10/02/2026
Ta cisza, która mówi więcej niż słowa.........................................
Cisza w relacji rzadko oznacza, że już nic nie czujemy.
Częściej oznacza, że zawiedliśmy się rozmową.
Że mówiliśmy kiedyś szczerze.
Że czegoś oczekiwaliśmy.
I że to nie zostało przyjęte.
Siedzimy obok siebie.
Nie ma kłótni, ale ciało jest napięte.
Ramiona sztywne. Oddech płytszy.
Unikasz mojego wzroku, jakby jedno spojrzenie mogło uruchomić temat,
na który żadne z nas nie ma już siły.
Ta cisza nie wzięła się z braku miłości.
Ona przyszła po obietnicach, które się nie spełniły.
Po słowach, za którymi nie poszły czyny.
Po momentach, w których zabrakło „przepraszam”, „dziękuję” albo
„to była moja odpowiedzialność”.
Fundamentem zdrowej relacji jest szczerość i zaufanie.
A cisza często pojawia się wtedy, gdy jedno albo
drugie zostało nadwyrężone.
Nie mówimy, bo boimy się usłyszeć prawdę.
Bo przyjęcie tego, co mówi druga osoba,
mogłoby zmusić nas do konfrontacji z tym,
czego nie zrobiliśmy, nie powiedzieliśmy
albo z konsekwencjami tego, co się wydarzyło.
Ale bywa też tak, że nie umiemy inaczej rozmawiać.
Bo wynieśliśmy swoje wzorce z domu rodzinnego.
Tam, gdzie dorośli krzyczeli na siebie, trzaskali drzwiami,
wszczynali awantury.
Czasem jedno z rodziców uciekało w alkohol, sport, pracę,
social media.
Szukano winnych zamiast rozwiązań.
Robiono sobie na złość.
Gdzie słowa raniły, zamiast łączyć.
I potem — często nieświadomie —
powielamy to w dorosłych relacjach.
Mówimy, ale nasze słowa się nie spotykają.
Nie są słyszane tak, jak tego potrzebujemy.
Nie dlatego, że druga osoba nie chce,
ale dlatego, że każde z nas mówi innym językiem emocji.
Dorosłość w relacji to nie brak błędów.
To gotowość, by się tym wzorcom przyjrzeć.
Czasem para nie potrzebuje kolejnej rozmowy w tym samym stylu.
Czasem potrzebuje osoby z zewnątrz — terapeuty,
który pomoże zobaczyć te schematy,
spowolnić rozmowę
i nauczyć się mówić do siebie w sposób zrozumiały,
bez krzyku, ciszy i obrony.
A jeśli okaże się, że naprawdę nie ma już przestrzeni
na dalsze spotkanie,
to odejście w szacunku też jest formą dojrzałości.
Z uznaniem tego, co było.
Bez dalszego ranienia się ciszą.
Bo zdrowa relacja — nawet ta, która się kończy —
opiera się na szczerości, odpowiedzialności
i odwadze stanięcia w prawdzie
przed sobą i przed kimś, kogo się kochało.