25/04/2026
Co zatem robi nam sztuka czy dobrze prowadzone psychoterapia/psychoanaliza? Jak to się wszystko splata? Zawsze dobrze uczyło mi się na przykładach, dlatego podam jeden poniżej. Opowiadając historię o szkorbucie. Ta okropna choroba, która znana jest przede wszystkim z morskich opowieści o żeglarzach. Stopniowo w długich rejsach zaczynali krwawić z różnych miejsc na ciele – zdawało się, że ich ciała po prostu tworzą nowe rany. Musiało to być przerażające, podejrzewam, że wśród załóg nie było końca próbom wyjaśnienia, co to i skąd, sposobów leczenia wymyślanych naprędce, odczynianiu uroków itd. Wiemy dzisiaj, że to niedobór witaminy C i że sprawę da się załatwić zabierając w długą podróż odpowiedni zapas np. kiszonej kapusty. Ale ja chcę się znowu skupić tu na małym szczególe: skąd brały się te rany? Jak się okazuje, nie są one nowe – otóż niedobór witaminy C powoduje, że zmniejsza się produkcja kolagenu, ten zaś w bliznach zużywa się znacznie szybciej, niż w „nietkniętej” skórze (Cohen, Keiser, 1976). Innymi słowy – przy brakach w żywieniu otwierają się na ciele stare blizny. Najwyraźniej nasze rany, gdy się zabliźniają, muszą być aktywnie podtrzymywane, aby nie zaczęły krwawić. Kiedy zabraknie „spoiwa”, tego, co utrzymuje nasze blizny zamkniętymi (dosłownie i biologicznie: kolagenu związanego z witaminą C), rany otwierają się. Znaczy to też, że w jakiś sposób ciało faktycznie „pamięta” o wszystkich ranach.
Zostawiłem trochę miejsca, żeby to zdanie mogło wybrzmieć. To jest fakt, coś się zadziewa, tak są poukładane komórki w ciele. Od razu przychodzą myśli: A – osoby z ranami psychicznymi może mają tak samo, muszą zużywać więcej zasobów na utrzymywanie tych ran, B – może jest jakiś próg, gdzie jest to za dużo i cała energia musi skupiać się na ranach, nie ma jej wystarczająco, żeby po prostu żyć czy myśleć, C – wszystko zostawia po sobie ślad, a blizny są żywe, o czym niby (na poziomie psychiki) wiemy, ale oto jest potwierdzenie! Ale jest różnica między tym faktem (dziełem), a myślami - to są moje myśli, jakieś osobiste znaczenia, które mówią może coś o świecie, ale przede wszystkim mówią o mnie i moim świecie. Mogę na szczęście się zamknąć, zacisnąć powieki i wrócić do obrazu tych tkanek – otwierających się ran przy braku wewnątrz czegoś potrzebnego. Pomyślę, a pojawi się inna interpretacja, coś nowego. Porozmawiam z kimś, jemu pojawi się jeszcze coś, co nigdy by nie przyszło na myśl mi. Ten nieskończony wulkan rodzący nowe pomysły, skrawek jakiejś prawdy, której nie można uchwycić, a która porusza wnętrze i zewnętrze i pobudza do produkowania myśli, znaczeń - to skrawek jakiejś prawdy, nowości, rozszerzenie.
MICHAŁ KNAPIŃSKI, O NOWOŚCI: PSYCHOANALIZA, SZTUKA I SZKORBUT, cały artykuł na blogu Psychoanaliza i sztuka, link w komentarzu.