Świadome jedzenie - psychodietetyka

Świadome jedzenie - psychodietetyka Przestań się głodzić i zacznij karmić.

Wsparcie psychodietetyczne, które łączy wiedzę o odżywianiu z psychologią. Świadome jedzenie to droga do zdrowia, równowagi i wolności od diet.

Co wywalić z lodówki (i z życia) bez żalu – cz. 1Słodzone napoje, tzw. sodasSłodzone napoje - soda, ice tea, kolorowe le...
02/05/2026

Co wywalić z lodówki (i z życia) bez żalu – cz. 1
Słodzone napoje, tzw. sodas

Słodzone napoje - soda, ice tea, kolorowe lemoniady - to jedne z najbardziej bezwartościowych produktów w diecie. Dużo cukru. Zero sytości. Zero realnej wartości odżywczej.

Organizm dostaje cukier w płynnej formie, bez błonnika, bez sygnału sytości. Efekt: szybki skok glukozy i równie szybki spadek.

Nie wszystko trzeba ograniczać. Niektóre rzeczy po prostu nie są warte miejsca ani w lodówce, ani w codziennych wyborach.

Dlaczego diety nie działają?Po pierwsze dlatego, że dieta w potocznym znaczeniu jest projektem krótkoterminowym, a jedze...
02/02/2026

Dlaczego diety nie działają?
Po pierwsze dlatego, że dieta w potocznym znaczeniu jest projektem krótkoterminowym, a jedzenie jest procesem na całe życie.

Po drugie dlatego, że nie istnieje jedna dieta dobra dla wszystkich. Jak w ogóle można coś takiego zakładać?! Nie masz wątpliwości, że musisz dobrać właściwy krem do pielęgnacji swojej skóry, czy szampon dla Twoich włosów, a w przypadku diet nagle Ci się wydaje, że jakaś modna w danym momencie dieta jest uniwersalna i nadaje się dla każdego?

Dieta zakłada, że przez jakiś czas będziesz jeść inaczej niż normalnie, a potem… wrócisz do normalności. Samo to założenie gwarantuje efekt jojo.

Diety opierają się na kontroli. Kontrola działa krótko. Potem pojawia się zmęczenie decyzyjne, frustracja i mechanizm „wszystko albo nic”. To nie jest słabość charakteru - to przewidywalna reakcja układu nerwowego na restrykcję.

Kolejny problem: diety ignorują kontekst. Stres, sen, cykl hormonalny, choroby, tempo życia - to wszystko wpływa na apetyt i potrzeby energetyczne. Sztywny plan nie ma na to miejsca.

I wreszcie: diety uczą oderwania od ciała. Jesz bo pora, bo makro, bo plan, a nie dlatego, że czujesz głód lub sytość. Z czasem przestajesz słyszeć sygnały z ciała a bez tego żadna zmiana nie jest trwała.

Dlatego diety się wysypują.

Co działa zamiast diety? Zmiana żywienia, dopasowana do Ciebie, do Twoich potrzeb, stanu zdrowia, rytmu dnia, upodobań. Małymi krokami. Bez startów od poniedziałku. Bez list zakazanych produktów.

Regularność zamiast restrykcji.
Dostosowanie zamiast kontroli.
Uczenie się sygnałów ciała zamiast ich ignorowania.

To nie daje iluzji kontroli, jak rozpisana dieta. Daje coś trudniejszego, ale trwalszego: realną zmianę.

Przestańmy demonizować węglowodany! Jednym z największych żywieniowych nieporozumień ostatnich lat jest wrzucanie wszyst...
01/30/2026

Przestańmy demonizować węglowodany! Jednym z największych żywieniowych nieporozumień ostatnich lat jest wrzucanie wszystkich węglowodanów do jednego worka i uznawanie ich za głównego winnego tycia, zmęczenia i rozjechanego zdrowia.

Ciasteczka i chipsy to nie to samo co chleb pełnoziarnisty, kasza, warzywa czy owoce. Choć jedno i drugie to węglowodany, ich wpływ na Twój metabolizm jest skrajnie różny. Problemem nie jest makroskładnik, ale jego forma i kontekst.

Węglowodany to podstawowe źródło energii. Twój mózg kocha glukozę. Owszem, organizm potrafi się adaptować (np. do ketozy), ale adaptacja to nie zawsze stan optymalny. Zbyt mało „węgli” to często spadek koncentracji, rozdrażnienie i problemy ze snem, a efekt jojo często wynika z napadów wilczego głodu po zbyt restrykcyjnym cięciu węglowodanów.

