Elena Naturoterapeuta

Elena Naturoterapeuta Jestem dyplomowanym naturopatą. Dążenie do zdrowia-moją pasją.

ŻYCIE BEZ PĘCHERZYKA ŻÓŁCIOWEGO. CO DALEJ Z TRAWIENIEM? Cz.1Po usunięciu pęcherzyka żółciowego szczególnie istotne staje...
23/01/2026

ŻYCIE BEZ PĘCHERZYKA ŻÓŁCIOWEGO. CO DALEJ Z TRAWIENIEM? Cz.1

Po usunięciu pęcherzyka żółciowego szczególnie istotne staje się codzienne wspieranie pracy wątroby, procesów trawiennych oraz integralności błony śluzowej jelit. W organizmie występują dwa rodzaje żółci. Żółć wątrobowa jest młoda, płynna, lekko lepka i ma barwę złocisto-żółtą. Wydzielana jest bezpośrednio do jelita niezależnie od przyjmowania pokarmu, ma pH w granicach 7,3–8,04 oraz niską gęstość względną. Żółć pęcherzykowa jest natomiast dojrzała i skoncentrowana. W warunkach fizjologicznych gromadzi się w pęcherzyku żółciowym, gdzie stężenie jej składników wzrasta nawet kilkukrotnie, a sama żółć staje się gęstsza, ciemniejsza i bardziej kwaśna. Trafia do jelita cienkiego w odpowiedzi na spożycie posiłku, zwłaszcza tłuszczów. Po usunięciu pęcherzyka żółciowego organizm traci zdolność magazynowania i kontrolowanego uwalniania żółci w trakcie jedzenia. Skutkuje to zmniejszeniem ilości żółci faktycznie biorącej udział w trawieniu oraz obniżeniem jej jakości, czyli stężenia kwasów żółciowych. W konsekwencji dochodzi do zaburzeń trawienia tłuszczów w jelicie cienkim, ponieważ aktywacja lipazy trzustkowej staje się mniej efektywna. Obniżone właściwości bakteriobójcze żółci sprzyjają rozwojowi zespołu przerostu bakteryjnego jelita cienkiego oraz dysbiozy jelita grubego, co dodatkowo pogłębia problemy trawienne.Po operacji wątroba wydziela żółć do jelita cienkiego w sposób ciągły, niezależnie od obecności pokarmu. Jelito cienkie nie jest jednak przystosowane do stałego kontaktu z żółcią, szczególnie gdy nie jest ona zmieszana z treścią pokarmową. Zasadowe pH żółci może drażnić błonę śluzową jelit, prowadząc do objawów takich jak wzdęcia, nadmierne gazy, bóle skurczowe, zaparcia lub biegunki. U części osób rozwija się zespół złego wchłaniania kwasów żółciowych.Jednym ze sposobów wsparcia trawienia po cholecystektomii jest stosowanie enzymów trawiennych zawierających żółć bydlęcą. Ponieważ żółć nie jest już uwalniana w odpowiedzi na posiłek, jej dostępność w czasie trawienia jest ograniczona, co może prowadzić do licznych dolegliwości. Suplementacja enzymów z dodatkiem żółci może częściowo kompensować ten mechanizm i poprawiać trawienie tłuszczów.Stały napływ żółci do jelita cienkiego może prowadzić do uszkodzenia i zwiększonej przepuszczalności błony śluzowej jelit. W takich warunkach pomocna okazuje się L-glutamina, aminokwas będący podstawowym źródłem energii dla enterocytów. Jej suplementacja wspiera regenerację śluzówki jelit, zmniejsza skutki podrażnienia oraz stanowi istotny element terapii wspomagającej w połączeniu z dietą przeciwzapalną i enzymami trawiennymi.Usunięcie pęcherzyka żółciowego zwiększa również ryzyko niedoborów kwasów tłuszczowych omega-3 oraz witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, takich jak witaminy A, D, E i K. Nawet przy odpowiedniej podaży tych składników w diecie ich wchłanianie może być upośledzone. Dlatego szczególnie ważne staje się dostarczanie produktów bogatych w te składniki oraz wspieranie ich trawienia. Dieta powinna zawierać tłuste ryby morskie, czerwone mięso oraz warzywa zielone i pomarańczowe. Kluczowe znaczenie ma jednak nie tylko to, co jest spożywane, lecz przede wszystkim to, co zostaje skutecznie przyswojone.Problemy z pęcherzykiem żółciowym, które ostatecznie prowadzą do jego usunięcia, są zazwyczaj sygnałem, że także wątroba wymaga wsparcia. W medycynie funkcjonalnej wątroba i pęcherzyk żółciowy traktowane są jako jeden układ. Produkty sprzyjające rozrzedzaniu żółci i poprawie jej przepływu mogą zapobiegać tworzeniu się złogów w drogach żółciowych i wątrobie. Regularne spożywanie buraków, gorzkich warzyw liściastych, cytrusów oraz jabłek wspiera ten proces.Istotnym elementem terapii jest także indywidualnie dobrany rytm posiłków. Spożywanie jedzenia co kilka godzin pomaga ograniczyć nadmierne nagromadzenie kwasów żółciowych w jelicie cienkim i zmniejsza ryzyko biegunki. Odpowiednie przerwy między posiłkami umożliwiają również prawidłowe funkcjonowanie migracyjnego kompleksu motorycznego, który odpowiada za oczyszczanie przewodu pokarmowego.Stałe wydzielanie żółci może być łagodzone przez odpowiednią podaż błonnika rozpuszczalnego, który wiąże kwasy żółciowe i ułatwia ich wydalanie. Regularne spożywanie warzyw, owoców, roślin strączkowych, orzechów oraz naturalnych źródeł pektyn i inuliny pomaga chronić błonę śluzową jelit i stabilizować rytm wypróżnień. Błonnik powinien być obecny w każdym posiłku. Długotrwałe podrażnienie jelit sprzyja rozwojowi stanu zapalnego, dlatego warto sięgać po produkty i zioła o działaniu przeciwzapalnym. Przyprawy takie jak imbir, kurkuma, kardamon, rozmaryn czy cynamon, a także zielona herbata, mogą być stosowane regularnie w diecie. Zaburzenia trawienia i wchłaniania tłuszczów prowadzą nie tylko do niedoborów witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, lecz także do zmian w składzie mikroflory jelitowej, co sprzyja niedoborom witamin z grupy B. Nieleczone mogą one skutkować pogorszeniem wzroku, obniżeniem gęstości kości, skłonnością do krwawień, zaburzeniami funkcji seksualnych, a także objawami neurologicznymi, takimi jak drętwienie kończyn czy osłabienie mięśni.

