15/12/2025
Opowieść o lęku ciała…
Na sesję przyszła do mnie kobieta dojrzała, świadoma, która przez całe swoje życie zmagała się z nadmierną wagą. Opisywała dobrze znany jej schemat: okresy intensywnej pracy nad sobą, diety, wysiłku i momenty, w których udawało jej się schudnąć kilka kilogramów. I niemal zawsze – gdy tylko zaczynały pojawiać się efekty – w jej życiu wydarzało się coś, co sprawiało, że waga bardzo szybko wracała. Czasem nawet szybciej niż wcześniej.
Podczas rozmowy zwróciła uwagę na coś, co z perspektywy ciała było bardzo znaczące. Zauważyła, że szczególnie trudne są dla niej komplementy – zwłaszcza te dotyczące wyglądu i sylwetki. Kiedy ktoś mówił, że dobrze wygląda, że schudła, że jest atrakcyjna, zamiast radości pojawiała się w niej natychmiastowa reakcja napięcia. Opisywała to jako uczucie kurczenia się w środku, a nawet bardzo fizyczne wrażenie, że jej ciało zaczyna „puchnąć”, jakby automatycznie wracało do większych rozmiarów.
Podczas sesji dotarłyśmy do wspomnień, które były bezpośrednio powiązane z tą reakcją. W jej systemie emocjonalnym i ciele zapisał się głęboki program, ukształtowany w dzieciństwie: pochwała nigdy nie była bezinteresowna. Za każdym razem, gdy była komplementowana lub chwalona, bardzo często przez mężczyznę, następowało oczekiwanie. Chęć uzyskania czegoś w zamian. Pochwała nie była darem – była zapowiedzią „zapłaty”.
Ten mechanizm stworzył w niej silny lęk. Dla jej układu nerwowego bycie zauważoną, docenioną, atrakcyjną oznaczało zagrożenie. W dorosłym życiu każdy komplement dotyczący ciała uruchamiał więc stary, obronny program. Ciało reagowało natychmiast – zwiększeniem objętości, napięciem, zatrzymaniem procesu chudnięcia. W ten sposób próbowało ją chronić: przed byciem widoczną, pożądaną, narażoną.
W trakcie pracy terapeutycznej możliwe było rozdzielenie przeszłych doświadczeń od teraźniejszości. Ciało przestało reagować tak, jakby nadal było w sytuacjach z dzieciństwa. Zaczęła pojawiać się nowa perspektywa: komplement jako neutralne, a nawet wspierające doświadczenie, bez ukrytej intencji i bez zagrożenia.
Ta sesja była momentem głębokiego zrozumienia, że problem nie leżał w braku silnej woli ani w „nieumiejętności utrzymania wagi”. To, co przez lata nazywane było sabotowaniem efektów, w rzeczywistości było inteligentnym mechanizmem ochronnym zapisanym w ciele.
Kiedy ciało nie musi już chronić przed tym, co było kiedyś, może wreszcie przestać walczyć.
⸻
Jeśli czujesz, że ta historia w jakiś sposób rezonuje również z Tobą –
jeśli masz wrażenie, że Twoje ciało reaguje automatycznie, jakby wbrew Tobie,
zapraszam Cię do kontaktu.
Możemy umówić się na darmową konsultację, porozmawiać spokojnie i sprawdzić podczas tej rozmowy, czy i w jaki sposób mogę Ci pomóc.