06/12/2025
Kto pamięta?
Bardzo lubię to⬇️⬇️⬇️ stwierdzenie: „mniej znaczy więcej”.
Niemal 40 lat temu mała Ela siedziała przed dużym kineskopowym telewizorem. Pamiętam miskę ze startą marchewką z jabłkiem jako snack 🤗 i te okropne rajtuzy w prążki! Było tylko kilka dziecięcych programów, ale zawsze wolałam te dla starszych — najbardziej mnie wciągały i stawiały wyższe poprzeczki umysłowe.
Były to: „Zrób to sam”, jakiś program z Panią Agnieszką (pamiętam grzebanie w ziemi i przesadzanie roślin doniczkowych 💚🌳), a najbardziej hipnotyzującym był Wiktor Zin i jego „Piórkiem i węglem”. To była magia!
Cofając się do tamtych czasów, kurcząc moje ciało do wieku 4–5 lat, pamiętam ogromne zafascynowanie profesorem Zinem — wciąż żywe i wyraźne. Obserwowałam jego piąstkę tak szybko poruszającą się po kartce, która wraz z przesuwaniem wyłaniała kreski tworzące z czasem obraz. Miałam wrażenie, że go rozumiem i wiem, dlaczego akurat tam użył białej kreski, by pokazać światło na dachu, a gdzie indziej mocno i ciemno…
Później to już tylko dużo papieru w rolkach do maszyny do pisania, które tata przynosił z pracy. Pamiętam, że rozwijałam je po kilka metrów i mogłam się wyszaleć.Do mamy biegalam pytając jak coś narysować.
Tak to się rozkręcało, a rodzice od początku mnie wspierali pod każdym względem. Miałam i mam szczęście 🤗.
Fragmenty programów "Piórkiem i węglem"profesora WIKTORA ZINA.