23/02/2026
Hej,
Podzielę się z Wami czymś trudnym, żebyście nie myśleli, że u mnie zawsze jest kolorowo.
Mam za sobą jedno z najgorszych doświadczeń w życiu. W dodatku spotkało mnie w pracy, którą uwielbiam.
Jestem przekonana, że gdyby nie:
- wsparcie społeczne,
- codzienna aktywność fizyczna,
- turbo-koncentracja na zawodowych obowiązkach oraz
- powtarzanie sobie, że trudne wydarzenia wzmacniają odporność psychiczną,
byłabym dziś w głębokim kryzysie.
Podejrzewam, że osoba, która mnie w to wplątała, ma poważne zaburzenia psychiczne - nikt o zdrowych zmysłach nie wpadłby na to, co ona.
Mimo, że łatwo było udowodnić moją niewinność, ostatnie 4 tygodnie kosztowały mnie mnóstwo stresu i energii, a samo doświadczenie odczuwałam, niemal fizycznie, jak cios nożem w plecy.
W piątek dowiedziałam się, że sprawa została zakończona. Jechałam do domu i łzy napływały mi do oczu - nie z powodu ulgi czy żalu, ale z powodu wsparcia, które dostałam od innych (w tym osób, po których się tego kompletnie nie spodziewałam).
Minęły 3 dni i gdy o tym wszystkim myślę, dochodzę do wniosku, że najważniejsze w życiu to być dobrym człowiekiem. Dobro się samo obroni. A zło?
Zło zawsze wraca do tego, który je tworzy.
Życzę Wam dużo dobra 🤍
Ściskam,
Dominika