20/09/2021
Kiedy w ubiegłe wakacje moja córka Judytka zwierzyła się swojej babci, że boi się iść do gimnazjum, w odpowiedzi usłyszała „Nie bój się, to nic strasznego. Twój tata przez to przechodził, jego bracia i wiele innych ludzi też. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze”.
Zamarłam ze strachu by chwilę potem poczuć złość, irytację, zdenerwowanie. Poczułam jak automatycznie uruchamia się moja wewnętrzna część, która staje do boju, kiedy za każdym razem czuje, że nie ma miejsca na przyjmowanie i przeżywanie emocji.
W ostatnim momencie powstrzymałam się by nie ruszyć z „Ale ona tak czuje i ma prawo czuć to co czuje” czy „Pozwól jej czuć to co czuje”.
Byłam świadoma, że mówiąc w ten sposób będę tylko powielała wyuczone od lat schematy myśleniowe: To jest dobre, a tamto złe, to jest odpowiednie a tamto nie.
Jednocześnie czułam wewnętrznie, że, tak jak sama babcia nie jest w stanie widzieć i przyjąć lęku mojej córki, tak ja sama nie jestem w stanie przyjąć babci takiej jaka ona jest, tego co ona sama przeżywa.
Potrzebowałam empatii dla mnie samej.
A czym ona jest? Empatia to spotkanie drugiej osoby tam, gdzie ona dokładnie jest. To obecność, pełne bycie przy drugiej osobie (w moim przypadku przy sobie) i towarzyszenie (w ciszy bądź nie) temu co ona przeżywa. To ciekawość tego co osoba przezywa, co czuje, jakie są jej potrzeby.
Empatia nie jest poszukiwaniem rozwiązań, pocieszaniem, interpretowaniem.
Jak mawia jeden z moich nauczycieli NVC : „Największym darem, jaki mogę zaoferować drugiej osobie jest moja obecność. Słuchanie jakby czas nie istniał .... Jestem z tobą tak długo, jak chcesz”.
Otwierając się na pojawiające się we mnie emocje, dając upust i wsłuchując się w wewnętrzny głos który tak bardzo odrzucał babcię, w pewnym momencie poczułam, że za moją irytacją zaczęła wychylać nosa moja potrzeba wsparcia i zrozumienia dla mojej córki. Tworząc przestrzeń i dając przyzwolenie na to by mogły pojawić się wszystkie emocje, zarówno te przyjemne jak i te mniej przyjemne, pozwalamy by one wybrzmiały. Dajemy jednocześnie informacje, że to co osoba czuje, przeżywa jest ok i że osoba ma prawo czuć to co czuje.
Mam wewnętrzne przekonanie i ufność, że jeśli towarzyszę osobie na jej własnej ścieżce, bez radzenia czy szukania rozwiązań, w pewnym momencie osoba sama znajdzie w sobie dostęp do mądrości, która jest w niej, a zatem do rozwiązania najbardziej odpowiedniego dla niej.