01/04/2023
“Nigdy nie powinieneś się urodzić”
“Żałuję, że jestem Twoim ojcem”
“Nie mam już córki!”
“Byłoby lepiej, gdybyś umarł”
Bardzo mocne słowa, które ranią do żywego. Jaka pojawia się odpowiedź?
“Matka jest tylko jedna!”
“Ale przecież to rodzina…”
“W końcu to mój Ojciec”
Słyszałem to w gabinecie wiele razy. Ogromna liczba osób doświadczyła bólu, przykrości i zranienia ze strony najbliższych. Określenie tych relacji jako “toksyczne”, to mało powiedziane. Mimo fatalnego traktowania, patologicznych zachowań i bardzo bolesnych słów, często podtrzymujemy takie relacje. Dlaczego?
Właśnie dlatego, że na myśl przychodzi argument “to moja rodzina”. Serio? Czy samo pokrewieństwo oznacza, że masz tkwić w toksycznej relacji i pozwalać sobie wchodzić na głowę? Niestety, w pewnych sytuacjach trzeba postawić granicę, a czasem nawet ZAKOŃCZYĆ DEFINITYWNIE dalszy kontakt.
Prawda jest taka, że rodzice zawsze mają dobre intencje wobec dziecka lub siebie samego, jednak ich sposób realizacji tej intencji często bywa… patologiczny. Nawet w przypadkach przemocy, na pewnym poziomie jest intencja “zahartowania charakteru”. Czasem jest to chęć dobrego wychowania i myśl pt. “ja byłem tak wychowany i wyszedłem na ludzi”. Pokrętna logika, prawda? Przykra prawda jest taka, że rodzice często dźwigają swoje własne emocjonalne bagno, którego nie przepracowali. To nie jest zachęta do tego, żeby ich teraz oceniać, rozliczać i mieć żal. Chcę Cię tu skłonić do pracy nad sobą i do tego, żeby ta wielopokoleniowa tradycja nieudolnego rodzicielstwa skończyła się na Tobie.
Nie zrozumcie mnie tutaj źle - nie jestem zwolennikiem tego, żeby każdą sprzeczkę i kłótnię kończyć zerwaniem relacji. We wszystkim jest potrzebny zdrowy rozsądek.
Udane i zdrowe relacje, to znacznie więcej niż więzy krwi. Kluczem zawsze jest szczerość, empatia, otwartość i przede wszystkim chęć, aby relacja istniała! I takich relacji Wam życzę.