Co tracisz, eliminując węglowodany? Razem z nimi odrzucasz potężny pakiet wsparcia: błonnik (kluczowy dla jelit), witaminy z grupy B i magnez, polifenole i związki przeciwzapalne. Suplementy rzadko są w stanie w pełni zastąpić to, co daje nam natura w całym produkcie.

Zalecenia żywieniowe nie wzięły się znikąd. Mówią o tym, że około 45–65% energii w diecie powinno pochodzić z węglowodanów. To nie jest nakaz ani sztywna reguła, tylko zakres, w którym większość ludzi funkcjonuje po prostu dobrze.

Dieta niskowęglowodanowa to nie dieta zero chleba, ziemniaka i jabłka. To dieta, w której węglowodany przestają być głównie słodyczami, białą bułką, chipsami i słodzonymi napojami.

Wniosek? Węglowodany to narzędzie. To, czy Ci służą, zależy od ich jakości, ilości i tego, co masz na talerzu obok nich. Odrzućmy czarno-białe myślenie i postawmy na elastyczność.

Wiem, co jeść, ale w praktyce mi nie wychodzi...„Ja to wszystko wiem, ale…” - to jedno z najczęstszych zdań, jakie słysz...
01/26/2026

Wiem, co jeść, ale w praktyce mi nie wychodzi...
„Ja to wszystko wiem, ale…” - to jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę w rozmowach o jedzeniu.
I zwykle nie ma ono nic wspólnego z brakiem silnej woli, lenistwem czy sabotażem. Większość osób naprawdę ma podstawową wiedzę żywieniową. Wiedzą, że warzywa są ważne, że regularne posiłki pomagają, że jedzenie „byle czego” kończy się gorszym samopoczuciem. A mimo to w praktyce jedzą inaczej, niż planowały.

Dlaczego?
Bo jedzenie nie jest decyzją intelektualną. Jest zachowaniem fizjologicznym, emocjonalnym i kontekstowym. Opiera się na nawykach.
Weźmy dwa bardzo typowe przykłady.

Pierwszy: owoce.
Słyszę: „Powinnam jeść ich mniej, bo to cukier”.
Odpowiadam: nie eliminuj owoców. Dołóż do nich jogurt, kawałek sera albo kilka orzechów - dzięki temu stabilizujesz poziom cukru we krwi.
Odpowiedź brzmi: „No tak, wiem”.
Po czym za kilka tygodni wracamy do tej samej rozmowy.
Drugi przykład: warzywa.
„Wiem, że są ważne, ale nie do wszystkiego pasują. Poza tym nie mam czasu, żeby codziennie je przygotowywać”.
I tu dochodzimy do sedna.
Problem nie leży w braku wiedzy. Leży w tym, że ta wiedza nie została przełożona na prosty, powtarzalny schemat. Dopóki coś wymaga każdorazowego przypominania sobie, pilnowania się albo zastanawiania, czy „tu pasuje”, dopóty nie będzie działać automatycznie.

Wiedza żywieniowa zaczyna działać dopiero wtedy, kiedy:
– nie wymaga dodatkowych decyzji
– nie zależy od idealnych warunków
– i da się ją wykonać nawet w gorszy dzień

Dlatego „jedz więcej warzyw” albo „łącz owoce z białkiem” to jeszcze nie są strategie. To są informacje. Strategią staje się dopiero coś, co ma stałą, konkretną formę.

W praktyce wygląda to tak:
kiedy myjesz albo obierasz owoce (bo zakładam, że to robisz🙂), od razu sięgnij po jogurt, orzechy czy ser i zrób porcję - nawet jeśli nie zjesz jej od razu. Włóż do pojemnika, do lodówki, sięgnij wtedy, kiedy pojawi się głód. Zrób tak kilka razy. Zobaczysz, że z każdym kolejnym razem będzie łatwiej, aż w końcu zaczniesz to robić automatycznie.
Z warzywami nie musi być lepiej ani bardziej ambitnie. Nie musisz codziennie robić wyszukanej sałatki. Dołóż obok kanapki pomidora, ogórka, paprykę - nie plasterek „do dekoracji”, tylko porcję. Do obiadu dorzuć kiszonkę. Podsmaż na patelni grzyby albo szpinak z czosnkiem - to naprawdę kwestia kilku minut.

Jeśli wiesz, co robić, ale tego nie robisz, to nie jest dowód Twojej porażki. To sygnał, że rozwiązanie jest za mało osadzone w Twoim realnym życiu, a za bardzo „w głowie”. Możesz zacząć to zmieniać od najbliższego posiłku 🙂

W jaką stronę pójdzie dietetyka w 2026?W Polsce króluje keto. W USA keto nie zniknęło, ale zeszło z piedestału. Trend zr...
01/22/2026

W jaką stronę pójdzie dietetyka w 2026?
W Polsce króluje keto. W USA keto nie zniknęło, ale zeszło z piedestału. Trend zrobił się mniej „dieta-ideologia”, bardziej „metabolizm i praktyczne rozwiązania”. I co ciekawe - rynek zaczyna się rozjeżdżać na dwa światy.
Z jednej strony mamy coraz większą grupę osób na lekach GLP-1 (Ozempic/Wegovy i reszta). Zostawmy kontrowersje, bo to temat na osobny post. Z drugiej strony rośnie bardzo wyraźny nurt anty diet culture: psychodietetyka, praca z relacją z jedzeniem i potrzeba połączenia ciała z psychiką.
I te dwa światy… wcale się nie wykluczają. One się będą mieszać.

Co będzie w 2026 naprawdę głośne?

1) Błonnik jako nowy „król” – fibermaxxing
Po latach obsesji na punkcie białka ludzie odkrywają, że bez błonnika to wszystko jest jak jazda samochodem bez amortyzatorów. Błonnik robi robotę dla sytości, jelit i glikemii. I tak - wspiera wydzielanie GLP-1, więc nie jest przypadkiem, że temat jelit idzie dziś w parze z tematem apetytu.
W praktyce? Więcej warzyw, roślin strączkowych, pełnych ziaren, fermentów. Mniej fit produktów, więcej normalnego jedzenia.

2) High-protein, ale bez sekty
Białko zostaje, tylko zmienia się forma. Mniej proteinowych batoników czy rozpuszczonego kolagenu na śniadanie. Więcej normalnych posiłków z białkiem i błonnikiem.
Fasola wraca do łask. I bardzo dobrze. To jest jedzenie, które karmi, a nie tylko robi makro.

3) Dieta pod GLP-1: każdy kęs musi się liczyć
Przy mniejszym apetycie pojawia się nowy problem: łatwo zjeść za mało białka i mikroelementów. Do tego dochodzą zaparcia i ryzyko utraty masy mięśniowej, jeśli ktoś po prostu je dużo mniej.
To będzie ogromny temat: jak jeść mniej, ale mądrzej. Gęstość odżywcza, białko, proste, sycące posiłki.

4) Neuro-nutrition: dieta dla mózgu i nastroju
Dieta nie leczy depresji. Ale coraz więcej danych i praktyki pokazuje, że jedzenie może realnie wspierać funkcjonowanie: energię, koncentrację, stabilność nastroju. Omega-3, polifenole, magnez, fermenty, sensowny poziom białka, mniej chaosu cukrowego.
W świecie, w którym depresja, ADHD i lęk są codziennością, temat jedzenia jako wsparcia terapii będzie tylko rósł.

5) Dieta w menopauzie jako osobna kategoria żywienia
Menopauza i zmiany, które się z nią wiążą, zaczynają być traktowane serio – nareszcie! Dietetycznie chodzi tu o mięśnie, insulinowrażliwość, lipidogram, sen i stres. Czyli: białko + trening oporowy + stabilna glikemia + mniej alkoholu.
To będzie jeden z najmocniejszych trendów, bo kobiety po 40 po prostu widzą, że stare zasady przestają działać.

6) Zmęczenie ultraprzetworzoną żywnością
W 2026 bardzo dużo osób będzie wracało do prostego jedzenia, bo ma dość „produktów funkcjonalnych”, które obiecują wszystko. Krótszy skład, mniej chemii, więcej gotowania w domu - nie z nostalgii, tylko z potrzeby.

Mam nadzieję, że idziemy w kierunku, w którym dietetyka przestaje być listą zakazów, a staje się narzędziem do codziennego ogarniania życia i fizjologii.

Dziś w USA mamy National Cheese Lover’s Day. Nie musimy tego specjalnie świętować, ale to dobry pretekst, żeby na chwilę...
01/20/2026

Dziś w USA mamy National Cheese Lover’s Day. Nie musimy tego specjalnie świętować, ale to dobry pretekst, żeby na chwilę zatrzymać się przy serach — jednych z najbardziej niesłusznie demonizowanych produktów.

Dlaczego sery są w ogóle dobre dla Ciebie?
Bo dają białko, wapń i sytość.
Dlaczego diet culture zrobiła z nich produkt zakazany?
Bo ochrzczono je jako tłuste i kaloryczne.
Co faktycznie może być realnym problemem?
Ultraprzetworzone wersje i po prostu za dużo sera w diecie.

Najlepsze wybory na co dzień:
🔸Twaróg / farmers cheese
Dużo białka, mało tłuszczu nasyconego (zwłaszcza w wersji półtłustej), bardzo sycący.
Dobry wybór, jeśli chcesz zwiększyć ilość białka w diecie, zadbać o mięśnie i stabilniejszy poziom cukru. To najbardziej uniwersalny, 'zadaniowy' ser w kuchni.
🔸Ricotta
Lekkostrawna, delikatna, zwykle z mniejszą ilością sodu niż sery dojrzewające. Dobre źródło białka i wapnia.
Sprawdza się szczególnie przy wrażliwszych jelitach i u osób, które po ciężkich serach czują dyskomfort.
🔸Mozzarella (prawdziwa, nie pizza-mix)
Stosunkowo łagodna, umiarkowana w tłuszczu, dobrze tolerowana.
Dobry wybór na co dzień, jeśli traktujesz ją jako element posiłku, a nie głównego bohatera talerza.
🔸Świeży ser kozi
Często lepiej tolerowany niż sery krowie — ma inny profil białek i tłuszczu.
Zwykle łatwiejszy dla trawienia, a jego wyrazisty smak sprawia, że porcja naturalnie się zmniejsza. Dobry wybór przy wrażliwszych jelitach i wtedy, gdy chcesz sera „do smaku”, a nie do objętości. (przy tym serze mi akurat trudno zachować godność i umiar 😉 )
🔸Feta
Fermentowana, intensywna w smaku, dzięki czemu zwykle jemy jej mniej.
Jest dość słona, więc porcja ma znaczenie, ale dietetycznie to sensowny ser „do smaku”, szczególnie do warzyw.
🔸Brie i camembert
Sery miękkie, pleśniowe, sycące i fermentowane.
Są OK dietetycznie, ale raczej jako dodatek, nie baza posiłku. Łatwo zjeść ich za dużo, bo są miękkie i „wchodzą same”. Warto uważać na porcje, bo są mocno kaloryczne.

OK, ale z umiarem
🔸Sery dojrzewające: parmezan, gruyère, pecorino, manchego, kozie sery dojrzewające
Bardzo skoncentrowane źródło białka i wapnia, intensywny smak.
Świetne, jeśli traktujesz je jak przyprawę — mała ilość robi dużą robotę.
🔸Gouda, cheddar, Monterey Jack, Colby Jack
Też sery dojrzewające, ale łagodniejsze w smaku, często traktowane jako baza do kanapek.
I właśnie dlatego łatwo zjeść ich po prostu za dużo. Nie są złe, tylko wymagają kontroli porcji, zwłaszcza przy problemach z cholesterolem.

Okazjonalnie, albo wcale
Sery topione, sosy serowe, american cheese
Ultraprzetworzone, pełne dodatków, soli i tłuszczów o niskiej jakości. Lepiej sięgnąć po prawdziwy ser.

Przy problemach z cholesterolem warto uważać na ilość serów bogatych w tłuszcze nasycone, ale demonizowanie wszystkich serów nie ma sensu.
Najlepszy dietetycznie ser to nie „najchudszy ser”, tylko taki, który Ci smakuje i po którym Twoje ciało czuje się dobrze.

Zakwas z buraków – czyste, płynne złoto, choć w kolorze buraczanym :) Fermenty są wspaniałym uzupełnieniem diety. Zakwas...
01/18/2026

Zakwas z buraków – czyste, płynne złoto, choć w kolorze buraczanym :) Fermenty są wspaniałym uzupełnieniem diety. Zakwas buraczany, pity regularnie, najlepiej codziennie, wspiera mikrobiom dostarczając dobrych bakterii, dzięki zawartości kwasu mlekowego poprawia trawienie, ma naturalne azotany wspierające krążenie, a polifenole z buraków mają działanie przeciwzapalne.

