13/02/2026
Eng below
PL
Ludzie nie umierają dziś z głodu.
Umierają po cichu z braku miłości.
Największą konkurencją dla Twojej rodziny nie jest praca. Jest ekran!
Piszę ten post dziś, a nie jutro, z bardzo prostego powodu. Chcę jutro odłożyć telefon.
Naprawdę.
Nie zerkać.
Nie sprawdzać reakcji.
Nie być trochę tu, trochę tam.
Tylko być z moją rodziną.
W Walentynki mówimy o miłości.
Ale rzadko mówimy o tym, że miłość to nie deklaracja. To regulacja.
I że jej brak ma realne konsekwencje biologiczne.
W XIX wieku w wielu europejskich instytucjach opiekuńczych panowało przekonanie, że niemowlęta nie powinny być nadmiernie przytulane. Miały być karmione i czyste. Emocjonalna bliskość była traktowana jako zbędna.
Śmiertelność w takich miejscach była dramatycznie wysoka.
Późniejsze badania nad tzw. hospitalizmem, prowadzone m.in. przez René Spitza, pokazały, że niemowlęta pozbawione stałej więzi emocjonalnej, mimo zapewnionej opieki fizycznej, rozwijały poważne zaburzenia, a część z nich umierała. ( Infant mortality in Victorian Britain: The mother as medium (J. Millward & F. Bell)
To nie był brak jedzenia.
To był brak więzi.
Dziś nikt nie mówi, żeby nie przytulać dzieci.
Ale mamy nową formę deprywacji!
Jesteśmy obok.
Ale nie jesteśmy obecni.
Dziecko mówi, a my patrzymy w ekran.
Partner opowiada o swoim dniu, a my jednym okiem czytamy wiadomość.
Siedzimy przy jednym stole, każdy w swoim świecie.
Z punktu widzenia układu nerwowego brak uważnej obecności to nadal brak bezpieczeństwa.
Bliskość obniża poziom kortyzolu.
Dotyk zwiększa oksytocynę.
Uważna relacja buduje stabilne połączenia neuronalne.
Miłość dosłownie reguluje ciało.
Ale jeśli miłość to uwaga, to kogo naprawdę dziś kochamy?
To nie jest post przeciwko technologii.
To pytanie o proporcje.
Bo rozregulowany, przeciążony dorosły nie daje spokojnej miłości.
Daje napięcie.
Pośpiech.
Brak cierpliwości.
I dlatego miłość do siebie jest tak ważna.
Nie ta ślepa i bezkrytyczna.
Ale ta dojrzała.
Taka, która pozwala się zatrzymać.
Uregulować emocje.
Przeprosić.
Odpocząć bez poczucia winy.
Relacja z samą sobą jest fundamentem każdej innej relacji.
Dlatego piszę dziś.
Żeby jutro nie pisać.
Żeby jutro nie publikować.
Nie sprawdzać.
Nie reagować.
Tylko być.
Bo może w XXI wieku największym wyrazem miłości nie jest wielki gest.
Może jest nim pełna obecność.
Szczęśliwego, prawdziwie obecnego dnia miłości( Walentynek )
Kasia Gajowy
Eng
Ludzie nie umierają dziś z głodu.
Umierają po cichu z braku miłości.
Największą konkurencją dla Twojej rodziny nie jest praca. Jest ekran!
Piszę ten post dziś, a nie jutro, z bardzo prostego powodu. Chcę jutro odłożyć telefon.
Naprawdę.
Nie zerkać.
Nie sprawdzać reakcji.
Nie być trochę tu, trochę tam.
Tylko być z moją rodziną.
W Walentynki mówimy o miłości.
Ale rzadko mówimy o tym, że miłość to nie deklaracja. To regulacja.
I że jej brak ma realne konsekwencje biologiczne.
W XIX wieku w wielu europejskich instytucjach opiekuńczych panowało przekonanie, że niemowlęta nie powinny być nadmiernie przytulane. Miały być karmione i czyste. Emocjonalna bliskość była traktowana jako zbędna.
Śmiertelność w takich miejscach była dramatycznie wysoka.
Późniejsze badania nad tzw. hospitalizmem, prowadzone m.in. przez René Spitza, pokazały, że niemowlęta pozbawione stałej więzi emocjonalnej, mimo zapewnionej opieki fizycznej, rozwijały poważne zaburzenia, a część z nich umierała. ( Infant mortality in Victorian Britain: The mother as medium (J. Millward & F. Bell)
To nie był brak jedzenia.
To był brak więzi.
Dziś nikt nie mówi, żeby nie przytulać dzieci.
Ale mamy nową formę deprywacji!
Jesteśmy obok.
Ale nie jesteśmy obecni.
Dziecko mówi, a my patrzymy w ekran.
Partner opowiada o swoim dniu, a my jednym okiem czytamy wiadomość.
Siedzimy przy jednym stole, każdy w swoim świecie.
Z punktu widzenia układu nerwowego brak uważnej obecności to nadal brak bezpieczeństwa.
Bliskość obniża poziom kortyzolu.
Dotyk zwiększa oksytocynę.
Uważna relacja buduje stabilne połączenia neuronalne.
Miłość dosłownie reguluje ciało.
Ale jeśli miłość to uwaga, to kogo naprawdę dziś kochamy?
To nie jest post przeciwko technologii.
To pytanie o proporcje.
Bo rozregulowany, przeciążony dorosły nie daje spokojnej miłości.
Daje napięcie.
Pośpiech.
Brak cierpliwości.
I dlatego miłość do siebie jest tak ważna.
Nie ta ślepa i bezkrytyczna.
Ale ta dojrzała.
Taka, która pozwala się zatrzymać.
Uregulować emocje.
Przeprosić.
Odpocząć bez poczucia winy.
Relacja z samą sobą jest fundamentem każdej innej relacji.
Dlatego piszę dziś.
Żeby jutro nie pisać.
Żeby jutro nie publikować.
Nie sprawdzać.
Nie reagować.
Tylko być.
Bo może w XXI wieku największym wyrazem miłości nie jest wielki gest.
Może jest nim pełna obecność.
Szczęśliwego, prawdziwie obecnego dnia miłości( Walentynek )
Kasia Gajowy
ENG
People don’t die of hunger today.
They die quietly from the lack of love.
The biggest competition for your family is not work.
It’s the screen.
I’m writing this post today, not tomorrow, for one very simple reason.
Tomorrow I want to put my phone away.
Really.
Not peek.
Not check reactions.
Not be half here, half somewhere else.
Just be with my family.
On Valentine’s Day we talk about love.
But rarely about the fact that love is not a declaration.
It is regulation.
And that its absence has real biological consequences.
In the 19th century, in many European care institutions, there was a belief that babies should not be held too much. They were to be fed and kept clean. Emotional closeness was considered unnecessary.
Mortality rates in such places were dramatically high.
Later research on what became known as hospitalism, conducted among others by René Spitz, showed that infants deprived of a stable emotional bond, despite receiving physical care, developed serious disorders — and some of them died.
It wasn’t the lack of food.
It was the lack of connection.
Today no one says we shouldn’t hug children.
But we have a new form of deprivation.
We are next to each other.
But we are not present.
A child is talking, and we are looking at a screen.
Our partner speaks about their day, and we read a message with one eye.
We sit at the same table, each in a separate world.
From the perspective of the nervous system, the absence of attentive presence is still the absence of safety.
Closeness lowers cortisol.
Touch increases oxytocin.
Attuned connection builds stable neural pathways.
Love literally regulates the body.
But if love is attention — who do we really love today?
This is not a post against technology.
It is a question of proportions.
Because a dysregulated, overwhelmed adult does not give calm love.
They give tension.
Rush.
Impatience.
And that is why self-love is so important.
Not the blind, uncritical kind.
But the mature one.
The kind that allows you to pause.
To regulate your emotions.
To apologize.
To rest without guilt.
The relationship with yourself is the foundation of every other relationship.
That is why I am writing today.
So that tomorrow I won’t.
So that tomorrow I will not post.
Not check.
Not react.
Only be.
Because maybe in the 21st century, the greatest expression of love is not a grand gesture.
Maybe it is full presence.
Happy, truly present day of love.
Kasia Gajowy