeń, w której możesz zobaczyć głębiej,
rozplątać to, co nieświadomie niesiesz
i wrócić do siebie.

Napisz do mnie 💛

Anna 🌿

Poczucie winy bez powodu — część 5 (domknięcie)Po tym wszystkim, o czym pisałam wcześniej,po zrozumieniu mechanizmu,po z...
12/04/2026

Poczucie winy bez powodu — część 5 (domknięcie)

Po tym wszystkim, o czym pisałam wcześniej,
po zrozumieniu mechanizmu,
po zobaczeniu, skąd to się bierze —

zostaje jedno pytanie:

co zrobić w tym momencie,
kiedy znowu to wraca?

Kiedy pojawia się napięcie,
myśli zaczynają krążyć,
a w środku jest to znajome:
„może zrobiłam/em coś nie tak…”

To nie jest moment na analizę.

To jest moment na zatrzymanie.

Naprawdę proste.

Zatrzymaj się na chwilę.
Nie idź za kolejną myślą.

Weź wolniejszy oddech.

I sprawdź ciało:

czy ramiona są napięte?
czy brzuch jest ściśnięty?
czy szczęka jest zaciśnięta?

Nie zmieniaj tego na siłę.

Połóż dłonie na ramionach.
Albo na klatce piersiowej.

Poczuj swój ciężar.
Kontakt ze sobą.

I zostań chwilę.

Nie rozwiązuj.
Nie poprawiaj.

Tylko bądź.

A potem bardzo spokojnie
powiedz do siebie jedno zdanie:

„zrobiłam/em to najuczciwiej, jak potrafiłam”

I zobacz, co dzieje się w ciele.

Nie w głowie.

W ciele.

Czasem to będzie mała zmiana.
Czasem oddech trochę się pogłębi.
Czasem ramiona odpuszczą.

To wystarczy.

To jest moment,
w którym układ nerwowy zaczyna się uspokajać.

I uczy się czegoś nowego:

że nie trzeba już wszystkiego kontrolować,
żeby było bezpiecznie.

Że można na chwilę odpuścić.

I że to, co było kiedyś konieczne,
dziś już nie musi rządzić Twoim życiem.

Jeśli czytając to czujesz, że to jest o Tobie —
nie musisz z tym zostawać sama/y.

Z takimi momentami pracuję w gabinecie.
Spokojnie, krok po kroku.

Zapraszam,

Anna 🌿

09/04/2026

Zostało jeszcze kilka wolnych miejsc na to nietuzinkowe wydarzenie.
Napisz „Paros” a wyślę ci szczegóły 🍋💃

Poczucie winy bez powodu — część 5I teraz najważniejsze.Nie „jak to naprawić”.Tylko: gdzie i jak się zatrzymać.Bo ten me...
08/04/2026

Poczucie winy bez powodu — część 5

I teraz najważniejsze.

Nie „jak to naprawić”.
Tylko: gdzie i jak się zatrzymać.

Bo ten mechanizm nie działa na poziomie myśli.
Nie zatrzymasz go kolejną analizą.

Zatrzymanie zaczyna się w ciele.

W tym momencie, kiedy łapiesz się na tym, że znowu kręcisz tę samą historię:

„czy zrobiłam/em coś nie tak…”

pierwszy krok to nie jest odpowiedź.

Pierwszy krok to przerwanie.

Naprawdę fizyczne.

Zatrzymaj się.
Nie idź za kolejną myślą.

Zobacz, gdzie jesteś.
Rozejrzyj się.

I sprawdź ciało:

czy jest napięte?
gdzie najbardziej?
szczęka? brzuch? klatka?

Nie próbuj tego zmieniać.

Tylko zauważ.

Bo to, co czujesz, to nie „błąd do znalezienia”.
To napięcie, które szuka ujścia.

Drugi krok:

oddziel fakty od historii.

Zadaj sobie jedno konkretne pytanie:

co faktycznie się wydarzyło?

Bez interpretacji.
Bez „może”.
Bez „co ktoś mógł poczuć”.

Tylko fakty.

A potem drugie:

za co JA byłam/em odpowiedzialna/y?

I tu się zatrzymaj.

Bo bardzo często odpowiedź jest krótsza, niż myślisz.

Reszta nie należy do Ciebie.

Chcę Ci powiedzieć, co wydarzyło się ostatnio podczas sesji.

Kiedy zdjęłyśmy wszystkie warstwy:
analizy, „może”, napięcie—

i udało się na chwilę naprawdę zatrzymać,

pojawiło się jedno zdanie:

„zrobiłam to najuczciwiej, jak potrafiłam”

I to nie było zdanie „z głowy”.

To było coś, co przyszło z ciała.

W tym samym momencie ramiona puściły.
Oddech się pogłębił.
Pojawiło się rozluźnienie.

Fizyczne.

Proste trzymanie ramion,
kontakt ze sobą,
powrót „tu i teraz”—

dało poczucie bezpieczeństwa.

Jakby system na chwilę przestał walczyć.

I to jest ten moment, którego szukamy.

Nie idealnej pewności.

Tylko miejsca, w którym ciało może odpuścić.

I ostatnia rzecz:

kiedy pojawi się impuls, żeby znowu wrócić do analizowania—

spróbuj zamiast tego wrócić do tego zdania:

„zrobiłam/em tyle, ile mogłam/em”
„to było uczciwe”

I zobacz, co dzieje się w ciele.

To nie zawsze zadziała od razu.

Ale za każdym razem, kiedy się zatrzymasz zamiast wkręcić się dalej —
uczysz swój system czegoś nowego.

To jest powolne wychodzenie z czegoś,
co kiedyś było konieczne.

I jeśli jesteś w tym miejscu —

to znaczy, że już zaczęłaś/eś.

I to naprawdę dużo.

Jeśli czytając to czujesz, że to jest o Tobie —
nie musisz z tym zostawać sama/y.

To jest coś, z czym można pracować.
Spokojnie, krok po kroku, we własnym tempie.

Zapraszam,
Anna 🌿

www.sztukawzrostu.eu

07/04/2026

Zapraszam! :) Ten klimat Grecji jest niepowtarzalny! Prawdziwy relaks i czas dla siebie. „Śladami bogini” link w bio

07/04/2026

Wiosna już w pełni…

Wielkanoc…Między zajączkiem, kurczaczkiem i stołem, przy którym się spotykamy,a czymś znacznie cichszym — tym, co właśni...
04/04/2026

Wielkanoc…

Między zajączkiem, kurczaczkiem i stołem, przy którym się spotykamy,
a czymś znacznie cichszym — tym, co właśnie budzi się w nas.

Bo to nie tylko święta.
To moment przejścia.

Życie ruszyło.
Drzewa zakwitły, światło wraca, ziemia się ogrzewa.
Nie czekały, aż wszystko będzie poukładane.
Po prostu zaczęły.

I my też jesteśmy w takim miejscu.

Może jeszcze nie wszystko jasne.
Może trochę w rozkroku między „starym” a „nowym”.
Może coś się kończy, a coś dopiero nieśmiało puka.

I to jest w porządku.

Nie trzeba wiedzieć wszystkiego.
Nie trzeba być gotowym na 100%.

Wystarczy zrobić miejsce.

Na oddech.
Na więcej czułości dla siebie.
Na jedną małą decyzję, która jest bliżej Ciebie niż tego, „jak trzeba”.

Może to będzie:
— powiedzenie „nie”, kiedy zwykle mówisz „tak”
— zatrzymanie się, zamiast pędzenia
— wybranie siebie, choćby w drobnej rzeczy

To też jest początek.

Dlatego na ten czas nie życzę Ci „idealnych świąt”.

Życzę Ci kontaktu ze sobą.
Trochę więcej światła — nie tylko na zewnątrz, ale i w środku.
I odwagi, żeby pójść za tym, co właśnie w Tobie się budzi.

Nawet jeśli to dopiero mały krok.

Bo od tego wszystko się zaczyna.

Dobrego, prawdziwego czasu 🌿
Anna

Poczucie winy bez powodu — część 4To, o czym pisałam wcześniej —dziecko, które wzięło na siebie za dużo,nie znika.Ono do...
03/04/2026

Poczucie winy bez powodu — część 4

To, o czym pisałam wcześniej —
dziecko, które wzięło na siebie za dużo,
nie znika.

Ono dorasta.

I zaczyna żyć w dorosłym świecie.

Odpowiedzialność staje się jego / jej drugim imieniem.

Jak coś obieca — to tak jest.
Jak coś powie — to jak wyryte w marmurze.

Za wszelką cenę.

Dowieźć.
Dopiąć.
Nie zawalić.

I pod tym bardzo często pojawia się coś jeszcze:

„może to moja wina…”

W pracy, w relacjach, w codzienności.

Bierze na siebie dużo.

Czasem więcej niż inni.
Czasem więcej niż trzeba.

I często robi to naprawdę dobrze.

Ale granice zaczynają się rozmywać.

Bo trudno zatrzymać się i sprawdzić:

czy to naprawdę jest całe moje?
czy może ta sytuacja mnie przeciąża?
czy naprawdę wszystko zależy ode mnie?

Jeśli ktoś jest niezadowolony —
w środku pojawia się napięcie.

Jeśli coś nie jest idealne —
pojawia się impuls, żeby to poprawić.

Jeśli relacja się chwieje —
włącza się czujność.

I wtedy wraca to znajome:

„uważaj”
„sprawdź jeszcze raz”
„nie zawal”
„może to moja wina…”

I tu zaczyna się coś trudniejszego niż samo zauważenie.

Bo zobaczyć — to jedno.

Ale życie toczy się dalej.

I właśnie w tych momentach możesz się zatrzymać i zobaczyć:

to napięcie,
to „muszę to naprawić”,
to „może to moja wina” —

czy to naprawdę jest moje?

A może to nie jest Twoja cecha.

Tylko stary mechanizm,
który kiedyś pomagał przetrwać.

I wtedy zaczyna się prawdziwa praca.

Nie w teorii.

W konkretnych sytuacjach.