Robi się go bardzo prosto – pokrojone surowe buraki zalewam osoloną wodą, dodaję kilka ząbków czosnku… i tyle. Można dodać kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego dla smaku. Odstawiam na tydzień i magia dzieje się w słoiku sama. Potem wyjmuję ukiszone buraki (świetne jako np. dodatek do sałatek), a płyn piję codziennie. Ile? Wystarczy tzw. shot dziennie (50 ml) , tu bardziej chodzi o regularność, niż dużo na raz.

Zróbcie i pijcie – mikrobiom się ucieszy i odwdzięczy trawieniem, apetytem i odpornością, które po prostu zaczną działać lepiej.

Przekąski to nie wróg - to Twoja polisa ubezpieczeniowa przed rzuceniem się na jedzenie wieczorem. One naprawdę potrafią...
01/14/2026

Przekąski to nie wróg - to Twoja polisa ubezpieczeniowa przed rzuceniem się na jedzenie wieczorem. One naprawdę potrafią skutecznie zapobiec sięganiu z głodu po byle co, świetnie działają jako hamulec zachcianek i pomagają funkcjonować spokojnie, bez frustracji między posiłkami.

Dlatego namawiam, żeby oprócz lunchu zabierać do pracy jedną lub dwie przekąski. Nie „fit”, nie idealne - po prostu takie, które faktycznie karmią.
Przy okazji: często spotykam się z tym, że za przekąskę robią owoce - jabłko, banan. Owoce solo rzadko są sycącą przekąską. Lepiej, gdy idą w parze z białkiem lub tłuszczem, co zapobiega szybkiemu zastrzykowi energii i równie szybkiemu jej spadkowi (zjazdowi cukrowemu).

Poniżej kilka pomysłów — potraktujcie je jako luźną inspirację:
1. Jogurt naturalny z owocami, odrobiną miodu i siemieniem lnianym (zmielonym!)
2. Jabłko (albo gruszka, pomarańcza czy inny owoc) + garść dowolnych orzechów
3. Kawałek sera (żółtego albo np. brie) + garść oliwek lub pomidorków koktajlowych
4. Warzywa do chrupania (marchew, ogórek, seler naciowy, kalarepa, groszek cukrowy) + hummus
5. J***o na twardo — zawsze na propsie, np. z pomidorem, ogórkiem albo kromką chleba
6. Twarożek / serek wiejski + pokrojone warzywa

Pakuje się je szybko, zjada, kiedy głód dopada :) I o to w tym chodzi.

Nie lubię tych pytań na końcu, ale tym razem jestem naprawdę ciekawa czy masz swoją ulubiona przekąskę :) Daj znać w komentarzu.

̨ski

Czym się zajmuję i jak pracujęZajmuję się psychodietetyką i pracuję z osobami, które chcą realnie zmienić sposób jedzeni...
01/13/2026

Czym się zajmuję i jak pracuję
Zajmuję się psychodietetyką i pracuję z osobami, które chcą realnie zmienić sposób jedzenia, tak żeby:
- poprawić zdrowie
- wpłynąć na wygląd i samopoczucie
- przestać kręcić się w błędnym kole diet, efektu jojo, zrywów i porażek

Nie zajmuję się motywowaniem ani coachingiem. Zajmuję się konkretnymi zmianami w żywieniu, opartymi na wiedzy z dietetyki i fizjologii.

Pracuję m.in. z osobami borykającymi się z:
✔️ nadmiarem masy ciała
✔️ zaburzoną relacją z jedzeniem
✔️ wysokim cholesterolem, insulinoopornością, wahaniami cukru
✔️ jedzeniem pod wpływem stresu i zmęczenia

Jak wygląda moja metoda?
– analizujemy, co i jak jesz teraz
– wprowadzamy realne zmiany w posiłkach (skład, proporcje, regularność)
– pracujemy nad sytością oraz odpowiednią ilością makro- i mikroskładników
– uczysz się samodzielnie komponować posiłki, zamiast „być na diecie”

Nie układam sztywnych jadłospisów, które działają tylko tak długo, jak się ich trzymasz. Uczę, jak jeść na co dzień, w normalnym życiu - zdrowo, ale też smacznie i w zgodzie z tym, co lubisz.

Efekty, na których mi zależy:
– stabilniejsza masa ciała
– lepsze parametry zdrowotne
– mniej podjadania i objadania się
– więcej kontroli i spokoju wokół jedzenia

Jeśli szukasz kolejnej diety albo szybkiego efektu za wszelką cenę - to nie tutaj.
Jeśli chcesz zrozumieć swoje ciało i wprowadzać zmiany, które da się utrzymać - jesteś w dobrym miejscu.

W sprawie współpracy możesz napisać do mnie w wiadomości prywatnej.

“Rzuciłam/rzuciłem kawę” - słyszę to regularnie, zwłaszcza w styczniu, na fali postanowień noworocznych.  Czy kawa jest ...
01/10/2026

“Rzuciłam/rzuciłem kawę” - słyszę to regularnie, zwłaszcza w styczniu, na fali postanowień noworocznych. Czy kawa jest tak niezdrowa, że trzeba ją eliminować? Otóż wcale nie.

Co dobrego daje nam filiżanka czarnej kawy?
✅ Antyoksydanty: to potężne źródło polifenoli, które walczą ze stanami zapalnymi.
✅ Mózg na pełnych obrotach: poprawia koncentrację
✅ Wsparcie metabolizmu: korzystnie wpływa na wrażliwość insulinową
✅ Uśmiech dla wątroby: ten organ wręcz uwielbia kawę (zmniejsza ryzyko jej stłuszczenia!)
✅ Lepszy trening: kofeina realnie poprawia wydolność fizyczną.

Kto powinien uważać? Z kawą (a konkretnie z kofeiną) powinny uważać osoby z refluksem, IBS, zaburzeniami lękowymi, ciężką bezsennością oraz kobiety w ciąży

⚠️ I bardzo ważna rzecz, o której mało kto wie: przy wysokim cholesterolu znaczenie ma sposób parzenia. Kawa niefiltrowana (kawiarka, french press, sypana) zawiera diterpeny, które mogą podnosić LDL. W takiej sytuacji lepszym wyborem jest kawa filtrowana.

Jeśli jesteś zdrowy/a i kochasz kawę – nie musisz jej rzucać! Zamiast walczyć z rytuałem, który sprawia Ci przyjemność, skup się na dodatkach. Zamiast deserowego frappuccino z syropem, wybierz czarną lub z odrobiną mleka.

Cheers I smacznej kawusi! ☕😉

Amerykański Departament Zdrowia opublikował nowe rekomendacje żywieniowe, nazwane „odwróconą piramidą”, która bardzo szy...
01/08/2026

Amerykański Departament Zdrowia opublikował nowe rekomendacje żywieniowe, nazwane „odwróconą piramidą”, która bardzo szybko dorobiła się medialnego przydomka keto cone.
Żyjemy w czasach, w których właściwie wszystko staje się paliwem do polaryzacji, więc spróbujmy zrobić rzecz dziś dość rewolucyjną: odłożyć na bok ideologię, politykę (i estetykę - bo oficjalna grafika wygląda, jakby była projektowana głównie z myślą o przedszkolakach) i spojrzeć na te zalecenia z perspektywy czysto dietetycznej.
Czytałam je kilka razy, bo obok naprawdę sensownych zmian są tam też fragmenty, przy których zapala mi się bardzo wyraźna dietetyczna lampka ostrzegawcza.

Co w tych wytycznych jest naprawdę dobre:

🔸Białko wreszcie traktowane poważnie.
Normy spożycia białka podniesiono z dotychczasowych 0,8 g do 1,2–1,6 g na kilogram masy ciała, z wyraźnym zaleceniem, by pojawiało się w każdym posiłku. To kierunek, który ma sens -zwłaszcza w kontekście sytości, utrzymania masy mięśniowej i metabolizmu, szczególnie u osób po 40. roku życia.

🔸Bardzo mocny sygnał: ograniczyć żywność wysoko przetworzoną. Nie w wersji „od czasu do czasu”, tylko jasno: mniej ultra-przetworzonych produktów, rafinowanych węglowodanów, dodatków chemicznych, barwników, nadmiaru sodu i cukru. Do tego jednoznaczne zalecenie, by unikać słodzonych napojów.

🔸Gotowanie w domu wraca do łask.
I dobrze. To jedna z najprostszych rzeczy, która realnie poprawia jakość diety, a przez lata była kompletnie niedoceniana.

🔸Warzywa, owoce i błonnik nadal na pierwszym planie.
Trzy porcje warzyw, dwie porcje owoców dziennie, więcej błonnika – tu nie ma żadnej rewolucji, ale to akurat zaleta.

🔸Bardzo jasne stanowisko w sprawie cukru.
„No amount of added sugars recommended” - żadna ilość dodanego cukru nie jest rekomendowana. Bez krętactwa, bez wyjątków. Pojawia się też praktyczna wskazówka, by nie przekraczać 10 g dodanego cukru na posiłek (2 łyżeczki). To komunikat, którego brakowało od lat.

Co budzi wątpliwości:

I teraz przechodzimy do momentu, w którym teoria zaczyna się rozjeżdżać z codziennym talerzem.
W zaleceniach dotyczących tłuszczów jako podstawę wymienia się oliwę z oliwek, a jako zamienniki - masło i łój wołowy. Jednocześnie rekomenduje się trzy porcje pełnotłustego nabiału dziennie.

Same produkty nie są problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy zestawi się je z kolejnym zapisem.
Co się tu zwyczajnie nie klei
Administracja jednocześnie:
– zachęca do spożywania większej ilości mięsa,
– promuje masło, łój wołowy i pełnotłusty nabiał,
– ustala limit tłuszczów nasyconych na maksymalnie 10% kaloryczności diety.

I tu mam problem. Nie ideologiczny. Bardzo praktyczny.
Jeden zwykły posiłek: kotlet smażony na łoju, puree ziemniaczane z pełnotłustym mlekiem, do tego ser i śmietana w sałatce - i dzienny limit tłuszczów nasyconych jest przekroczony.
Co więcej, zwiększone spożycie tłuszczów nasyconych może być realnie problematyczne zdrowotnie dla osób z podwyższonym cholesterolem i trójglicerydami - a takich osób jest bardzo dużo.

Alkohol – największy komunikacyjny strzał w kolano

Najbardziej problematyczna zmiana dotyczy alkoholu.
Dotychczas obowiązywały jasne limity: do dwóch drinków dziennie dla mężczyzn i jednego dla kobiet. Teraz zastąpiono je mglistym hasłem: „Consume less alcohol for better overall health” – pij mniej alkoholu dla zdrowia. To nie jest precyzyjna rekomendacja. To jest komunikat, który każdy może zinterpretować po swojemu.
W sytuacji, gdy konsensus naukowy jasno mówi, że nie istnieje bezpieczna dla zdrowia dawka alkoholu, rezygnacja z konkretnych limitów jest krokiem wstecz - szczególnie z punktu widzenia zdrowia publicznego.

Podsumowanie, bez lukru

Te wytyczne mają mocne strony: sensowne podejście do białka, wreszcie jasne stanowisko wobec cukru i bardzo potrzebne wskazanie problemu żywności wysoko przetworzonej. Nadal mocno akcentowana jest rola warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych i błonnika - i to jest dobra wiadomość.
Jednocześnie część zapisów - zwłaszcza dotyczących tłuszczów i alkoholu - wygląda jak efekt kompromisów, które nie do końca trzymają się realiów codziennego jedzenia i fizjologii.
I właśnie dlatego świadome jedzenie nie polega na bezrefleksyjnym przyjmowaniu zaleceń, tylko na czytaniu ich ze zrozumieniem i zadawaniu niewygodnych pytań.

Postanowienie noworoczne dotyczące diety? Kolejny raz masz nadzieję, że tym razem na pewno się uda? Zapraszam do obejrze...
01/06/2026

Postanowienie noworoczne dotyczące diety? Kolejny raz masz nadzieję, że tym razem na pewno się uda? Zapraszam do obejrzenia kolejnego odcinka programu Świadome jedzenie na kanale YouTube WPNA TV. Mówię tam o tym dlaczego większość takich postanowień nie ma szans się utrzymać i co zrobić żeby realnie zmienić swoją dietę na lepsze. Zapraszam do oglądania.
Link w komentarzu⬇️

Address

Chicago, IL

Telephone

+17735736889

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Świadome jedzenie - psychodietetyka posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Świadome jedzenie - psychodietetyka:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Category