#żółć

NIEDOBORY I PROBLEMY Z TRAWIENIEM: prawdziwa rola enzymówIm jesteśmy starsi, tym więcej różnych zaburzeń się w nas kumul...
22/01/2026

NIEDOBORY I PROBLEMY Z TRAWIENIEM: prawdziwa rola enzymów

Im jesteśmy starsi, tym więcej różnych zaburzeń się w nas kumuluje. Nie każdy ma idealne trawienie, a czasem trzustka po prostu zaczyna szwankować. Po trzydziestce u wielu osób pojawiają się na skórze takie czerwone kropeczki – to znak, a raczej objaw problemów, związanych z układem pokarmowym, wątroba, trzustką lub też świadczy o zatruciu bromem. Niektórzy mają ich więcej, inni mniej, a niektórzy w ogóle ich nie posiadają.
Dlatego, jeśli od czasu do czasu sięgniemy po enzymy- to może naprawdę mieć sens. Najważniejsze, aby pokarm został rozłożony i strawiony, aby cały materiał budulcowy trafił do organizmu i nie stał się pożywką dla patogennej mikroflory.
Możesz jeść najlepiej jak się da i przyjmować najlepsze jakościowo witaminy świata, ale jeśli trawienie nie działa, to i tak niewiele z tego zostanie. Przez moje ręce przeszły setki wyników badań i widziałam to wiele razy – nie ma co liczyć na cud, jeśli na początku jest blok. Dlatego mówi się o „drugim moczu” i o tym, że witaminy czasem nie działają. Jeśli trawienie przebiega jak należy, hormony i nadnercza są w porządku, wtedy organizm weźmie wszystko, czego potrzebuje, prosto z jedzenia(oczywiście ono musi być odpowiednie i zbilansowane).
Jeżeli jednak nadnercza są osłabione, szczególnie przy tzw. KPU, kiedy jesteśmy ciągle w stanie stresu, w organizmie spada sód i inne składniki rozpuszczalne w wodzie. Minerały i witaminy po prostu uciekają wraz moczem. Taki człowiek zawsze będzie w niedoborze, niezależnie od tego, ile witamin by nie brał. A jeśli dodatkowo szwankuje pęcherzyk żółciowy, wchłanianie tłuszczów i witamin rozpuszczalnych w tłuszczach też będzie znikome. Skóra i włosy robią się suche, pojawia się rogowacenie mieszkowe, a błony komórkowe i osłonka mielinowa też ulegną uszkodzeniu. W takich warunkach enzymy trawienne po prostu nie mają szans działać tak, jak powinny.
Zapalenie trzustki to już poważniejsza sprawa. Uszkodzenia mogą być krytyczne, a choroba może mieć charakter przewlekły – czasem przez wąskie przewody, czasem przez skłonność do kamieni, często przez kilka czynników naraz. I tu muszę Wam powiedzieć: gdy przychodzi ostry kryzys i pojawia się ból, trzeba podchodzić do tego ostrożnie. Trzeba uważać na preparaty żółciopędne, stymulujące oraz kwasy ursodeoksycholowe – mogą one po prostu pogorszyć stan.
Przy zapaleniu trzustki nie wolno stosować enzymów zawierających żółć ani kwasów ursodeoksycholowych czy preparatów z żółcią bydlęcą. Dlaczego? Bo żółć stymuluje trzustkę, a gdy jest w stanie zapalnym, dodatkowe pobudzenie zwiększy ból i zaostrzy chorobę, tzn. przepraszam, nie chorobę, a objawy chorobowe. Trzeba więc odciążyć trzustkę i stosować enzymy, które nie zawierają żółci, a do tego mają działanie przeciwzapalne. Świetnie sprawdzają się tu boswellia i kurkuma, szczególnie aktywna kurkumina.
Największy niedobór przy zapaleniu trzustki dotyczy lipazy. Jeśli w badaniu kału widać dużo tłuszczu lub niestrawionych włókien mięśniowych, to znak, że trzustka nie radzi sobie z trawieniem. Typowe objawy to tłusty, taki wręcz mazisty, nie wiem... kleisty stolec, częste wypróżnienia i niedobory witamin rozpuszczalnych w tłuszczach.
W okresie zaostrzenia dobrze jest stosować enzymy zawierające lipazę. Przy przewlekłym zapaleniu tłuszcze praktycznie się nie wchłaniają, dlatego najlepiej działają enzymy zwierzęce w kapsułkach z mikrosferami, np. Kreon. Dawkę ustala się indywidualnie, a w miarę poprawy zaczyna zmniejszać. Można oczywiscie w odpowiednich przypadkach rozważyć produkty Bołotowa, bromelaine z papainą i te. Prawdę mówiąc, enzymy są potrzebne nie tylko przy zapaleniu trzustki. Każdy problem z przewodem pokarmowym, problemy z pęcherzykiem żółciowym, zapalenie żołądka i dwunastnicy, wrzody, choroby wątroby, dysbioza, SIBO, Candida, pasożyty – w tych wszystkich przypadkach enzymy bedą tutaj bardzo pomocne. Czasem też potrzebne są przy niedoborach hormonów jelitowych.
Choroby takie jak niedoczynność tarczycy, cukrzyca typu 1, niedobór laktazy, choroba Crohna czy celiakia wymagają dodatkowej suplementacji enzymów. Każdy problem trawienny, szczególnie w okresach zaostrzeń, można wspomóc enzymami – przy wzdęciach, bulgotaniu, przelewaniach, po infekcjach jelitowych, a także przy leczeniu dysbiozy i kandydozy.

19/01/2026

CO WSPÓLNEGO NA WĄTROBA Z MATERACEM?

Czasem największe zmiany zaczynają się od rzeczy, które wydają się zupełnie nieistotne. Takich, nad którymi zwykle w ogóle się nie zastanawiamy. Przez lata można szukać przyczyn zmęczenia, ciężkości w ciele, problemów z trawieniem czy braku energii, a jednocześnie każdej nocy kłaść się spać na czymś, co wcale nie pomaga organizmowi się regenerować. Sen traktujemy jak oczywistość. Kładziemy się, zasypiamy i liczymy, że rano „jakoś to będzie”.
A jednak to, na czym śpimy, ma ogromne znaczenie. Miękki materac daje chwilowe wrażenie komfortu, bo ciało się w nim zapada, ale po czasie okazuje się, że ten komfort jest pozorny. Kręgosłup wygina się nienaturalnie, mięśnie zamiast odpoczywać, cały czas próbują stabilizować ciało, a rano człowiek wstaje ciężki, sztywny, jakby w ogóle nie spał. Znacie to uczucie, kiedy budzicie się zmęczeni, mimo że przespaliście całą noc, prawda? Otoż, to nie zawsze jest kwestia godzin snu.
Twarde, stabilne podłoże to jest to. Na początku bywa niewygodne, ale to minie. Materac , na którym śpimy powinien być na tyle twardy, na ile można to wytrzymać bez ryzyka zaburzenia snu. Ciało, przyzwyczajone do zapadania się, nagle musi ułożyć się równo. Mięśnie puszczają, a kręgosłup zaczyna układać się tak, jak powinien. Przez pierwsze dni albo tygodnie mogą pojawić się bóle pleców, uczucie „ciągnięcia”, a nawet zmęczenie. To moment, w którym wiele osób rezygnuje, bo wydaje się, że coś jest nie tak. A to często jest po prostu znak, że ciało zaczyna się przestawiać.
W nocy organizm nie tylko śpi. On intensywnie pracuje. Wyrównuje napięcia, reguluje krążenie, uruchamia procesy oczyszczania. Jeśli ciało leży krzywo, zapadnięte, skręcone - ta praca jest utrudniona. Gdy leży równo, na twardym podłożu, wiele procesów zaczyna przebiegać spokojniej i płynniej. Serce na w tym momencie minimalne obciążenie, zaczyna lekko pompować krew, co przekłada się na lepsze krążenie. Poprawia się przepływ krwi, narządy wewnętrzne nie są uciskane, a ciało wtedy może naprawdę odpocząć.
Wątroba odgrywa w tym wszystkim ogromną rolę. To ona w nocy wykonuje dużą część swojej pracy oczyszczającej. Gdy krążenie jest lepsze, a ciało nie jest zablokowane napięciem i uciskiem, jej funkcjonowanie przebiega sprawniej. Z czasem może to przełożyć się na lżejsze poranki, lepsze trawienie, mniejsze uczucie ciężkości po jedzeniu i więcej energii w ciągu dnia. Nie dzieje się to z dnia na dzień, ale zmiany przychodzą stopniowo, niemal niezauważalnie.
Po kilku tygodniach sen staje się głębszy. Człowiek rzadziej się wybudza, wstaje bez uczucia „połamanych” pleców. Ciało jest bardziej elastyczne, ruchy lżejsze. Niektórzy zauważają też, że łatwiej im utrzymać wagę albo że organizm szybciej reaguje na zmiany w diecie. To nie magia. To efekt tego, że noc wreszcie zaczyna spełniać swoją rolę. Uwierzcie mi, to nie żart.
Twardy materac z pewnością nie rozwiąże wszystkich problemów zdrowotnych. Nie zastąpi ruchu, dobrego jedzenia ani dbania o siebie na co dzień. Może jednak stać się cichym sprzymierzeńcem organizmu. Czymś, co każdej nocy pomaga ciału wracać do równowagi, zamiast ją zaburzać. Czasem naprawdę warto przyjrzeć się temu, na czym śpimy, bo być może odpowiedź na część naszych problemów leży dokładnie tam, gdzie kładziemy się każdej nocy.
Dlaczego zatem, spanie na miękkim materacu jest szkodliwe?
Spanie na miękkim materacu może być szkodliwe, ponieważ nie zapewnia odpowiedniego podparcia kręgosłupa. Udowodniono, że gdy kręgi od 3. do 20. układają się w linii prostej, wątroba działa sprawnie i efektywnie. Natomiast osoby śpiące na zbyt miękkim podłożu mają kręgi wygięte, co negatywnie wpływa na funkcjonowanie wątroby. Wątroba jest jak laboratorium chemiczne naszego organizmu – od jej pracy zależy jakość krwi, a od niej z kolei zdrowie zębów, włosów, paznokci i skóry. Właściwy materac nie tylko wspiera kręgosłup, ale pośrednio wpływa na zdrowie całego ciała.

18/01/2026

Odnośnie ostatniego posta (ale nie tylko).

Wy wiecie, że bardzo Was szanuję-moich czytelników i osoby, które mnie obserwują. To, że jesteście tutaj, czytacie, zadajecie pytania i interesujecie się tym, co piszę, naprawdę ma dla mnie znaczenie. Właśnie dlatego regularnie dzielę się wiedzą, doświadczeniem i przemyśleniami-zupełnie dobrowolnie.
Często spotykam się z sytuacją, w której ludzie oczekują ode mnie, że „wyłożę wszystko”-dokładnie wszystko, co wiem i robię w pracy terapeutycznej. Czuje się wręcz naciskana. Rozumiem ciekawość i doceniam, że moje posty budzą zainteresowanie. Staram się przekazywać tyle, ile realnie mogę, żeby pomóc i pokazać, że zmiana i zrozumienie siebie są możliwe.
Moja praca opiera się przede wszystkim na konsultacjach indywidualnych. Każdy Klient i każda sytuacja jest inna, dlatego nie ma jednego panaceum dla wszystkich, a i nie da się tego opisać w kilku zdaniach. Niektóre metody, strategie i obserwacje są częścią mojego profesjonalnego doświadczenia i wymagają kontekstu oraz bezpiecznej przestrzeni, w której mogę pracować z człowiekiem jako całością. To właśnie podczas konsultacji indywidualnej mogę w pełni zastosować swoją wiedzę i dopasować ją do potrzeb konkretnej osoby.
Tak mówiąc szczerze, gdybym miała publicznie odsłaniać wszystkie swoje metody pracy ze szczegółami, to przestałoby to być dzielenie się wiedzą, a zaczęłoby rozdawanie czegoś, co budowałam latami. A ja po prostu cenię swoją wiedzę i doświadczenie. Prowadzenie postów w social mediach robię dobrowolnie i z chęci dzielenia się wartościową wiedzą. Nie jest to forma pełnej terapii ani dorobku zawodowego. Dlatego czasem pojawiają się komentarze, w których ktoś oczekuje, że ujawnię wszystkie tajniki mojej pracy – niestety nie jest to możliwe, nawet jeśli chciałabym pomóc każdemu. Nie wszystko da się – i nie wszystko wolno – przenieść do internetu.
Kiedyś zdarzało mi się doradzać w wiadomościach prywatnych. Jeśli ktoś naprawdę prosił, nalegał, pisał, że „to tylko chwila”, próbowałam pomóc. Problem w tym, że niektórzy nie potrafili nawet rzucić zwykłym„dziękuję”. I w pewnym momencie zrozumiałam, że oddaję swoją energię w sposób, który nie jest ani zdrowy, ani uczciwy wobec mnie samej.
Dlatego dziś już tego nie robię. Nie z braku empatii, tylko z troski o siebie samą. Bo jeśli mam być dobrym terapeutą, mamą i człowiekiem, muszę dbać o swoją energię i zdrowie psychiczne. I pozwolę sobie na jedno pytanie: czy lekarze udzielają Wam darmowych porad diagnostycznych przez telefon lub wiadomości prywatne? Raczej nie – i nie dlatego, że nie chcą pomóc, tylko dlatego, że to po prostu nie jest właściwa forma.
Proszę, nie zrozumcie mnie źle. Nie piszę tego z pretensją ani żalem. Piszę to, żeby jasno postawić granicę i jednocześnie wyjaśnić, z czego ona wynika. Chciałabym, żebyście się postawili na moim miejscu i zrozumieli mnie. Mam swoje życie prywatne, dzieci, dom, obowiązki i momenty, kiedy odkładam telefon. Tworzenie treści robię z potrzeby dzielenia się, a nie dlatego, że ktoś tego ode mnie wymaga czy że mam obowiązek odpowiadać na wszystko i wszystkim.
To, jak pracuję i jak myślę o zdrowiu, nie wzięło się znikąd. Moja wiedza – szczególnie w obecnym systemie, w którym na wszystko „wciska się suplementy” – jest dość unikatowa. I nie mówię tego z zadęciem. To efekt lat uporu, ciekawości, zadawania niewygodnych pytań i ogromnej miłości do metod naturalnych.
Niestety, prawda jest taka, że większość szkół dla naturoterapeutów hoduje dziś głównie sprzedawców suplementów, a nie ludzi, którzy naprawdę uczą się myśleć, obserwować organizm i szukać przyczyn. Ja poszłam inną drogą. Często trudniejszą, czasem pod prąd, ale zgodną ze mną.
I w tym miejscu chcę też bardzo podziękować pewnej osobie, która w odpowiednim momencie otworzyła mi oczy na kilka ważnych spraw. Jeśli to czytasz – wiesz, że chodzi o Ciebie.
Tworzę treści, bo chcę dzielić się wiedzą, inspirować i dawać do myślenia. Ale prawdziwa, odpowiedzialna pomoc zawsze wymaga czasu, przestrzeni i relacji.
Dlatego staram się zachować balans. Dzielić się tym, czym mogę, edukować i wspierać, a jednocześnie chronić granice swojej pracy i swojego życia. Z szacunku do siebie, do swoich Klientów i do Was.

Dziękuję za zrozumienie.

Jem mało, chodzę na siłownię, a waga ani drgnie. Męczą mnie obrzęki, nie potrafię funkcjonować bez kawy. Ktoś zadał mi t...
16/01/2026

Jem mało, chodzę na siłownię, a waga ani drgnie. Męczą mnie obrzęki, nie potrafię funkcjonować bez kawy. Ktoś zadał mi takie pytanie i tak narodził się pomysł na ten post.
Dziś porozmawiamy o pracy narządu, który w dużej mierze decyduje o tym, czy będziesz szczupła i pełna energii, czy też stale zmęczona, opuchnięta i bez sił.
To nie twoja wina, nie lenistwo ani „zmiany związane z wiekiem”.
Bardzo często problem tkwi w wątrobie – narządzie, o którym przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy w badaniach pojawiają się podwyższone ALT lub AST. Wątroba nie boli bezpośrednio, ponieważ w jej tkankach znajduje się niewiele zakończeń nerwowych. Jej przeciążenie nie daje więc ostrego bólu, ale cicho i systemowo rozregulowuje cały organizm.
Wątroba to nie tylko „filtr toksyn”. To narząd pełniący ponad pięćset funkcji, od których zależą metabolizm, hormony, poziom energii, wygląd i samopoczucie.
Jedną z kluczowych ról wątroby jest kontrola poziomu glukozy we krwi. Magazynuje ona jej nadmiar w postaci glikogenu i uwalnia wtedy, gdy organizm tego potrzebuje, na przykład pomiędzy posiłkami lub w stresie. Gdy mechanizm ten nie działa prawidłowo, pojawia się stała ochota na słodycze, napady wilczego głodu, drżenie rąk, rozdrażnienie i nagłe spadki energii.
Wątroba zarządza także gospodarką lipidową, czyli decyduje, czy tłuszcze z pożywienia zostaną wykorzystane jako energia, czy odłożone w zapasach. To ona rozstrzyga, czy tłuszcz zostanie spalony, czy zapakowany w tłuszcz trzewny, najbardziej niebezpieczny, otaczający narządy wewnętrzne. Przy jej przeciążeniu tłuszcz „zatrzymuje się” na brzuchu i boczkach, a masa ciała staje się oporna na diety, nawet przy deficycie kalorycznym.
Kolejną kluczową funkcją jest metabolizm hormonów – wątroba przetwarza i usuwa estrogeny, kortyzol, insulinę oraz hormony tarczycy. Gdy nie radzi sobie z tym zadaniem, hormony zaczynają się kumulować, prowadząc do zaburzeń równowagi hormonalnej. Objawia się to nasilonym PMS, obrzękami, wahaniami nastroju, spadkiem libido, a często także problemami skórnymi i zatrzymywaniem wody w organizmie.
Wątroba odpowiada również za detoksykację metabolitów, czyli neutralizację toksyn pochodzących z jelit, żywności, kosmetyków, leków oraz metali ciężkich. Problem polega na tym, że ewolucyjnie nie była ona przystosowana nawet do ułamka obciążenia, z jakim musi mierzyć się współczesny organizm.
W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat drastycznie zmieniły się warunki życia: pogorszenie stanu środowiska, spadek jakości żywności, hormony przyspieszające wzrost zwierząt, chemiczne pasze i dodatki obecne niemal w każdym produkcie, nawozy sztuczne nastawione na maksymalizację zysku oraz ogromny wzrost obciążenia psychicznego i emocjonalnego.
Przeciążenie wątroby, bardzo często w postaci niealkoholowego stłuszczenia wątroby, zaczyna być widoczne nie tylko w samopoczuciu, ale także na zewnątrz.
Pojawiają się poranne obrzęki twarzy i powiek, ziemisty lub szarawy odcień skóry, skóra staje się sucha, wrażliwa, gorzej się goi i zaczyna swędzieć bez wyraźnej przyczyny. Mogą występować pajączki naczyniowe, zaczerwienienia dłoni, łatwe siniaczenie oraz pęknięcia w kącikach ust. Włosy stają się cienkie, matowe i wypadają w większej ilości, a paznokcie łamliwe i osłabione. Często pojawia się trądzik w dolnej części twarzy, na żuchwie i szyi, który nie reaguje na standardową pielęgnację. Twarz wygląda na zmęczoną, „ciężką”, z wyraźnymi cieniami pod oczami, niezależnie od ilości snu.
W codziennym funkcjonowaniu objawia się to w ten sposób, że budzisz się zmęczona mimo ośmiu godzin snu i bez kawy nie jesteś w stanie się rozruszać. Waga stoi w miejscu lub rośnie, mimo restrykcyjnych diet i skrupulatnego liczenia kalorii. Pojawia się mgła mózgowa, zapominalstwo, trudności z koncentracją, chaos myśli. Nastrój waha się od płaczliwości po drażliwość bez wyraźnego powodu, z poczuciem „to nie ja”. Energia jest niestabilna – do południa baterie są na zerze, a wieczorem pojawia się niekontrolowana, niemal kompulsywna ochota na słodkie i mączne produkty.
Są to klasyczne sygnały insulinooporności oraz wyczerpania mitochondrialnego, czyli stanu, w którym komórki produkują energię w sposób nieefektywny.
Bez odpowiedniej, fizjologicznej interwencji konsekwencją mogą być przewlekłe zmęczenie, narastający chaos hormonalny, dalszy przyrost masy ciała i rosnące ryzyko poważnych problemów zdrowotnych.
Dopóki nie odciążymy wątroby w sposób zgodny z jej biologią, diety, suplementy, masaże, joga czy nawet intensywny sport będą jedynie strata czasu. No, może nie tyle stratą tego czasu, ile działaniem na objawy bez zniwelowania przyczyny.

OD PIERWSZEJ ANGINY DO NADCIŚNIENIA- jak choroby nerek rozwijają się latami. Cz.2No dobra, kochani. Czas na obiecaną czę...
13/01/2026

OD PIERWSZEJ ANGINY DO NADCIŚNIENIA- jak choroby nerek rozwijają się latami. Cz.2

No dobra, kochani. Czas na obiecaną część drugą.
..Czym więc jest ogólne oczyszczanie i jak się je przeprowadza? Polega ono przede wszystkim na piciu dużej ilości płynów w celu wzmocnienia krążenia limfy i usuwania produktów przemiany materii z komórek wraz z jej prądem do brodawek błony śluzowej jelita grubego, skąd są one wydalane na zewnątrz razem z treścią jelita grubego. Aby było to możliwe, konieczne są jednak regularne płukania jelit przez okres od jednego do trzech tygodni, wykonywane codziennie przy użyciu roztworu fizjologicznego, naparów ziołowych lub uryny.
W ciągu doby należy wypijać około trzech litrów płynów, które nie są zwykłą wodą, lecz oczyszczają i odżywiają komórki organizmu. Są to wywary ziołowe z dodatkiem miodu oraz soków cytrusowych. Zioła dobiera się według zasady oczyszczania wszystkich układów organizmu: oddechowego, pokarmowego i wydalniczego, ponieważ stan układu kostno-mięśniowego, nerwowego i krążenia bezpośrednio zależy od stanu tych trzech podstawowych układów. Mogą to być między innymi następujące rośliny lecznicze: mięta, oregano, melisa, nawłoć, krwawnik, rumianek, babka, mącznica lekarska, szałwia, pokrzywa, serdecznik, liść borówki, pol-pala, skrzyp polny, pączki brzozy, mniszek lekarski, łopian, ziele bratka, rdest ptasi, fiołek trójbarwny oraz inne.
Na czas oczyszczania należy całkowicie wykluczyć spożywanie pokarmów stałych, aby zatrzymać proces trawienia i wydzielania enzymów trawiennych. Jest to konieczne do aktywizacji proteolitycznych enzymów tkankowych, które rozkładają i usuwają z komórek patologiczne wtrącenia oraz same chore, zanieczyszczone komórki. Przy tak globalnym oczyszczaniu tkanek efekt leczniczy pojawia się już po 10–15 dniach, a całkowite wyzdrowienie, w zależności od wieku i czasu trwania choroby, następuje po 6–12 miesiącach. W tym okresie konieczne jest przeprowadzanie co trzy miesiące 10–15-dniowego kursu oczyszczającego obejmującego wywary ziołowe, soki i płukanie jelit.
W przerwach pomiędzy kursami należy przestrzegać zasad surowego, żywienia roślinnego z włączeniem dużej ilości surowych owoców, warzyw, orzechów, kiełkujących zbóż, olejów roślinnych(z dobrego źródła, bez obróbki)oraz masła, śmietanki, surowych żółtek jaj i oczywiście różnego rodzaju świeżo wyciskanych soków owocowych i warzywnych. Dopuszczalne i bardzo korzystne są praktycznie wszystkie soki: jabłkowy, marchwiowy, buraczany, dyniowy, kapuściany, z selera, pietruszki, topinamburu, melona, wiśni, śliwki i winogron. Szczególnie leczniczy jest sok arbuzowy, przy czym jest on pomocny nie tylko w leczeniu chorób nerek, ale także w leczeniu zapalenia oskrzeli i astmy oskrzelowej, prowadzonego dokładnie tą samą metodą.
Szczególnej uwagi wymaga jedna fatalna pomyłka popełniana podczas leczenia ostrego i przewlekłego kłębuszkowego zapalenia nerek, kiedy chory traci białko z moczem, który w warunkach prawidłowych nie zawiera białka. W celu uzupełnienia tych strat białkowych pacjentów zaczyna się intensywnie karmić białkiem zwierzęcym, takim jak mięso czy twaróg. Pogarsza to przebieg choroby, ponieważ obce białko zwierzęce, będąc silnym antygenem, wywołuje powstawanie przeciwciał przeciwko białkom pokarmowym, przy czym około 40 procent tych białek wchłania się w jelicie cienkim w postaci cząsteczek zachowujących swoje właściwości antygenowe.
Kolejnym etapem nadmiernej immunogenezy staje się wytwarzanie przeciwciał przeciwko własnym białkom tkankowym organizmu. Powstają i rozwijają się w sposób lawinowy procesy autoimmunologiczne, które niszczą organizm, a w pierwszej kolejności nerki. Leczy się je, czyli tłumi, hormonami i niehormonalnymi lekami immunosupresyjnymi, co jest procesem skazanym na całkowite niepowodzenie. Brak białka w diecie przy ostrych i przewlekłych chorobach nerek jest pierwszym warunkiem wyzdrowienia, ponieważ w takiej sytuacji ściany naczyń nerkowych i kanalików nie są niszczone przez agresywne przeciwciała gotowe niszczyć wszystko na swojej drodze, w tym własne tkanki organizmu.
Naturalne węglowodany zawarte w sokach owocowych i warzywnych przeciwnie, dostarczają materiału budulcowego niezbędnego do odbudowy zniszczonej tkanki nerek.

Na koniec podkreślę, że przedstawiony tu opis jest jedynie zarysem jednego z możliwych podejść i nie stanowi kompletnego ani szczegółowego programu postępowania. Każdy organizm jest inny, a praktyczne zastosowanie wymaga indywidualnego dostosowania, wiedzy i uważnej obserwacji reakcji ciała. Osoby, które poczują potrzebę pogłębienia tematu, z łatwością znajdą dalsze informacje i samodzielnie odnajdą właściwą dla siebie drogę. Jeśli natomiast ktoś wolałby wsparcie i indywidualne omówienie sytuacji, może zwrócić się do mnie po konsultację.

Serdeczności💜

P.S. Dajcie mi proszę znać, czy ten post jest widoczny dla Was, bo obawiam się, że zatracił się z powodu dość licznego zainteresowania częścią 1-szą. Jeśli go widzisz, to proszę o udostępnienie czy lajka, by mógł on się łatwiej wyświetlić innym.







OD PIERWSZEJ ANGINY DO NADCIŚNIENIA – jak choroby nerek rozwijają się latami.Dbaj o nerki od młodości. Jaką rolę odgrywa...
12/01/2026

OD PIERWSZEJ ANGINY DO NADCIŚNIENIA – jak choroby nerek rozwijają się latami.

Dbaj o nerki od młodości. Jaką rolę odgrywają nerki w organizmie, jak są dla nas życiowo ważne i co robić, gdy nagle zachorują? Każdy człowiek powinien zadawać sobie te pytania, a przede wszystkim każdy rodzic mający małe dziecko – i odpowiedzi na nie powinny być znane każdemu. Spróbujmy wszystko dokładnie zrozumieć, aby uniknąć tragedii w dzieciństwie, młodości czy w każdym wieku, kiedy nerki nagle przestają działać. Warto wiedzieć, że nerki nigdy nie zawodzą „nagle”. Proces prowadzący do takiego nieprzyjemnego finału trwa wiele lat, ale przebiega podstępnie, niezauważalnie. Dlatego nerki są organem zdradliwym i trzeba o nie bardzo dbać. Nerki są parzystym narządem wydalniczym końcowych produktów przemiany materii: wody, związków azotowych i niektórych soli – to produkty uboczne globalnych procesów chemicznych zachodzących w naszych tkankach, nazywanych metabolizmem. W nerkach znajduje się gęsta sieć naczyń tętniczych, zwiniętych w tzw. kłębuszki nerkowe (glomeruli), które filtrują osocze krwi, wydzielając z niego wszystko, co zbędne, tworząc tzw. mocz pierwotny. Jednak ten mocz pierwotny jest bardzo rozcieńczony – dziennie wydziela się około 120–150 litrów. Dlatego nerki posiadają także aparat kanalikowy – ogromny labirynt kanalików, do których filtruje się mocz pierwotny. Ściany kanalików wyścielone są nabłonkiem zdolnym do koncentracji moczu pierwotnego do jego normalnej gęstości (1,012–1,018) i ilości (1,5–2 l na dobę). Aby to się udało, w kanalikach zachodzi resorpcja wody przeciw gradientowi gęstości, co wiąże się z intensywną pracą enzymatyczną w nabłonku ścian kanalików. A każda praca enzymatyczna to procesy syntetyczne wymagające energii.
Doświadczenia z licznymi chorobami i protokoły sekcji zwłok pokazują jedno: już pierwsza angina u dziecka lub pierwszy stan zapalny dróg oddechowych, takich jak przeziębienie czy grypa, wnoszą pewną ilość drobnoustrojów do aparatu kłębuszkowego nerek, czyli do naczyń tętniczych. Razem z bakteriami trafiają tam martwe komórki nabłonka błony śluzowej dróg oddechowych powstałe w trakcie stanu zapalnego. Wystarczy kilka takich „zanieczyszczeń” naczyń nerek, powtarzające się anginy, grypa, przeziębienia lub szkarlatyna, aby kłębuszki zapaliły się. Zapalenie bywa ostre: uszkadza się ściana naczyń włosowatych, krew przedostaje się do moczu, który nabiera czerwonego koloru. Równocześnie u dziecka wzrasta temperatura, pojawiają się bóle w okolicy lędźwiowej – to ostre kłębuszkowe zapalenie nerek. Obecnie leczenie ostrego kłębuszkowego zapalenia nerek w medycynie polega na stosowaniu antybiotyków, sulfonamidów i kortykosteroidów w celu zahamowania procesu zapalnego. Cel ten osiąga się: proces zapalny w nerkach zostaje stłumiony, ale nie zlikwidowany. Martwe komórki nerek i bakterie powstałe w trakcie zapalenia nie są całkowicie usunięte. Zalegając w ścianach naczyń lub dostając się z moczem do kanalików lub miedniczki nerkowej, wywołują nowe zapalenie.
Teraz chorują kanaliki i rozwija się odmiedniczkowe zapalenie nerek. Bardzo często kłębuszkowe zapalenie nerek przechodzi w proces przewlekły. Zaburza się przepuszczalność ścian naczyń włosowatych, które zaczynają przepuszczać rozpuszczone w osoczu białka, takie jak albuminy. Pacjent traci białko – materiał budulcowy tkanek organizmu, co jest niebezpieczne i grozi poważnym osłabieniem odporności. Współczesna medycyna stosuje antybiotyki, leki chemiczne i hormony – tak jak przy ostrym stanie zapalnym. Efekt to rozrastanie się tkanki łącznej w ogniskach zapalnych i powstawanie tzw. nerki wtórnie stwardniałej (sklerotycznej). Rozrost tkanki łącznej występuje przy przewlekłym stanie zapalnym każdego narządu: w wątrobie prowadzi do marskości, w płucach do włóknienia i rozedmy, w mięśniu sercowym do kardiomiopatii, w naczyniach mózgu do stwardnienia, a w tkance mózgowej do padaczki. Sklerotyzacja naczyń nerek w początkowej fazie powoduje nadciśnienie tętnicze. Stąd młodzieńcze lub złośliwe nadciśnienie, trudne do leczenia. W rzeczywistości nadciśnienie w każdym wieku, pierwotne lub wtórne, ma główną przyczynę – zapalenie naczyń nerek, niedokrwienie tkanek i wydzielanie przez uszkodzone nerki hormonu reniny, który powoduje skurcz naczyń w całym organizmie, w tym w mózgu i sercu. Skurcz naczyń prowadzi do podwyższenia ciśnienia, a przy uszkodzeniu ścian naczyń, zapaleniu lub defektach śródbłonka, w różnych narządach odkładają się w małych ilościach cholesterol, sole wapnia i produkty przemiany azotowej, takie jak kryształy kwasu moczowego. Złogi te w ścianach tętnic wywołują ich stwardnienie, owrzodzenia, a następnie zakrzepicę, co może prowadzić do zawału serca lub udaru mózgu. Zapalone kłębuszki i kanaliki przestają funkcjonować, rozwija się niewydolność nerek. Kłębuszki nie są w stanie odfiltrować z osocza toksycznych związków azotowych, takich jak moczowina, kwas moczowy czy kreatynina, a ich stężenie w osoczu wzrasta. Powstaje azotemia lub mocznica (uremia), czyli zatrucie organizmu własnymi produktami przemiany białek. W takim stanie medycyna stosuje filtrację krwi przez sztuczną nerkę lub przeszczep nerek. Z tego wynika wniosek: lepiej zapobiegać chorobom nerek niż je leczyć, a jeśli choroba wystąpi, należy rozpocząć leczenie jak najwcześniej, najlepiej w dzieciństwie i młodości. Chore nerki często nie dają wyraźnych objawów, takich jak czerwony mocz, wysoka gorączka, ból w okolicy lędźwiowej czy obecność białka w moczu. Przy każdej anginie, zapaleniu oskrzeli, zapaleniu płuc, grypie, przeziębieniu, zapaleniu zatok lub astmie oskrzelowej nerki ulegają uszkodzeniu. Są bardzo cierpliwe i „milczące”, wykonując swoją pracę, aby oczyścić krew i nie dopuścić do zatrucia azotem. Odmawiają pracy cicho i wydawałoby się nagle – w wieku 15, 45 czy 60 lat. Szansa na pełne wyleczenie jest największa w dzieciństwie i młodości, gdy organizm rośnie i może odbudować uszkodzone kłębuszki i kanaliki. Terapia lekowa w tym wieku nie jest odpowiednia, ponieważ hamuje odporność i regenerację tkanek.
Bóle kręgosłupa, jego deformacje i neuralgie międzykręgowe często wynikają z przewlekłych chorób narządów wewnętrznych, takich jak oskrzela, płuca, żołądek, trzustka czy nerki. Oczyszczenie tych narządów metodami naturalnymi prowadzi do ustąpienia skurczów mięśni międzykręgowych, wyprostowania kręgosłupa, złagodzenia bólu i przywrócenia prawidłowej pracy dysków kręgowych. Każdy, a szczególnie rodzic, powinien znać wysoką wrażliwość tkanki nerek i wszystkie konsekwencje ich chorób. Przy każdej chorobie dziecka lub dorosłego należy natychmiast rozpocząć oczyszczanie tkanek całego organizmu, w tym krwi, limfy, płynu międzykomórkowego i komórek. Przy takim ogólnym oczyszczeniu nerki również skutecznie się oczyszczają, dając szybki efekt.

Tyle na dziś.
Jutro będzie o sposobach oczyszczania organizmu, nerek, by uniknąć tak przykrych następstw jak chociażby dializa.







Address

Kettering
Kettering
NN160

Opening Hours

Monday 9am - 6pm
Tuesday 9am - 6pm
Wednesday 9am - 6pm
Thursday 9am - 6pm
Friday 9am - 6pm

Telephone

+447935220068

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Elena Naturoterapeuta posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Elena Naturoterapeuta:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram