04/02/2026
Początkowi każdego kursu uważności towarzyszy wiele oczekiwań, nadziei, ale i niepewności.
Nic w tym dziwnego – na każdym kroku słyszymy o wszystkich tych cudownych narzędziach, które mają nam na 100% pomóc, uzdrowić, a nawet… naprawić. Wiele z nich oferuje proste i szybkie rozwiązania, pakiet uniwersalnych narzędzi i wsparcie wszechwiedzącego guru.
Pamiętam, że wiele lat temu, kiedy wchodziłam na ścieżkę uważności, towarzyszyły mi podobne wątpliwości. Czy to coś dla mnie? A co, jeśli mi się nie spodoba? Co, jeśli to tylko kolejna przereklamowana metoda samoulepszania?
Kilka lat zajęło mi zrozumienie, że w odróżnieniu od wielu innych metod, mindfulness nie jest narzędziem służącym do samonaprawy. Nie daje też prostych i natychmiastowych odpowiedzi. Prowadzi ono jednak, powoli i konsekwentnie, w stronę lepszego zrozumienia siebie oraz zaproszenia świadomości do swojego życia.
🔸Świadomości, dzięki której – jeśli decydujemy się na podjęcie działań lub ich zaniechanie – robimy to naprawdę dlatego, że tego chcemy, a nie „bo tak trzeba” albo „tak już mam”.
🔸Świadomości, dzięki której widzimy szerszy kontekst wydarzeń i zachowań innych.
🔸I wreszcie świadomości, która nie rozpierzcha się na wszystkie strony tak szybko, jak tylko usłyszy piknięcie w telefonie, puknięcie za drzwiami czy na wspomnienie serniczka babci.
A ta świadomość w świecie pełnym rozproszeń to najprawdziwszy dar.💫
Dziękuję nowym adeptkom właśnie rozpoczynającego się kursu za zaufanie i życzę Wam niezapomnianych odkryć, kilku solidnych zaskoczeń, otwartości oraz determinacji we wcielaniu w życie 8-tygodniowego „kontraktu z samą sobą”.
Będzie się działo!