Are u ok? Psychoterapia UK

Are u ok? Psychoterapia UK Psychoterapia indywidualna i dla par w Bristolu oraz online. Pomoc w trudnościach emocjonalnych i relacyjnych. Agata Wiacek-Lukaszewska, psychotherapist

30/03/2026
OBRAŻANIE SIĘ • Patrycja Pustkowiak: Obrażanie się to manipulacja?• Kamila Drężek: – Bywa nią, gdy jest używane jako czę...
29/03/2026

OBRAŻANIE SIĘ

• Patrycja Pustkowiak: Obrażanie się to manipulacja?

• Kamila Drężek: – Bywa nią, gdy jest używane jako część strategii, która ma na celu wpędzenie nas w poczucie winy, wymuszenie określonego zachowania, na przykład przeprosin. Osoby o cechach narcystycznych mają skłonność do takich zachowań, określanych jako karanie ciszą.

Ale takie zachowanie nie musi być zawsze wyrachowaną metodą cynicznego gracza. Czasem zamiast stawić czoła trudnej sytuacji, uciekamy się do schematu, który jest prostszy w realizacji niż otwarta komunikacja, ale też mniej dojrzały. To reakcja typu: zabieram swoje zabawki i idę do innej piaskownicy. Albo wręcz: siadam na ławce i płaczę, a ty patrz, jak cierpię! To sposób na to, by pokazać, że w relacji zdarzyło się coś, co nas zezłościło, sprawiło nam przykrość… Druga strona nie do końca wie co, ale widzi pewną demonstrację, że nie jest tak jak dawniej.

• Ma się domyślić. A potem pokajać się i przeprosić.

– Niekiedy na pewno tak. Nawet badania pokazują, że osoby ignorowane często internalizują winę. Biorą ją na siebie, mimo że jej nie ponoszą. Milczenie jest bierną agresją. Nie daje szansy na obronę, bo nie ma konkretnego zarzutu, na który można odpowiedzieć.

• Może by padł, gdybyśmy usiedli i porozmawiali o tym, co się zdarzyło, ale z tym w relacjach mamy największy problem.

– Do tego trzeba mieć zdolność rozumienia, co się z nami dzieje, obserwowania swoich emocji i adekwatnego reagowania. Obrażanie się to sięganie do niedojrzałego kawałka siebie, który dużo o nas mówi. Pokazuje, że brak nam umiejętności radzenia sobie z emocjami, co może się wiązać z niepewnością czy niską samooceną. A czasem brakuje nam umiejętności związanych z asertywnością, stawianiem granic. Uciekamy się do formy pośredniej, obrażenia się, bo to chroni nas przed konfrontacją.

• Może to dobry moment, by się sobie przyjrzeć i dowiedzieć, co się kryje za taką reakcją?

– Zdecydowanie. Zadać sobie pytanie: dlaczego tak reaguję, wybieram obrażanie się? Czego mi brakuje, że nie mogę inaczej zareagować na tę sytuację? Czy nie umiem poradzić sobie z ogromem emocji, jakie przeżywam? Może wtedy lepiej poczekać chwilę, nabrać oddechu. Uporządkować to, co pochodzi ze mnie, a co naprawdę zrobiła druga osoba. Bywa, że reagujemy tak naprawdę na naszą interpretację sytuacji, a nie na to, co w istocie zrobiła druga osoba. Takie reakcje wypływają z naszej kruchej samooceny, ale też wzorców. Mogliśmy zaobserwować w dzieciństwie, że takie metody są skuteczne. Kiedy mama obrażała się na ojca, to ten przynosił kwiaty i próbował ją udobruchać. Kiedy siostra się obrażała, to rodzice próbowali wyciągnąć, o co jej chodzi. Mogliśmy nabrać przekonania, że obrażanie się to skuteczna strategia.

• Na co?

– Czasem chodzi o to, by wywalczyć lepszą pozycję. Wymusić na drugim, by to on wyciągnął rękę, zabiegał. Trudniej wyznać wprost: potrzebuję twojej uwagi. Zależy mi, żebyś zauważył moje emocje, mnie, potrzebuję ciebie. A dokładnie tego chcemy od drugiej osoby, jeśli się obrażamy, tylko źle to demonstrujemy. Co więcej, niewłaściwa reakcja może płynąć z całkiem mylnych założeń.

• To znaczy?

– To nie czyjeś zachowanie musi być raniące, tylko nasza jego interpretacja. Warto zastanowić się, czy przypadkiem sami nie nadaliśmy czemuś negatywnego, krzywdzącego nas wymiaru. Milcząc, nie pozwalamy też drugiej osobie na to, by nauczyła się naszej wrażliwości i potrzeb, zrozumiała, że pewne tematy mogą na nas działać jak płachta na byka. Chcemy o nich rozmawiać inaczej albo wolimy ich nie poruszać. Wiedząc, jaki kto jest, możemy być bardziej uważni na coś w kontakcie z tą osobą, a jednocześnie zachować autentyczność. Bo to właśnie ją tracimy, obrażając się. W relacji zostaje zaburzony przepływ. Czujemy, że coś się stało po drugiej stronie, ale nie wiemy co.

• Kiedy tak na to popatrzymy, obrażanie się przestaje być zwykłym strzeleniem focha. Staje się poważną przeszkodą w rozwoju relacji, czymś, co nie pozwala nam się poznawać.

– Może w ogóle ją pogrzebać, bo nie wiadomo, jak ktoś na nasze obrażanie się zareaguje. Niektórzy mogą mieć uraz do milknących osób, bo byli już tak traktowani w przeszłości i sama taka reakcja doprowadzi do tego, że skończą relację. Możemy też trafić na osobę, która będzie uległa i dążyła do tego, aby było miło. Cisza może w niej z kolei wywołać nieautentyczność, próby przywrócenia dobrej atmosfery, ale to będzie pozorne, bo nie dojdzie do prawdziwej rozmowy.

• A ci, którzy chowają urazę latami? Bywają osoby, które potrafią wypominać partnerowi coś, co się zdarzyło dwadzieścia lat wcześniej, nieustannie i z ogromnym dramatyzmem. Trwanie w urazie wydaje się częścią ich konstrukcji psychicznej, a może i strategii.

– Ile razy byśmy takiego kogoś przepraszali, to i tak ta rana jest nadal żywa. Trzeba by było sprawdzić, na ile chodzi o tę ranę, a na ile o coś, co się przeżywa w danym momencie i co uruchamia stare zatargi. Pielęgnowanie urazy to zgubny mechanizm, i też mamy wybór, czy w nim tkwić. Zadałabym takiej osobie pytanie: czego potrzebujesz, aby ta rana się zabliźniła? Może się okazać, że ktoś wcale tego nie chce, bo chodzi mu o to, by wiecznie używać tego jako argumentu i gnębić drugą stronę albo nie zajmować się innymi problemami w relacji, bo gdy wychodzą, zawsze w takiej chwili może wyciągnąć swojego asa z rękawa i wbić drugą stronę w poczucie winy, zamknąć jej usta.

• Czy to nie jest strategia, jaką lubią też osoby narcystyczne? Pokazać drugiej stronie, że zawiniła, ukarać ją, postawić się w pozycji wyższości?

– Tak, za narcyzmem stoi bardzo niska samoocena, więc te osoby muszą wiecznie reżyserować sytuacje, w których zyskują przewagę, pokazują siebie jako ofiarę czyichś złych zachowań, manifestują to, że coś poszło nie tak z czyjejś winy, by uzyskać kontrolę nad sytuacją i wymusić przeprosiny, narzucić podporządkowanie, potwierdzenie swojej wyższości. To wszystko nosi cechy manipulacji.

WO 10.03.2026

fot. Caspar Jade

Dziś pożegnałam klientkę, z którą pracowałam przez kilka lat.To było bardzo poruszające zakończenie ważnego procesu. Są ...
27/03/2026

Dziś pożegnałam klientkę, z którą pracowałam przez kilka lat.

To było bardzo poruszające zakończenie ważnego procesu. Są takie momenty w tej pracy, które szczególnie pokazują mi, jak wielką wartość ma terapia — kiedy mogę zobaczyć, jak bardzo czyjeś życie się zmieniło, ile siły się pojawiło, ile świadomości, odwagi i wewnętrznego oparcia.

Jestem z niej naprawdę bardzo dumna.

Wzruszają mnie takie chwile także dlatego, że pokazują, iż terapia nie jest tylko rozmową o trudnościach, ale drogą, która może prowadzić do realnej, głębokiej zmiany.

Przede mną wkrótce jeszcze trzy kolejne zakończenia terapii. I to kolejny raz przypomina mi, jak ważne jest, by procesu nie przerywać nagle, ale pozwolić sobie na dobre, świadome domknięcie. Czasem potrzebne są na to dwie albo trzy ostatnie sesje — po to, żeby oswoić zakończenie, przejść przez pożegnanie i dać sobie przestrzeń na przyjęcie tego, że ta relacja dobiega końca.

To również jest ważna część terapii.

Kiedy mówię klientowi, że zbliża się moment zakończenia, robię to z zaufaniem. Z przekonaniem, że jest gotowy i że poradzi sobie dalej beze mnie. To dla mnie zawsze szczególny moment — pełen wzruszenia, ale też spokoju i wiary w drugiego człowieka.

Dzisiejsze pożegnanie było dla mnie tym bardziej poruszające, że klientka mieszka bardzo daleko od Bristolu, a mimo to zaskoczyła mnie pięknym gestem — kurierem dotarły kwiaty, czekoladki i kartka. To było niezwykle miłe i wzruszające.

Chyba właśnie dlatego ta praca tak porusza — bo pokazuje, że w jednym życiu można narodzić się na nowo. Kilka lat temu do mojego gabinetu przyszła kobieta będąca w zupełnie innym miejscu. Dziś żegnałam osobę bardziej świadomą, silniejszą, pewniejszą siebie, odważniejszą — kobietę, która zaczęła realizować swoje marzenia.

I właśnie możliwość towarzyszenia komuś w takiej przemianie jest dla mnie jedną z najpiękniejszych części tej pracy.

Wdzięczność. 🤍

Agata

NADGORLIWOŚĆ, KTÓRA ZNIECHĘCA W RELACJACH 🚩Jeśli ktoś jako dziecko nie był widziany, jeśli rodzice nie zwracali się ku n...
20/03/2026

NADGORLIWOŚĆ, KTÓRA ZNIECHĘCA W RELACJACH 🚩

Jeśli ktoś jako dziecko nie był widziany, jeśli rodzice nie zwracali się ku niemu tak często, jak tego potrzebował, jeśli w pewnym sensie nie był dla rodziców na tyle „atrakcyjny” i ciekawy, żeby sami z siebie chcieli skierować ku niemu swoją uwagę – to wtedy dziecko bierze na siebie coś jeszcze, co przyciągnie uwagę rodzica.

Na przykład stara się być pośrednikiem między rodzicami, dbać i aktywnie działać, aby się nie rozstali. Dziecko też często wspiera rodzica, który jest np. w depresji, który jest smutny, zdradzany, pogubiony. Dziecko często obsługuje lub stara się kompensować nałóg rodzica. Zostaje powiernikiem któregoś z nich.

Tak czy inaczej, jeśli ktoś nie mógł być przy swoich rodzicach tylko jako ich dziecko, to często i w dorosłości, w różnych sferach życia, nie potrafi WYSTAĆ I WYTRZYMAĆ tylko na swoim miejscu.

Nie potrafi się w nim ZMIEŚCIĆ i WYROBIĆ bez robienia więcej, rozglądania się szerzej, działania PONAD swoją rolę. I to może dotyczyć różnych sfer – czy to zawodowej, czy towarzyskiej. Nawet jeśli to nienadmiarowe miejsce byłoby dla niego o wiele lżejsze, spokojniejsze, o wiele mniej by od niego wymagało i nie komplikowałoby mu życia.

Takim ludziom czasami trudno jest być w czystej relacji, na przykład przyjacielskiej, i nie zacząć przyjaciela czy koleżanki terapeutyzować. Zasypują ich swoimi radami, doświadczeniami i wskazówkami, jak powinni postąpić w danej sytuacji, bo sami coś takiego już przeszli i wiedzą, co należy zrobić. Robią to, nawet jeżeli w ogóle nie byli o to pytani i nie dostali żadnego sygnału, że dana osoba potrzebuje pomocy, rady lub jest ciekawa ich zdania.

Czasami ktoś taki ma też problem z tworzeniem relacji partnerskiej w miłości. Na przykład kobieta nie potrafi być po prostu kobietą swojego mężczyzny, jego partnerką, tylko zaczyna go na milion sposobów obsługiwać – bardziej jak mama. Być może robi to podobnie, jak kiedyś robiła wobec swojej matki, podczas gdy sama powinna była doznać adekwatnej opieki jako córka, a tego po prostu nie dostała.

W toku pracy nad sobą często taka kobieta odkrywa, że TYLKO TAK POTRAFI FUNKCJONOWAĆ W RELACJI i że to jest JEJ problem.
Jej NIEUMIEJĘTNOŚĆ stanięcia do mężczyzny jako kobieta.
Jej nieumiejętność zostawienia matkowania.
Ale to JEJ DEFICYT, jej niezaspokojona potrzeba.
To ONA kiedyś potrzebowała obecnej, czułej matki, a skoro jej nie miała, to chce być nią dla innych, licząc, że ktoś jej się wreszcie odwzajemni.

W ustawieniach takich ludzi czuć bardzo wyraźnie ogromne napięcie – w ich reprezentacji jest poczucie, jakby dosłownie przebierali nogami, żeby ROZPAKOWAĆ SIĘ, ROZŁADOWAĆ SIĘ z ciśnienia, które noszą w sobie.

Kiedy widzą kogoś, kto wydaje im się dobrym materiałem na koleżankę, przyjaciela czy mężczyznę, od razu mają milion sposobów na to, jak mu pomóc, ulżyć, ułatwić i uprzyjemnić życie – wymyślają, co mogą dla niego i za niego zrobić. Tyle tylko, że to jest ich potrzeba, a nie człowieka po drugiej stronie, i oni często tego w ogóle nie dostrzegają.

Co więcej, po fazie „rozpakowania się” z tego, czego sami nie mogą wytrzymać, przychodzi etap, w którym uważają, że należy im się wdzięczność, docenienie i odwzajemnienie za to, co dali. Czasami naprawdę dają bardzo dużo, ale znów – nie widzą, że w ogóle nie zostali o to poproszeni. W efekcie człowiek po drugiej stronie czuje się czasami tym przytłoczony, zalany i »zagłaskany na śmierć« jak kot...

Chyba, że trafi na kogoś kto chce czerpać, bo też sam nie dostał, ale taki ktoś nie zawsze ma pomysł, aby to, co wziął, spłacać…

Jakie mechanizmy tu pracują?
👉 Parentyfikacja – zjawisko, w którym dziecko musi stać się rodzicem dla swojego rodzica. To zostawia w psychice trwały schemat: „miłość = opiekowanie się kimś słabszym”.

👉 Lęk przed odrzuceniem i „kupowanie” miłości – takie osoby często podświadomie wierzą, że na miłość i uwagę trzeba zapracować. Boją się, że jeśli będą po prostu sobą (bez bycia „użytecznymi”), to druga osoba ich odrzuci. Pomaganie to dla nich polisa ubezpieczeniowa przed porzuceniem, ale i HAK – mechanizm tworzenia energetycznego DŁUGU.

👉 Syndrom Wybawiciela (Trójkąt Karpmana) – wchodzenie w rolę ratownika. Gdy druga strona nie okazuje oczekiwanej wdzięczności (bo np. czuje się osaczona lub po prostu bierze, skoro dają), Wybawiciel łatwo zamienia się w Ofiarę („ja tyle dla niego robię, a on mnie nie docenia”) lub Prześladowcę („jesteś niewdzięczny!”).

👉 Odbieranie sprawczości i naruszanie granic – takie zachowanie, choć z pozoru podyktowane dobrymi intencjami, jest formą przekraczania granic. Pomagając komuś na siłę i wyręczając go, podświadomie wysyłamy mu komunikat: „sam sobie nie poradzisz, jesteś słaby, potrzebujesz mnie”. To buduje toksyczną zależność.

👉 Ucieczka przed samym sobą (bardzo częste) – skupianie całej uwagi na problemach i potrzebach innych to często doskonała wymówka, by nie musieć zajmować się własnym życiem. Ratowanie innych to ucieczka od własnego braku, deficytu, pustki, samotności, tęsknoty i związanego z tym ogromnego bólu.

Życie jest prostsze, niż nam się wydaje… to nasze myśli je komplikują.To, na czym się skupiasz, zaczyna rosnąć.Jeśli wie...
17/03/2026

Życie jest prostsze, niż nam się wydaje… to nasze myśli je komplikują.

To, na czym się skupiasz, zaczyna rosnąć.

Jeśli wierzysz, że możesz coś zmienić —
zaczynasz widzieć możliwości.
Dostrzegasz rozwiązania.
Masz więcej odwagi, żeby zrobić pierwszy krok.

Ale jeśli skupiasz się na tym, jak bardzo jest trudno…
świat zaczyna to potwierdzać.
Pojawia się więcej przeszkód, więcej wątpliwości, więcej „nie dam rady”.

To nie jest przypadek.
To sposób, w jaki działa nasza psychika.

🌱 Zawsze masz wybór, gdzie kierujesz swoją uwagę.

Nie chodzi o to, żeby ignorować trudności.
Chodzi o to, żeby nie pozwolić im definiować Twojej rzeczywistości.

✨ W Tobie jest więcej, niż myślisz.
Więcej zasobów. Więcej siły. Więcej możliwości.

Czasem potrzebujesz tylko… zacząć w to wierzyć.

Agata Wiącek - Łukaszewska

Address

Meadow Way
Bristol
BS328BN

Opening Hours

Tuesday 10am - 7pm
Wednesday 10am - 7pm
Thursday 10am - 7pm
Friday 10am - 7pm
Saturday 10am - 7pm

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Are u ok? Psychoterapia UK posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Are u ok? Psychoterapia UK:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram