Marzena Mrowińska Psychoterapia i Terapia Par w Birmingham

Marzena Mrowińska Psychoterapia i Terapia Par w Birmingham Pomagam i wspieram w pokonywaniu kryzysów i trudności w relacjach i codziennym funkcjonowaniu. Jestem rownież praktykiem Somatic Experiencing . Ale WARTO !

Czasami jest tak, że doświadczamy pustki, przygnębienia, bezsilności i innych stanów, które nie pozwalają nam z satysfakcją czerpać radości z naszego życia... Problemy nas przerastają a codzienność staje się ciężka do wytrzymania. Trudno nam być w relacjach z innymi ludźmi a czasem trudno nam nawet z samym sobą...Warto wówczas skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Jako członek Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej kieruję się w pracy jego kodeksem etycznym oraz wytycznymi European Association for Psychotherapy. Ukończyłam Studium Psychoterapii w Polskim Instytucie Psychoterapii Integratywnej. Stale podnoszę swoje kwalifikacje oraz korzystam z superwizji. Prowadzę psychoterapię:

- indywidualną
- rodzinną
- terapię związków i par



Jeżeli w swoim życiu doświadczasz lub doświadczałaś/ doświadczałeś:
- uczucia lęku, strachu lub dłużej utrzymującego się uczucia niepokoju i napięcia
- smutku, beznadziei, przygnębienia lub złego nastroju
- ciągłego zmęczenia, pustki, nudy i nie potrafisz się cieszyć rzeczami, które kiedyś sprawiały Ci zadowolenie
- masz natrętne myśli, trudności w skupieniu uwagi lub poczucie rozdrażnienia
- masz problemy ze snem
- gorzej sobie radzisz w sytuacjach trudnych, stresujących i wymagających uwagi np. w domu, szkole, pracy, itp.
- doświadczasz poczucia braku bezpieczeństwa lub samotności
- masz problemy w relacjach z bliskimi lub innymi ludźmi
- przechodzisz kryzys w związku
- doświadczasz problemów egzystencjalnych takich jak np. utraty sensu życia lub trudności w radzeniu sobie w wymaganiami otoczenia
- przezywasz żałobę, cierpienie lub rozpacz po stracie bliskiej osoby
- poczucia braku pewności siebie lub poczucia własnej wartości
- masz problem z nadużywaniem leków, alkoholu lub innych substancji
- problemy z apetytem i przyjmowaniem posiłków: jesz za wiele lub za mało
- odczuwasz chroniczne dolegliwości bólowe i inne problemy somatyczne nie uzasadnione przyczyną medyczną
- chcesz poprawić jakość swojego życia

Nie, nie obiecuję, że po spotkaniu ze mną świat się zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie jestem wróżką...
Mogę jednak pomóc Ci przyjrzeć się źródłom Twoich problemów i niepokojów. Razem możemy ich dotknąć i sprawić, że będą bardziej oswojone... Zazwyczaj nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasem wystarczy spojrzeć na źródło swoich kłopotów po prostu z innej perspektywy...Nauczyć się stawiać im czoła... Czasem wydobyć siłę i potencjał, które każdy ma w sobie. Czasem dać sobie po prostu szansę...

Jeśli masz w sobie gotowość do zmiany, chęć i odwagę by podjąć wysiłek, aby Twoje życie stało się bardziej satysfakcjonujące ...to zapraszam. Nie, nie obiecuję, że to będzie łatwa i prosta droga. Czasami może być ciężko i wyboiście. Marzena

16/01/2026

Depersonalizacja – czym jest i jak wygląda lęk, który jej towarzyszy

Depersonalizacja to doświadczenie, które potrafi bardzo zaniepokoić. Osoba, która jej doświadcza, często mówi: „czuję się jakbym to nie była ja”, „jakbym obserwował/a siebie z boku”, „mam wrażenie, że jestem odłączony/a - od własnych emocji i ciała”.

1. Czym jest depersonalizacja?

Depersonalizacja to stan, w którym kontakt z samym sobą wydaje się osłabiony. Świadomość jest zachowana, czyli wiesz, kim jesteś i co się dzieje, ale odczuwasz dystans do własnych myśli, emocji lub ciała.

2. Jak wygląda lęk związany z depersonalizacją?

Depersonalizacja sama w sobie nie jest groźna, ale lęk, który się wokół niej pojawia, potrafi być bardzo silny, a w głowie wciąż pojawiają się myśli:
• „Coś jest ze mną nie tak”
• „Stracę siebie”
• „Już tak zostanie”
• „Nie mam kontroli nad sobą”

To właśnie te myśli podtrzymują napięcie, a napięcie podtrzymuje depersonalizację i tak tworzy nam się błędne koło, a my jesteśmy w samym jego środku.

3. Skąd bierze się depersonalizacja?

Depersonalizacja jest mechanizmem obronnym układu nerwowego. Pojawia się, gdy organizm jest przeciążony lękiem, stresem lub emocjami. Może wystąpić:
• podczas silnego lub długotrwałego lęku
• przy atakach paniki
• po traumatycznym doświadczeniu
• przy przemęczeniu, braku snu
• u osób bardzo wrażliwych

Podobnie jak przy derealizacji (wcześniejszy wpis) mózg w ten sposób „odcina” część doznań, by chronić przed nadmiarem bodźców.

4. Objawy depersonalizacji

Każdy może przeżywać ją trochę inaczej, ale najczęściej pojawiają się:
• poczucie bycia „obok siebie”
• osłabione emocje (uczucie pustki)
• wrażenie, że ciało jest obce lub automatyczne
• nadmierna obserwacja siebie
• lęk przed „utratą siebie”
Ważne jest to, że kontakt z rzeczywistością jest cały czas zachowany.

5. Jak z nią żyć i jak sobie pomóc?

Po pierwsze postaraj się zrozumieć, co się dzieje i co może być przyczyną. Najczęściej jest to reakcja na przeciążenie, a nie choroba. Już sama wiedza potrafi bardzo zmniejszyć lęk.

Po drugie przestań sprawdzać i analizować, ponieważ ciągłe pytania „czy to już minęło?” utrzymują objaw.

Po trzecie skup się na ciele i na „tu i teraz”
– dotykaj różnych faktur
– zanurz dłonie w zimnej lub ciepłej wodzie
– zmień perspektywę, wyjdź na spacer, lub do innego pomieszczenia
– weź spokojny długi wdech i spokojny długi wydech. Możesz liczyć, to uspokaja myśli

Po czwarte, nic na siłę. Nie walcz z objawem Im bardziej próbujesz go usunąć, tym bardziej się nasila. Pomaga postawa: „to minie”.

Po piąte zadbaj o sen, lekkostrawne jedzenie, regularność i stałe punkty w rytmie dnia, ogranicz kofeiny, energetyki, cukier, ekrany, ponieważ pobudzają układ nerwowy.

6. Jak Ty możesz pomóc Osobie, która ma tego typu problem?

Jako wspierający/-a możesz:
• słuchać bez oceniania
• nie straszyć i nie bagatelizować
• mówić: „widzę, że jest Ci trudno, ale jesteś bezpieczny/a”
• pomagać wracać do codziennych aktywności
• zachęcać do pomocy specjalisty, bez nacisku

Unikaj w rozmowie z Osobą, która ma problem zdań typu:
• „wymyślasz”
• „przestań o tym myśleć”
• „weź się w garść”

7. Psycholog lub specjalista mogą bardzo pomóc

Jeśli depersonalizacja:
• trwa długo
• nasila lęk
• utrudnia normalne funkcjonowanie

Warto pamiętać, że depersonalizacja:
• jest odwracalna
• nie prowadzi do utraty kontroli
• nie zmienia osobowości

To sygnał, że układ nerwowy był zbyt długo w napięciu.
Z czasem, spokojem i wsparciem można wrócić do poczucia bycia sobą.

14/01/2026

Lęk nie jest myślą.
Lęk jest reakcją układu nerwowego.

Neuronauka mówi jasno: lęk pojawia się zanim zdążymy go zrozumieć.
Nie powstaje w racjonalnym myśleniu, tylko w starszych strukturach mózgu, odpowiedzialnych za wykrywanie zagrożenia i uruchamianie reakcji obronnych.

Dlatego tak często lęk pojawia się „bez powodu”.
Dlatego ciało reaguje szybciej niż głowa.
I dlatego tłumaczenie sobie, że „nie ma się czego bać”, zwykle niewiele zmienia.

Kiedy układ nerwowy odbiera sygnał zagrożenia, uruchamia reakcję stresową.
Wzrasta napięcie, oddech się skraca, serce bije szybciej, uwaga zawęża się.
To nie jest błąd organizmu. To mechanizm przetrwania.

Problem polega na tym, że mózg nie zawsze reaguje na realne, aktualne zagrożenie.
Bardzo często reaguje na pamięć zagrożenia.
Na ton głosu, ciszę, bliskość, konflikt, ocenę, poczucie utraty kontroli.

Z perspektywy neuronauki lęk jest reakcją wyuczoną.
Układ nerwowy zapamiętuje sytuacje, w których było trudno, niebezpiecznie lub przeciążająco,
i później uruchamia alarm nawet wtedy, gdy zagrożenie już nie istnieje.

W stanie silnego lęku dostęp do racjonalnego myślenia jest ograniczony.
Nie dlatego, że ktoś „nie potrafi”, ale dlatego, że mózg przełącza się w tryb przetrwania.
Planowanie, analiza i spokojne podejmowanie decyzji stają się wtedy bardzo trudne.

Dlatego lęk nie znika przez presję ani przez walkę z samym sobą.
Nie wycisza się przez zawstydzanie ani przez nadmierną kontrolę.
Układ nerwowy uspokaja się dopiero wtedy, gdy doświadcza bezpieczeństwa, a nie wtedy, gdy jest do niego przekonywany.

Neuronauka pokazuje, że regulacja zaczyna się od ciała:
oddechu, rytmu, ruchu, poczucia wpływu, przewidywalności i relacji.
Dopiero gdy ciało się uspokaja, wraca dostęp do myślenia i jasności.

Lęk nie jest dowodem na słabość.
Jest sygnałem, że układ nerwowy zbyt długo musiał być w gotowości.
I że potrzebuje regulacji, a nie kolejnych argumentów przeciwko sobie.

Coś się kończy, domyka...A coś się zaczyna...Życzę Wam, żeby nadchodzący rokprzyniósł więcej spokoju niż pośpiechui więc...
31/12/2025

Coś się kończy, domyka...
A coś się zaczyna...
Życzę Wam, żeby nadchodzący rok
przyniósł więcej spokoju niż pośpiechu
i więcej prawdy niż pozorów.

Żeby nawet trudne doświadczenia
okazały się z czasem czymś,
co prowadzi do mądrości, a nie do zamknięcia serca.

Życzę Wam odwagi,
by wybierać to, co naprawdę ważne,
i siły, by puszczać to, co już nie służy.

Niech ten rok będzie czasem
łagodności dla siebie i innych,
uważności na to, co czujecie,
i wiary, że dobre rzeczy mogą przyjść
nawet po bardzo trudnym czasie.

I życzę sobie i Wam,
żeby każdy z nas znalazł w sobie
choć odrobinę życzliwości, spokoju, nadziei i poczucia sensu,
na każdy kolejny dzień w nadchodzącym Nowym Roku🎉
Dużo miłości, czułości i ciepła ❤️

Kochani! Życzę Wam Świąt, w których nie trzeba się spieszyć, niczego udowadniać ani perfekcyjnie planować. Niech to będz...
25/12/2025

Kochani!
Życzę Wam Świąt, w których nie trzeba się spieszyć, niczego udowadniać ani perfekcyjnie planować. Niech to będzie czas głośnego śmiechu, pysznego jedzenia i totalnego luzu. Ładujcie baterie, cieszcie się sobą i łapcie każdą chwilę.
Wesołych Świąt! 🎄

23/11/2025
14/11/2025

“Gdyby nasze dzieci rodziły się z mózgami tak rozwiniętymi jak u innych naczelnych, bez wyjątku zabijałyby swoje matki w czasie porodu. To oznaczałoby kres gatunku. Poszukiwania bezpiecznego i niezbędnego kompromisu, były zapewne bardzo kosztowne. Dziecko rodzące się zbyt wcześnie miało niewielkie szanse na przeżycie. Zbyt późne próby przyjścia na świat kończyły się śmiercią matki a wraz z nią i dziecka. Zapewne wiele istnień kosztowało znalezienie bezpiecznej równowagi.

Poród w przypadku ludzi, należy do najcięższych w świecie zwierząt. Wymaga potężnej siły, wiąże się z dużym stresem i znaczną utratą krwi. Bez porównania z porodami np. kopytnych, które mogą to zrobić w czasie marszu a ich młode po kilkunastu minutach zdolne są do samodzielnego podążania za matką.

Rodzimy się więc przed czasem a nasze mózgi charakteryzują się dużą dynamiką zmian rozwojowych i jeszcze po roku od urodzenia ta dynamika jest taka gigantyczna. Dzięki tej sztuczce jesteśmy w stanie w miarę bezpiecznie przyjść na świat ale nasze niedojrzałe, płodowe wręcz mózgi, są na zewnątrz ciała matki praktycznie bezradne.
Istnieje wiele niesamodzielnych po porodzie zwierząt ale nigdzie zależność od opieki rodziców nie jest tak totalna.

Ludzkie dzieci są całkowicie zależne od swoich rodziców a powodem tej zależności jest niedojrzały mózg. Dotyczy to w szczególności kory mózgowej, która z wszystkich części ośrodkowego układu nerwowego dojrzewa niestety najpóźniej.

To ta właśnie kora odpowiada za najbardziej złożone zachowania i w niej ma swoje fizyczne podłoże nasza świadomość. Etapy jej rozwoju przypadają na pierwsze miesiące i lata życia. Rozwój kory mózgowej trwałby jeszcze rok w bezpiecznym oceanie wód płodowych, jednak w bardziej wymagającym środowisku zewnetrznego świata, strukturalne dojrzewanie kory wymaga więcej czasu.

W sprzyjajacych warunkach trwa to ok 4-5 lat.

Potrzebujemy wtedy wsparcia ze strony rodziców, zwłaszcza ze strony matki. Kształtuje się potencjał naszego mózgu, nasze możliwości poznawcze.

W pewnym sensie rozwój człowieka przypomina sytuację, którą spotykamy u torbaczy np. kangurów. Młode po urodzeniu wędrują do skórzanych toreb swoich matek i tam dojrzewają karmione mlekiem.

My, ludzie także potrzebujemy takich toreb, by przeżyć pierwszy, niebezpieczny okres naszej bezradności. Nasze ludzkie torby nie są jednak uszyte ze skóry.

Budujemy je z emocji.

Są nimi silne związki, potężne uczucia jakie wiążą nas z naszymi dziećmi. To właśnie te uczucia zapewniają bezpieczeństwo naszemu dziecku i dają mu czas na dokończenie procesu, który powinien odbywać się w łonie matki.

Musimy być mistrzami świata w rodzicielskiej miłości, bez jej wsparcia nasze dzieci praktycznie nie mają szans.”

Prof. Marek Kaczmarzyk "Neurobiologia wczesnego dzieciństwa"

Zebrała: Klaudia Angela Grabska SEP

07/11/2025

Są różne sposoby utrwalonego rezygnowania z siebie. Zazwyczaj kojarzą nam się ono z odrętwieniem, znieruchomieniem, zamazaniem swojej obecności w świecie. Są też jednak sposoby na rezygnowanie z siebie bardzo wyraziste, tryskające energią, bardzo dezorientujące (przede wszystkim osobę, która z siebie rezygnuje).

Czasami bardzo wcześnie w dzieciństwie uczymy się, że możemy przetrwać tylko, jeśli będziemy ożywiać (wpół-martwych) ludzi wokół nas. W logice małego dziecka bowiem jego przetrwanie równa się użyczaniu swojej energii osobie, od której zależy jego życie. Nie przetrwa bez swoich opiekunów. Zrobi więc wszystko, by ludzie wokół niego byli żywi, choć tak naprawdę są oni tylko o-żywiani.

Z czasem tak bardzo budzenie drugiego wchodzi nam w krew, że nie zauważamy, jak bardzo w tym trwonieniu energii gubimy się my sami. Nie umiemy być żywotni sami dla siebie, potrafimy jedynie w swoim życiu ożywiać się w służbie budzenia kogoś innego.

Możemy być - po dziesiątkach lat takiego przekraczania siebie - bardzo zmęczeni. Musieliśmy podtrzymać płomień życia u siebie i u tylu innych ludzi, o których opowiadaliśmy sobie opowieść, że sobie bez nas nie poradzą. Wyczerpanie - fizyczne, emocjonalne, relacyjne, a nawet duchowe - to często konsekwencja takiego długoletniego zlewania się z drugą osobą/innymi osobami. To efekt nieumiejętności różnicowania się od innego. I choć kiedyś ratowało nas to przed psychologicznym (a może i fizycznym) unicestwieniem, może samo w sobie nas powoli unicestwiać.

Zostawianie swojej energii dla samego siebie to może być najtrudniejszy i najważniejszy egzystencjalnie krok dla tych z nas, którzy dorastali z ludźmi pogrążonymi w otchłani.
Postawienie granicy między czyimś cierpieniem a naszym potencjałem ulżenia temu cierpieniu to najważniejsze życiodajne różnicowanie.

To ważne, by móc w sobie ten relacyjny schemat rozpoznać, opłakać, nie uwodzić się, że jest to czymś więcej niż jest (choćby wszyscy mówili, jak wspaniale im przy nas jest, jak bardzo cenią sobie naszą energię, sposób bycia, ten moment wspólnoty, w którym - de facto - oni rozbłyskują, a my dla siebie samych giniemy).
Jeszcze ważniejsze jest, by nie pozwolić sobie zupełnie pogrążyć we wstydzie, gdy zdecydujemy przerwać tę starą - może jak całe nasze życie - strategię ratowania własnego życia. Ten wstyd ma nas chronić przed psychologicznym rozpadem i - choć chce dobrze - przynależy do przeszłości, a nie teraźniejszości.

Zdrowe granice dla naszej energii, dla naszej troski, dla rozbłyskiwania fajerwerkami dla kogoś innego to dla wielu osób fundament zdrowego bycia ze sobą i w relacjach.

Trzymam za Was w tym procesie - oddzielania się od pochłoniętych nie-życiem innych i zostawianiu swojej witalności również dla siebie samych - kciuki.

06/11/2025

Walcz, uciekaj, zastygnij, czyli jak ciało próbuje nas ocalić. To nie charakter, to biologia...
To, co nazywasz wybuchem złości, chaosem, albo emocjonalnym odrętwieniem, to tak naprawdę reakcje układu nerwowego na zagrożenie, które kiedyś było zbyt duże, by je unieść.

Walka (fight) – nadmierna czujność, kontrola, krytyka, brak zaufania.
- często rodzi się w domach, gdzie trzeba było walczyć o uwagę, rację lub bezpieczeństwo.
Gdzie gniew rodzica był sposobem na utrzymanie kontroli, a siła dawała prawo do istnienia.

Ucieczka (flight) – chaos, dezorganizacja, unikanie trudnych tematów.
- zwykle pojawia się tam, gdzie emocje były zbyt intensywne, a dziecko ratowało się uciekaniem w fantazję, perfekcję lub działanie.
Gdzie nie przeszkadzaj znaczyło zniknij, żeby przetrwać.

Zastygnięcie (freeze) – odrętwienie, wycofanie, niemożność działania, nie czuję nic.
- to ślad po środowiskach, w których nie było sensu reagować, bo nikt nie słuchał.
Gdzie cisza była bezpieczniejsza niż próba obrony.

To nie są cechy osobowości.
To strategie przetrwania, które powstały, zanim nauczyłeś się mówić o tym, co czujesz.
Działały, bo miały chronić.
Ale teraz, w dorosłości, mogą utrudniać bliskość, zaufanie i spokój.

Uzdrowienie zaczyna się tam, gdzie zamiast oceniać swoją reakcję, zadajesz sobie pytanie:
Z czego ona mnie wtedy ocaliła?

01/11/2025

O RELACJACH, KTÓRYCH ŚMIERĆ NIE PRZERYWA

🕯️🍂 Listopad to czas skracających się dni i ciemności, które zapadają przed nocą.
🍂 Przyroda zamiera i zaprasza nas do refleksji nad życiem i jego sensem, śmiercią, przemijaniem i relacjami w jakich jesteśmy lub byliśmy. zaczyna się wizytami na cmentarzach, rodzinnymi spotkaniami i wspomnieniami o tych, których już z nami nie ma. Lubimy ten czas lub wręcz przciwnie czujemy się nim przytłoczeni i zobligowani do czegoś czego sami byśmy nie wybrali.

Chcemy czy nie - czas, który płynie do świąt i końca roku pełen jest różnych emocji i refleksji dotyczących naszych więzi i relacji.
🍂 Spadające liście, szare dni, deszcze i chłód wywołują nostalgię. To bywa trudny czas, pełen podsumowań, rozczarowań i tęsknoty. Szczególnie dla tych z nas, którzy opłakują straty, tęsknią za kimś kogo już nie ma.

🕯️ Człowiek umiera ale relacja trwa. To jedno zdanie ilustruje zależności, które pomimo śmierci nie ustają.

🕯️ Śmierć rozdziela, a pamięć niesiemy dalej.

Śmierci bywają różne - jako skutek przewlekłej, czasem uciążliwej choroby czy ze starości. Bywają i takie, które dzieją się przed pierwszym złapanym na świecie oddechem albo nagłe i nieprzewidziane: w wypadkach, związane z sytuacjami medycznymi, samobójcze.

przerywa dotychczasowe sprawy. Zaskakuje. Zmienia rzeczywistość. Czasem wprowadza chaos. Może budzić poczucie winy, stawiać pytania, na które nie padają żadne odpowiedzi. Wstrząsa naszym światem i zaburza równowagę. Kończy to co było do tej pory oczywiste. Rozregulowuje układ nerwowy i wywołuje uczucia, od których nie ma ucieczki. Ci co zostają mierzą się z nią na różne możliwe sposoby, często automatycznie, nie zawsze świadomie, bo skala emocji bywa różna.

⏳ bywa różna, zależna od wielu czynników. Potrzebujemy na nią czasu, wystarczająco długiego, by przejść przez kolejne jej etapy, nawet kilkukrotnie. Potrzebujemy zmierzyć się z brakiem jaki wyłania się na wielu poziomach, opłakać, odnaleźć w nowej rzeczywistości, poukładać ją w inny sposób i budować życie.

Przerwane śmiercią są różne, są i takie, które były obietnicą nowego, innego czasu, a to co zapowiadały - nigdy się już nie wydarzy.
🫧 Tęsknota za utraconymi dziećmi - tymi nienarodzonymi - może trwać całe życie i jedynie trochę zblednąć.
🫧 Dzieci, które umierają zanim dorosną pozostawiają swoje rodziny w bólu i rozpaczy, z niespełnionymi marzeniami, z planami, które nigdy się nie urzeczywistnią.
🫧 Śmierć dorosłych dzieci (kiedy ich rodzice żyją) zostawia milczącą pustkę, niedokończone sprawy i niedopowiedziane historie. Pozbawia rodziny jakiejś przyszłości.
🫧 Śmierć rodzica wstrząsa poczuciem bezpieczeństwa dziecka i może zdestabilizować rodzinę, a na pewno zmienia dotychczasowy system.
🫧 Długa i przewlekła choroba i powolne umieranie bliskiej osoby pozostawia wyżłobiony ślad, który trudno zapełnić.

Przerwane relacje są różne.

📍 Pozostają niedokończone sytuacje, brak możliwości rozwiązania trwających konfliktów czy ujawnienia tajemnic, a także tego co niewypowiedziane i tego co boli.
Zamykają możliwość dokończenia rozmów, snucia planów i wszystkich odłożonych na później spraw. Zatrzaskują z hukiem przyszłe możliwości. Odbierają jakąś nieznaną lub przewidzianą przyszłość.

🫣 Te różne niewypowiedziane _ , niedokończone _ wciąż gdzieś są, bo człowiek umiera ale relacja trwa dalej.

🕯️ Za każdym razem kiedy znajdujemy w sobie takie powracające i męczące poczucie żałoby, które nie słabnie pomimo upływającego czasu albo trzyma nas w miejscu to i my zatrzymujmy się i odnajdujmy w sobie te niedokończone rozmowy, kłótnie, emocje, które nie były wystarczająco nazwane. By móc pójść dalej potrzebujemy uwolnić „to” na co nie było miejsca i czasu w przeszłości. Odnaleźć „to” w sobie i nazwać, zaadresować, dokończyć te mniejsze i większe historie. Z uwagą na emocje i odczucia w ciele dopowiedzieć dla siebie „to” co pozostawało w ukryciu.
Na różne sposoby. Poniżej kilka do inspiracji:

✔️ Napisz list do tej zmarłej ważnej osoby/osób. Wyraź w nim to co w Tobie wciąż gorące. Pozwalaj sobie na emocje - to przecież taki list, który nie będzie wysłany więc nikogo nie zrani i nie będzie oceniany ani skrytykowany. Tylko Ty poznasz jego treść. Pozwól sobie na szczerość. Nie przywiązuj uwagi do formy, gramatyki czy interpunkcji. Nie spiesz się, weź sobie tyle czasu by poczuć, że wzburzone emocje opadają i pojawia się zmęczenie i pustka w głowie.

✔️ Wyobraź sobie, że masz możliwość cofnąć swoje życie do konkretnych sytuacji, które chciałabyś żeby potoczyły się inaczej. Żebyś Ty inaczej zareagowała. Do takich chwil kiedy chciałaś coś zrobić i zatrzymał Cię strach, niepewność, jakiś rodzaj zwątpienia, albo sytuacja dynamicznie zmieniła się i odebrała możliwość reakcji. Cofasz czas i masz możliwość inaczej zareagować. Pozwól sobie na pofantazjowanie i wyrażenie tego co nie zostało wyrażone, odegraj tę scenę, może nawet w zwolnionym tempie, bez pośpiechu.

✔️ Wyobraź sobie, że przygotowujesz się do spotkania pożegnalnego, a Twój cel to wyrazić radość i wdzięczność za znajomość tej osobie, za to, że była w Twoim/Waszym życiu. Za to co wnosiła do życia? Za co ją ceniłeś, lubiłeś, kochałeś? Taki list pochwalny.
✔️ Możesz też mieć chęć zrobić coś przeciwnego - spisać listę skarg i zażaleń - „list reklamacyjny” tej relacji - być może wcześniej nie miałaś takiej możliwości albo zdarzało się to tylko nie wprost, nie bezpośrednio do tej osoby.

✔️ A może potrzebujesz wyrazić miłość do nienarodzonego dziecka jaka wciąż jest w Tobie, a nie mogła być wypowiedziana? Lub dziecka, które umarło zanim zdążyliście się poznać? Zrób to w takiej formie jaka przyjdzie Ci do głowy.

☺️ Ja lubię podczas świątecznych spotkań rodzinnych przywoływać anegdoty o zmarłych, takie zabawne albo irytujące zachowania jakie pamiętamy. Wtedy robimy miejsce dla wspomnień i różnych emocji jakie pojawiały się w kontakcie z tą osobą i jednocześnie dzieję się jakaś lekkość we wspomnieniach i rodzinna zabawa rozjaśnia myśli. Bo czy umarli potrzebują naszego smutku i czy chcieliby naszego udręczenia? Nie sądzę. Myślę, że gdyby mogli napisać do nas list to zachęcaliby nas do życia i kroczenia naprzód. Ciekawe co te osoby, które opłakujecie napisałyby do Was w liście. Jakie byłyby tam zawarte myśli, instrukcje i życzenia do Nas?

🫴 Żona aktora Richard’a E.Grant’a - Joan 4 dni przed śmiercią powiedziała: „Wiem, że będzie ciężko, że będziesz smutny ale postaraj się znajdować nawet najmniejszą odrobinę szczęścia każdego dnia, również w dzień mojej śmierci. Nie czuj żadnej winy za tę radość i szczęście kiedy mnie już nie będzie”.

Tekst i zdjęcie Beata Muszyńska-Dębska psychoterapia, interwencja kryzysowa, terapia traumy

Address

Sandon Road 136
Birmingham
B664AB

Website

https://helpee.uk/pl/terapeuci/psychoterapeuta-terapeuta-malzenstw-i-par-terapeuta-traumy-met

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Marzena Mrowińska Psychoterapia i Terapia Par w Birmingham posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Marzena Mrowińska Psychoterapia i Terapia Par w Birmingham:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram