Rozmowy o śmierci / Renata Joanna Bury

Rozmowy o śmierci / Renata Joanna Bury Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from Rozmowy o śmierci / Renata Joanna Bury, Mental Health Service, Wallington.

🤍Tutaj trudne rozmowy stają się możliwe.
🕊Towarzyszę w chorobie, odchodzeniu, żałobie.
💬 Konsultacje online, które przynoszą ulgę, siłę i nadzieję.
🌿15 lat doświadczenia w najtrudniejszych momentach życia.

TAKIEJ POLSKI DLA SWOICH DZIECI CHCECIE? Zawsze uważałam, ze to nie jest miejsce do prezentowania poglądów politycznych,...
08/03/2026

TAKIEJ POLSKI DLA SWOICH DZIECI CHCECIE?

Zawsze uważałam, ze to nie jest miejsce do prezentowania poglądów politycznych, ale w obliczu tego co się dzieje w Polsce nie można już milczeć. Obudźmy się.
Chcę świata gdzie panuje tolerancja, gdzie kobiety mogą realizować się zawodowo i decydować czy chcą mieć dzieci, gdzie dzieci nie boja się rodziców, gdzie szanuje się kazdego człowieka, gdzie nie ma hejtu i nienawiści.

To cytaty z kandydata:
"Kariera w pierwszej kolejności, a później może dziecko. Prowadzi to do tragicznych konsekwencji. Jak się pierwsze dziecko rodzi w wieku 30 lat, to ile tych dzieci można urodzić? To są konsekwencje tłumaczenia kobiecie, że nie musi robić tego, do czego została przez pana Boga."

"Karcenie jest jednym z najważniejszych środków wychowawczych. Dziecko, które sprząta zabawki po zakończonej zabawie, uczy się i przynosi dobre stopnie ze szkoły, powinno spotkać się z nagrodą (…) Analogicznie dziecko, które robi bałagan i nie reaguje na prośby rodziców o zrobienie porządku w zabawkach, dziecko, które stroni od nauki i przez to przynosi słabe oceny ze szkoły, powinno spotkać się z karą."

"Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją."

"Nie ma wątpliwości, że cała ta ideologia LGBT wyrastająca z neomarksizmu (a ten z marksizmu) pochodzi z tego samego korzenia, co niemiecki narodowy socjalizm hitlerowski, który jest odpowiedzialny za wszelkie zło II wojny światowej, zniszczenie Warszawy i zamordowanie powstańców."

"Nie trzeba naukowych dowodów, żeby stwierdzić, że w związku gejów zrodzić to się mogą tylko kamienie z nerek, a nie dzieci. (...) To, że krowę nazwiemy koniem, to nie znaczy, że ona rzeczywiście stanie się od razu koniem."

Masz prawo nie być silna cały czas.Czasem słyszę w gabinecie:"Muszę się trzymać. Inni mnie potrzebują."A ja wtedy myślę ...
10/02/2026

Masz prawo nie być silna cały czas.

Czasem słyszę w gabinecie:
"Muszę się trzymać. Inni mnie potrzebują."
A ja wtedy myślę —
kto może być silny dla Ciebie?
Nie musisz być dzielna każdego dnia.
Nie musisz udawać, że dajesz radę.
Nie musisz chronić wszystkich dookoła.
Masz prawo:
– płakać
– złościć się
– mieć dość
– powiedzieć „boję się”
To nie jest słabość.
To jest człowieczeństwo.
A człowiek w chorobie lub przy kimś chorującym
potrzebuje czasem po prostu się rozsypać.
I można to zrobić bezpiecznie.
Nie w samotności.
🤍 Jeśli czujesz, że jest Ci za ciężko — możesz do mnie napisać.

„ŻAŁOBA PO KIMŚ , KTO ŻYJE. TAK TO TEŻ JEST MOŻLIWE"Nie każdy płacze tylko po tych, którzy odeszli.Czasem człowiek jest ...
15/01/2026

„ŻAŁOBA PO KIMŚ , KTO ŻYJE.
TAK TO TEŻ JEST MOŻLIWE"

Nie każdy płacze tylko po tych, którzy odeszli.
Czasem człowiek jest w żałobie po:
rodzicu, który nigdy nie był rodzicem,
związku, który niby trwał, ale emocjonalnie był pusty,
dziecku, którego „nie udało się” mieć,
swoim dawnym życiu, zdrowiu, pracy, normalności,
kimś, kto żyje, ale jest nieobecny (psychicznie albo fizycznie).
I wtedy ludzie mówią:
„Ale przecież żyje.”
albo
„No co ty, przesadzasz.”
Tylko że żałoba nie zawsze dotyczy osoby.
Czasem dotyczy tego, co miało być.
Tego, co miało się wydarzyć, a nie wyszło.
Tego, czego człowiek nigdy nie dostał, choć bardzo liczył.
I taka żałoba jest podstępna, bo nikt jej nie uznaje.
Nie ma pogrzebu.
Nie ma kondolencji.
Nie ma wolnego w pracy.
A ból jest prawdziwy.

Pytanie:
Czy uważasz, że „żal po żyjącym” to przesada… czy coś, o czym w końcu powinniśmy mówić normalnie?

Jest taki moment w życiu, kiedy choroba przestaje być „do wyleczenia”, a zaczyna być do przeżycia. I wtedy każdy radzi s...
06/01/2026

Jest taki moment w życiu, kiedy choroba przestaje być „do wyleczenia”, a zaczyna być do przeżycia.
I wtedy każdy radzi sobie inaczej. Naprawdę inaczej.
Jedni chcą rozmawiać bez końca – o strachu, o sensie, o tym „co dalej”.
Inni wolą milczeć, oglądać seriale, rozwiązywać krzyżówki, rozmawiać o pogodzie.
Są tacy, którzy chwytają każdy dzień jak prezent, i tacy, którzy mają dni, kiedy nie mają już siły wstać z łóżka.
I to wszystko jest… w porządku.

Nie ma jednego „właściwego” sposobu bycia przy osobie w terminalnej fazie choroby. Czasem najlepsze, co możemy dać, to zwykłą obecność. Bez wielkich słów. Bez pocieszania na siłę. Bez: „musisz być silny”.
Ale jest coś, o czym warto pamiętać – rozpacz nie musi być jedyną drogą.
Smutek tak.
Lęk – naturalnie.
Łzy – jak najbardziej.
Ale pogrążanie się w beznadziei zabiera to, co wciąż jest możliwe: bliskość, czułość, śmiech przez łzy, chwile, które zostają na zawsze.
Nadzieja w terminalnej chorobie nie zawsze oznacza cud. Czasem oznacza dobry dzień bez bólu, spokojną noc, rozmowę, która zamyka stare sprawy, uśmiech, który mówi: „jestem tu”.

I jeśli dziś ktoś z Was jest obok osoby ciężko chorej – albo sam przez to przechodzi – pamiętajcie:
nie trzeba być dzielnym bohaterem. Wystarczy być zwykłym człowiekiem.
Z sercem. Z uważnością. I z nadzieją, która czasem jest cicha, ale wciąż żywa. 🤍

Umieranie to nie porażka.To ważne zadanie. I część życia – tak samo realna jak narodziny, dorastanie, miłość czy rozstan...
04/01/2026

Umieranie to nie porażka.

To ważne zadanie.
I część życia – tak samo realna jak narodziny, dorastanie, miłość czy rozstania.
Choć bardzo chcielibyśmy o tym nie myśleć, śmierć nie jest przeciwieństwem życia. Jest jego domknięciem. Ostatnim rozdziałem, który – jeśli tylko pozwolimy – może być pełen sensu, bliskości i prawdy.
Umieranie bywa czasem, w którym
mówi się rzeczy najważniejsze,
prosi się o wybaczenie i je daje,
trzyma się kogoś za rękę inaczej niż kiedykolwiek wcześniej,
odkrywa się, co naprawdę miało znaczenie.
To moment, w którym nie liczą się już role, statusy ani „powinności”.
Zostaje człowiek. Jego historia. Jego relacje. Jego miłość i lęk.
Nie zawsze da się umieranie „oswoić”.
Ale można je uznać. Uszanować. Towarzyszyć – sobie albo komuś innemu – z uważnością i czułością.
Bo tak jak życie jest zadaniem, tak i umieranie nim jest.
I choć boli, może być też czasem głębokiego spotkania – z drugim człowiekiem i z samym sobą.
Jeśli dziś ten temat jest Ci bliski — wiedz, że nie jesteś w tym sama/sam.
To, że się boisz, myślisz, zadajesz pytania… to też jest część życia.

Zaliczyłam poranny przegląd komentarzy po sylwestrze w TV.I widzę, że narodowa dyscyplina „Nie wypada i nie powinna” ma ...
01/01/2026

Zaliczyłam poranny przegląd komentarzy po sylwestrze w TV.
I widzę, że narodowa dyscyplina „Nie wypada i nie powinna” ma się znakomicie. Forma mistrzowska.
Ludzie oburzeni absolutnie wszystkim.
Maryla — bo uda miały czelność być dojrzałe.
Doda — bo świeciła tym, co ma.
Szpak — bo nie spełnił cudzych oczekiwań co do… siebie.
Generalnie dramat. Skandal. Upadek moralności.
Dlatego proponuję nowy przedmiot szkolny — obowiązkowy, od pierwszej klasy:

„Własne Życie – Instrukcja Obsługi (z funkcją: nie wtrącaj się)”

albo w wersji rozszerzonej:
„Zanim Napiszesz Komentarz, Zadaj Sobie To Jedno Pytanie: Po Co?”

I taka refleksja na koniec:
to, że coś przyszło nam do głowy, nie znaczy jeszcze, że internet powinien o tym wiedzieć.
Spokojnie. Bez tego świat się nie zawali.

Poraz nie  wiem już który w kończącym się roku zaczęłam nowy rozdział w życiu.Zmiany są nieodłączną częścią mojego życia...
29/12/2025

Poraz nie  wiem już który w kończącym się roku zaczęłam nowy rozdział w życiu.
Zmiany są nieodłączną częścią mojego życia. Przeprowadzałam sie przynajmniej kilka razy. Wyjechałm, na dlugie 10 lat, za granicę. Za każdym razem miałam obawy, ale za każdym razem z nadzieją patrzyłam w przyszłość. A to dlatego, że kiedyś, bedąc nastolatką,obiecałam sobie nie mówić "nie" temu co przydarza się w moim życiu. 
Jedne zmiany  były lepsze, inne mniej, ale każda pchała mnie do przodu.
Zmiany przychodzą i nie ma co, się ich bać. Szklanka może być do połowy pełna albo pusta. Moja zawsze była pełna.
W nowym roku życzę  sobie aby, był równie dobry i inspirujący jak ten odchodzący. Żeby przyniósł mi dobrych ludzi i poczucie spełnienia.
A Wam życzę, wszystkiego, tego co jest potrzebne aby móc się rozwijać i nie tracić nadziei.

Święta potrafią bardzo boleć.Zwłaszcza wtedy, gdy kogoś przy stole brakuje. Gdy cisza jest głośniejsza niż kolędy, a ser...
24/12/2025

Święta potrafią bardzo boleć.
Zwłaszcza wtedy, gdy kogoś przy stole brakuje. Gdy cisza jest głośniejsza niż kolędy, a serce bardziej zmęczone niż zwykle.
Jeśli jesteś w żałobie — chcę Ci powiedzieć jedno: to, jak teraz przeżywasz te dni, jest w porządku.
Jeśli płaczesz – masz do tego prawo.
Jeśli nie masz siły na choinkę, życzenia i „świąteczny nastrój” – to też jest okej.
Nie musisz niczego udawać.
Nadzieja w żałobie nie wygląda jak radość.
Czasem jest bardzo cicha.
Czasem to tylko fakt, że dziś wstałaś z łóżka.
Albo że pozwoliłeś sobie na herbatę, na chwilę oddechu, na jedno wspomnienie bez poczucia winy.
Nadzieja to myśl, że ból nie będzie zawsze tak intensywny.
Że kiedyś obok tęsknoty pojawi się też spokój.
Że miłość, którą nosisz w sobie, nie zniknęła razem z osobą, którą straciłeś.
W te święta nie życzę Ci „uśmiechu”.
Życzę Ci łagodności dla siebie.
Jednego momentu, w którym poczujesz, że nie jesteś sam/a.
I wiary, że choć teraz jest bardzo trudno, to Twoje serce wie, jak powoli i po swojemu iść dalej.
Jeśli dziś tylko trwasz — to wystarczy.
To też jest nadzieja.

ŻAŁOBATo żal i tęsknota za kimś, kogo już nie ma .To wdzięczność, że ten ktos był. Żal i wdzięczność mogą iść razem.
13/12/2025

ŻAŁOBA
To żal i tęsknota za kimś, kogo już nie ma .
To wdzięczność, że ten ktos był.
Żal i wdzięczność mogą iść razem.

Czasem pomagają rzeczy najprostsze:zagniatanie ciasta, zapach masła, ciepło piekarnika.Robienie pierników nie zdejmuje b...
07/12/2025

Czasem pomagają rzeczy najprostsze:
zagniatanie ciasta, zapach masła, ciepło piekarnika.
Robienie pierników nie zdejmuje bólu, ale daje rytm.
Mieszasz, wałkujesz, kroisz — a myśli uspokajają się, jakby ktoś je na chwilę wziął za rękę.

Bywa tak, że wszystko z zewnątrz jest normalnie.Jedziesz autobusem. Robisz zakupy. Siedzisz z kimś przy stole.A wewnątrz...
23/11/2025

Bywa tak, że wszystko z zewnątrz jest normalnie.
Jedziesz autobusem. Robisz zakupy. Siedzisz z kimś przy stole.
A wewnątrz?
Cisza... taka, która boli. Taka, w której brakuje jednego głosu najbardziej na świecie.
To, co czujesz, jest naturalne.
Strata zmienia sposób, w jaki brzmi świat.

Napisz "czuję to", jeśli też znasz tę ciszę.

Nic dodać, nic ujać
06/11/2025

Nic dodać, nic ujać

Wszyscy piszą o Rymanowskim, a to przecież jedynie wierzchołek tej kupy gnoju. Symbol całej grupy dziennikarzy, jutuberów, podcasterów i influencerów, którzy z mikrofonu zrobili tubę dla dezinformacji.
I powtarzane do porzygania:
„Każdy ma prawo głosu”
„Niech widzowie/słuchacze sami wyciągną wnioski”
„Nie jestem od oceniania”
Wszyscy powtarzają tą samą mantrę o „wolności słowa”, gdy ktoś zauważy, że grają na emocjach i głupocie zamiast na faktach.

Problem w tym, że z milionowymi zasięgami i mikrofonem w łapie, nie jesteś przypadkowym komentatorem. Jesteś kimś, komu ludzie ufają. Kimś, kto tworzy wrażenie wiarygodności.
A każde Twoje blablanie o „wolności słowa” to furtka, przez którą do świadomości Twoich odbiorców wlewa się toksyczna fala altmedu, teorii spiskowych, szarlatanerii i psychowashingu.
Dziennikarstwo nie jest już gwarancją żadnej rzetelności, a coraz częściej przypomina reality show z pogranicza pseudonauki i teorii spiskowych.
Ten „mikrofon” to nie jest zabawka tylko narzędzie kształtowania opinii i powinna za tym iść odpowiedzialność.
Bo kiedy zapraszasz antyszczepionkowców, altmedziarzy i samozwańczych terapeutów, to nie tylko „zadajesz pytania” ale również legitymizujesz ich działalność.
Dajesz im wizerunek „ekspertów”, powalasz mówić bez kontrapunktu i tym samym bierzesz udział w szerzeniu dezinformacji i kłamstw.
To nie jest publicystyka, tylko współudział.

Współudział w tym, że ludzie nie leczą raka, bo ktoś powiedział, że to „konflikt emocjonalny”.
Współudział w tym, że zamiast na onkologię trafiają na totalną biologię.
Współudział w tym, że ludzie faszerują dzieci boraksem i innym gównem oczyszczając ich z pasożytów i metali ciężkich.
Współudział w tym, że ludzie odstawiają leki stosowane w psychiatrii a potem zabijają kogoś albo siebie.

Widzowie i słuchacze nie wyciągną wniosków. Nie zrobią kilkudziesięciogodzinnego fact-checkingu.
Widzowie wierzą, że ktoś to zrobił wcześniej za nich.

Bardzo się staracie dorabiać do tego wzniosłe idee i mieć czyste ręce. Tyle, że mikrofony macie upraprane.
Kłamstwem, manipulacją i cynizmem.
Ale zasięgi są, klikalność jest. Kasa się zgadza.
Tylko odpowiedzialności brak.
Tymczasem ci, którzy walczą o rzetelną informację – lekarze, naukowcy, popularyzatorzy wiedzy – muszą się przebijać przez foliarskie algorytmy i często przegrywają tę walkę już na starcie.
Nauka nie ma bogatych sponsorów i nie zarabia milionów na sprzedaży supli, plazmowanej wody czy kursów przepracowania traumy prababci.
Nauka nie działa na emocjach, nie obiecuje cudów i nie sprzedaje iluzji.
To czyni ją coraz bardziej niewidzialną w świecie, w którym kliknięcia mają większą wartość niż ludzkie zdrowie i życie.

Konsekwencje nie kończą się na pojedynczych historiach i dopóki nie zaczniemy rozliczać tych, którzy świadomie legitymizują oszustwa - będziemy płacić rachunek. Finansowy i ludzki.
Dlatego odpowiedzialność nie powinna być jedynie moralna ale powinna być również prawna.
Ustawa Lex Szarlatan powinna obejmować nie tylko altmedowych sprzedawców, ale również tych, którzy ich legitymizują, promują i dają im platformę.
Jeżeli ktoś wspiera dezinformację, zasięgowo podbija kłamstwo i de facto zarabia na tym, że ludzie np. odstawiają leki - to jest współsprawcą.
Nie chodzi o cenzurę ale o kary za świadome wprowadzanie w błąd w kwestiach zdrowia. Psychicznego również.
Tak jak teraz karze się za świadome wprowadzanie w błąd konsumenta.

W przeciwnym razie stale będziemy oglądać samozwańczych "ekspertów” u „wolnościowych” dziennikarzy.
A koszty społeczne tej pseudonaukowej zabawy ponosimy wszyscy.

*****

Jeżeli chcesz wesprzeć moją bitwę o lepsze zasięgi, możesz postawić mi kawę ☕
👉 https://buycoffee.to/projekt-prozak

Niestety nie diluję plazmowaną wodą, nawet 🍄🍄🍄 nie :(

Address

Wallington

Opening Hours

9am - 5pm

Telephone

+447425871937

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Rozmowy o śmierci / Renata Joanna Bury posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Rozmowy o śmierci / Renata Joanna Bury:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Dlaczego ?

Gdy ponad 20 lat temu chorowała moja mama, ze smutkiem, strachem, bezradnością musieliśmy radzić sobie sami. Moja mama, mój tata i ja. Każdy z nas przeżywał tę chorobę w samotności. Tata bał się nawet wymówić słowo ,,rak’’ bo to znaczyłoby, że ta choroba jest z nami a tak mógł udawać, że jej nie ma. Mówił, że to niestrawność, że wrzody, że stres. Ja na początku w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji. W końcu przyszedł ten dzień gdy otrzymaliśmy wyniki z diagnozą napisaną po łacinie - ,,adenocarcinoma”. Nazwę pamiętam do dziś. Nie znam łaciny ale ,,carcinoma’’ nie pozostawiała wątpliwości. Nie powiedzieliśmy mamie o diagnozie, chociaż dziś myślę, że wiedziała, bo przecież jej mama też chorowała na ,,raka’’. Stworzyliśmy razem prawie profesjonalny teatr, w którym było czworo aktorów, nasz trójka i ON. I graliśmy aż do jego i mamy końca, marnując cenny czas na bycie razem.

Potem zachorował tata. Już wtedy wiedzieliśmy, że nie chcemy powtórki. Byliśmy w tej chorobie razem. Wzajemnie się wspierając, wciąż jednak bez żadnej pomocy z zewnątrz, uczyliśmy się na własnych błędach. Tato był moim pierwszym klientem. Myślę, że gdyby mógł powiedziałby, że dobrze się wywiązałam z zadania. Potem chorował jeszcze brat mojej mamy, jej przyjaciółka a potem moja. To wtedy postanowiłam, że będę pomagać. Na początku to była niewielka poradnia w niedużym miasteczku, którą prowadziła kobieta o dużym sercu, potem było hospicjum, miejsce, w którym człowiek uczy się rozumieć co tak naprawdę jest w życiu ważne. Wtedy też postanowiłam, że skończę studia podyplomowe aby swoje doświadczenie poszerzyć o niezbędną wiedzę. Takie były początki. Był rok 2011.

I tak już prawie dziesięć lat towarzyszę osobom, które potrzebują wsparcia w jednym z trudniejszych doświadczeń swojego życia. To dla mnie zaszczyt móc być członkiem ich zespołu, móc służyć im doświadczeniem i wiedzą.

Jeśli chorujesz, jeśli wspierasz chorego i chcesz mnie poznać. Zapraszam.