Uczenie się, że odpowiedzialność ma swoje granice.

Że można ją oddać tam, gdzie należy.

Że można delegować.
Puścić kawałek.
Nie trzymać wszystkiego.

I sprawdzać:

jak się czuję, kiedy coś nie jest idealne?
kiedy nie jest perfekcyjne?
kiedy coś zostaje niedomknięte?

Bo właśnie wtedy napięcie rośnie najmocniej.

I pojawia się impuls, żeby wrócić do starego.

Poprawić.
Dociągnąć.
Wziąć więcej.

I jednocześnie można zobaczyć drugą stronę.

Taką, którą widać też w świecie.

Kiedy coś się dzieje —
a ludzie stoją obok.

Nagrywają.
Patrzą.

Nie reagują.
Nie biorą odpowiedzialności.

I pojawia się pytanie:

gdzie jest zdrowa granica?

między braniem za dużo
a niebraniem wcale?

Bo to mogą być dwa końce tego samego mechanizmu.

Albo biorę wszystko na siebie.
Albo odcinam się całkowicie.

A gdzieś pomiędzy jest coś trudniejszego:

odpowiedzialność, która jest świadoma.

Nie z lęku.
Nie z automatu.

Tylko z wyboru.

I to jest proces.

Sprawdzania.
Czucia.
Uczenia się siebie na nowo.

Krok po kroku.

Ciąg dalszy nastąpi.

Poczucie winy bez powodu — część 3To doświadczenie często zaczyna się w dzieciństwie.W domu, w którym było:dużo napięcia...
29/03/2026

Poczucie winy bez powodu — część 3

To doświadczenie często zaczyna się w dzieciństwie.

W domu, w którym było:

dużo napięcia,
dużo niewiadomych,
mało wyjaśnień.

A kto w tego nie zna...

Albo w którym ktoś znikał emocjonalnie.
Albo był obecny, ale nieprzewidywalny.

I dziecko zostawało samo z napięciem.

Z ciszą, która nagle zapadała.
Z podniesionym głosem.
Z chłodem w spojrzeniu.
Z sytuacjami, których nikt nie tłumaczył.

Z emocjami dorosłych, które były za duże, żeby je unieść.

Nie miało narzędzi, żeby zrozumieć,
że to jest o zmęczeniu mamy,
o frustracji taty,
o ich trudnościach — a nie o nim.

Widziało tylko, że coś jest nie tak.

I że to dzieje się obok niego.

Więc szukało odpowiedzi najbliżej, jak potrafiło:

w sobie.

„to pewnie przeze mnie.”



Dlaczego właśnie tak?

Bo dziecko widzi świat przez siebie.

Nie ma jeszcze zdolności, żeby oddzielić:

„to jest o dorosłych”
od
„to jest o mnie”.

Jeśli mama jest smutna —
to może dlatego, że zrobiłam/em coś źle.

Jeśli tata jest zdenerwowany —
to może przeze mnie.

To nie jest logiczne.

To jest dziecięce.
I bardzo potrzebne, żeby przetrwać.

Jest jeszcze coś ważnego.

Dla dziecka ważniejsza niż prawda jest więź.
I jest gotowe wiele zrobić aby jej nie stracić.

Bardziej potrzebuje czuć, że ma wpływ,
niż zobaczyć, że dorośli sobie nie radzą.

Bo jeśli to dorośli są „niestabilni” —
świat przestaje być bezpieczny.

A to dla dziecka jest nie do uniesienia.

Więc wybiera wersję, która daje choć odrobinę ulgi:

„to moja wina, ale mogę coś z tym zrobić.”

Mogę się bardziej postarać.
Być grzeczniejsza/szy.
Cichsza/ szy.
Lepsza/ szy.

I często ten schemat zostaje z nami na długo...

W dorosłym życiu już wiesz więcej.
Rozumiesz więcej.

Ale ciało i emocje nadal reagują po staremu.

Dlatego bierzesz na siebie za dużo.

Nie dlatego, że naprawdę jesteś odpowiedzialna/ny.

Tylko dlatego, że kiedyś to dawało Ci poczucie wpływu i bezpieczeństwa.

I dziś ten mechanizm włącza się automatycznie:

kiedy ktoś obok jest w napięciu,
kiedy relacja się chwieje,
kiedy pojawia się cisza albo dystans,
kiedy domykasz duży projekt.

W środku pojawia się znajome:

„co zrobiłam/em nie tak?”

To nie jest prawda o Tobie.

To jest stara odpowiedź
na sytuacje, których kiedyś nie dało się zrozumieć inaczej.

I dziś możesz zacząć to zauważać.

Powoli.
Bez presji.
Bez dokładania sobie kolejnej winy.
W kolejnym kawałku napiszę o tym jak ten mechanizm przekształcać.

Ciąg dalszy nastąpi.

Adres

Wroclaw
54-054

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 19:00
Wtorek 10:00 - 19:00
Środa 10:00 - 19:00
Czwartek 10:00 - 19:00
Piątek 10:00 - 19:00
Sobota 10:00 - 19:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Anna Skubik-Sigala/ Sztuka Wzrostu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram