05/04/2025
Jako że trwa Wielki Post przypominam mój artykuł o poszczeniu.
O poszczeniu w Wielkim Poście (i nie tylko).
Dlaczego pościć? Jak pościć? Jakie są efekty poszczenia?
Wielkie religie, chrześcijaństwo, islam czy buddyzm zachęcaja czy zobowiązują wiernych do praktyki duchowej postu, czyli powstrzymywania się od spożywania pokarmu czy doświadczania rozrywek. Jako chrześcijanie przeżywamy teraz okres Wielkiego Postu w którym zobowiązani jesteśmy do prowadzenia w określone dni postu ilościowego i jakościowego, jak i powstrzymywania się od „hucznych zabaw”. Dla muzułmanów trudniejszym doświadczeniem jest święty miesiąc Ramadanu, w którym od wschodu do zachodu słońca zakazane jest jedzenie i picie. Post ma oczyszczać wiernych z ludzkiego przywiązania do konsumpcji, uciechy, i kierowania się ku życiu duchowemu, otwierania dla niego przestrzeni w zwykłym zgiełku życia.
Mnie jako psychoterapeutę którego w swej pracy zajmuje również kwestia regulacji cielesnych funkcji życiowych mych klientów zainteresowało znaczenie jakie poszczenie ma dla funkcji metabolicznych i neurologicznych człowieka.
Nie przypadkiem bowiem stare religie proponują człowiekowi posty, współczesna wiedza daje uzasadnienie dla poszczenia, całkiem racjonalne, poparte argumentami naukowymi.
Plaga otyłości i syndromu metabolicznego.
Wiekszość z nas zdaje sobie sprawę że cywilizacyjnym problemem zdrowotnym stała się powszechna nadwaga i otyłość i choroby tzw. syndromu metabolicznego z nią związane, m.in. nadciścienie, arterioskleroza, cukrzyca typu drugiego, choroby krążenia skutkujące zawałami serca czy udarami mózgu. Wielu z nas dotykają te choroby więc próbujemy stosować leki, diety, suplementy, cudowne pigułki, niektórzy zaczynają uprawiać sporty i rzadko osiągamy trwały skutek. Gorzej, diety typu redukcyjnego (oparte na deficycie kalorycznym) wywołują efekt jojo -powrotu do poprzedniej wagi. Czemu tak się dzieje?
Jestesmy jak ludzie pierwotni.
Pierwszą sprawą jest nasze dziedzictwo ewolucyjne. Pomimo zaawansowania cywilizacji nasza genetyka i metabolizm pozostały spadkiem po człowieku pierwotnym (którym byliśmy jeszcze jakieś 10 tysięcy lat temu – w skali ewolucji to mgnienie oka). Jak zatem funkcjonował metabolizm człowieka pierwotnego – w otoczeniu w którym żywność była ograniczona? Pierwotni łowcy-zbieracze jedli to co udało im się upolować lub uzbierać i byli zależni od klimatu i pór roku. Resztki pozostawione przez większe drapieżniki (a zwłaszcza bardzo pożywny szpik kostny który nauczyliśmy się wydobywać), upolowana zwierzyna, uzbierane jajka, orzechy, jakieś korzonki, dzikie owoce, czasami miód leśnych pszczół. Nie mieli zapewnionych trzech posiłków dziennie, ale metabolizm pozwalał im przetrzymywać okresy niejedzenia, ewolucja dała nam bowiem wspaniały mechanizm, dzięki któremu magazynujemy na sobie tkankę tłuszczową zapewniającą organizmowi energię na bardzo długie okresy postu. Od tego czasu w sposobie żywienia człowieka nastąpiły zasadnicze zmiany. Najpierw, ok. 10 tysięcy lat temu pojawiło się rolnictwo i hodowla zwierząt, dzięki którem staliśmy się w większym stopniu niezależni od kaprysów natury, zaczęliśmy magazynować produkty, dzięki zasiewowi zbóż znacznie zwiększyła się w naszej diecie ilość spożywanych węglowodanów. Kolejny duży przełom przyniósł wiek XiX i XX – przemysłowe formy rolnictwa, hodowli, produkcji i dystrybucji żywności, zapewniające już powszechny i prawie nieograniczony dostęp do jedzenia. To też czas kiedy do diety w coraz większym stopniu włączano cukry, słodycze.
I tak wyrośliśmy już w świecie, gdzie dla większosci z nas jedzenie jest dostępne o każdej porze dnia i nocy, każdy jej rodzaj. Gdzie przyjmuje się za oczywiste że je się co najmniej trzy razy dziennie, gdzie powszechnie zajadamy się przekąskami, słodyczami, owocami, fast foodami. Niestety, nasze organizmy przestają sobie radzić z tym nadmiarem pożywienia, a zwłaszcza węglowodanów.
Insulinooporność.
Insulina jest hormonem wydzielanym pod wpływem pojawiającej się w krwi glukozy, ma za zadanie umożliwić wchłonięcie glukozy przez komórki, uruchamia też magazynowanie jej poprzez przetwarzanie na tkankę tłuszczową. Jako że jemy kilka razy dziennie, przeważnie potrawy zawierające sporo węglowodanów i cukrów, to nasz organizm jest w niekończącym się cyklu gromadzenia się zapasów tłuszczu, przeradzajacego się w nadwagę i otyłość. Co gorsza, z latami organizm przestaje być wrażliwy na insulinę a wtedy rozwija się cukrzyca typu drugiego – niezdolność do regulowania poziomu cukru we krwi. Pochodną tego jest również przewlekły stan zapalny negatywnie wpływajacy na układ krażenia, skórę, narządy wewnętrzne.
Częstego karmienia, jedzenia uczymy się od dzieciństwa, jest ono nawykiem, zwyczajem, dla części z nas ma wartość zaspokajania na poziomie emocjonalnym. Większości z nas trudno sobie wyobrazić że moglibyśmy bez dyskomfortu nie jeść przez pół dnia, cały dzień a może dłużej. Dieta którą spożywamy powoduje też że jesteśmy wrażliwi na spadki poziomu cukru we krwi, odczuwamy wtedy charakterystyczne osłabienie i „ssanie” które uruchamia potężny odruch jedzenia, zwłaszcza słodyczy. Cukier ma też tą cechę charakterystyczną że oddziałowuje na ośrodki przyjemności w mózgu, a nasze mózgi mają skłonnosć do uzależniania się od substancji które sprawiają przyjemność. Jedzenie słodyczy jest dla nas nałogiem.
Post podstawowym stanem metabolicznym.
Poszczenie jest znakomitym środkiem na zatrzymanie i odwrócenie tych procesów.
Jeśli nie spożywamy pokarmu z węglowodanami wydzielamy tylko niewielkie ilości insuliny. Przy braku insuliny we krwi nasz organizm jest w końcu „otworzyć wrota do banku”, w którym zmagazynowaliśmy ogromny zapas energii w postaci tłuszczu. Dobrym sposobem na przygotowane się do poszczenia jest zmiana proporcji składników jedzenia – znacznego ograniczenia cukrów i węglowodanów a oparciu wartości energetycznej posiłków na tłuszczach. Prowadzi to do adaptacji organizmu do sycenia się tłuszczami, wywołuje uczucie dłuższej sytości, stopniowo możemy wytrzymywać coraz dłuższe odstępy pomiędzy posiłkami – bo organizm może już czerpać z tych wielkich zasobów energii które na sobie dźwigamy. Możemy jeść rzadsze posiłki, dwa razy, raz dziennie. Wydłuża się przez to okno czasowe w którym organizm spala nagromadzony tłuszcz. W końcu jesteśmy w stanie nie jeść całą dobę i dłużej. I odkrywamy wtedy jak bardzo nie docenialiśmy zdolności naszych ciał do poszczenia. Uruchamiają się wtedy mechanizmy metaboliczne odziedziczone po naszych przodkach. Po pierwsze – paradoksalnie, organizm „podkręca” metabolizm zużywając i dostarczajac więcej energii, co miało pozwolić naszym przodkom na intensywniejsze poszukiwania pożywienia i polowanie. Podwyższa się poziom koncentracji, skupienia uwagi. Po drugie – w czasie postu organizm rozpoczyna proces autofagii – czyli zużywania i przetwarzania na energię wszystkiego tego co jest swego rodzajem „śmieciami” - uszkodzonych komórek, zużytych tkanek. Wydziela się przy tym hormon ludzkiego wzrostu, pomagający nam w wytwarzaniu
i regeneracji organów ciała. Stopniowa utrata wagi jest dodatkowym efektem ubocznym zdrowienia metabolizmu naszych ciał.
Odkrywamy obecnie, że bazowym stanem metabolicznym naszego ciała jest bycie na czczo, poszczenie przez większość czasu, a rzadkie posiłki, które powinny zawierać przede wszystkim produkty odzwierzęce, nieprzetworzone przez przemysł spożywczy i duże ilości tłuszczu (który świetnie trawimy) – zapewniają wystarczającą ilość energii i składników odżywczych, których potrzebujemy. Nie więcej, nie mniej – reguluje się wtedy funkcja apetytu, organizm jedząc takie potrawy precyzyjnie daje nam znać kiedy jesteśmy syci, i przestajemy się przejadać (niestety przemysł spożywczy odkrył sposoby na faszerowanie jedzenia dodatkami które podkręcają nam łaknienie).
W gruncie rzeczy nie potrzebujemy tego ogromnego nadmiaru produktów na półkach sklepów, czy sieciach fast-foodów, wymyślnych potraw, ciągłego jedzenia. Staliśmy się ofiarami własnego sukcesu w zapobieganiu plagi głodu, ofiarami przemysłu spożywczego. Choć jesteśmy usprawiedliwieni jakoś niewiedzą, uleganiem perswazji marketingu, różnych lobby posługujących się czasem nawet błednymi badaniami naukowymi, to z perspektywy religii jesteśmy grzesznikami, popełniającymi nieustanne obżarstwo. Warto więc nauczyć się pościć.