10/07/2025
Rana matki.
To jedno z najgłębszych zranień, jakie możemy nosić w sobie. Czasem nie potrafimy jej nawet nazwać, ale odzywa się w nas ciszą, chłodem, niewyrażoną złością…
To ten ciężar, który ciągnie się za nami, kiedy próbujemy być „wystarczające”.
To napięcie w ciele, kiedy boimy się być sobą.
To lęk, że zostaniemy porzucone, kiedy pokażemy prawdziwe emocje.
Rana matki nie zawsze bierze się z braku miłości. Czasem nasza mama po prostu nie potrafiła dać więcej. Może była zmęczona. Przepełniona własnym bólem. Sama nie miała matki, która ją przytuliła.
I nie chodzi o to, by ją obwiniać.
Chodzi o to, by siebie w końcu usłyszeć.
Bo uzdrawianie tej rany to nie zemsta — to akt miłości wobec siebie.
To moment, w którym mówisz:
„Mamo, dziękuję za życie. Resztę wezmę już w swoje ręce.”
To nauka bycia dla siebie tą matką, której się nie miało.
Która patrzy z czułością, akceptuje wszystko, nie zostawia.
Wydaje Ci się, że nie masz prawa czuć żalu, smutku, tęsknoty?
A może dziś już wiesz, że ta rana była/jest w Tobie i mówi przez Twoje reakcje, relacje, wybory?
Możesz ją uzdrowić!
Krok po kroku.
Własnym tempem.
Z odwagą, łagodnością i wsparciem.
Nie jesteś sama.
Z miłością,
Angie💙🙏