05/12/2021
„Jest większa szansa, że coś się urodzi z pokornego »nie wiem« niż z »wiem na pewno, jak jest«. W dodatku »nie wiem« rodzi zaciekawienie, otwiera. Nawiasem mówiąc, jedno z najbardziej wpływowych podejść w terapii rodzin, tzw. szkoła mediolańska, za kluczowe w podejściu terapeuty do problemu uważała stan zaciekawienia i irrewerencję, czyli umiejętność lekceważenia własnych myśli.
Inna psychoterapeutka, Harlene Anderson, mówiła z kolei o pozycji »niewiedzenia« (»not-knowing stance«) jako fundamencie swojego stylu terapeutycznego. Według niej psychoterapeuta powinien wyjść z roli profesjonalisty, uznając, że ekspertem w zakresie własnego życia jest pacjent czy też klient. Dzięki temu pojawia się miejsce na dialog, wymianę myśli. Przy czym to »nie wiem« nie jest wcale pozbawione energii, nie jest kapitulacją. Ono wyciąga rękę, pyta i słucha. Mnie się wydaje, że taki rodzaj kontaktu z drugim człowiekiem w ogóle, nie tylko w terapii, ma głęboki sens. Pozwala się nawzajem zobaczyć, zrozumieć, poczuć.”
Bogdan de Barbaro w rozmowie z Agnieszką Jucewicz, fragment książki „Czując. Rozmowy o emocjach”