01/11/2025
Mamy przełom października i listopada, święto naszych przodków. Dziady. Czas refleksji i czas wspomnień bliskich , którzy odeszli.
A skąd się wzięła nazwa?
Właśnie od dziadów, naszych przodków, zmarłych, którzy w wybranych momentach roku mają możliwość przyjść do nas.
A jak obchodzono Dziady?
Zazwyczaj w domostwach, wśród najbliższych. Konieczne byłoby wszelkie prace w obejściu wykonać przed zmrokiem gdyż wieczorem biesiadowania z przodkami. W tym czasie pozostawiano otwarte bramy, drzwi i okna. W oknach palono świece a przed domami ogniska, które wskazywały drogę do domostw właściwym duszom. Ogniska te jednocześnie miały przynosić zgubę złym duszom, dlatego też rozpalano je np. na rozstajach dróg albo w miejscach uznawanych za przeklęte.
Obowiązywał wtedy całkowity zakaz używania ostrych narzędzi żeby nie zranić niechcący przebywającej w domostwie duszy. Zakazywano zatem rąbania drewna, szycia i cięcia nożyczkami, krojenia nożem. Wieczorem biesiadowano z przodkami. Potraw nie solono, wierzono że to może zranić przybywające duszę ale jednocześnie rozsypywania sól przed progami domów w celach ochronnych, przed złymi duchami. W tym celu również zakładano karaboszki - maski zakrywające twarze, które nie pozwalały złym duszom rozpoznać w osobach je noszących człowieka żyjącego.
Nasi przodkowie mocno wierzyli w moc duchów opiekuńczych, które w pewnym momencie "zatracały" swój indywidualny charakter i stawały się właśnie dziadami, przodkami, duchami opiekuńczymi. Mimo tego jest to jedno z ważniejszych i bardziej osobistych świąt w naszym obrządku. Uwielbiam jego atmosferę zadumy, spokoju i sposób w jaki jest obchodzony.
Niech Wam się darzy!