06/11/2025
Wolontariat – waluta serca
Czasem wystarczy jedno spotkanie, jedna rozmowa, by zrozumieć, jak bardzo świat potrzebuje bezinteresowności. Podczas mojego pobytu w Grybowie miałem okazję doświadczyć takiego właśnie momentu. Rozmawiałem z grupą pracowników, którzy układali kostkę brukową. W pewnym momencie zaproponowałem im, aby spróbowali swoich sił w wolontariacie – by dali coś z siebie dla innych, nie oczekując zapłaty. Spojrzeli na mnie z lekkim zdziwieniem i zapytali:
– A ile byśmy na tym zarobili?
Uśmiechnąłem się i odpowiedziałem, że zapłata jest w walucie watykańskiej – „Bóg zapłać”. Wtedy jeden z nich żartobliwie rzucił:
– Za „Bóg zapłać” to my możemy co najwyżej dać na składkę w kościele.
W tamtej chwili zrobiło mi się trochę smutno. Bo przecież to właśnie ta „waluta” – wdzięczność, dobro, bezinteresowna pomoc – ma największą wartość w oczach Boga. Nie wszystko można przeliczyć na złotówki. Są rzeczy, których nie da się kupić – uśmiech dziecka, łzy wzruszenia osoby, której pomogliśmy, czy wewnętrzne poczucie pokoju i spełnienia.
Wolontariat nie jest stratą czasu. To inwestycja w człowieczeństwo. W każdym geście dobra zostawiamy cząstkę siebie, a jednocześnie wzrastamy. Pomagając drugiemu, pomagamy także sobie – uczymy się pokory, empatii, miłości.
Papież Leon XIV w swojej adhortacji Dilexite przypominał, że prawdziwa miłość do Chrystusa wyraża się w miłości do bliźniego. Nie wystarczy modlitwa, nie wystarczy słowo – potrzebne są czyny. Wolontariat jest właśnie takim czynem: cichym, niepozornym, a jednocześnie przepełnionym Ewangelią.
Naszym obowiązkiem jako chrześcijan jest pochylenie się nad drugim człowiekiem. Nie po to, by coś zyskać, ale by dać. „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35).
Dlatego warto czasem zapomnieć o przeliczniku pieniędzy i otworzyć serce. Bo każda godzina poświęcona w duchu miłości, każda pomocna dłoń, każdy uśmiech ofiarowany drugiemu człowiekowi – to najcenniejsza zapłata, jaką możemy otrzymać.
Nie bójmy się dawać. Bóg zapłaci – i to stokrotnie.