14/05/2026
Napisałam ostatnio opinię po wykonanym zabiegu. Marcin Kus - Inner Bodywork 🙏🙏 wielkie dzięki.
Chciałam uchwycić wszystko od razu — jeszcze świeżo, jeszcze na gorąco.
Nagrywałam sobie głosowe notatki zaraz po spotkaniu, żeby nie zgubić żadnego szczegółu.
Ale teraz myślę, że najważniejsze nie wydarzyło się wtedy.
Najważniejsze wydarzyło się później.
Kilka dni.
Kilka tygodni po zabiegu.
Bo są doświadczenia, których nie da się ocenić od razu.
One potrzebują czasu, żeby przejść przez ciało, układ nerwowy, codzienność.
Podczas terapii uwalniania mięśniowo-powięziowego dotknęliśmy bardzo trudnych miejsc.
Traumatycznych wspomnień.
Emocji zapisanych głębiej niż słowa.
I to było dla mnie ciekawe, bo na poziomie mentalnym ja już wiele rzeczy rozumiałam.
Miałam świadomość mechanizmów.
Przerobione przekonania.
Akceptację.
Odpuszczenie.
Umysł był gotowy.
Ale ciało… ciało nadal pamiętało i reagowało automatycznie.
Jakby żyło w innej rzeczywistości niż moja świadomość.
To właśnie najbardziej mnie poruszyło — zobaczyć, jak ogromna zmiana następuje wtedy, gdy zaczynają działać razem.
Po zabiegu coś się we mnie dopieło.
Nie dlatego, że wydarzył się cud.
Tylko dlatego, że ciało dostało przestrzeń, by puścić to, nad czym umysł pracował od lat.
I nagle zauważyłam coś nowego.
Asertywność.
Nie tę wyuczoną z książek.
Nie tę „powinnam postawić granice”.
Tylko prawdziwą. Naturalną.
Bez walki.
Bez tłumaczenia się.
Bez paraliżu.
Poszłam do pracy i powiedziałam wprost, co jest nie w porządku.
Spokojnie. Konkretnie.
Bez poczucia winy.
Nie dlatego, że nauczyłam się nowych technik.
Te zasoby zawsze we mnie były.
Po prostu wcześniej ciało nie pozwalało mi z nich korzystać.
Reagowało lękiem.
Napięciem.
Paraliżem.
Automatycznym wycofaniem.
A teraz poczułam spójność.
Jakby moje ciało wreszcie uwierzyło w to, co mój umysł wiedział od dawna.
I to było dla mnie chyba największe odkrycie — że czasem nie potrzebujemy już więcej rozumieć.
Czasem potrzebujemy pozwolić ciału nadrobić drogę do bezpieczeństwa.
Terapie pracujące z ciałem, powięzią i regulacją układu nerwowego mogą pomóc zsynchronizować świadomość z reakcjami somatycznymi. Nie zastępują pracy psychologicznej, ale często stają się jej brakującym elementem.
To właśnie wtedy pojawia się poczucie spójności — kiedy ciało przestaje żyć w przeszłości, a zaczyna czuć bezpieczeństwo w teraźniejszości.
„Ciało pamięta to, co umysł próbował przetrwać.”
— inspirowane pracą Bessela van der Kolka.