08/05/2026
Siedziała przede mną młoda kobieta, która była świetnie przygotowana.
Sport.
Rywalizacja.
Presja.
Lata treningów.
Z zewnątrz wyglądała na silną i pewną siebie.
Ale kilka dni przed ważnym występem zaczęła tracić wiarę w siebie i w swoje możliwości.
Mówiła, że czuje, jakby nagle została odcięta od wszystkiego, na co pracowała.
Zaczęła porównywać się do innych.
Wątpić w siebie.
Wyobrażać sobie porażkę.
Najbardziej przerażało ją to, że zaczęła wierzyć, że może przegrać nawet z kimś dużo słabszym i mniej przygotowanym.
Ucisk w klatce był tak silny, że miała problem z przełykaniem śliny.
A przecież logicznie wiedziała, że jest gotowa.
I właśnie tak działa lęk.
Nie pyta, ile masz talentu.
Nie pyta, ile lat pracowałaś.
Nie pyta, jak bardzo jesteś przygotowana.
Uruchamia stare programy:
„Nie dam rady.”
„Zawiodę.”
„Nie jestem wystarczająca.”
Po mocnej pracy z podświadomością wydarzyło się coś bardzo ważnego.
Ona przestała mieć tylko nadzieję, że wygra.
Ona to po prostu poczuła.
Spokój.
Pewność.
Wewnętrzne przekonanie:
„Ja to mam.”
I kiedy wyszła na arenę, nie szła tam przestraszona.
Szła tam tak, jakby jej umysł i ciało już wiedziały, co się wydarzy.
Nie tylko wygrała.
Wygrała w sposób spektakularny.
Przez lata pracy spotkałam ludzi, po których kompletnie nie było widać, z czym naprawdę się zmagają.
Sportowców.
Matki.
Ludzi sukcesu.
Młode dziewczyny.
Osoby, które z zewnątrz wyglądały na „silne”.
A w środku żyły w napięciu, lęku albo poczuciu, że nie są wystarczające.
Może opowiem Wam tutaj jeszcze kilka takich historii.
Bo bardzo często problemem nie jest brak siły.
Tylko programy, które człowiek nosi w podświadomości od lat.
I właśnie z tym pracuje hipnoterapia.
— Olga Grabowska-Maras
Certyfikowany Hipnoterapeuta | Ekspert RTT