Elena Naturoterapeuta

Elena Naturoterapeuta Jestem dyplomowanym naturopatą. Dążenie do zdrowia-moją pasją.

PASOŻYTY, TOKSYNY A PRACA TARCZYCYChoroby tarczycy występują 10 razy częściej u kobiet niż u mężczyzn.Stale pilnując nas...
19/03/2026

PASOŻYTY, TOKSYNY A PRACA TARCZYCY

Choroby tarczycy występują 10 razy częściej u kobiet niż u mężczyzn.
Stale pilnując naszego zdrowia, często tarczyca nie jest w stanie wytrzymać obciążeń, w jakie współczesne życie jest „bogate”.
Jest bardzo wrażliwa i bezbronna. W tym również na wpływ różnego rodzaju pasożytów!
Robaki u ludzi uwalniają toksyczne produkty swojej życiowej aktywności bezpośrednio do krwi. Nagromadzenie się toksycznych wydzielin powoduje m.in. zapalenie tarczycy i powstawanie guzków.
Poza tym, patogeny zużywają najcenniejsze w organizmie składniki odżywcze – mikroelementy (cynk, selen, jod, mangan, chrom, krzem, miedź), a także hormony. Prowadzi to do powstania przewlekłego niedoboru hormonów tarczycy w organizmie i dalszych zaburzeń układu hormonalnego.
Pasożyty po wniknięciu do organizmu człowieka otwierają „bramę” infekcjom. Po zapaleniu płuc, zapaleniu migdałków, zapaleniu zatok, jako powikłanie po chorobie możesz "dorobić się" zapalenia tarczycy. Pasożytujące robaki powodują reakcję alergiczną w organizmie. Układ odpornościowy reaguje wytwarzaniem przeciwciał, które komórki tarczycy mylą z obcymi i uszkadzają je. Zapalenie występuje w wyniku reakcji alergicznej - autoimmunologicznego zapalenia tarczycy.
Gruczoł staje się gęstszy, zmniejsza się jego zdolność do wytwarzania hormonów i rozwija się niedoczynność tarczycy.
Dlaczego się pojawiają wole, cysty i guzki?
Tarczyca, próbując wychwycić jak najwięcej jodu z krwi, zaczyna się powiększać - na szyi rośnie wole. Powiększony gruczoł może również prowadzić do ucisku naczyń krwionośnych szyi i zakłócenia przepływu krwi do mózgu. Pozbywając się toksyn pasożytniczych krążących we krwi, tarczyca wypycha je na zewnątrz, tworząc cysty. Najczęściej usuwa się cystę, ale nie pasożyty i z reguły torbiel pojawia się w innym miejscu - jajnikach, macicy, piersi, ponieważ pozbywamy się objawów, a nie przyczyny. Toksyny wielu pasożytów mogą powodować zezłośliwienie się guzów.
Metale ciężkie (ołów, kadm, cyna itp.), radionuklidy (radioaktywny jod), po prostu radioaktywne tło, również powodują pojawienie się guzków. Wole guzkowe i guzki tarczycy są niebezpieczne, istnieje ryzyko ich przekształcenia w nowotwór złośliwy.
Jeśli chcemy, aby nasza tarczyca funkcjonowała normalnie przez wiele lat, musimy oczyszczać się z toksyn, chorobotwórczych patogenów, metali ciężkich, pleśni, grzybow i uzupełniać nie tylko jod, ale także inne mikroelementy, które regulują produkcję hormonów tarczycy i zapewniają regulację pracy tarczycy i narządów układu hormonalnego za pomocą odpowiedniego żywienia.



NIEBEZPIECZNA SUPLEMENTACJA ŻELAZA-jakie mogą być skutkiPodzielę się historią jednej z moich klientek. We wrześniu zeszł...
17/03/2026

NIEBEZPIECZNA SUPLEMENTACJA ŻELAZA-jakie mogą być skutki

Podzielę się historią jednej z moich klientek.
We wrześniu zeszłego roku zaczęły jej bardzo wypadać włosy. Zaczęła szukać przyczyny i zrobiła badania. Okazało się, że poziom ferrytyny wynosił zaledwie 9. Zalecono jej suplementację żelaza, więc zaczęła je przyjmować. Brała je przez dłuższy czas, a później podczas badania USG okazało się, że pojawił się u niej polip.
To tylko jeden z przykładów.
Takie sytuacje wcale nie są rzadkie. Sama należę do osób, które starają się podnosić poziom żelaza w organizmie bez sięgania po jego syntetyczne formy. W swojej pracy spotykałam się z jeszcze trudniejszymi historiami. Polip jest zmianą łagodną, ale zdarzało się, że u młodych kobiet po kroplówkach z żelazem w bardzo krótkim czasie pojawiały się mięśniaki – nawet do 4 cm w ciągu miesiąca. Często kończy się to później ryzykiem operacji.
Podzielę się też historią drugiej klientki:
Zaczęła przyjmować żelazo w tabletkach, ponieważ jej poziom ferrytyny był bardzo niski- około 12. Po kilku miesiącach suplementacji wynik rzeczywiście się poprawił. Ferrytyna wzrosła aż do 120 i na pierwszy rzut oka wydawało się, że wszystko jest w porządku. Jednak w tym samym czasie zaczęły pojawiać się inne problemy zdrowotne. Obniżył się poziom AMH, a dodatkowo zaczęła rosnąć prolaktyna. Okazało się, że organizm zaczął reagować zupełnie inaczej, niż się spodziewała.
Problem polega na tym, że przy agresywnej suplementacji żelaza często nie cierpi tylko jeden parametr w badaniach. Taki sposób podnoszenia poziomu żelaza może wpływać na różne układy w organizmie, w tym również na gospodarkę hormonalną. Jednym z powodów może być to, że żelazo stymuluje powstawanie nowych naczyń krwionośnych, które odżywiają tkanki i różnego rodzaju zmiany w organizmie. Dlatego staram się tłumaczyć kobietom, aby nie rozwiązywały problemu anemii wyłącznie poprzez kroplówki czy tabletki z żelazem. Nadmiar żelaza w organizmie może również nasilać stres oksydacyjny. Żelazo bierze udział w tzw. reakcji Fentona, w której powstają bardzo agresywne wolne rodniki. Mogą one uszkadzać DNA, komórki oraz tkanki.
Może to prowadzić między innymi do:
• stanów zapalnych
• uszkodzeń komórek
• mutacji genetycznych
•zaburzeń pracy układu nerwowego i uszkodzeń mózgu
To właśnie te procesy leżą u podstaw rozwoju wielu chorób przewlekłych.
Przeglądy badań pokazują także, że nadmiar żelaza może tworzyć środowisko sprzyjające rozwojowi komórek nowotworowych. Szybko dzielące się komórki aktywnie wykorzystują żelazo, dlatego jego wysoki poziom może sprzyjać ich wzrostowi. Do mechanizmów, o których mówi się w badaniach, należą między innymi:
• stymulacja podziałów komórkowych
• zdolność komórek nowotworowych do „przechwytywania” żelaza
• zwiększona produkcja wolnych rodników.
Niektóre badania pokazują też, że suplementacja żelaza może nasilać procesy oksydacyjne w organizmie. W jednym z nich po sześciu tygodniach przyjmowania żelaza wskaźniki stresu oksydacyjnego wzrosły o ponad 40%. Może to wiązać się z dużym wzrostem poziomu ferrytyny i żelaza we krwi, a przewlekły stres oksydacyjny jest jednym z mechanizmów prowadzących do utrzymywania się stanów zapalnych w organizmie. Dlatego tak ważne jest, aby nie skupiać się wyłącznie na szybkim podniesieniu wyniku w badaniach, ale przede wszystkim zrozumieć, dlaczego poziom żelaza w organizmie spadł.
Coraz częściej mówi się także o tym, że znacznie bezpieczniejszym podejściem jest wspieranie organizmu naturalnymi źródłami żelaza. Produkty takie dostarczają żelaza w formie, którą organizm przyswaja łagodniej. Proces podnoszenia poziomu żelaza może być wtedy wolniejszy, ale często bardziej stabilny i mniej obciążający dla organizmu.

I na koniec- warto szukać przyczyny niedoboru żelaza, a nie tylko podnosić jego poziom.

KTO KONTROLUJE JEDZENIE- KONTROLUJE LUDZI Podczas gdy w różnych krajach masowo wybija się zwierzęta hodowlane, korporacj...
16/03/2026

KTO KONTROLUJE JEDZENIE- KONTROLUJE LUDZI

Podczas gdy w różnych krajach masowo wybija się zwierzęta hodowlane, korporacje przejmujące rynek patentują życie. Firma Monsanto, która obecnie należy do Bayer, patentuje nasiona i odmiany roślin. Oznacza to, że jeśli jesteś rolnikiem i wyrośnie u ciebie soja – nie należy ona do ciebie, tylko do korporacji. Nie masz prawa zostawić nasion na następny rok. Musisz kupować je co roku. Monsanto pozywa do sądu wszystkich, którzy próbują obejść te patenty. W styczniu 2026 roku złożyli kolejny pozew. Rozumiecie, dokąd to wszystko zmierza?
Po pierwsze – najpierw pod pretekstem epidemii odbiera się rolnikom zwierzęta.
Po drugie – rolnicy zostają bez pieniędzy i sprzedają ziemię wielkim holdingom.
Po trzecie – holdingi obsiewają ziemię opatentowanymi nasionami.
Po czwarte – ludzie nie mogą już sami uprawiać jedzenia i kupują je w sklepie.
To nazywa się kontrolą nad żywnością – kontrola od nasionka aż do talerza. Jeśli myślisz, że głód to sytuacja tylko wtedy, kiedy nie ma plonów – mylisz się. Głód to sytuacja, kiedy plony są, ale nie należą do ciebie. Głód też jest bronią.
Historia potwierdza, że współczesny głód nie jest zjawiskiem naturalnym – to narzędzie polityczne. Izrael kontroluje dostawy żywności do Gazy. W Sudanie, Syrii i Jemenie jest podobnie.
A teraz spójrzcie, co dzieje się w Europie – politolodzy ostrzegają, że polityka UE prowadzi do masowego głodu. Pierwsze ucierpią rodzinne gospodarstwa rolne, ponieważ gigantyczne korporacje potrzebują tanich zasobów i kontroli.
Weterynarze przechodzą szkolenia z likwidacji ognisk pryszczycy. Ćwiczą procedury, aby kiedy nadejdzie rozkaz – wszystko było gotowe. A teraz złóżmy „spiskową układankę”. Na igrzyskach olimpijskich w Paryżu pokazano symbol – jeźdźca na bladym koniu – śmierć. A przed śmiercią, jak napisano w Apokalipsie, idzie głód. Tworzy się nam warunki do tego scenariusza. W wielu krajach wybija się zwierzęta. Zwierzęta są zdrowe, ale to nie ma znaczenia. Ważne jest, że rolnicy zostają z niczym. Przygotowuje się dla nas zamiennik. Monsanto i inne korporacje patentują nasiona. Wkrótce możesz nie móc posadzić ziemniaków we własnym ogrodzie, bo będzie to naruszenie praw własności intelektualnej.
Przygotowuje się sztuczny, kontrolowany głód, korzystny dla tych, którzy są na szczycie łańcucha pokarmowego.
Co robić?
Po pierwsze – nie myśl, że ciebie to nie dotyczy. Jeśli pracujesz w biurze czy salonie kosmetycznym w centrum miasta i jesteś daleko od rolnictwa – pamiętaj, że to uderzy także w twój portfel i twoje zdrowie.
Wspieraj lokalnych rolników. Kupuj od nich bezpośrednio. Dopóki istnieją, masz wybór i lepszej jakości jedzenie.
Śledź przyjmowane ustawy. Interesuj się tym, co jesz. Dziś jedzenie jest bronią i jest kierowane przeciwko nam.
Czytaj składy produktów, sprawdzaj producentów. Jedyna szansa, by nie stać się „paszą dla korporacji”, to zrozumieć, co się dzieje, i wspierać swoich rolników oraz mały biznes.
Bardzo ważne jest jednoczenie się dla wspólnego dobra.
Jesteśmy jednym organizmem.





SIBONadmierny rozrost bakterii w jelicie cienkim, czyli SIBO (zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego), to problem...
12/03/2026

SIBO
Nadmierny rozrost bakterii w jelicie cienkim, czyli SIBO (zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego), to problem, o którym coraz częściej sie mówi. W skrócie chodzi o to, że w jelicie cienkim zaczynają się namnażać bakterie, które normalnie powinny znajdować się w jelicie grubym, albo dochodzi do nadmiernego rozrostu tych bakterii, które w jelicie cienkim występują naturalnie, ale w dużo mniejszej ilości. W diagnostyce często wykorzystuje się wodorowo-metanowe testy oddechowe. Badanie polega na tym, że po wypiciu specjalnego roztworu (najczęściej z laktulozą albo glukozą) mierzy się ilość wodoru i metanu w wydychanym powietrzu. Jeśli bakterie w jelicie cienkim fermentują cukry zbyt wcześnie, zaczynają produkować gazy i można to zobaczyć w wynikach testu. W połączeniu z objawami daje to dość dobry obraz tego, czy problemem może być właśnie SIBO. Przy SIBO bakterie, które rozrosły się w jelicie cienkim, zaczynają wykorzystywać jedzenie, które spożywamy. Fermentują je i produkują gazy. To właśnie te gazy odpowiadają za większość objawów, które odczuwają osoby z SIBO. Wyróżnia się kilka typów tego zaburzenia. Najczęściej mówi się o typie wodorowym, który zwykle daje biegunkę, oraz o typie metanowym, przy którym częściej pojawiają się zaparcia. Ten drugi bywa obecnie określany jako nadmierny rozrost metanu. Istnieje też typ siarkowodorowy, który najczęściej powoduje biegunkę, choć czasem mogą pojawiać się również zaparcia. Nie wszystkie laboratoria potrafią jeszcze wykrywać ten typ. Zdarza się również forma mieszana, w której występują zarówno gazy wodorowe, jak i metanowe, a objawy mogą się zmieniać – raz pojawiają się zaparcia, a innym razem biegunki. To ważne, ponieważ różne typy SIBO wymagają innego leczenia. Najczęstsze objawy to przede wszystkim wzdęcia, odbijanie, ból brzucha i uczucie silnej pełności po jedzeniu. U wielu osób pojawiają się biegunki, zaparcia albo ich naprzemienne występowanie. Często pojawia się też reakcja na węglowodany i różne nietolerancje pokarmowe. Dość typowe są również objawy refluksu żołądkowo-przełykowego. SIBO może wpływać nie tylko na jelita, ale na cały organizm. Zwiększona przepuszczalność jelit może sprzyjać alergiom, wysypkom, świądowi skóry czy bólom stawów. Część osób skarży się na tzw. mgłę mózgową, problemy z koncentracją, lęk lub obniżony nastrój. Często pojawia się przewlekłe zmęczenie i różnego rodzaju niedobory witamin. Mogą też występować choroby innych narządów układu pokarmowego, na przykład zapalenie trzustki czy problemy z pęcherzykiem żółciowym. U niektórych osób dochodzi do spadku masy ciała, choć zdarza się też, że waga pozostaje prawidłowa lub nawet rośnie. W przypadku typu siarkowodorowego objawy mogą być bardziej nasilone i przypominać ogólne zatrucie organizmu. Pojawia się biegunka, ból brzucha i refluks, ale także bóle całego ciała podobne do tych przy fibromialgii. Niektóre osoby odczuwają podrażnienie pęcherza moczowego, częste parcie na mocz albo ból w jego okolicy. Zdarza się mrowienie lub drętwienie kończyn. Czasem gazy mają zapach siarki, choć nie zawsze. Typowa jest też nietolerancja suplementów zawierających siarkę, a także problem z tolerancją histaminy czy salicylanów. Trzeba jednak pamiętać, że sam zestaw objawów nie wystarcza do rozpoznania SIBO – potrzebne są odpowiednie badania. SIBO często wiąże się z innymi problemami zdrowotnymi. Może prowadzić do zaburzeń wchłaniania, takich jak anemia z niedoboru żelaza albo witaminy B12. Zdarza się tłuszczowy stolec i niedobory witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli A, D, E i K, a także kwasów omega-3. Wiele osób z SIBO ma też zwiększoną przepuszczalność jelit, co może powodować objawy podobne do zespołu jelita drażliwego i różne nietolerancje pokarmowe. Nadmiar toksyn bakteryjnych, takich jak lipopolisacharydy, może wywoływać stan zapalny i wpływać na samopoczucie oraz nastrój. Dość często razem z SIBO pojawia się również nadmierny rozrost grzybów, na przykład Candida. U wielu osób po wyleczeniu SIBO poprawiają się także inne choroby, między innymi trądzik różowaty, łuszczyca, reumatoidalne zapalenie stawów, zespół niespokojnych nóg czy nawracające zapalenie pęcherza. Nawet 60–70 procent przypadków zespołu jelita drażliwego może mieć związek z SIBO. Jednocześnie w wielu sytuacjach jeden cykl leczenia nie wystarcza, zwłaszcza jeśli problem trwa od dawna i ma charakter przewlekły. Jeśli chodzi o przyczyny SIBO, jedną z najczęstszych są zatrucia pokarmowe. Bakterie, które je wywołują, mogą uruchomić proces autoimmunologiczny zaburzający działanie tzw. migrującego kompleksu motorycznego jelit. Jest to naturalny mechanizm oczyszczania jelita cienkiego z resztek pokarmu i bakterii. Gdy działa gorzej, treść pokarmowa przesuwa się wolniej, a bakterie mają więcej czasu, żeby się namnażać. Duże znaczenie mogą mieć także zrosty w jamie brzusznej, które fizycznie utrudniają przesuwanie się treści jelitowej. Zrosty pojawiają się często po operacjach, przy endometriozie, po zapaleniu wyrostka robaczkowego, przy chorobach zapalnych jelit albo po urazach. Podobny efekt mogą powodować różne wady anatomiczne jelita, uchyłki czy tzw. ślepa pętla jelitowa. Kolejną możliwą przyczyną jest niedoczynność tarczycy. W takim przypadku często dochodzi do spowolnienia pracy jelit, zmniejszenia wydzielania kwasu żołądkowego i niedoboru enzymów trawiennych. Zbyt niska kwasowość żołądka to zresztą częsty problem. Z wiekiem produkcja kwasu żołądkowego spada u wielu osób, ale może to dotyczyć również dzieci. Jeśli kwasu jest za mało, żołądek nie spełnia swojej funkcji ochronnej i nie niszczy bakterii, które trafiają do organizmu z jedzeniem. Dodatkowo pokarm nie jest odpowiednio przygotowany do dalszego trawienia, więc trafia do jelita cienkiego w postaci słabiej rozłożonej. To sprzyja fermentacji bakteryjnej. Podobny problem pojawia się przy niedoborze enzymów trawiennych. Dlatego niektóre osoby odczuwają poprawę po przyjmowaniu enzymów, choć często jest to tylko chwilowa ulga, jeśli nie usuwa się głównej przyczyny. W takich sytuacjach stosuje się czasem enzymy trzustkowe, gorzkie zioła, ocet jabłkowy albo betainę, szczególnie gdy podejrzewa się niską kwasowość żołądka. Warto też wiedzieć, że przy refluksie i zgadze problemem często wcale nie jest nadmiar kwasu żołądkowego, ale jego zbyt mała ilość. Gdy kwas dostaje się do przełyku, powoduje pieczenie i podrażnienie, dlatego łatwo odnieść wrażenie, że jest go za dużo. W rzeczywistości przełyk jest po prostu bardzo wrażliwy na kontakt z kwasem. Taka nadwrażliwość może rozwijać się przez lata, na przykład przez picie bardzo gorących napojów, palenie papierosów czy częste spożywanie alkoholu. Na rozwój SIBO mogą wpływać także pasożyty oraz zaburzenia odpływu żółci. W badaniu USG często widać wtedy różne nieprawidłowości pęcherzyka żółciowego albo dróg żółciowych. Jeśli żółci jest za mało lub jest słabej jakości, nie spełnia ona swojej funkcji ochronnej przed nadmiernym rozrostem bakterii. Bardzo ważną rolę odgrywa również stres. Przy przewlekłym stresie jelita praktycznie nigdy nie funkcjonują prawidłowo. Ma to związek z układem nerwowym, nerwem błędnym oraz hormonami stresu, takimi jak kortyzol. Gdy perystaltyka jelit jest zaburzona, pokarm zalega w nich dłużej, co sprzyja fermentacji i rozwojowi bakterii. Właśnie dlatego u niektórych osób poprawę przynosi także leczenie wpływające na układ nerwowy. Zresztą regeneracja układu nerwowego to absolutna podstawa w każdym przypadku. Na spowolnienie pracy jelit mogą wpływać również antybiotyki, leki opioidowe, cukrzyca, choroba Parkinsona, twardzina czy borelioza z innymi współistniejącymi infekcjami. Duże znaczenie ma też dieta. Nadmiar cukru i prostych węglowodanów sprzyja namnażaniu bakterii, ponieważ właśnie na takim pożywieniu rozwijają się one najszybciej. Czasami jednak nietolerancja węglowodanów nie jest przyczyną, lecz skutkiem SIBO – bakterie fermentują cukry i produkują coraz więcej gazów, co nasila objawy.




ŁUSZCZYCA- ZBAWIENNY SYGNAŁ, KTÓREGO NIE WARTO IGNOROWAĆ.Jeszcze kilkadziesiąt lat temu łuszczyca była znacznie rzadsza ...
10/03/2026

ŁUSZCZYCA- ZBAWIENNY SYGNAŁ, KTÓREGO NIE WARTO IGNOROWAĆ.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu łuszczyca była znacznie rzadsza niż dziś. Dzisiaj mówi się, że dotyczy już kilku procent ludzi. Trudno uwierzyć, żeby w tak krótkim czasie zmieniła się genetyka całych społeczeństw. Bardziej prawdopodobne jest to, że zmienił się nasz styl życia – sposób jedzenia, poziom stresu, tempo życia, jakość snu i ogólna kondycja organizmu. Do tego dochodzi wszechobecna chemia w pożywieniu, zatrute powietrze, woda i inne czynniki, na które nie mamy większego wpływu, niestety. Możemy jedynie je ograniczać w jakiś sposób i dbać o swoje środowisko wewnętrzne organizmu.
Najczęściej słyszymy, że łuszczyca to choroba autoimmunologiczna i genetyczna. To medyczne wyjaśnienie, które opisuje mechanizm choroby. Ale nie zawsze odpowiada na pytanie, dlaczego u jednych osób objawy są silne, a u innych prawie ich nie ma. Dlaczego w tej samej rodzinie jedna osoba zmaga się z chorobą, a inne nie mają z nią żadnego problemu.
Kiedy pojawiają się zmiany skórne, naturalną reakcją jest próba ich usunięcia. Stosuje się maści sterydowe, kremy, leki, które mają sprawić, żeby skóra wyglądała normalnie. W wielu przypadkach pomagają one opanować objawy, ale rzadziej zastanawiamy się nad tym, co doprowadziło do ich powstania. Skóra jest największym narządem naszego ciała i często jako pierwsza reaguje na to, co dzieje się w środku organizmu. Problemy z trawieniem, przewlekły stres, zaburzenia metaboliczne czy przeciążenie organizmu różnymi czynnikami mogą prędzej czy później znaleźć swoje odbicie właśnie na skórze. Warto zadać sobie jedno proste pytanie: co by się działo, gdyby to wszystko, co dziś widzimy na powierzchni skóry, nie było widoczne na zewnątrz? Gdyby organizm nie reagował w ten sposób, tylko gromadził skutki przeciążenia gdzieś w środku – w wątrobie, w nerkach, w stawach albo w układzie krążenia?
Wtedy prawdopodobnie długo nic nie byłoby widać. Skóra wyglądałaby zdrowo, ale problem rozwijałby się po cichu w narządach, które są znacznie ważniejsze dla funkcjonowania organizmu. Zmiany skórne są uciążliwe i trudne do zaakceptowania, ale jednocześnie mają jedną cechę – są widoczne. Pokazują, że w organizmie dzieje się coś, na co warto zwrócić uwagę. Dlatego oprócz leczenia samych objawów warto też przyjrzeć się szerszemu obrazowi: temu, jak wygląda dieta, poziom stresu, sen, ruch, ogólny styl życia. Często dopiero takie spojrzenie pozwala zrozumieć, dlaczego organizm zaczął reagować właśnie w ten sposób.
Czasami choroba staje się momentem, w którym człowiek zaczyna bardziej świadomie dbać o swoje zdrowie i o to, w jakich warunkach funkcjonuje jego ciało.




Krople obkurczające naczynia są niebezpieczne dla mózgu.Przez ostatnie lata praktyki widzę bardzo niepokojący obraz. Dla...
09/03/2026

Krople obkurczające naczynia są niebezpieczne dla mózgu.

Przez ostatnie lata praktyki widzę bardzo niepokojący obraz. Dlatego stanowczo apeluję do wszystkich: uważajcie na krople do nosa obkurczające naczynia krwionośne.
Wiele osób myśli, że jeśli zakropi coś do nosa, to działa tylko miejscowo. Niestety tak nie jest. Krople nie pozostają wyłącznie w nosie czy w nosogardzieli. Nie da się im „nakazać”, żeby wchłaniały się tylko tam. Część substancji trafia do krwiobiegu i może dotrzeć również do mózgu. Tam może zaburzać mikrokrążenie, a to już prosta droga do powstawania torbieli, guzów czy tętniaków mózgu.
Niedawno zgłosiła się do mnie na badanie młoda kobieta. Opowiadała, że od ok. 8 roku życia, za każdym razem, gdy miała zatkany nos dostawała krople obkurczające naczynia. Później zdiagnozowano u niej neuroblastomę. Było mi jej naprawdę bardzo żal. Jeśli w nosogardzieli gromadzi się śluz, zwykle dzieje się tak z jakiegoś powodu. Nie zawsze warto na siłę próbować się go natychmiast pozbyć.
Krople obkurczające naczynia mogą zaburzać mikrokrążenie. Do tego u wielu osób dochodzą problemy z odcinkiem szyjnym kręgosłupa i zastój krwi w tej okolicy. W efekcie może wzrastać ciśnienie śródczaszkowe, a w skrajnych przypadkach może dojść nawet do pęknięcia naczynia.
Często słyszymy: „tacy młodzi ludzie, a już zdarzają się udary”. Jeśli przez lata dochodzi do ucisku naczyń w okolicy szyi, a dodatkowo stosuje się krople obkurczające naczynia, które jeszcze bardziej wpływają na krążenie, nie powinno to dziwić.
Trzeba pamiętać, że takie preparaty zostały stworzone do stosowania doraźnego – najwyżej 1–2 razy w czasie największego nasilenia infekcji. I to wszystko. Tymczasem wiele osób używa ich miesiącami, a nawet latami. To naprawdę nie jest dobre rozwiązanie.
Nie warto ryzykować zdrowia dla chwilowej ulgi w oddychaniu. Lepiej poszukać przyczyny zatkanego nosa i spróbować ją usunąć.




ZŁOTO Z OŁOWIU: NIEWIARYGODNE EKSPERYMENTY BOŁOTOWA ZA KRATAMI. HISTORIA PRAWDZIWAByłego pracownika naukowego instytutu ...
03/03/2026

ZŁOTO Z OŁOWIU: NIEWIARYGODNE EKSPERYMENTY BOŁOTOWA ZA KRATAMI. HISTORIA PRAWDZIWA

Byłego pracownika naukowego instytutu w Kijowie, kandydata nauk technicznych, Borysa Bołotowa aresztowano w marcu 1983 roku. Milicja przyszła do jego domu- najpierw przeprowadzono rewizję, a potem zabrano go bez okazania nakazu. Bołotow chciał wierzyć, że to okropne nieporozumienie, a rodzinę uspokajał, że wkrótce wróci. Wrócił dopiero w marcu 1990 roku-rok wcześniej niż przewidywał wyrok. Tydzień po wyjściu na wolność Bołotow przyszedł do redakcji jednego z czasopism- całkowicie siwy, w grubym wełnianym swetrze widocznym spod marynarki. Siedział w fotelu i spokojnie, czasem z humorem przenikającym do szpiku kości, opowiadał o wszystkim: jak w szpitalu psychiatrycznym próbowano zrobić z niego wariata, jak podczas śledztwa brutalnie go dręczono, jak tygodniami nie pozwalano mu spać i nastawiano współwięźniów przeciwko niemu, inscenizując samobójstwo…A on cały czas wysyłał zgłoszenia wynalazków do WNIIGPE, prowadził eksperymenty chemiczne i rozwijał własną teorię mikroswiata, a nawet udało mu się skonstruować reaktor atomowy! To była już druga instalacja-pierwszą, słabszą, zbudował jeszcze przed aresztowaniem. Już wtedy prowadził eksperymenty przekształcania jednych pierwiastków w inne. „Sprawiedliwość” zatrzymała jego pracę dokładnie w momencie, gdy udało mu się przekształcić ołów w złoto- cienki kawałek wielkości włosa, długości kilku milimetrów. Chciałoby się powiedzieć: „Spełniło się marzenie alchemików!” Ale wyniki jego eksperymentów były tak fantastyczne, że nie było tu miejsca na ironię. Wiedziano, że sztuczne wytworzenie złota jest możliwe, ale ze względu na ogromne koszty wydaje się nieopłacalne. Zapytano Bołotowa: „Jaka jest kosztowność otrzymanego metalu?” – i zaskoczył odpowiedzią: złoto to popiół spalonego ołowiu! Kosztuje tyle, ile ołów plus koszt energii, która powstała. O Bołotowie trudno opowiadać – nie wiadomo, od czego zacząć i w jaki nurt skierować historię. Wszystko jest niezwykłe. Teoretycznie zbudowanie reaktora w więzieniu to nonsens. Tam przerywa się wszystkie działania niezatwierdzone przez władze. A Bołotow… zbudował. Nie podając szczegółów, jak udało mu się obejść więzienne ograniczenia, spróbujmy wyjaśnić, jak działał jego reaktor i czym różnił się od innych instalacji do rozszczepiania jąder atomowych.
W nowoczesnych akceleratorach olbrzymie cząstki przyspiesza się na dużych odległościach, a potem uderzają w specjalne cele, wywołując przemiany jądrowe. Gdyby Bołotow poszedł tą drogą, musiałby w więzieniu zbudować coś na wzór serpu­chowskiego synchrofazotronu. Ale nie było mu to potrzebne. Aby jądra atomowe mogły wejść w skuteczną interakcję, muszą zbliżyć się na mniej niż 10^-13 cm – to promień działania sił jądrowych. Jak to osiągnąć? W szkole fizyki pokazuje się doświadczenie: dwa równoległe przewodniki odpychają się, gdy przepływa przez nie prąd w tym samym kierunku. W rozgrzanym metalu tworzą się nitkowate kanały przewodności – zwiększając natężenie prądu, wzajemnie się wypychają.
Bołotow chciał stworzyć warunki, w których atomy w przewodniku, przesuwając się od środka, zbliżą się do prawie nieruchomych atomów na obwodzie na te 10^-13 cm. I tu zaczyna się reaktor Bołotowa. A w więzieniu co mogło być źródłem dużych prądów? Służyła spawarka! Przy spawaniu prąd dochodził czasem do setek tysięcy amperów, a materiał, przez który przepływał, zamieniał się w parę i eksplodował w różne strony. Bołotow próbował ograniczyć rozprysk i zagęścić atomy do potrzebnego poziomu.
Dogadał się ze współwięźniami pracującymi przy punktowym spawaniu. Za opakowanie herbaty – więzienne „pieniądze” – puszczali prąd przez przygotowane próbki. Stworzenie reaktora kosztowało go zaledwie 200 opakowań herbaty! Jeszcze przed wyjściem dziennikarz zapytał, skąd wziął tyle herbaty. Bołotow odpowiedział: „To moje osobiste know-how. Ale też mogę to sprzedać – za herbatę! Za 200 opakowań powiem, skąd wzięły się te pierwsze!” Bołotow przekazał z więzienia do 80 kg próbek. Opakowania herbaty wrzucano do kosza na śmieci, a więzień, który wywoził jego zawartość na wysypisko, otrzymywał kolejne opakowanie w zamian. Nie otwierał go, a zawartość trafiała na wysypisko, gdzie inny były więzień wiedział czego szukać. Opakowania docierały pod właściwy adres, ale nie do domu Bołotowa, gdzie wszystko było „pod kontrolą”. Syn i żona wysyłali próbki do analizy i przekazywali mu wyniki. Za pomoc płacono niemałe pieniądze. Dużą rolę odegrał też Sergiej Szczelkanow, jeden z wiernych uczniów Bołotowa.
Bołotow analizował spektrogramy i planował kolejne eksperymenty. Stopniowo wkraczał w nieznane wcześniej obszary. Mimo więzienia wysyłał zgłoszenia do WNIIGPE. Kiedy udało mu się otrzymać węgiel z krzemu i poinformował o tym Państwowy Komitet Nauki i Techniki oraz Instytut Energii Atomowej im. Kurczatowa, odpowiedziano mu: „Błąd w obliczeniach energii, nie mogło powstać tyle energii do rozszczepienia jądra. Pańskie pomysły są antynaukowe…”
W młodości wszyscy marzą o wielkich, niemal niemożliwych do osiągnięcia celach.Niektórzy porzucają je szybko, inni – jak Bołotow – podążają własną drogą. Bołotow zdecydował się na bezpieczną energetykę jądrową. Wiedział, że nauka idzie dwiema drogami: klasyczne – rozszczepienie ciężkich jąder w elektrowniach, i perspektywiczne – synteza lekkich jąder w tokamakach. On wybrał własną ścieżkę.
Ogromne siły naukowców od dziesięcioleci próbują wytworzyć atomy helu – sukcesy są krótkotrwałe, przy milionach stopni i wielkich ciśnieniach. W rozszczepieniu uranu energia powstaje sama, bez specjalnych warunków. Bołotow zadał sobie pytania: czy w przedziale od dziesiątek eV do setek MeV nic się nie dzieje? Stwierdził, że nauka tego nie zna, a „energetyczna nisza” istnieje i tylko czeka na odkrycie. Tak powstała jego „chemia drugiego pokolenia”.
Jednym z najważniejszych związków w przyrodzie jest woda. Podczas dysocjacji na jony H i OH powstaje energia kilku eV. Roztwory kwasów i zasad też dysocjują, energia reakcji wynosi dziesiątki eV. Bołotow zastąpił wodę dwutlenkiem litu Li₂O. Litowa „woda” występuje w przyrodzie częściej niż zwykła woda. Atomy pierwiastków w jego eksperymentach traktował jako połączenia atomów wodoru. W Li₂O – 14 atomów. Pod wpływem sił elektrycznych zachodzi dysocjacja i reakcje energetyczne większe niż kiedykolwiek wcześniej rejestrowane – tysiące razy mocniejsze niż w chemii tradycyjnej.
Bołotow pokazywał, że z cynku i magnezu można uzyskać krzem i nikiel, wydzielając energię rzędu MeV – w obszarze dotychczas nieznanym nauce. Twierdził, że takie procesy zachodzą w naturze, ale nikt ich nie zauważał. Już przed aresztowaniem miał 130 praw autorskich na wynalazki; w więzieniu zgłosił kolejne, a ich wdrożenie mogło przynieść miliard rubli. Otrzymał też 300 odmów zgłoszeń z powodu „nieużyteczności” lub „braku nowości”, choć wiele z nich dotyczyło przekształcania pierwiastków, np. w platynę z ołowiu. Reaktor Bołotowa w ostatnim roku więzienia był platformą do takich eksperymentów.
Za co go skazano? Oficjalnie za „sprzeniewierzenie środków państwowych” – 2614 rubli, czyli pensję. W rzeczywistości był niewygodny dla systemu. Już w 1977 roku opublikował pracę „Nieśmiertelność jest realna” z opisem ziół, leczenia i krytyką ustroju świata. Bołotow wykazał też rolę lidera w strukturach biologicznych – w stadzie zwierząt wódz, który nie spełnia wymagań, zostaje natychmiast zmieniony. Analogicznie pytał: czy nasze społeczeństwo idzie za właściwymi przywódcami?
Nie udało się powstrzymać jego badań ani eksperymentów. W szóstym roku pobytu w więzieniu pojawiły się pogłoski o porwaniu kobiet pracujących przy analizie metalu – administracja je odsunęła, a bez analiz topienie metalu nie mogło się odbyć. Jeden z przełożonych zaproponował Bołotowowi, by pomógł jako były kandydat nauk. Odpowiedział: „Jeśli pozwolicie zbudować reaktor i robić eksperymenty – zrobię wszystko”.
Tak powstała instalacja: do impulsowego źródła prądu podłączono dwie elektrody – jedna w pojemniku z topionym metalem, druga nad nim. Reakcje miały być monitorowane przez detektory promieniowania, prostą żarówkę i rejestrator promieniowania gamma.
Pierwsze próby przy 1 A/mm² powodowały przebłysk, pojemnik się topił, ale reakcji jądrowej nie było. Przy zwiększeniu prądu do 10 A/mm² – wciąż brak efektu. Stopniowo Bołotow zwiększał natężenie – do 10 milionów A/mm² – i żarówka zasygnalizowała reakcję. Potem dobierał skład stopu, aby reakcja zachodziła przy niższym prądzie – i udało się.
Ostatni etap – przekształcanie fluoru w krzem, a później ołowiu w platynę. Niestety, zwolnienie z więzienia przerwało eksperymenty, mimo że prosił o kilka dodatkowych dni.
Świat nauki zareagowałby podobnie jak na ogłoszenie Fleishmanna i Ponsa o zimnej syntezie: w USA rozważono przyznanie 25 mln dolarów na badania. Eksperymenty Bołotowa wciąż pozostają praktycznie nieznane, choć ich wyniki były bardziej sensacyjne niż odkrycia amerykańskie.

Przeczytałeś, zostaw po sobie komentarz lub udostępnij, żeby więcej osób miało możliwość zobaczyć post 💜


Address

Kettering
Kettering
NN160

Opening Hours

Monday 9am - 6pm
Tuesday 9am - 6pm
Wednesday 9am - 6pm
Thursday 9am - 6pm
Friday 9am - 6pm

Telephone

+447935220068

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Elena Naturoterapeuta posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Elena Naturoterapeuta:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram