24/01/2026
"Nie brakuje nam relacji. Tych mamy aż nadto. Brakuje nam więzi" - to zdanie powiedziałam na szkoleniu w Akademii Psychologii Przywództwa.
Żyjemy w czasach, w których na poziomie relacji mamy więcej ludzi wokół siebie niż kiedykolwiek. Relacji mamy aż nadto - mamy zespoły, znajomych, współpracowników, partnerów w projektach, grupy na komunikatorach i dziesiątki rozmów w tygodniu. Kiedy tak to wyliczam, wygląda to jak solidna siec: gęsta, aktywna i pełna kontaktów. A jednak wiele osob, a szczególnie liderzy, specjaliści i te osoby, które o dzień prowadzą innych i bierze na siebie wiele zadań, doświadcza poczucia pustki.
Czy dlatego, ze cos z tymi „relacjami” jest nie tak? albo ze są „nieprawdziwe”? Wcale nie. Poczucie pustki nie bierze się z braku ludzi wokół nas, ale z braku więzi.
Relacja to struktura. Można ją utrzymywać latami: pracować razem, mieszkać razem, mijać się pod jednym dachem, wymieniać zadania i obowiązki. Relacja ma swoją logistykę, historię i wspólne sprawy. I nie zawsze wymaga, żebyśmy byli emocjonalnie dostępni. Wystarczy, ze dowozimy i funkcjonujemy.
Więź działa inaczej. Potrzebuje obecności i nie tej rozumianej jako „jestem obok”, ale takiej która mówi: „jestem tutaj z tobą i dla ciebie”. Potrzebuje prawa do potrzeb, gotowości do odsłonięcia choć odrobiny prawdy o sobie, zdolności do zatrzymania się na chwilę w świecie, który ciagle pędzi. I nie powstaje od ilości rozmów, ale od jakości doświadczenia miedzy osobami.
I tu zaczyna się problem. Wielu z nas perfekcyjnie radzi sobie w relacjach, a jednocześnie nie ma żadnej praktyki więzi. Trudno się dziwić: kultura i tempo życia uczą nas czegoś zupełnie odwrotnego, aż w końcu zapominamy jak to jest być blisko.
W pracy uczymy się kontroli, odpowiedzialności, szybkich decyzji i samowystarczalności, a w domu często nosimy w sobie zmęczenie, frustracje i brak jakiejkolwiek ochoty na proste czynnosci. Kontakt z własnymi potrzebami jest ograniczony, więc nie mamy też dostępu do sygnałów drugiej osoby. A kiedy nie mamy kontaktu z potrzebami i umiejętnością proszenia (i nie o prośbę o wykonanie zadania tu chodzi, ale o obecność dla nas) nie mamy też więzi.
Więzi nie da się stworzyć pomiędzy jednym callem a spotkaniem na lunchu, w biegu pomiędzy zadaniami, rolami i planem dnia. Więź potrzebuje otwartości i gotowości uczenia się bycia z kimś bez roli i w decyzji, że chcemy być z kimś w sposób odrobinę bardziej prawdziwy niż to, w czym funkcjonujemy przez cały dzień: a samodzielności, niezależności i doskonałym radzeniu sobie.
Nie brakuje nam relacji, brakuje nam więzi. A to jest podstawa niezależnie od tego, gdzie w życiu jesteśmy i czym się w życiu zajmujemy.
- - - - -
Z tymi właśnie obszarami: więzią, regulacją i obecnością, w kontekście leadershipu i odpowiedzialności zawodowej, pracuję dziś najczęściej.