21/04/2026
⚠️😱Jeśli kupujecie na wagę mandarynki w Biedronce albo innym markecie, warto na chwilę zatrzymać się przy kartonie albo etykiecie i sprawdzić, iloma środkami są konserwowane.
Dlaczego?
Bo można trafić na owoce zabezpieczone tylko NATURALNYM woskiem, z reguły jest to wosk carnauba (E 903), który pełni funkcję ochronną i jest uznawany za bardzo bezpieczny, ALE tuż obok mogą leżeć takie, które są zabezpieczone kilkoma różnymi środkami chemicznymi naraz, a to już robi różnicę.
Znalazłem ostatnio w Biedronce partię, na której była lista CZTERECH substancji jednocześnie: tiabendazol, 2-fenylofenol, pirymetanil oraz imazalil. To po prostu PESTYCYDY.
Wszystkie oczywiście są dopuszczone do stosowania po zbiorze i mieszczą się w normach, więc nie mówimy tu o czymś „zakazanym”.
Najbardziej kontrowersyjnym z nich jest obecnie - szeroko stosowany do zabezpieczania RÓŻNYCH cytrusów - imazalil.
W literaturze naukowej (link do źródła dodaję w komentarzu) pojawiają się wyniki badań, które sugerują potencjalne reakcje genotoksyczne lub uszkadzanie DNA w niektórych testach laboratoryjnych - szczególnie właśnie w połączeniach z innymi fungicydami (pestycydami).
Miąższ takiej mandarynki czy innego cytrusa jest dopuszczony do spożycia, bo cała „chemia” siedzi na skórce, a nawet częściowo w nią wnika.
Dlatego przy takich owocach dokładne umycie ich przed obraniem jest BARDZO WAŻNE!
Nie „przepłukanie”, tylko normalne, solidne mycie pod bieżącą wodą z szorowaniem gąbką, zanim zaczniecie je obierać rękami.
Dodatkowo już po obraniu powinno się umyć ręce, a nie obierać i od razu miąższ wkładać do ust, aby uniknąć jak to się ładnie nazywa - kontaminacji krzyżowej.
Krótko mówiąc - myjesz owoc, obierasz, myjesz ręce i dopiero jesz.
Podczas obierania dotykamy dokładnie tej części, na której są pozostałości tych środków chemicznych, bo i tak w 100% ich nie zmyjecie, a potem łatwo przenieść je przypadkowo na usta, czy w inne obszary naszego ciała np. pocierając oko, nos etc.
Przy okazji - bardzo ważne - skórka takiej mandarynki (czy innego cytrusa) z taką ilością zabezpieczeń to NIE JEST coś co powinniście dodawać do herbat, używać do ciast, nalewek czy czegokolwiek innego.
BEZWZGLĘDNIE musi trafić do kosza na śmieci.
Reasumując, nie chodzi o straszenie chemią, tylko o świadomy wybór i świadome spożywanie. Czytanie kartonów zajmuje kilka sekund, mycie owoców i rąk - chwilę, a to już wystarczy, żeby podejść do tematu rozsądnie i zminimalizować potencjalne ryzyko.
📷Zdjęcie etykiety z pudła z widocznymi 4 różnymi środkami ochrony - dołączam w komentarzu.📷